Trójka

Nasze turystyczne grzeszki

Chyba nie ma takiego miejsca na ziemi, w którym nie można spotkać Polaka. Warto jednak pamiętać, że poza granicami mamy status gości i nawet anonimowi stanowimy wizytówkę naszego kraju.
21.02.2011 10:00
Chyba nie ma takiego miejsca na ziemi, w którym nie można spotkać Polaka. Warto jednak pamiętać, że poza granicami mamy status gości i nawet anonimowi stanowimy wizytówkę naszego kraju.
Posłuchaj
44'57 Za, a nawet przeciw z 21 lutego 2011
więcej

Polski turysta to podobno człowiek kłótliwy, wiecznie pijany i nie stroniący od przypadkowych przygód seksualnych.

- Nasze turystyczne grzeszki wynikają często z sympatii do dobrej zabawy. Wybieramy oferty "all inclusive" z wliczonym w cenę alkoholem. Trudno tutaj generalizować, bo nie ma jednego turysty. Niektórzy preferują po prostu spokojne zwiedzanie – mówi Krzysztof Matys, rezydent i przewodnik.

Ekspert przyznaje jednak, że nasi turyści sami tworzą negatywną opinię o sobie i to najczęściej już w samolocie. Dodaje jednak, że często zarzucana nam turystyka seksualna jest popularna na całym świecie i wiele nacji ją praktykuje.

Polakom zwykło się przypisywać także roszczeniowe podejście: mało płacę, dużo wymagam. - Część osób chce przeżyć tydzień luksusu, najmniejsza rysa w łazience to już duży problem. Zwracamy uwagę na sprawy mało istotne, które jednak są dla nas podstawą do kłótni z przedstawicielem biura podróży – podkreśla rezydent.

Krzysztof Matys dodaje, że nieraz czuł się zakłopotany z powodu zachowania rodaków. Trudno usprawiedliwiać ekscesy chęcią odpoczynku i maksymalnego wykorzystania wakacji.

Według Bożeny Lewickiej z Centrum Edukacji i Rozwoju Turystyki AVIDA jesteśmy raczej dobrymi podróżnikami. Stajemy się coraz bardziej otwarci i elokwentni, znamy języki obce.

Inne zdanie na ten temat ma Klara Syrewicz z magazynu "Podróże". -  Problemy językowe tworzą niepotrzebne konflikty i napięcia. Najlepszym rozwiązaniem jest inwestycja w mały słowniczek angielskiego – radzi.

Niektórzy operatorzy turystyczni nie zgadzają się ze złą opinią, jaką mają polscy turyści. – Oczywiście wyjątki potwierdzają regułę, ale Polak za granicą to raczej człowiek zainteresowany otoczeniem i nastawiony na zwiedzanie. Nasi klienci wykupują bardzo często wycieczki fakultatywne, co u innych nacji nie jest aż tak popularne – uważa Artur Rezner z TUI.

O niejednorodności polskiego turysty mówi Marcin Król, profesor filozofii. - Studenci zwiedzają wspaniale, są ciekawi świata, odwiedzają najdziwniejsze miejsca. Część rodaków nie potrafi jednak odpoczywać. Nie rozumiem pań opalających się osiem godzin na plaży albo osób zastanawiających się, gdzie najtaniej i najwięcej kupić alkoholu. Ponadto myślimy, że jesteśmy właścicielami wszystkiego i traktujemy lokalnych mieszkańców jak jakiś gorszy element.

Marcin Król dodaje, że największa satysfakcja płynie z poznawania nowych miejsc, ale trzeba nad tym popracować: czytać przewodniki. Niezbędna jest też wyobraźnia. – Bardzo wielu turystom niestety jej brakuje – kończy.

Aby wysłuchać całej rozmowy, wystarczy kliknąć w ikonę dźwięku w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.

Audycji "Za, a nawet przeciw" można słuchać od poniedziałku do czwartku tuż po godz. 12.00.

Czytaj także

Turystykę gnębi lifestyle

Ludzie są znudzeni podróżniczą sztampą. Szukają ekstremalnych wrażeń, a to nie ma wiele wspólnego z turystyką – twierdzi ekspert.
Posłuchaj
03'31 Gdzie jest granica ekstremum
03'09 W najdalsze zakątki świata
04'54 Gdzie i jak podróżować
więcej
Obejrzyj
Andrzej Wnęk z Klubu Podróżnik o turystyce ekstremalnej

– Ciężko określić, czym właściwie jest turystyka ekstremalna. Jest to kwestia nomenklatury. Każdy ma swoje wyobrażenie o ekstremalności – mówił w „Magazynie” Andrzej Wnęk z Klubu Podróżnik w Warszawie.

– Należy zdefiniować, od jakiego poziomu zaczyna się ekstremalność. Ta granica będzie u każdego przebiegała gdzie indziej. Wszystko zależy od tego, czego dana osoba poszukuje – zaznacza gość Justyny Dżbik. – Powszechnie znaną praktyką jest jeżdżenie po świecie i fundowanie sobie sportów ekstremalnych dających dużą dawkę adrenaliny, nie ma to jednak nic wspólnego z turystyką – zastrzega.

Zdaniem Wnęka, największym podróżniczym ekstremum jest docieranie do miejsc, do których ludzie zazwyczaj nie docierają, odwiedzanie niezbadanych zakątków Ziemi. – Wyprawy, które wymagają dużej wytrzymałości i sprawności fizycznej, pozwalają sprawdzić się w starciu z naturą, są również wielkim wyzwaniem – dodaje.

Obecnie ludzie są znudzeni podróżniczą sztampą – ubolewa podróżnik. –Turystykę gnębi lifestyle. Człowiek chce zrobić coś oryginalnego, zagląda na pierwszy lepszy portal i dowiaduje się, że tysiące ludzi robi to czy tamto – tłumaczy. Ciężko dzisiaj o jakąkolwiek unikalność w turystyce – puentuje.

 

Am

Czytaj także

Polak bezpiecznie wróci z wakacji

Będzie więcej pieniędzy na opłacenie dodatkowych czarterów.

"Rzeczpospolita" pisze, że odszkodowanie za zmarnowany urlop ma szybko trafić do turysty. Gazeta wyjaśnia, że będzie więcej funduszy na opłacenie dodatkowych czarterów wysyłanych po śpiących na lotnisku turystów. Według dziennika ułatwienia turystom mają przynieść nowe przepisy, które zwiększają zabezpieczenie finansowe biur podróży na wypadek ich upadłości.

W myśl rozporządzenia, które ma być podpisane w przyszłym tygodniu, najbardziej wzrosną minimalne zabezpieczenia tych biur podróży, które organizują wycieczki do krajów pozaeuropejskich i europejskich z wykorzystaniem lotów czarterowych.

"Rzeczpospolita" wyjaśnia, że dzięki tym przepisom podróżny łatwiej odzyska pieniądze za zmarnowane wczasy za granicą. Również zwrot zaliczek na wycieczki, które nie dojdą do skutku z powodu bankructwa firmy turystycznej, ma być szybszy. Prostsze ma byc też dochodzenie odszkodowania za pobyt w hotelu o gorszym standardzie. 

kh