X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Dwójka
Artykuł został usunięty.

Czytaj także

Kwartet Śląski: kwartet to twór niezwykle zazdrosny

20.08.2014
Kwartet Śląski
Kwartet ŚląskiFoto: Grzegorz Śledź/PR2
- Od trzydziestu lat spotykamy się codziennie, by pograć od wpół do dziesiątej do trzynastej. Potem rozchodzimy się do innych zajęć - mówił w Dwójce skrzypek Arkadiusz Kubica, który wraz z kolegami opowiadał o życiu w kwartecie.
Obejrzyj
Kwartet Śląski w "Five o'clock" - cz. 1
Kwartet Śląski w "Five o'clock" - cz.2

Kwartet Śląski powstał w 1978 roku. Niewiele brakowało by swą nazwą zespół zamiast sławić miejsce pochodzenia muzyków, nawiązywał do uczuć namiętnych oraz temp szybkich i wesołych.
- Nazwa ukształtowała się w 1980 roku, kiedy to dostaliśmy zaproszenie na festiwal do Lusławic - wspominał w audycji "Five'o'clock" wspołzałożyciel kwartetu Arkadiusz Kubica. Muzycy zastanawiali się nad takimi określeniam swojego zespołui jak "appasionato" czy "allegro vivace". - Podczas obiadu w Wierzynku Krzysztof Droba (muzykolog) podrzucił nam pomysł, żebyśmy przyjęli nazwę Kwartet Śląski, bo to się będzie wszystkim dobrze kojarzyło.

W rozmowie z Agatą Kwiecińską muzycy wspominali, że w momencie założenia ich grupy profesjonalne kwartety smyczkowe w Polsce stanowiły towar deficytowy. - Było ich raptem kilka, a w sąsiedniej Czechosłowacji ponad sto. Nie świadczyło to najlepiej o naszej kulturze muzycznej - podkreślał Kubica.

Dziś znakomitych kwartetów nad Wisłą nie brakuje. Po części dzięki światowym sukcesom Śląskiego. - Wydaje nam się, że wielu młodych ludzi, którzy wygrywają konkursy jako soliści, zwraca się do kameralistyki. Ona jest koroną muzyczną. Symfonie Beethovena są piękne, ale ostatnie jego kwartety są wielkie. I z tym nie można dyskutować...

Więcej o działalności Kwartetu Śląskiego, sposobie doboru repertuaru i trudnościach z wykonaniem "Kwartetu Helikopterowego" Karlheinza Stockhausena w nagraniu audycji "Five'o'clock", którą poprowadziła Agata Kwiecińska.

Wideo ze spotkania wkrótce na naszej stronie.

bch / mm

Zobacz więcej na temat: muzyka

Czytaj także

Paweł Wakarecy: nie krępuję się wbić gwoździa

23.04.2014
Aleksandra Soboń-Wakarecy i Paweł Wakarecy
Aleksandra Soboń-Wakarecy i Paweł WakarecyFoto: Grzegorz Śledź/PR2
- Gram w koszykówkę, gram w siatkówkę, nie boję się specjalnie o swoje palce, nie ma sensu pozbawiać się przez nie tych przyjemności - mówił w audycji "Five o'clock" jedyny polski pianista, który zagrał w finale ostatniego Konkursu Chopinowskiego.
Obejrzyj
Paweł Wakarecy w "Five o'clock" - cz.1
Paweł Wakarecy w "Five o'clock" - cz.2
Paweł Wakarecy w "Five o'clock" - cz.3

Od 2010 roku minęło już sporo czasu, a Paweł Wakarecy skończył studia, wydał pierwszą solową płytę i rozpoczął poważną muzyczną karierę. O jej początkach muzyk gawędził z Agatą Kwiecińską w Studiu PR im. Władysława Szpilmana.

- Na pytanie, kiedy zacząłem grać, odpowiadam, że nie pamiętam czasów, gdy nie grałem - wspominał. - Będąc małym chłopcem, wygrywałem pierwsze melodie ze słuchu. Potem, równolegle z umiejętnością czytania, udało mi się opanować czytanie nut. To mi dało możliwość grania dla własnej przyjemności. W tym czasie mój tata zabierał mnie na koncerty w Toruniu do Sali Wielkiej Dworu Artusa. Zawsze po powrocie prosiłem go, żeby znalazł mi nuty tego, co było grane.

Naturalną muzykalność i łatwość, z jaką Pawłowi Wakarecemu przychodziła gra na fortepianie, pamięta także Ewa Skarżewska, pianistka, nauczycielka z Zespołu Szkół Muzycznych w Toruniu: - Paweł był malutkim chłopcem. Jego drobna sylwetka w zestawieniu z fortepianem robiła na publiczności ogromne wrażenie. Nie był tytanem pracy. Miał wiele pasji. Robił linoryty, namiętnie grał w piłkę nożną, wędkował i zajmował się innymi sprawami, nie tylko graniem, przez co musiałam go trochę mobilizować - wspominała.

Ta wielość zainteresowań została pianiście do dziś. Sam Paweł Wakarecy zdradzał, że ma czasem poczucie winy wynikające z zaniedbywania codziennych ćwiczeń. - Myślę sobie, co by było, gdybym te 6-8 godzin dziennie poświęcał pracy. Z drugiej strony zastanawiam się, czy nie straciłbym przez to świeżości i ochoty do grania...

W audycji "Five o'clock" słuchaliśmy interpretacji pianisty - nie tylko chopinowskich. Zachęcamy do obejrzenia wideo.

Audycja powstała we współpracy z Narodowym Instytutem Audiowizualnym.

bch/mc

Zobacz więcej na temat: Fryderyk Chopin