Trójka

Wild Beasts: oswoiliśmy koncertowe demony

10.07.2014 17:28
- Zawstydzenie, złość, frustracja, potrzeba znalezienia najlepszej formy wyrażania siebie - to wszystko nadal mamy tak silne, jak na początku. Choć oczywiście jesteśmy na wyższym poziomie rzemiosła i swoje narzędzia znamy zdecydowanie lepiej - mówi w Trójce Hayden Thorpe, lider grupy Wild Beasts.
Wild Beasts
Wild BeastsFoto: Klaus Thymann / mat. prasowe
Posłuchaj
10'25 Wild Beasts: oswoiliśmy koncertowe demony (Program alternatywny/Trójka)

- Muzyka jest dla nas wielką przygodą. W ciągu tych wszystkich lat nabraliśmy pewności siebie i przekonania do tego, co robimy. Osobiście nigdy nie marzyłem o tym, by występować na scenie. Kręciło mnie pisanie piosenek i praca w studiu. Kiedy jednak powstaje muzyka, trzeba koncertować i promować ją na żywo. Musiałem się więc nauczyć, jak to robić, jak czerpać z tego przyjemność. Całe lata straciłem na stresowanie się występami przed publiczności. Kiedy się oswoi lęk, zaczyna się go lubić. Oswojony demon zostaje twoim przyjacielem - przekonuje Hayden Thorpe w rozmowie, jaką Agnieszka Szydłowska przeprowadziła z nim podczas tegorocznej edycji Open'er Festival.

Wywiadów, informacji i zdjęć szukaj na naszej stronie poświęconej Open'er Festival >>>

Wild Beasts przez całą swoją karierę próbowali uciec od ograniczeń formuły "czterech chłopaków gra razem", co widać szczególnie na syntetycznym, pełnym zmian instrumentalnych, nowym albumie "Present Tense". Hayden Thorpe, Tom Fleming, Chris Talbot i Ben Little wzięli niemal roczne wolne od koncertów, poświęcając ten czas na tworzenie jedenastu utworów - pracowali nad nimi o wiele dłużej niż w przypadku poprzednich albumów.
Czterej członkowie Wild Beasts pochodzą z tego samego małego miasteczka i znają się od dzieciństwa. Na początku Hayden i Ben, do których potem dołączył Chris, założyli zespół Fauves (francuskie tłumaczenie Wild Beasts) w miasteczku Kendal w hrabstwie Kumbria. Potem przeprowadzili się do Leeds, gdzie dołączył do nich kolejny chłopak z Kendal - Tom. Podpisali kontrakt z wytwórnią Domino. Debiutancki album "Limbo Panto" nagrali będąc ledwie dwudziestolatkami.

Choć od wydania "Limbo Panto" są w nieustannej trasie, na każdym etapie zatrzymywali się i zastanawiali nad całokształtem zespołu i tym, czego właściwie wszyscy chcą. Słychać to na drugiej płycie "Two Dancers" i na kolejnym krążku "Smother", nagranym po tym, jak zespół przeprowadził się z Leeds do Londynu. Wild Beasts promowali "Smother" podczas swojej pierwszej wizyty na Open’erze (a zarazem w Polsce) w 2010 roku.
Choć albumy układają się w twórczy ciąg, na każdym z nich zespół wypada zupełnie inaczej. Najnowszy krążek - "Present Tense" - również ma zupełnie odmienną formę: czerpie z intensywnych elektronicznych dźwięków lat 80. i 90., osadzając je w nowoczesnej muzyce popularnej XXI wieku.

"Program alternatywny" na antenie Trójki w środy i czwartki od godz. 19.00 do 21.00 prowadzi Agnieszka Szydłowska.

(mat. prasowe, mk, mp)

Czytaj także

Open'er Festival 2014. Metronomy: udało nam się zrobić karierę

02.07.2014 20:16
- Jestem w takim miejscu, że gdybyśmy musieli to wszystko skończyć i przestałbym być muzykiem, to nie musiałbym iść do pracy w pubie, jak moi koledzy ze szkoły - mówi w "Programie alternatywnym" lider Metronomy Joseph Mount. Grupa występuje na Open'er Festival 2104.
Metronomy
MetronomyFoto: mat. promocyjne
Posłuchaj
04'49 Open'er Festival 2014. Metronomy: Udało nam się zrobić karierę (Program alternatywny/Trójka)
05'42 Mikołaj Ziółkowski opowiada o przygotowaniach największych gwiazd do występu na festiwalu (Program alternatywny/Trójka)

- Ostatnim razem, gdy występowaliśmy w Warszawie, kilkuletnie dzieci na ramionach swoich tatusiów przyglądały się naszemu koncertowi. To świadczy, że publiczność, która słucha Metronomy, dojrzewa - mówi gość Agnieszki Szydłowskiej.

