X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Trójka

Akademia Rozrywki

28.11.2007
Dziś w Akademii Rozrywki Maria Czubaszek zaprasza na spotkanie z Piotrem Bukartykiem.

Mili Państwo!

Po wczorajszym spotkaniu Tornada z Sikorem I Wielkim, cóż nas jeszcze może zdziwić... Może rozmowa Królowej Dowcipu z Zorrem Humoru?

... dajmy spokój z tą metaforyką...

Dzisiaj Maria Czubaszek zaprasza Państwa na spotkanie z Piotrem Bukartykiem. O nowej płycie artysty i nie tylko. Warto posłuchać.

W "Powtórce z rozrywki" przygotowanej przez Andrzeja Zakrzewskiego usłyszą Państwo między innymi monologi: Andrzeja Waligórskiego w wykonaniu Leszka Niedzielskiego i Stanisława Tyma w interpretacji Wiesława Michnikowskiego oraz skecz "Serwus jestem nerwus", w którym wystąpią Wojciech Pokora i Jerzy Bończak.

Jerzy Filar zaśpiewa o tym, że nie jest tak źle, Andrzej Brzeski zwierzy się, że nie lubi zimy, a kabaret Potem zapozna Państwa z problemem kidnapingu zimowego.

A zatem - Akademię czas zacząć!

Zapraszamy tuż po trzynastej!

Czytaj także

"Z czwartku na piątek" - Piotr Bukartyk

Zabaw słowem Bukartyka ciąg dalszy, czyli osiemnaście utworów na nowej płycie. Jest melancholijnie i zabawnie. Piosenki dające do myślenia i doprowadzające do łez. Oczywiście ze śmiechu. Są i goście. I to nie byle jacy....

"Z czwartku na piątek" - Piotr Bukartyk

płyty – sam Wojciech Mann. Czyli mamy mieszankę perfekcyjną, o której sam zainteresowany mówi tak...

“… nie wszystko da się przewidzieć, o czym przekonałem się niedawno na własnej skórze, czy raczej na własnych kościach. Płyta, którą zapowiadałem na koniec listopada, też nie wiedziała, że przyjdzie jej poczekać aż do lutego i że będzie przez to znacząco inna niż byłaby, gdyby nie kości wyżej wspomniane. No cóż, rozsypałem się trochę i trzeba to było poskładać. Wracając zaś do płyty, dodatkowy czas pozwolił na zupełnie inne spojrzenie na niektóre numery, dzięki czemu Krzyś, któremu zostawiłem wolną rękę, zrobił je zupełnie po swojemu. „Inne kraje”, kończące część zasadniczą ( po której jest jeszcze dość obszerna część bonusowa ), mają dzięki temu prawie siedem minut. To najdłuższa płyta jaką w życiu nagrałem i mam nadzieję, że nie będziecie mieli o to pretensji. Osiemnaście kawałków, których w zasadzie nie łączy nic prócz okoliczności powstania – z nielicznymi wyjątkami (teksty ze starego pudła w liczbie czterech sztuk) pisałem w czwartkowe noce, a grałem           w piątkowe poranki na żywca w Trójce. Stąd zresztą tytuł płytki – „Z czwartku na piątek” - ot, taki sobie radosny eksperyment. Na wybór akurat tych utworków spory wpływ mieli słuchacze. Gdyby nie ich radosna reakcja, być może nie przyszłoby mi do głowy utrwalanie dla potomności ballady o Janku lotniku, jarającym skręta premierze, czy o leśnym karzełku – dyktatorze mody. No cóż, nie są to dzieła wyszukane w formie, nie szkice nawet, raczej maźnięcia  pędzlem ławkowcem, z którego farba pryska równo – na modela, na malarza i na publikę. Malarz bawił się dobrze, publika chwilami też, a modeli ostatecznie nikt nie prosił, żeby się pchali pod pędzel. A zresztą o sprawach, które sprowokowały mnie do napisania tych piosenek nikt już za chwilę nie będzie pamiętał, podobnie jak o ich bohaterach, mam nadzieję. Dodam jeszcze, że znajdziecie tu też utworki bardziej serio, oraz to, że po raz pierwszy w życiu śpiewam sopranem koloraturowym  w towarzystwie kwartetu smyczkowego. I to nie JAKIEGOŚ TAM kwartetu, a słynnej tudzież wybitnej Grupy MOCARTA! “

