Trójka

Komisarz UE: niemieckie przepisy grożą zdemolowaniem rynku unijnego

07.05.2015 09:20
- Decyzję Komisji Europejskiej w sprawie przepisów o niemieckiej płacy minimalnej poznamy w ciągu tygodni, nawet dni - ujawniła w Trójce komisarz UE Elżbieta Bieńkowska.
Elżbieta Bieńkowska
Elżbieta BieńkowskaFoto: Komisja Europejska/European Commission Audiovisual Service
Posłuchaj
15'09 Elżbieta Bieńkowska, komisarz UE ds. rynku wewnętrznego i usług o przepisach ws. płacy minimalnej w Niemczech, o unijnym rynku i wyborach w Wielkiej Brytanii (Salon polityczny Trójki)
więcej

Na nowe niemieckie prawo w sprawie płacy minimalnej poskarżyło się 17 krajów - mówiła w Trójce  Elżbieta Bieńkowska, unijna komisarz UE do spraw rynku wewnętrznego i usług. Komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług powiedziała, że ten problem tylko tytułowany jest jako przepisy o płacy minimalnej. Zastrzegła, że KE jest za ideą europejskiej płacy minimalnej. - Tu jednak mówimy o całym pakiecie dodatkowych obciążeń administracyjno-biurokratycznych dla zagranicznych przedsiębiorców przejeżdżających przez Niemcy - wyjaśniła.

Według Elżbiety Bieńkowskiej wszystko wskazuje na to, że wyżej wspomniane niemieckie przepisy naruszają zasady wolnego rynku i stąd, w jej ocenie, KE powinna odpowiednio zareagować. Jej zdaniem decyzja powinna zapaść za kilka dni. - Gdyby takie przepisy wprowadziły inne kraje, w jeszcze szerszym zakresie, to zdemolowałoby wspólny rynek europejski - powiedziała.

Elżbieta Bieńkowska przewiduje, że będzie zgoda na tzw. kabotaż - to jest by zagranicznych kierowców, jeżdżących na terenie Niemiec, obowiązywały stawki ustalone w tamtejszym prawie. Komisja Europejska odniesie się natomiast do tranzytu i transportu międzynarodowego.

Co podpowiada komisarz kolegom w sprawie pomocy dla polskich kopalń? Czy Elżbieta Bieńkowska obawia się wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej? O tym w nagraniu audycji.

***

Tytuł audycji: Salon polityczny Trójki

Prowadził: Marcin Zaborski

Gość: komisarz Unii Europejskiej Elżbieta Bieńkowska

Data emisji: 07.05.2015

Godzina emisji: 8.13

agkm/fbi

Czytaj także

Francja chce ograniczyć konkurencję ciężarówek z Polski

18.03.2015 08:08
Kolejny po Niemczech kraj, Francja, chce wprowadzić płacę minimalną - 9,61 euro na godzinę - dla kierowców w transporcie międzynarodowym i w kabotażu. To kolejna odsłona w walce krajów zachodnich o ograniczenie działalności tańszych przewoźników z Polski.
Według nowych zasad, polscy przewoźnicy są zobowiązani płacić co najmniej 8,5 euro za godzinę kierowcom, którzy jeżdżą do Francji czy Niemiec
Według nowych zasad, polscy przewoźnicy są zobowiązani płacić co najmniej 8,5 euro za godzinę kierowcom, którzy jeżdżą do Francji czy NiemiecFoto: Pixabay

W ten sposób bogatsze kraje, którym nie w smak konkurencja ze strony przewoźników z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, wywierają presję na Komisję Europejską, by w przyszłorocznej nowelizacji unijnego pakietu drogowego zaproponowała korzystne dla nich rozwiązania na poziomie europejskim.

Przejaw protekcjonizmu

Polska ma jedną z największych i najnowocześniejszych w Unii flot transportu drogowego. - Uznajemy te wszystkie działania polegające na wprowadzeniu płacy minimalnej, czy to w przypadku tranzytu, czy przewozów dwustronnych, czy świadczenia usług kabotażowych w Niemczech oraz podobne planowane we Francji, Włoszech i Belgii za przejaw protekcjonizmu i eliminowanie konkurencji z takich krajów jak Polska czy Litwa - powiedział Tadeusz Wilk, dyrektor Departamentu Transportu w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Niemcy zawieszają przepisy ws. płacy minimalnej dla przewoźników tranzytowych >>> 

Nad przepisami obecnie pracuje francuski Senat. Rząd zaproponował w połowie lutego poprawkę wprowadzającą obowiązek stosowania płacy minimalnej dla kierowców ciężarówek świadczących usługi w ramach kabotażu bez konsultacji z zainteresowanymi zrzeszeniami kierowców, w ostatniej chwili. Przepisy te stanowią część większego pakietu ustaw Macrona, francuskiego ministra gospodarki. Mają pobudzić francuską gospodarkę do wzrostu i poluzować nieco bariery administracyjne.

