Trójka

Brak posiłków w szpitalach? Neumann: to wydumany problem

03.06.2014 09:57
Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann powiedział w Trójce, że nie ma żadnej luki w przepisach dotyczących posiłków w szpitalach.
Sławomir Neumann, wiceminister zdrowia
Sławomir Neumann, wiceminister zdrowiaFoto: Polskie Radio
Posłuchaj
14'06 Brak posiłków w szpitalach? Neumann: to wydumany problem (Salon polityczny Trójki)
więcej
Obejrzyj
Brak posiłków w szpitalach? Neumann: to wydumany problem (Salon polityczny Trójki)

- Temat wraca jak bumerang. Jedynym z elementów hospitalizacji jest posiłek, który szpital musi zapewnić w ramach środków z NFZ - powiedział gość "Salonu politycznego Trójki" . O sprawie napisał jeden z tabloidów. Według wiceministra jest to wydumany problem. - Nie wyobrażam sobie, żeby pacjent był hospitalizowany bez łóżka i jedzenia. Nie ma takich przypadków. W kontrakcie między NFZ a szpitalem to jest jasno określone - powiedział.

Wiceminister odniósł się również do nowej dyrektywy transgranicznej. Przepisy mają ułatwić chorym dostęp do świadczeń medycznych na terenie całej Unii Europejskiej. - Myślę, że do końca wakacji sejmowych będzie ona uchwalona - powiedział. Przyznał, że wdrożenie dyrektywy będzie wiązało się z powstaniem nowych 70 etatów w ministerstwie. W każdym z regionów muszą być punkty kontaktowe dla pacjentów z zagranicy, ma być to pewna obsługa naszych szpitali i przychodni - zapowiedział Neumann.

Polityk zaznaczył, że jeżeli w naszym kraju wejdzie w życie dyrektywa transgraniczna, to Polacy będą mogli jechać do Czech czy Niemiec niezależnie do tamtych przepisów. - To jest proste rozliczenie. Polski szpital wystawia rachunek pacjentowi i tego pacjenta z zagranicy nie interesuje polski system prawny - dodał. Według rządu, koszt wdrożenia dyrektywy transgranicznej w pierwszym pełnym roku jej obowiązywania ma wynieść 370 milionów złotych.

Więcej interesujących dyskusji znaleźć można na stronach audycji  "Salon polityczny Trójki", "Komentatorzy" , "Puls Trójki" i "Śniadanie w Trójce" .

Sławomir Neumann skomentował również podpisanie deklaracji wiary przez lekarzy. - Zależy nam na przestrzeganiu prawa, a poglądy lekarzy są ich prywatną sprawą. Gdyby nie przepisywali odpowiednich leków lub nie prowadzili odpowiednio pacjentów, to wówczas będziemy wkraczać, ale na dzisiaj nie ma takich obaw - podkreślił.

Rozmawiał Marcin Zaborski.

(to/mk)

Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Pacjent na zabieg poczeka nie w szpitalu, a w hotelu?

23.04.2014 11:56
Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz w pakiecie antykolejkowym zaproponował, by chorzy, którzy mogą samodzielnie się przemieszczać, byli kwaterowani w hotelach. Będą dowożeni na zabiegi przez placówkę medyczną - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".
Pacjent na zabieg poczeka nie w szpitalu, a w hotelu?
Foto: zeafonso/sxc.hu/cc

Jak czytamy w gazecie, obecnie ogromna większość pacjentów onkologicznych przebywa w szpitalach niepotrzebnie. Są hospitalizowani na przykład dlatego, że mieszkają daleko i nie mogą codziennie dojeżdżać na zabiegi. Poza tym niektóre procedury są niedoszacowane przez NFZ, więc placówki próbują niwelować straty wydłużając hospitalizację.

Powoduje to jednak koszty - dodaje "Dziennik Gazeta Prawna". Tylko na hospitalizację przy radioterapii NFZ wydaje rocznie 200 milionów złotych. Profesor Jacek Jassem z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego powiedział, że dzień pobytu pacjenta po tym zabiegu kosztuje około 450 złotych, a doba w niedrogim hotelu zaledwie kilkadziesiąt. Zdaniem onkologa, zmiana może przynieść dużą oszczędność.

