X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Dwójka

Odważny dokument z niemieckiego więzienia

07.09.2011
Gdy dwa lata temu te zapiski ukazały się w Niemczech, wzbudziły sensację. "Dziennik więzienny" Hansa Fallady wydano właśnie w Polsce.
Posłuchaj
19'01 Odważny dokument z niemieckiego więzienia

Był z niego pisarz ekscentryczny i skomplikowany. Nie miał żadnego wykształcenia, ale pisał znakomicie: w latach trzydziestych zdobył już wielką popularność, znano go również w międzywojennej Polsce. Żył na swój szaleńczy sposób: nadużywał alkoholu i narkotyków, słynął z wielu romansów, miał za sobą więzienie (oskarżony o defraudację), pobyty w zakładach dla psychicznie chorych (próby samobójcze). Trzymał się z dala od polityki, po dojściu Hitlera do władzy próbował zachować niezależność, jednak – gdy sytuacja go zmusiła – zaczął z władzą w jakimś zakresie współpracować. Można go uznać za kolaboranta.

Po domniemanej próbie zabójstwa byłej żony (ona sama temu zaprzeczała, jednak górę wzięły tu polityczne zawirowania) Hans Fallada znalazł się, po raz kolejny, w więzieniu. Te trzy miesiące odosobnienia pod koniec 1944 roku miały dla pisarza przełomowy charakter. Napisał tu najpierw autobiografizującą powieść "Pijak", później zaś dziennik więzienny, w którym dokonuje rozliczenia z okresem hitlerowskim. Czy napisał go z wyrachowania? Wszakże świadomość niemieckiej przegranej była wtedy odczuwana coraz bardziej, Fallada, robiąc te zapiski, mógł myśleć o czasie powojennym, mógł tworzyć swego rodzaju dokument będący przeciwwagą dla jego wcześniejszych czynów (w pierwszych latach wojny pisał na zamówienie reżimu). Być może była w tym geście jakaś chęć (samo)usprawiedliwienia, jednak powstały dziennik jest na tyle szczery i autentyczny, na tyle Fallada ryzykował, pisząc go, że nie sposób jest widzieć w tym jedynie cynicznej gry z przyszłymi sędziami. Powstał – zważywszy na autora oraz miejsce i czas powstania – dokument wyjątkowy.

Co zawierają te swoiście zaszyfrowane zapiski? Jakie znaczenie ma ta książka dla naszych zachodnich sąsiadów? Dlaczego warto wracać do twórczości Hansa Fallady? Zapraszamy do wysłuchania rozmowy, jaką z tłumaczem książki "W moim obcym kraju. Dziennik więzienny 1944" – Bogdanem Baranem, przeprowadził Witold Malesa.

Zobacz więcej na temat: Niemcy Polska
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Bachmann i Celan – miłość tragiczna, miłość poetycka

Życie i twórczość córki esesmana i uciekiniera z obozu koncentracyjnego.
Posłuchaj
48'18

Ingeborg Bachmann – znakomita poetka austriacka, doktor filozofii, pochodząca z mieszkającej w Klagenfurcie rodziny faszystowskiego oficera - spotyka w roku 1948 w Wiedniu niemieckojęzycznego poetę, uciekiniera z komunistycznej Rumunii, mającego za sobą cały koszmar Holocaustu.

Z wzajemnej fascynacji rodzi się miłość, która choć nie doprowadziła ich do małżeństwa, przetrwała wiele lat i znalazła trwałe odbicie w wierszach, prozie i w listach.

Witold Malesa rozmawiał z Jakubem Ekierem – poetą, tłumaczem i eseistą – o życiu i twórczości obojga poetów. Punktem wyjścia rozmowy był nowo wydany numer "Literatury na Świecie" poświęcony właśnie Ingeborg Bachmann oraz Paulowi Celanowi i zgromadzone tam teksty: mowy büchnerowskie Bachmann, korespondencja między Celanem i jego żoną Gisèle Celan-Lestrange oraz między Bachmann i Hansem Wernerem Henzem, a także interesujące komentarze do życia i spuścizny głównych bohaterów omawianego tomu.
Rozmówcy komentowali korespondencję i utwory Bachmann i Celana, odsłaniając przy tym całą złożoność ich relacji. Przywoływali również postać żony Celana oraz osobę Maxa Frischa (wpierw towarzysza życia, później męża Bachmann). Sporo miejsca poświęcono także tzw. „aferze Golla” (Clair Goll bezzasadnie oskarżyła Celana o splagiatowanie wierszy jej męża Iwana) i antysemickim nastrojom towarzyszącym niemieckiej recepcji Celanowskiej poezji.