Zobacz więcej na temat: mod

Czytaj także

15.02 - 21.02

przed południem: Peter Gabriel - Scratch My Back po południu: Piotr Bukartyk - z czwartku na piątek

przed południem: Peter Gabriel - Scratch My Back

Płyta "Scratch My Back" jest pierwszą częścią cyklu, w ramach którego Gabriel i inni wybitni artyści interpretują cudze kompozycje. Przy tworzeniu tego eklektycznego zbioru klasycznych przebojów i kultowych kawałków Gabriel korzystał z pomocy kompozytora i aranżera Johna Metcalfe'a, niegdyś członka Durutti Column oraz producenta Boba Ezrina (Pink Floyd 'The Wall', Lou Reed 'Berlin') i inżyniera dźwięku, realizatora i producenta Tchada Blake'a (Suzanne Vega, Sheryl Crow, Tom Waits). Gabriel opisuje płytę jako bardzo osobiste dzieło zawierające 12 piosenek w aranżacjach na głos i orkiestrę. Artysta postanowił zrezygnować z instrumentów takich, jak gitara czy perkusja. Bogata paleta brzmień płyty obejmuje oszczędny romantyzm 'The Power of the Heart' Lou Reeda, oszałamiającą muzyczną podróż 'Mirrorball' Elbow, czy pełną rozmachu aranżację 'My Body Is A Cage' Arcade Fire. Gabriel i jego współpracownicy nagrali płytę w studiu Air Lyndhurst George'a Martina oraz w Real World Temple, a dalsze miksy powstały w należącym do wokalisty Real Worlds Studio w hrabstwie Wiltshire. Pierwsze publiczne odtworzenie materiału z płyty nastąpiło zeszłego lata podczas festiwalu WOMAD: Peter Gabriel otworzył swój występ utworem Paula Simona 'The Boy in the Bubble.

Utwory:
1. Heroes (David Bowie)        
2. The Boy In The Bubble (Paul Simon)        
3. Mirrorball (Elbow)        
4. Flume (Bon Iver)        
5. Listening Wind (Talking Heads)        
6. The Power Of The Heart (Lou Reed)        
7. My Body Is A Cage (Arcade Fire)        
8. The Book Of Love (The Magnetic Fields)        
9. I Think It?s Going To Rain Today (Randy Newman)        
10. Apres Moi (Regina Spektor)        
11. Philadelphia (Neil Young)        
12. Street Spirit (Radiohead)        

po południu: Piotr Bukartyk - z czwartku na piątek

Artysta na swojej stronie internetowej tak opisuje jej zawartość:

''
"(...) dodatkowy czas pozwolił na zupełnie inne spojrzenie na niektóre numery, dzięki czemu Krzyś, któremu zostawiłem wolną rękę, zrobił je zupełnie po swojemu. "Inne kraje", kończące część zasadniczą ( po której jest jeszcze dość obszerna część bonusowa ), mają dzięki temu prawie siedem minut. To najdłuższa płyta jaką w życiu nagrałem i mam nadzieję, że nie będziecie mieli o to pretensji. Osiemnaście kawałków, których w zasadzie nie łączy nic prócz okoliczności powstania – z nielicznymi wyjątkami (teksty ze starego pudła w liczbie czterech sztuk) pisałem w czwartkowe noce, a grałem w piątkowe poranki na żywca w Trójce. Stąd zresztą tytuł płytki – "Z czwartku na piątek" - ot, taki sobie radosny eksperyment. Na wybór akurat tych utworków spory wpływ mieli słuchacze.
 
Gdyby nie ich radosna reakcja, być może nie przyszłoby mi do głowy utrwalanie dla potomności ballady o Janku lotniku, jarającym skręta premierze, czy o leśnym karzełku – dyktatorze mody.
No cóż, nie są to dzieła wyszukane w formie, nie szkice nawet, raczej maźnięcia  pędzlem ławkowcem, z którego farba pryska równo – na modela, na malarza i na publikę. Malarz bawił się dobrze, publika chwilami też, a modeli ostatecznie nikt nie prosił, żeby się pchali pod pędzel. A zresztą o sprawach, które sprowokowały mnie do napisania tych piosenek nikt już za chwilę nie będzie pamiętał, podobnie jak o ich bohaterach, mam nadzieję.
Kończąc dodam jeszcze, że znajdziecie tu też utworki bardziej serio, oraz to, że po raz pierwszy w życiu śpiewam sopranem koloraturowym  w towarzystwie kwartetu smyczkowego. I to nie JAKIEGOŚ TAM kwartetu, a słynnej tudzież wybitnej Grupy MOCARTA! Dlatego myślę sobie, że nie ma wstydu, a nawet, że jest nadzieja na zwrot zainwestowanych w produkcję oszczędności całego mojego jakże zabawnego życia. To chwilowo tyle, acha, no i głosujcie na naszego singla –  w dalszym ciągu (15 tygodni) trzyma się na trójkowej liście przebojów, co nieustannie wprawia mnie w głębokie zdumienie."

Czytaj także

Gitarą i Piórem

Druga część opowieści Piotra Bukartykka o albumie "Z czwartku na piatek". Zapraszamy!
Zobacz więcej na temat: