Trójka

Benjamin Barber: miasta powinny przejąć władzę nad światem

02.10.2014 16:00
- Problem polega na tym, że obecnie nikt nie panuje nad światem. Jest anarchia. Mamy monopole międzynarodowych korporacji, które starają się rządzić globalnie, ale nie mają wystarczającej legitymacji, by to czynić - mówi profesor Benjamin Barber.
Benjamin R. Barber
Benjamin R. BarberFoto: PAP/CTK Photo/Ludek Perina
Posłuchaj
46'39 Benjamin Barber o władzy nad światem (Klub Trójki)
więcej

Zdaniem Benjamina Barbera jest próżnia na poziomie globalnym - pomimo istnienia Unii Europejskiej czy Organizacji Narodów Zjednoczonych. - Nie ma nikogo, kto kierowałby losem naszej planety, i to jest bardzo niebezpieczne. W XX wieku doszło do dwóch wielkich wojen pomiędzy państwami narodowymi i to pokazało, że nie mogą one rządzić światem - wyjaśnia profesor. Jak dodaje, potrzebujemy teraz nowej instytucji, by rozwiązać ten problem.
Gość Trójki stoi na stanowisku, że powstanie Unia Europejskiej była dobrym sposobem na rozwiązanie problemu nacjonalizmu i odpowiedzią na wojny XX wieku. Problemem, jego zdaniem, jest to, że powstała unia państw w Europie, ale jednocześnie wokół kontynentu wyrosły nowe mury. - W świecie globalnym potrzebujemy globalnego rozwiązania i tutaj odpowiedzią są miasta - mówi Benjamin Barber.
Zmiana klimatu, ocieplenie, migracja, światowe pandemie to problemy światowe, świadczące o współzależności wszystkich krajów, które potrzebują globalnych rozwiązań. Zdaniem Benjamina Barbera mogłaby się tym zająć instytucja o zasięgu międzynarodowym. - Nie wystarczą nam lokalne i regionalne związki prezydentów czy burmistrzów miast, bo reprezentowane być muszą miasta z całego świata: wielkie i małe, bogate i biedne, z Północy i Południa. Miasta muszą podejmować pragmatyczne decyzje, dotyczące losów świata bez granic - tłumaczy profesor.
Benjamin Barber to jeden z najważniejszych współczesnych intelektualistów, filozof polityczny i politolog amerykański, autor książki "Dżihad kontra McŚwiat". "Gdyby burmistrzowie rządzili światem" to przetłumaczona właśnie na język polski jego najnowsza publikacja. No właśnie… Co by się wtedy stało? Według Barbera, państwa narodowe przerosła skala globalnych problemów.
Czy zaproponowana przez niego idea Światowego Parlamentu Burmistrzów może być szansą opanowania globalnej anarchii i odrodzenia demokracji? Dlaczego miasta powinny przejąć władzę nad światem? Skąd wywodzi się ta idea? Posłuchaj całej rozmowy, którą poprowadził Dariusz Bugalski.

Na "Klub Trójki" zapraszamy od poniedziałku do czwartku od godz. 21.05 do 22.00.

(sm/mk)

Czytaj także

Gdy rozum jest bezradny wobec zła. Prof. Mikołejko o polskim rozdarciu

16.08.2014 00:15
- Zło, na które patrzymy mając oczy szeroko zamknięte, i tak musi się upomnieć o swoje. Dlatego trzeba je złapać za gardło i wyciągnąć na światło dnia. Nie wolno się odwracać i udawać, że go nie ma - przekonuje profesor Zbigniew Mikołejko.
Profesor Zbigniew Mikołejko, filozof religii, historyk religii, eseista i pedagog
Profesor Zbigniew Mikołejko, filozof religii, historyk religii, eseista i pedagogFoto: Sylwia Mróz/ PR
Posłuchaj
45'35 Jak sprawdza się dzisiaj przesłanie Wolterowskiego Kandyda o "uprawianiu swego ogródka"? (Klub Trójki)
więcej

W "Klubie Trójki" rozmawialiśmy o aktualności przesłania dzieła Voltaire'a "Kandyd, czyli optymizm". Czego dotyczy, pojawiające się w utworze "uprawianie własnego ogródka"? Jak wyjaśnia profesor Mikołejko, ta fraza jest wyrazem zmęczenia i rozczarowania okrutnym światem.