Wywiadów, informacji i zdjęć szukaj na naszej stronie poświęconej Open'er Festival >>>
Wspomina, że były koncerty, na których publiczność tworzyli głównie nastolatkowie. - Ci ludzie mają teraz ponad dwadzieścia lat. Zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że dojrzewają razem z nami. Czuję coś na kształt odpowiedzialności, żeby nie obniżać lotu zespołu, by nie stawiać w trudnej sytuacji tych, którzy słuchali nas wcześniej - opowiada Joseph Mount.

Czy Metronomy udało się zrobić karierę? - Jestem w takim miejscu, że gdybyśmy musieli to wszystko skończyć i przestałbym być muzykiem, to nie musiałbym iść do pracy w pubie, jak moi koledzy ze szkoły. W tym sensie jestem szczęśliwym człowiekiem i mam wrażenie, że się udało, że zrobiliśmy karierę. To podstawowa różnica między tym, jak czułem się, kiedy zespół zaczynał, a tym, jak jest teraz. Byłem chłopcem, teraz jestem mężczyzną - wyznaje gość "Programu alternatywnego".

W marcu ukazał się czwarty album grupy - "Love Letters". Poprzednia płyta z 2011 roku - "The English Riviera" - przyniosła słońce Zachodniego Wybrzeża USA do Wielkiej Brytanii, zdobywając wiele wyróżnień, w tym nominację do prestiżowej Mercury Prize.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy. Gościem "Programu alternatywnego" był też Mikołaj Ziółkowski, który opowiedział o przygotowaniach największych gwiazd do występu na festiwalu.

"Program alternatywny" na antenie Trójki w środy i czwartki od godz. 19.00 do 21.00 prowadzi Agnieszka Szydłowska.

(mp/iz)

Czytaj także

Open'er Festival 2014. Rasmentalism, czyli lot z tematem symfonicznym

03.07.2014 20:01
- Po raz pierwszy w składzie, w którym zagramy na Open'er Festival 2014, graliśmy koncert w Warszawie w studiu S-1. To był ważny koncert, przełomowy. Udało nam się to, co sobie założyliśmy, czyli lot z tematem dość mocno symfonicznym - mówi Ment, czyli Kamil - połowa duetu Rasmentalism.
Rasmentalism
RasmentalismFoto: mat. pras./ Open'er Festival
Posłuchaj
03'30 Open'er Festival 2014. Rastamentalism, czyli lot z tematem symfonicznym (Program alternatywny/Trójka)
03'30 Mikołaj Ziółkowski mówi w "Programie alternatywnym" m.in. o czwartkowym koncercie Pearl Jam

- Teraz zmierzymy się z tym wszystkim w dużo większym towarzystwie, w innych warunkach - podkreśla Ment, czyli Kamil - połowa duetu Rasmentalism. Gość audycji "Program alternatywny" opowiada, że na czwartkowym koncercie na scenę wyjdzie 11 osób. Będą smyczki, sekcja dęta i gitarzysta.

- To nie jest dla mnie pierwszy występ na Open'er Festival. Grałem tu już trzy sety dj-skie. Jednak będzie to pierwszy koncert. Jestem zachwycony, podniecony i podekscytowany, bo mamy świetną godzinę, świetną scenę w dobrym miejscu - opowiada Agnieszce Szydłowskiej.

Wywiadów, informacji i zdjęć szukaj na naszej stronie poświęconej Open'er Festival >>>

Rasmetalism to klasyczny duet MC (Ras) i producent (Ment XXL). Współpracują od 2006 roku. Przez 6 lat działalności nagrali trzy doskonale przyjęte albumy: "Dobra muzyka ładne życie", "Duże Rzeczy" z W.E.N.Ą. oraz "Hotel Trzygwiazdkowy”, ale to ten najnowszy "Za młodzi na Heroda" uczynił z nich prawdziwą sensację, nie tylko na rapowej scenie.

Wydany nakładem prawdziwej hip hopowej instytucji jaką jest Asfalt Records, natychmiast zyskał opinię najlepszego rapowego debiutu roku 2013, a już teraz pojawiają się głosy, że to także jedna z przełomowych płyt dla całego gatunku.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy. Gościem "Programu alternatywnego" był również Mikołaj Ziółkowski, który opowiedział o koncercie Pearl Jam.

"Program alternatywny" na antenie Trójki w środy i czwartki od godz. 19.00 do 21.00 prowadzi Agnieszka Szydłowska.