Kto za to zapłaci?

Chorym na raka, którzy przyjechali na leczenie z daleka, będzie przysługiwał pobyt w hotelu i transport na zabiegi. Eksperci wskazują, że przepisy nie precyzują, kto powinien ponieść te koszty - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych Jacek Gugulski powiedział z kolei, że dzięki użytkowaniu hoteli chory nie leży w jednej sali z osobami, które są w zaawansowanym stadium choroby, a więc jest w dużo lepszej formie psychicznej.

Pod koniec 2013 roku premier Donald Tusk powiedział, że oczekuje od ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, by do wiosny przedstawił precyzyjne działania, które w sposób wyraźny doprowadzą do skrócenia czasu oczekiwania na wizytę u lekarza i zmniejszenia kolejek w służbie zdrowia; dodał, że mówi przede wszystkim o podstawowej opiece zdrowotnej. Zapowiedział też, że jeśli kolejki nie zostaną skrócone to minister Arłukowicz zostanie zdymisjonowany.

<<<Minister Arłukowicz o reformie służby zdrowia: zmiany będą bardzo bolesne>>>

IAR,gazetaprawna.pl,kh

Czytaj także

Przykra niespodzianka na wakacjach? Lepiej się ubezpieczyć

22.05.2014 17:00
Jadąc na wyczekiwany urlop, zawsze zakładamy, że będą to wakacje marzeń. Nie da się jednak uniknąć także obaw. Złe warunki, wypadki, choroby - tym martwimy się najbardziej. Ale od wielu nagłych sytuacji można się ubezpieczyć.
Przykra niespodzianka na wakacjach? Lepiej się ubezpieczyć
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
05'47 Przykra niespodzianka na wakacjach? Lepiej się ubezpieczyć (Instrukcja obsługi człowieka/Trójka)
więcej

Długo oczekiwane wakacyjne wyjazdy już wkrótce, ale rzadko zdarza się, by cały urlop przebiegał bez żadnych komplikacji. Warto pomyśleć o tym zawczasu.

- Nigdy nie wiemy, co się może nam wydarzyć. Coś nas ugryzie i musimy pojechać do szpitala albo po prostu zachorujemy. Albo ukradną nam bagaż. Dlatego, planując wyjazd, powinniśmy pomyśleć, co może nas najbardziej zaboleć - mówi Ilona Tomaszewska, ekspert ds. ubezpieczeń.

Najbardziej istotne jest zadbanie o odpowiednią opiekę medyczną. Do wyboru mamy ubezpieczenie dodawane do wczasów wykupionych w biurze podróży, Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego i prywatne ubezpieczenie turystyczne, kupione na własną rękę.

Więcej rozmów na temat rozwoju osobistego, zdrowia i psychologii znajdziesz na podstronach "Instrukcji obsługi człowieka" i "Dobronocki" >>>

- Wszystkie trzy rzeczy są istotne, ale żadna z tych rzeczy nie zastępuje siebie nawzajem - mówi Ilona Tomaszewska.

Dodaje, że karta wydawana bezpłatnie przez NFZ to podstawa, ale należy pamiętać o tym, że nie każda placówka medyczna honoruje państwowe ubezpieczenie. Dlatego warto być dodatkowo ubezpieczonym. Koszt wbrew pozorom nie jest duży. - Nie bójmy się ubezpieczeń. Wyjazd rodziny, dwóch osób dorosłych i dwojga dzieci do Europy to koszt rzędu 100 zł - mówi ekspertka.