Zmiany jeszcze w tym roku?

Można się spodziewać, że pakiet Macrona zostanie ostatecznie zatwierdzony przez francuskie Zgromadzenie Narodowe w czerwcu. Potem prawdopodobnie kilka miesięcy zajmie zatwierdzenie przepisów wykonawczych. Wymóg stosowania francuskiej płacy minimalnej dla przewoźników świadczących usługi w tym kraju w ramach kabotażu ma zatem szansę wejść w życie przed końcem tego roku.

Kabotaż polega na tym, że np. polski kierowca jadący z towarem np. do Francji po dostarczeniu go na miejsce, może jeszcze trzykrotnie w ciągu siedmiu dni świadczyć usługi przewozu towarów na terenie Francji. Tak mówią przepisy unijne. Wcześniej, jeszcze w połowie 2014 roku, Francja wprowadziła zakaz noclegu w kabinie ciężarówki w przypadku tzw. regularnego odpoczynku tygodniowego. Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce dostało informację o co najmniej jednym mandacie nałożonym na polskiego przewoźnika, w wysokości 4 tys. euro. Jak podkreślił Tadeusz Wilk za nieprzestrzeganie tego przepisu przewidziano sankcje w postaci mandatu do wysokości nawet 30 tys. euro i roku więzienia!

Co na to KE?

Podobne przepisy zakazujące kierowcy nocowanie w kabinie po siedmiodniowej pracy, obowiązują w Belgii, gdzie o karze przesądza złapanie "na gorącym uczynku". We Francji kara może być nałożona na kierowcę, któremu wymagany dłuższy odpoczynek po tygodniu pracy wypadł np. po drodze w Niemczech, a francuskim służbom nie był w stanie przedstawić dokumentu na nocleg poza kabiną.

Niemcy natomiast wprowadzili na początku br. wymóg stosowania płacy minimalnej dla kierowców ciężarówek w tranzycie międzynarodowym. Po natychmiastowej reakcji Polski Niemcy zawiesiły stosowanie tego przepisu a Komisja Europejska wyjaśnia sprawę. Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez PAP w Brukseli, KE ma w kwietniu ustosunkować się do wyjaśnień niemieckich i ocenić zgodność wprowadzonych przepisów z unijnymi wymogami.

Różne prawa

- Wszystkie oczy są zwrócone z wyczekiwaniem na Brukselę. Od tego również zależą po części losy francuskich przepisów - powiedziała Florence Berthelot z francuskiej Krajowej Federacji Transportu Drogowego (FNTR). Inne państwa przyglądają się z uwagą. Według francuskiej federacji są to np. Szwecja i Finlandia. W ZMPD z kolei mówi się o Włoszech.

- Nas interesuje rozwiązanie na poziomie europejskim - przyznała Berthelot. - Bo jeśli każdy z krajów z osobna zacznie wprowadzać swoje rozwiązania, będzie to bardzo trudne dla przewoźników. Wyobraźmy sobie sytuację przewoźnika , który jedzie przez Holandię, Belgię i Francję i w każdym kraju musi stosować inne przepisy dotyczące płacy minimalnej i dopełniać innych formalności, wypełniać różne deklaracje. Powoduje to mnóstwo zamieszania – dodała.

Dyskusja na temat przepisów

"Zmiany w prawie powinny być na poziomie europejskim, powinny zdefiniować na nowo reguły kabotażu (chodzi o skrócenie czasu na kabotaż i zmniejszenie liczby operacji). Powinny prowadzić do otwarcia dyskusji na temat przepisów dla zawodów, które zakładają wysoką mobilność pracownika" - czytamy w wydanym wspólnie przez trzy francuskie organizacje przewoźników FNTR, TLF oraz UNOSTRA oświadczeniu prasowym.

Organizacje przyznają, że francuska poprawka rządowa to rodzaj protekcjonizmu, ale tłumaczą, że choć to rozwiązanie tylko częściowe, "próbuje przeciwdziałać zakłóceniu konkurencji w Europie bardziej zliberalizowanej niż zharmonizowanej".

Sondowanie KE

Eksperci są zdania, że niemieckie i francuskie przepisy stanowią także sondowanie KE i badanie gruntu pod nowe rozwiązania unijne. Bo choć spodziewany pakiet drogowy ma być zaproponowany dopiero w połowie przyszłego roku, to już w tej chwili państwa i zrzeszenia transportowe z krajów UE próbują wpływać na Komisję. Negocjacje między krajami członkowskimi rozpoczną się dopiero po zaproponowaniu przepisów przez KE. Prace nad poprzednim pakietem drogowym uchwalonym w 2009 r. trwały kilka lat.