(mp/tj)

Czytaj także

Open'er Festival 2014. Mazolewski: Autechre rozsadza umysł

04.07.2014 16:36
- Było inaczej, bo w domu, nad morzem. Takie granie zawsze jest szczególne. Mocno się przejmowałem tym występem. Znam tę publiczność i wiem, jak wielu przyjaciół i kolegów przychodzi, żeby zobaczyć, co teraz robimy - mówił w "Fest Programie" Wojciech Mazolewski. Artysta wystąpił z projektem Pink Freud Plays Autechre na Open'er Festival 2014.
Wojciech Mazolewski
Wojciech MazolewskiFoto: mat.promocyjne
Posłuchaj
06'58 Open'er Festival 2014. Mazolewski: Autechre rozsadza umysł (Fest Program/Trójka)

Autechre to legenda wytwórni WARP. Nie od dziś inspirują całą rzeszę muzyków, poszukujących skomplikowanych struktur rytmicznych i niecodziennych brzmień. Tym razem ich dokonania zostały przełożone na gitarę basową, trąbkę, saksofon barytonowy i perkusję. Jak mówi Wojciech Mazolewski, lider Pink Freud i pomysłodawca eksperymentu, muzyka Autechre pojawiła się w jego życiu w latach 90.

- Kiedy na początku usłyszałem tę muzykę, to nie mogłem uwierzyć, że ona nie ma zamiaru się skończyć. Miałem wrażenie, że znam się na muzyce elektronicznej, a oni rozsadzili mój umysł, grając w taki sposób, jakby grali jazz. Ich postawa artystyczna, okładki płyt, wszystko, co związane z zespołem, też było inspirujące - mówi Agnieszce Szydłowskiej.

Wywiadów, informacji i zdjęć szukaj na naszej stronie poświęconej Open'er Festival >>>

Dodaje, że projekt Pink Freud Plays Autechre to na razie wykonania przedpremierowe. - Prawdziwa premiera będzie miała miejsce na festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Teraz ćwiczymy - opowiada Wojciech Mazolewski.

Open'er Festival 2014. Bardzo energetyczny koncert Pearl Jam>>>

Na ten rok zapowiedziana jest płyta z coverami Autechre.

(mp, mc)

Czytaj także

Open'er Festival 2014. Jack White: nie ma dni, w których nie zajmuję się muzyką

05.07.2014 14:57
- Zawsze się cieszę przyjeżdżając do Polski, planowałem tym razem być tu z całą rodziną. Chciałem po festiwalu zrobić sobie kilka dni wolnego i z najbliższymi cieszyć się z pobytu w Polsce. Tak się nie stało, ale z całą pewnością tu wrócę - mówił w audycji "Radiowy Dom Kultury" Jack White, jedna z gwiazd tegorocznej edycji Open'er Festival.
Jack White na Opener Festival 2014
Jack White na Open'er Festival 2014Foto: PAP/Adam Warżawa
Posłuchaj
11'06 Open'er Festival 2014. Jack White: nie ma dni, w których nie zajmuję się muzyką (RDK/Trójka)

Jack White ma sentyment do Polski. W rozmowie z Agnieszką Szydłowską bardzo ciepło wspominał koncert na Open'er Festival w 2005 roku. - Na pierwszy występ The White Stripes w Polsce przyleciała moja mama. Świętowaliśmy wspólnie moje 30. urodziny, jednocześnie setną rocznicę wyjazdu mojej babci z Polski do Detroit. To był absolutnie jeden z najważniejszych momentów w moim życiu. Nie wiem, czy kiedykolwiek przeżyję coś podobnego. Rodzina zaśpiewała mi "Sto lat", publiczność zaśpiewała mi "Sto lat", a moja mama była tego świadkiem - opowiada.

Wywiadów, informacji i zdjęć szukaj na naszej stronie poświęconej Open'er Festival >>>

Artysta zdradził, że nie ma dni, w których nie zajmuje się muzyką. - Jeśli nie piszę, nie jestem w studiu, albo w trasie, to i tak gram, bo wystarczy, że przejdę się po swoim domu, biorę gitarę, siadam do pianina i orientuję się, że znów gram. Gdy nie zajmuję się swoją muzyką, to wydaję i produkuję płyty innych. Jedyny wolny od muzyki czas, jaki mi zostaje, poświęcam moim dzieciom - opowiadał w "Radiowym Domu Kultury".

- Gdy byłem młodszy, uwielbiałem eksperymentować i bawić się tanimi gitarami. Bardzo mnie to inspirowało. Dopiero, gdy zacząłem solową karierę, to po raz pierwszy wziąłem do ręki Fendera Telecastera. Także dlatego, że ta gitara może bardzo dużo znieść, nie trzeba jej nieustannie stroić, to jest superważne - mówił Jack White.

 


Muzyk twierdzi, że uwielbia gitary kupować, a potem oddawać je innym. - Dużo gitar przechodzi przez moje ręce, a potem przekazuję je dalej. Mam swoją ulubioną gitarę Gibsona, która jeździ ze mną wszędzie. Wymyślono ją i zaczęto produkować na potrzeby żołnierzy podczas I wojny światowej - zdradził.

www.facebook.com/radiowydomkultury

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy. Audycja "Radiowy Dom Kultury" w każdą sobotę od 12.00 do 14.00

(mp, ei)