- Voltaire był optymistą i wierzył, że światło rozumu zniesie przesądy, naprawi kaprawe ustroje i zakończy przemoc. Potem przyszło rozczarowanie, zło pracowało, wojny szalały, okrucieństwo miało najrozmaitsze przejawy - opowiada filozof religii. Jak dodaje, rozum okazał się bezradny wobec istniejącego zła.
Czy zatem uprawianie owego ogródka i zainteresowanie przede wszystkim sobą jest odpowiedzią na dzisiejsze trudne czasy? Historyk religii podkreśla, że Polska jest pod tym względem szczególna i "nigdy nie wyszła z ogródka", ponieważ jesteśmy krajem ogródków działkowych. - Wydaje się, że to się bierze z potrzeb ekonomicznych, ale tak nie jest. Mam wrażenie, że jest to przestrzenno-architektoniczno-ogrodowy symbol zaangażowania znacznej części naszego społeczeństwa w rzeczywistość - komentuje profesor.
Uporczywa obrona działek, jak dodaje historyk religii, świadczy o spuściźnie agrarnej i potrzebie posiadania choćby kawałka własnej ziemi. - Jest to ucieczka i zwalanie winy na tych, których nie powinno się obwiniać - mówi prof. Zbigniew Mikołejko. Historyk przyznaje, że w naszym kraju mamy ogromną grupę ludzi, którzy "umywają ręce od wszystkiego". 40-60 proc. społeczeństwa, w zależności od badań, interesuje się wyłącznie życiem rodzinnym i własnym fizycznym istnieniem.
Profesor podkreśla, że duża część społeczeństwa nie uczestniczy w wyborach, ponad połowa nie czyta żadnej książki czy gazet. - Kto by w Polsce nie rządził i jak by się nie działo, to i tak 51-52 proc. osób twierdzi, że zawsze sprawy polskie idą w złym kierunku, przy czym jednocześnie, jak wynika z badań, większość z nas jest zadowolona z życia osobistego. Znowu wychodzi schizofrenia, to rozdarcie, bo jak można być zadowolonym z własnego życia, twierdząc jednocześnie, że sprawy w Polsce idą w złym kierunku? - pyta filozof.

Czy "uprawianie swego ogródka" to coś złego? A może tylko - czy aż - tyle możemy zrobić? Czy to wystarczy? Zapraszamy do wysłuchania całej audycji, którą poprowadził Dariusz Bugalski.

Na "Klub Trójki" zapraszamy od poniedziałku do czwartku od godz. 21.05 do 22.00.

(sm, ei)

Czytaj także

Jak ocalić Ofelię? Dorodna marchewka zamiast pięknej róży

16.09.2014 04:00
W "Klubie Trójki" rozmawialiśmy o problemach dojrzewających dziewcząt.
Jak ocalić Ofelię? Dorodna marchewka zamiast pięknej róży
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
48'22 Jak "ocalić Ofelię"? (Klub Trójki)
więcej

- Mam wrażenie, że kulturowe komunikaty, które dostają młode dziewczyny, są bardzo pomieszane. Z jednej strony mamy różne wzorce kobiecości, m.in. ten kreowany przez media, by "wychodzić rano z photoshopa". Z drugiej strony, jesteśmy bombardowani tak dużą ilością wymagań, że nie sposób od tego uciec - mówi Bogna Szymkiewicz, doktor psychologii z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego i terapeutka.

Psychoterapeutka i doradczyni zawodowa Hanna Wieloch przyznaje, że rzeczywiście młode dziewczęta próbują odnaleźć siebie i swoje miejsce. - Tak jak czytamy w książkach o kobietach, "chcą bym była piękną różą, a ja jestem dorodną marchewką". Co zrobić, by zaakceptować to, a jednocześnie nie być odrzuconą z tym, co jest moje? - zastanawia się autorka warsztatów "W zgodzie ze sobą" przeznaczonych dla młodych kobiet, które przeżywają trudności na progu dorosłości i szukają ścieżek rozwoju osobistego.
Jak dodaje, wiele młodych dziewcząt cierpi na wewnętrzny konflikt: jak być sobą, żyć w zgodzie ze sobą oraz znaleźć swoje miejsce. - Są to trudne dylematy, dużo sprzecznych informacji w stosunku do młodych kobiet i sprawia to, że często czują się zagubione, poszukują wsparcia, a jak go nie mają, to bardzo często uciekają do takich metody radzenia sobie, które są dla nich niedobre - opowiada Hanna Wieloch.
Bogna Szymkiewicz dodaje, że w świecie młodych dziewcząt istnieje ogromny nacisk na wygląd. - Kultura masowa poszła bardzo mocno w tym kierunku oraz w stronę udoskonalania urody, którą dają programy typu photoshop. Z drugiej strony są wymagania, by robić karierę i funkcjonować również w męskim świecie - wyjaśnia Bogna Szymkiewicz.