Dla Polski najważniejsze są przewozy drogowe towarów do i z danego kraju, ale tranzyt i kabotaż to także znaczna część świadczonych usług. Szacuje się, że w przypadku polskich ciężarówek w Niemczech połowa (około 4 mln) to przewozy dwustronne, czyli do i z Niemiec, a drugą połowę stanowią przewozy kabotażowe wykonywane wewnątrz Niemiec przez polskich przewoźników i tranzyt.

- Wykonywanie usług kabotażowych jest sposobem na eliminowanie pustych przebiegów ciężarówek (...). Jest to działanie jak najbardziej na rzecz środowiska, bo ogranicza emisję CO2 - gdyby nie taka możliwość, musiałyby jechać dwie ciężarówki: jedna pusta, druga z ładunkiem - zwraca uwagę dyrektor Wilk.

pp/PAP

Czytaj także

Komisja Europejska naciska na Niemcy w sprawie płacy minimalnej

31.03.2015 15:20
Komisarz UE ds. rynku wewnętrznego Elżbieta Bieńkowska poinformowała, że KE zwróciła się do Niemiec z pytaniami w sprawie tamtejszych przepisów o płacy minimalnej. Jeśli okaże się, że regulacje naruszają wspólny rynek, to opowie się za interwencją - dodała Bieńkowska.
Komisja Europejska naciska na Niemcy w sprawie płacy minimalnej
Foto: GlowImages
Posłuchaj
00'18 Elżbieta Bieńkowska z KE informuje, że Komisja Europejska dopytuje władze w Berlinie o szczegóły dotyczące przepisów o płacy minimalnej/IAR
więcej

Komisja Europejska prowadzi od stycznia postępowanie w sprawie obowiązujących od początku roku w Niemczech przepisów nakładających na pracodawców obowiązek płacenia minimalnej stawki wynoszącej 8,5 euro na godzinę. Sprawa wywołała spór w UE, bo według Berlina ma ona obowiązywać też kierowców z zagranicznych firm transportowych przejeżdżających przez Niemcy.
- Będę zajmowała stanowisko zgodne z regułami wspólnego rynku. Jeśli z wyjaśnień rządu niemieckiego, naszej analizy, która teraz trwa, odpowiedzi na pytania (...) będzie wynikało, że to w jakikolwiek sposób narusza wspólny rynek europejski, to będę za tym, żeby interweniować. Na razie analizujemy sprawę - powiedziała we wtorek w Brukseli dziennikarzom Bieńkowska.
Jak poinformowała komisarz KE, przesłała do Niemiec pytania do przedstawionych przez ten kraj wyjaśnień w tej kwestii. Bieńkowska zapowiedziała, że KE chce jak najszybciej zakończyć tę sprawę. - KE dostała skargi z 17 krajów. Większość krajów unijnych zaprotestowało, zadało nam pytanie, czy to niemieckie przepisy są zgodne z regulacjami europejskimi. W tej chwili to wyjaśniamy - oświadczyła komisarz.
Bieńkowska zastrzegła, że za temat ten odpowiadają przede wszystkim komisarz ds. transportu Violeta Bulc i komisarz ds. zatrudnienia i spraw socjalnych Marianne Thyssen. Polka jako odpowiadająca za wspólny rynek też jest włączona w te rozmowy.
- Płaca minimalna jest czymś, co Komisja docenia i czego oczekuje. Niemcy są 22 krajem w UE, który taką płacę minimalną wprowadziły, natomiast oczywiste jest, że wprowadzenie takich regulacji nie może powodować jakichś niewłaściwych działań i zachowań, jeśli chodzi o wspólny rynek - zaznaczyła Bieńkowska.
W ubiegłym tygodniu w Polsce oraz w Brukseli odbyły się protesty firm transportowych przeciwko niemieckim przepisom. Przewoźnicy narzekają nie tylko na wysokość stawek, które Niemcy chcą im narzucić, ale też na obciążenia biurokratyczne wiążące się m.in. z tłumaczeniem dokumentów dotyczących pracowników na język niemiecki. Obecnie na czas badania sprawy przez KE niemieckie przepisy są zawieszone.

Blokady dróg i utrudnienia. Protest przewoźników ws. niemieckiej płacy minimalnej >>>
Ustawa o płacy minimalnej miała obowiązywać od 1 stycznia. Przepisy zakładają, że stawka za godzinę, która dotyczy zarówno Niemców, jak i obywateli innych państw pracujących w tym kraju, wynosi co najmniej 8,50 euro. Według władz w Berlinie stawka minimalna obowiązuje również kierowców z firm transportowych spoza Niemiec. W praktyce każda firma transportowa, której pojazd przejeżdżałby tranzytem przez terytorium Niemiec, musiałaby płacić swoim kierowcom odpowiednio wysokie stawki. Według polskich przewoźników, Niemcy mogą w ten sposób wyeliminować nasze firmy zmniejszając ich konkurencyjność.

PAP/IAR/iz