Na "Instrukcję obsługi człowieka" zapraszamy od poniedziałku do czwartku o godz. 11.15.

bk/mp

Czytaj także

Warzecha: podciąganie klauzuli sumienia pod zagrożenie życia to manipulacja

02.06.2014 09:30
- Chciałbym się dowiedzieć, gdzie zdaniem ministra Arłukowicza, poza oczywistymi kwestiami jak aborcja czy eutanazja, deklaracja wiary wchodzi w konflikt z normalnymi powinnościami lekarza - mówi w 'Komentatorach" Łukasz Warzecha.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Glow Images/East News
Posłuchaj
24'36 Wiesław Dębski ("Wirtualna Polska") i Łukasz Warzecha ("W sieci") o deklaracji wiary oraz Grzegorzu Schetynie (Komentatorzy/Trójka)
więcej

3 tys. lekarzy podpisało deklarację wiary, która ma być wotum wdzięczności za kanonizację Jana Pawła II. Inicjatorką powstania deklaracji jest dr Wanda Półtawska, przyjaciółka Karola Wojtyły. Dokument głosi, że ludzkie ciało i życie są święte i nietykalne od poczęcia do naturalnej śmierci.

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz mówi, że każdy, kto stosuje klauzulę sumienia, musi powiadomić wcześniej o tym przełożonego na piśmie, wpisać to do dokumentacji i uzasadnić, a także przekierować pacjenta do lekarza, który stosuje wszystkie dostępne nowoczesne metody medyczne. Arłukowicz dodaje, że NFZ ma narzędzia do tego, by wyciągać konsekwencje wobec lekarzy, którzy stwarzają zagrożenie życia.

Zdaniem Łukasza Warzechy ("wSieci") "mamy do czynienia z dużym konfliktem dotyczącym tego, czy można łamać sumienia w imię wypełniania tych rzekomych obowiązków, które państwo nakłada na lekarzy". - Mam wrażenie, że tu jest jakieś zachwianie proporcji. Chciałbym się dowiedzieć, ilu pacjentów realnie ma problem z klauzulą sumienia, bo może okazać się, że to jest dosyć mała awanturująca się grupa, sprowadzająca się zaledwie do paru procent - ocenia publicysta.

- Gdybym ja szedł do lekarza, wolałbym, żeby to był lekarz, który podpisał klauzulę sumienia, bo miałbym pewność, że nie zrobi mi nic złego - podkreśla gość Trójki i dodaje, że "podciąganie klauzuli sumienia pod kwestię zagrożenia życia pacjentów to jest manipulacja".

Więcej interesujących dyskusji znaleźć można na stronach audycji  "Salon polityczny Trójki", "Komentatorzy", "Puls Trójki" i "Śniadanie w Trójce".

Wiesław Dębski ("Wirtualna Polska") podkreśla natomiast, że podmiotem służby zdrowia nie są lekarze, tylko pacjenci. - Po to wymyślono cały szereg procedur medycznych, żeby pacjent, idąc do szpitala, wiedział, że jest tam lekarz, który pozwoli mu z tych procedur medycznych skorzystać. Także takich jak badania prenatalne czy otrzymanie recepty na tabletki antykoncepcyjne - mówi.

- Jeśli komuś sumienie przeszkadza w tym, żeby taką receptę wypisać, to powinien albo pójść do prywatnego szpitala, albo minister zdrowia powinien zapewnić takie procedury funkcjonowania służby zdrowia, że pacjent, przychodząc do lekarza, będzie wiedział, że ten nie zrobił mu łaski - zaznacza gość "Komentatorów".

Zdaniem publicysty lekarze, którzy podpisali deklarację wiary, odmawiają wykonywania swoich obowiązków, do których zobowiązuje ich nie tylko przysięga Hipokratesa, ale także fakt, iż zostali wykształceni na publicznych uczelniach.

- Jeżeli ja słyszę, że dyrektor szpitala położniczego podpisał tę klauzulę, to ten szpital nie powinien dostać kontraktu z NFZ. Narodowy Fundusz Zdrowia ma zakontraktować wszystkie procedury. Jesli w jakimś w szpitalu się ich nie wykonuje, to ten szpital bądź oddział nie powinien dostać pieniędzy z NFZ - mówi Wiesław Dębski.

Goście audycji "Komentatorzy" mówili także o przyszłości Grzegorza Schetyny.

Rozmawiała Maja Borkowska.

(kh/mk)