Trójka

Schetyna: z Brukseli wrócimy z tarczą i 300 mld zł

07.02.2013 08:32
- Jestem przekonany, że to będzie dobry wyjazd i dobry szczyt dla nas - mówi wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna.
Grzegorz Schetyna
Grzegorz SchetynaFoto: Polskie Radio
Posłuchaj
13'33 Salon polityczny Trójki 7 lutego 2013
więcej
Obejrzyj
Grzegorz Schetyna w "Salonie politycznym Trójki" 7.02.2013

W czwartek w Brukseli rozpoczyna się szczyt UE poświęcony budżetowi na lata 2014-2020. Ze wstępnych wyliczeń wynika, że Polska ma dostać z unijnej polityki spójności, wspierającej biedne regiony i wyrównującej różnice w rozwoju Unii 72,5 mld euro, czyli ok. 300 mld zł.
Gość "Salonu politycznego Trójki" wiceprzewodniczący PO Grzegorz Schetyna uważa, że polska delegacja wróci z unijnego szczytu z tarczą i obiecanymi 300 mld zł. - Jestem przekonany, że to będzie dobry wyjazd i dobry szczyt dla nas. Takie przesłuchy, które mamy z Brukseli, są dla nas więcej niż optymistyczne - podkreśla.
Schetyna zaznacza, że oczywiście szczyt będzie trudny, będzie walka, negocjacje będą twarde, ale jest przekonany, że "wszystko dobrze się skończy". - Najważniejsze są liczby i o to będziemy walczyć. O te zapowiedziane 300 mld zł - mówi.
Wysłuchaj całej audycji!
Rozmawiała Beata Michniewicz.

Czytaj także

Przed szczytem UE. "To dopiero półfinał"

06.02.2013 18:50
Polscy europosłowie uważają, że ewentualny kompromis ws. unijnego budżetu może nie zostać zaakceptowany przez Parlament Europejski. Goście debaty w radiowej Jedynce rozmawiali o zbliżającym się szczycie w Brukseli.
Parlament Europejski
Parlament EuropejskiFoto: PAP/EPA/PATRICK SEEGER
Posłuchaj
27'08 Debata w Jedynce
więcej

Jacek Saryusz-Wolski, europoseł PO uważa, że Parlament Europejski może odrzucić kompromis, jeśli uzgodniona wielkość budżetu będzie zbyt niska. - To jest półfinał, a nie finał. Finał jest wtedy, gdy parlament ratyfikuje to rozstrzygnięcie - powiedział.

Saryusz-Wolski obawia się, że przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy może „pójść pod prąd porozumienia Paryż-Warszawa i nie odda ani guzika z polityki spójności i polityki rolnej”.

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki powiedział, że Parlament Europejski może "pokazać kły" i budżet wyrzucić do kosza. - Parlament do tej pory był zbyt spolegliwy wobec Rady Europejskiej czy Komisji Europejskiej - dodał.

Czarnecki uważa, że Polska przystąpiła do negocjacji ze zbyt niskiego pułapu. - Wystartowaliśmy z kwota 300 mld zamiast z kwota 1,5 razy większą - powiedział.

Z kolei europoseł PSL Jarosław Kalinowski uważa, że ewentualny kompromis osiągnięty na szczycie jest możliwy do zaakceptowania przez Parlament Europejski, ale musiałby oscylować wokół listopadowej propozycji Hermana Van Rompuya.

Szczyt "budżetowy"

W czwartek rozpoczyna się dwudniowy szczyt UE, który będzie poświęcony negocjacjom nad nowym budżetem unijnym na lata 2014-2020. Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy ma przedstawić "dostosowania" do swojej wyjściowej propozycji budżetu.

Listopadowa propozycja Van Rompuya zakładała wydatki UE na poziomie prawie 972 mld euro (w tzw. zobowiązaniach) w ciągu siedmiu lat. Projekt ten i tak był okrojony o ok. 75 mld euro w stosunku do propozycji Komisji Europejskiej. Według nieoficjalnych informacji szef Rady Europejskiej zaproponuje na szczycie dodatkowe cięcia w wys. 15-19 mld euro.

Rozmawiał Tomasz Majka.

to

>>>Przeczytaj całą debatę

Czytaj także

Będzie zgoda nad budżetem?”Nowa propozycja Rompuya”

07.02.2013 09:00
W Brukseli rozpoczyna się dwudniowy szczyt, na którym europejscy przywódcy spróbują porozumieć się ws. budżetu Wspólnoty na lata 2014-2020.
Wspólne zdjęcie przywódców państw UE podczas grudniowego szczytu
Wspólne zdjęcie przywódców państw UE podczas grudniowego szczytuFoto: Rada Europejska
Posłuchaj
01'03 Relacja Beaty Płomeckiej z Brukseli (IAR)
więcej

Premier Luksemburga Jean-Claude Juncker ocenił, że na początku czwartkowego szczytu w Brukseli szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy przedstawi propozycję nowego budżetu UE "skorygowaną w dół". Jak wskazał, wariant budżetu przedłożony przez Rompuya na poprzednim szczycie w listopadzie ciągle nie podoba się niektórym państwom UE, dlatego na teraz szef Rady Europejskiej przedstawi nową propozycję.