Jakub Ekier podkreślał wielkość, ale i tragizm Bachmann i Celana.

_

Zapraszamy do wysłuchania audycji o Ingeborg Bachmann i Paulu Celanie.

(teksty czytali Elżbieta Kijowska i Mirosław Komarowski)


Czytaj także

Książka trudna i wstrząsająca

Dziękujemy za liczny udział w naszym konkursie. Oto zwycięzcy!
Posłuchaj
21'00 O kobiecie, która opisuje piekło

W naszym konkursie literackim książkę Marieli Mehr wylosowali:

Pani Alicja z Gdańska Oruni
Pani Anna z Olsztyna
Pani Agnieszka z Oleszyc

Gratulujemy!

***

– To niesamowite, że kobieta z taką historią, z takim bagażem cierpienia, której głównym tematem twórczości jest przemoc – że ta kobieta jest jednocześnie ciepłym, niezwykle serdecznym, otwartym człowiekiem – mówiła w Dwójce Katarzyna Leszczyńska, tłumaczka pierwszej w języku polskim książki Marielli Mehr.

Mehr urodziła się w 1947 roku Szwajcarii. Zaraz po urodzeniu została odebrana matce – w Szwajcarii trwała wówczas akcja "cywilizowania aspołecznych koczowników". By "ucywilizować", rozbijano rodziny, niszczono strukturę "włóczęgów". Podobnie jak Mariellę, osierocono wcześniej jej matkę.

Przyszła pisarka przechodziła przez trudne do wyobrażenia dzieciństwo i młodość. Szpital dla psychicznie upośledzonych niemowląt, sierocińce, rodziny zastępcze (od których uciekała, bo nie mogła znieść traktowania: przemocy i gwałtów), zakłady poprawcze (kara za te ucieczki). Kiedy związała się ze starszym od siebie mężczyzną - byłym więźniem obozu koncentracyjnego - zamknięto ją w więzieniu dla kobiet, zabrano jej nowo narodzone dziecko, poddano sterylizacji…

Później odkryła, że sposobem na poradzenie sobie z traumą może być literatura: pisanie o tym, co straszne, nazywanie tego, wytwarzanie dystansu. Zaczęła od dziennikarstwa: walczącego, ostrego i bez kompromisów. W swych tekstach obnażała prawdę o zakłamaniu szwajcarskiego społeczeństwa, stając się jednocześnie bojowniczką o prawa mniejszości narodowych.

Prawdziwym przełomem okazała się jej pierwsza książka: podszyta autobiografią powieść "Epoka kamienna" (1981). "Oskarżona" – powieść, która ukazała się w maju w Polsce – jest jednym z kolejnych utworów Marielli Mehr, stanowi trzecie ogniwo trylogii poświęconej przemocy. Książka ta przedstawia historię morderczyni i podpalaczki Kari Selb, opowiedzianą jej własnymi słowami w przejmującym grozą monologu. – Pisanie tej powieści wpędziło Mariellę Mehr w kryzys, gdyż przypomniała sobie przeżyty w dzieciństwie pożar – mówiła Katarzyna Leszczyńska. – Jednocześnie tworzenie okazało się terapią:  pisarka pozbyła się poczucia winy związanego z tą traumatyczną historią.

Aby wysłuchać rozmowy z Katarzyną Leszczyńską, wystarczy kliknąć w ikonę dźwięku w boksie Posłuchaj po prawej stronie.

Audycję przygotował Witold Malesa.


***

/

Zapraszamy do udziału w konkursie, w którym do wygrania powieść Marielli Mehr. Aby wygrać "Oskarżoną", wystarczy odpowiedzieć na pytanie: z jakiej grupy etnicznej (dopiero w latach 80. uznanej za mniejszość narodową) wywodzi się Mariella Mehr?

Odpowiedzi prosimy przesyłać na adres dwojka.konkursy@polskieradio.pl

Wraz z odpowiedzią prosimy o przesłanie danych niezbędnych do realizacji konkursu (imię, nazwisko, adres zamieszkania, zgoda na wykorzystanie i przetwarzanie danych osobowych w celach realizacji konkursu).

Uwaga: konkurs trwa do niedzieli, 26 czerwca.