Radio Freud na moje.polskieradio.pl >>>

"Jestem dorodną marchewką, którą wszyscy chcą przemienić w różę. Jako marchewka mam dobry kolor i ładną, gęstą nać. Kiedy robi się ze mnie różę, gniję i więdnę" - mówi dojrzewająca dziewczyna z książki Mary Pipher "Ocalić Ofelię". Ofelia jako dziewczynka jest szczęśliwa i wolna, ale w wieku dojrzewania traci własne "ja". Kiedy zakochuje się w Hamlecie, jedynym sensem jej życia staje się akceptacja z jego strony.
Potężna presja konsumpcyjnej kultury sprawia, że dramatyzm procesu dojrzewania jest dziś jeszcze większy. Dziewczęta i młode kobiety przestają myśleć o tym, kim są i czego potrzebują, a zaczynają koncentrować się na tym, "co muszę zrobić, by zadowolić innych"?
Rodzicom chronienie córek bardziej leży na sercu niż korporacjom. "Nie starają się wycisnąć z dziewcząt pieniędzy oferując markowe dżinsy albo papierosy, chcą tylko, by dobrze radziły sobie w życiu". W walce o "ocalenie Ofelii" rodzice bywają jednak bezradni.
Książka Mary Pipher zdobyła rozgłos​ w Ameryce lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.
Czy diagnoza w niej zawarta nie jest przypadkiem aktualna w dzisiejszej Polsce? I jak "ocalić Ofelię"? Posłuchaj całej rozmowy, którą poprowadził Dariusz Bugalski.

Na "Klub Trójki" zapraszamy od poniedziałku do czwartku od godz. 21.05 do 22.00.

(sm/mk)

Czytaj także

Jon Ronson potwierdza, że psychopaci rządzą światem

23.09.2014 04:09
- Czasami myślę, że chciałbym być psychopatą, bo to, że nie czuję żadnych oznak strachu, lęku, że nie mam żadnych wyrzutów sumienia, to musi być niezwykła rzecz - mówi przewrotnie Jon Ronson, autor książki "Czy jesteś psychopatą?".
By być zdiagnozowanym jako psychopata, trzeba osiągnąć co najmniej 15 punktów z tzw. Skali Obserwacji Skłonności Psychopatycznych
By być zdiagnozowanym jako psychopata, trzeba osiągnąć co najmniej 15 punktów z tzw. Skali Obserwacji Skłonności PsychopatycznychFoto: Glow Images/ East News
Posłuchaj
38'03 Czy jesteś psychopatą? (Klub Trójki)
więcej

Jon Ronson, walijski dziennikarz, scenarzysta filmowy i pisarz ("Człowiek, który gapił się na kozy", "Frank") tłumaczy, że by być zdiagnozowanym jako psychopata, trzeba osiągnąć co najmniej 15 punktów z tzw. Skali Obserwacji Skłonności Psychopatycznych. - Wiem skądinąd, że wiele osób po przeczytaniu mojej książki martwiło się, czy aby nie są psychopatami. Natomiast dobra wiadomość jest taka, że jeśli ktoś po przeczytaniu tego martwi się, czy jest psychopatą, to zdecydowanie nim nie jest, ponieważ psychopaci nigdy nie martwią się o to, że są psychopatami - mówi pisarz.
Jon Ronson zajął się tematem psychopatii z powodu tezy wielu psychologów twierdzących, że psychopaci rządzą światem. - Wydawało mi się to tak istotne, że postanowiłem sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest. I coś chyba jest na rzeczy, bo jak się weźmie kilka punktów z tej listy, jak na przykład brak wyrzutów sumienia i brak empatii, to okazuje się, że kapitalizm w pewien sposób promuje tego typu cechy - komentuje autor.
Psychopaci się nie zmieniają. "Brał nóż, śpiewał piosenki...">>>
Jak zatem sprawdzić, czy ktoś jest psychopatą? Profesor Bob Hare stworzył słynną Skalę Obserwacyjną Skłonności Psychopatycznych, czyli kwestionariusz składający się z 20 punktów. Jon Ronson zastosował skalę podczas spotkań m.in. z dowódcą szwadronów śmierci na Haiti, prezesem korporacji, który dokonał masowych zwolnień w kilku fabrykach i policyjnym profilerem.
Celem Ronsona - i na tym polega wartość jego książki - jest jednak refleksja nad tym, w jaki sposób społeczeństwo (nie) radzi sobie z psychopatami. Z jednej strony się ich obawiamy i próbujemy izolować, z drugiej ulegamy pokusie łatwego etykietowania poprawiając w ten sposób poczucie własnej wartości.
Do tego istnieje "przemysł obłędu": media, które żywią się opowieściami o faktycznych i domniemanych psychopatach. Jest jeszcze trzecia strona medalu: współczesny kapitalizm promuje psychopatów. Giełda zareagowała entuzjastycznie na masowe i brutalne zwolnienia w fabrykach należących do koncernu, którego prezesem został jeden z bohaterów Ronsona.

Radio Freud na moje.polskieradio.pl >>>

Jakie cechy charakteru mają psychopaci? Co znajduje się na liście skłonności psychopatycznych? Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy, którą poprowadził Dariusz Bugalski.

Rozmowę z Jonem Ronsonem tłumaczył Piotr Pędziwiatr.

Na "Klub Trójki" zapraszamy od poniedziałku do czwartku od godz. 21.05 do 22.00.
(sm, ei)