- Na pewno skoryguje ją nie do góry, ale w dół. (...) Osobiście uważam, że propozycja, jaką przewodniczący przedstawi na początku naszego spotkania, jest propozycją minimalistyczną, a nie taką, którą możemy jeszcze dalej redukować - zaznaczył Juncker.
Poprzedni szczyt budżetowy UE w listopadzie zakończył się bez porozumienia - propozycja budżetu przedstawiona przez Rompuya nie uzyskała poparcia unijnych przywódców. Zakładała cięcia w wysokości 75 mld euro w stosunku do wyjściowego projektu Komisji Europejskiej opiewającego na ok. 1 bln euro. Brytyjczycy i Niemcy domagali się jednak dalszych redukcji - o 30 mld euro - w wydatkach UE, m.in. na administrację.

Co z polskimi funduszami?

Panuje przekonanie, że pieniądze na rozwój polskich regionów są raczej zapewnione, nie wiadomo co funduszami na rolnictwo. Wynik negocjacji zdecyduje jak duży strumień pieniędzy popłynie do Polski. - Jedziemy na szczyt z przekonaniem, że te wymarzone 300 miliardów złotych leży w zasięgu naszych możliwości - mówił w środę Donald Tusk.

Pula obiecana Polsce na razie jest szczuplejsza o prawie cztery i pół miliarda euro od tego co proponowała nam Komisja Europejska, ale te pieniądze już są nie do odzyskania. Polska już o nie walczyć nie będzie. I kiedy premier mówi - „te godziny będą jednak godzinami pełnymi napięcia” oznacza, że będzie starał się obronić to co ma.

Unijni dyplomaci donoszą, że Polska wydaje się być zadowolona z obecnego projektu. Możliwa jest jednak strata kilkuset milionów euro, gdyby trzeba było szukać większych cięć w unijnym budżecie. A co z pieniędzmi na polskie rolnictwo? Obecnie przewidziano dla nas około trzydziestu miliardów euro i ta kwota już nie jest taka pewna. By zwiększyć pulę pieniędzy dla Francji, która stanowczo się ich domaga, możliwe są przesunięcia funduszy i - jak szacują dyplomaci - Warszawa może stracić nawet około miliarda euro.
IAR/PAP/agkm

Galeria: dzień na zdjęciach >>>



Czytaj także

"Cięcie budżetu UE to hipokryzja, schizofrenia"

07.02.2013 07:45
Tnąc unijny budżet, strzelamy sobie w stopę. Dwa przesłania, inwestycje we wzrost i obcinanie inwestycji w budżecie UE są sprzeczne – mówiła europosłanka Danuta Hübner. Ma nadzieję, że budżet uda się mimo wszystko uchwalić.
Danuta Hbner
Danuta HübnerFoto: Parlament Europejski
Posłuchaj
13'48 Eurodeputowana Danuta Hübner w "Sygnałach dnia"
więcej

Była komisarz UE, eurodeputowana Danuta Hübner najbardziej obawia się, że państwa się nie porozumieją i wtedy grożą nam budżety roczne. Posłanka mówiła w ”Sygnałach dnia”, że to zabójstwo dla polityki spójności, rolnej, badań naukowych. – Jeśli nie ma gwarancji finansowania, to właściwie koniec wieloletnich projektów – powiedziała Danuta Hübner.  Posłanka powiedziała, że z własnego budżetu przez kilkadziesiąt lat nie zdołalibyśmy tak zmodernizować Polski, jak jest to możliwe dzięki funduszom spojności.

Posłanka uważa, że punkt wyjścia nie jest zły, mamy być bowiem największym odbiorców środków spójności. Wokół budżetu toczą się jednak dyskusje, pojawiają się żądania rabatów i oszczędności, a przecież to niewielkie pieniądze w porównaniu z kwotami wpompowywanymi w gospodarkę krajów w kryzysie, Włoch, Hiszpanii, Portugalii. Posłanka zaznaczyła, że obecna perspektywa finansowa będzie mniejsza niż poprzedni siedmioletni budżet. Ubolewa, że tak jest, bo to budżet inwestycyjny, napędzający gospodarkę. Stąd cięcie inwestycji jest sprzeczne z postulatem stymulowania wzrostu w Europie, co posłanka określiła jako swego rodzaju schizofrenię i hipokryzję. Ubolewa, że UE nie potrafi wykorzystać budżetu UE jako koła zamachowego gospodarki.

Danuta Hübner widzi jeszcze dwa trzy państwa, które będą próbować zmniejszyć budżet. Jednak jako dobry znak traktuje okoliczność,  że większość państw uzyskała już swoje korzyści, alokacje, w tych politykach, gdzie przyznawane są koperty narodowe. Część budżetu trafia bowiem do państw przez konkursy, na przykład na badania naukowe. Natomiast przydziały dla poszczególnych krajów największe są w politykach spójności i rolnej i tu decyzje są znane dość wcześnie. - Tu większość kart została rozdana, wiele się nie będzie działo. Za możliwe uważa próby dokonania dalszych cięć – mówiła Danuta Hübner.

Decyzja Rady Europejskiej to dopiero część sukcesu. Drugą turą będą negocjacje prezydencji irlandzkiej z Parlamentem Europejskim. Posłanka dodaje, że wiele zależy od tego, na ile mandat prezydencji irlandzkiej będzie elastyczny. Przewiduje, że PE będzie mocno naciskał na elastyczność, która pozwoli zachować na później w budżecie środki niewykorzystane.

Czy porozumienie zapadnie? Zdaniem eurodeptuowanej, Herman Van Rompuy  nie wybierałby się na posiedzenie Rady Europejskiej, gdyby nie miał pewności, że jest blisko finału. Nie wyklucza jeszcze kilku prezentów.

Rozmawiał Krzysztof Grzesiowski

agkm

>>>Przeczytaj całą rozmowę