 

Czytaj także

Poeci a sprawa niemiecka

Jak literatura wpływa na relacje między narodami? Zaognia konflikty czy burzy uprzedzenia? Obraz Niemca w naszej poezji nie jest jednoznacznie negatywny, poeci pisali często "do przyjaciela wroga".
Posłuchaj
19'34 Piotr Roguski opowiada o antologii "Do przyjaciela wroga. Niemcy w poezji polskiej"

W 1959 roku, z okazji 20 rocznicy wybuchu II wojny światowej, pewien niemiecki pracownik znanej firmy ubezpieczeniowej – łodzianin, były żołnierz Wermachtu, uczestnik bitwy o Stalingrad, kilkuletni więzień rosyjskich obozów, ale również: miłośnik literatury polskiej i jej tłumacz – postanowił uczcić pamięć swoich rówieśników poległych po drugiej stronie barykady.  – Chciałem dowiedzieć się, jak odczuwali świat, zanim polegli – wspominał. Zajął się zatem przełożeniem na niemiecki liryków polskich żołnierzy-poetów. Przetłumaczone wiersze – między innymi Baczyńskiego, Gajcego – złożyły się na antologię "Płonące groby".

Powstanie
Powstanie Warszawskie - walki uliczne

 

Był to początek, jak się miało okazać, jednej z najważniejszych w ubiegłym wieku niemiecko-polskich przygód translatorskich – dzięki Karolowi Dedeciusowi, bo o nim oczywiście mowa, Niemcy nie tylko poznali Herberta, Miłosza czy Szymborską. Tytaniczna praca tego niebywałego tłumacza dowiodła, że literatura – poezja – może służyć trudnemu dialogowi między narodami.

Zapraszamy do naszego serwisu Radia Wolności, w którym możemy odsłuchać wielu audycji poświęconych Karolowi Dedeciusowi.

Dialog taki jest wciąż ważnym, niełatwym wyzwaniem. – Przez lata wzrastaliśmy w przekonaniu o absolutnej wrogości między narodami polskim i niemieckim, mówiło się o tysiącletniej wrogości – przypominał w Dwójce prof. Piotr Roguski, autor nowo wydanej antologii "Do przyjaciela wroga", będącej zbiorem polskich wierszy o tematyce niemieckiej. Zbiór ten, jak przyznaje jego twórca, ma za zadanie prześledzić – bez założeń, bez cenzury – obraz Niemca (i niemieckości) w naszej poezji. – Jest to próba uporządkowania bogatego materiału i sprawdzenia, czy to naprawdę jest tysiąc lat wrogości – mówił prof. Rogulski.

To podejście do tematu od strony neutralnej, bez uprzedzeń wydaje się być niezwykle ważne: w świadomości Polaków Niemców przedstawiano przede wszystkim negatywnie  (wystarczy przypomnieć nieśmiertelną "Rotę" Marii Konopnickiej). Zaciążyła oczywiście historia: Krzyżacy, zabory, a przede wszystkim: straszliwości II wojny. W tym kontekście może nie dziwić frapujący fragment wspomnień Michała Głowińskiego, który w "Czarnych sezonach" przywoływał lata tużpowojenne i pewną lekturę: - Na pierwszej stronie ujrzałem wielkimi literami wydrukowane zdanie "Niemcy są ludźmi". Zorientowałem się, że jest to fragment dramatu autora o nazwisku Leon Kruczkowski. Jednakże nie interesował mnie dramat ani jego autor, zdumiało mnie zdanie "Niemcy są ludźmi". Zdumiało i oburzyło w stopniu najwyższym, bo kwestionowało moje najgłębsze przekonanie, odbierałem je jako zdanie wewnętrzne sprzeczne. Formuła "Niemcy są ludźmi" wydała mi się kilka lat po zakończeniu wojny skrajnie fałszywa – wspominał wybitny badacz.

Po latach dialogu między narodami (przypomnijmy choćby głośny list biskupów polskich do biskupów niemieckich) reakcja wyżej opisana wydaje się dziś należeć do przeszłości. Zadane rany jednak zabliźniają się długo. Dlatego głos literatury – poezji niebaczącej na doraźne konteksty ideologiczne, sięgającej do uniwersalnych, bliskich każdemu emocji i doświadczeń – jest wciąż tak ważny.

– Patrzyłem na fotografie poległych, fotografie moich rówieśników, czytałem ich teksty i zastanawiałem się, czy tak wyglądają „wrogowie” – wspominał w swojej autobiografii Karol Dedecius.

Przypomnijmy: 4 sierpnia mija 67. rocznica tragicznej śmierci Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, 16 sierpnia – Tadeusza Gajcego. 


Zapraszamy do odwiedzania strony

LOGO