Trójka

Gerald Hüther: dzieci potrzebują świata, który je dostrzega

21.10.2014 02:39
- Dzieci, które czują się obiektem działań innych, nie czują się częścią większej całości i nie odnajdują oparcia, mają problem i jest to dla nich źródłem bólu. Niektóre np. głośno zwracają na siebie uwagę i rozwijają w sobie zaburzenia uwagi, co jest po prostu demonstracją tego, że chcą być dostrzeżone - mówi neurobiolog prof. Gerald Hüther.
Prof. dr Gerald Huether, neurobiolog
Prof. dr Gerald Huether, neurobiologFoto: PAP/DPA
Posłuchaj
47'38 Dlaczego marnujemy dziecięce talenty? (Klub Trójki)
więcej

- Najważniejsze zmiany, decydujące dla przyszłości społeczeństwa, dotyczą tego, w jaki sposób będziemy wychowywali kolejne pokolenia, co zaproponujemy dzieciom, które potencjalne talenty i uzdolnienia będą mogły rozwinąć i wykorzystać. Najnowsze osiągnięcia neurobiologii mówią o tym, że dzieci potrzebują świata, który je dostrzega, w którym mogą przynależeć do kogoś - opowiada profesor Gerald Hüther. Jak dodaje, należy się zastanowić nad tym, co dzieje się w mózgu dziecka, które staje się obiektem działań wychowawczych i edukacyjnych.
Najważniejszymi potrzebami dziecka są: potrzeba więzi i potrzeba bezwarunkowej miłości. - Rodzi się z nimi każdy człowiek i one tkwią w naszym mózgu po prostu dlatego, że taki jest proces, który doprowadza do naszych narodzin i nie może być inaczej - mówi neurobiolog.

Gerald Hüther opowiada, że w Niemczech ukuto termin rodziców-helikopterów, którzy starają się czuwać nad wszystkim, stale krążą nad dziećmi z powodu troski o nie. - Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z tego, że dziecko musi odkrywać świat samodzielnie, że nie można go stale chronić. Jeżeli wyzbieramy wszystkie kamienie na drodze naszego dziecka, bo nie chcemy, by się przewróciło, to końcem tego procesu wychowawczego będzie sytuacja, w której dziecko nie będzie wiedziało, jak to jest się przewrócić - mówi neurobiolog.

* * * * * * * * * *
Profesor Gerald Hüther jest neurobiologiem. Wiedza o tym, jak uczy się mózg, doprowadziła go do krytyki systemu edukacji. Naukowiec idzie jednak znacznie dalej. Opisując dominującą (i przestarzałą) koncepcję "różnicowania talentów" stwierdza, że: "złożone struktury w dziecięcym mózgu (…) nie mają szans rozwinąć się w tzw. społeczeństwie konsumpcyjnym, w którym wiedza i edukacja nie stanowią wartości".
Według Geralda Hüthera, formatujemy dziecięce umysły, więc i "marnujemy dziecięce talenty". To podtytuł jego książki (napisanej wraz z Uli Hauserem). Tytuł "Wszystkie dzieci są zdolne" był w Niemczech bestsellerem. Oby tak stało się i u nas.
Rozmowę przetłumaczyła z języka niemieckiego Krystyna Kopczyńska.

Posłuchaj całej audycji, którą poprowadził Dariusz Bugalski.

Na "Klub Trójki" zapraszamy od poniedziałku do czwartku od godz. 21.05 do 22.00.

(sm/mk)

Poznań'56

Czytaj także

Szkoła, w której rządzą dzieci. Marzenie czy koszmar?

27.02.2014 03:20
Szkoła bez dzwonków, ławek, przerw, klas, jasno określonych ról nauczycieli i uczniów - czymś takim jest szkoła demokratyczna. Każda z tego rodzaju form edukacji ma trochę inny charakter, bo to dzieci wyznaczają w nich reguły i zasady.
Szkoła, w której rządzą dzieci. Marzenie czy koszmar?
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
49'04 O szkołach demokratycznych (Klub Trójki)
więcej

Marianna Kłosińska z Fundacji Bullerbyn tłumaczy, że najbardziej rozpoznawalnym terminem jest edukacja pozaszkolna, który zaistniał w systemie oświaty. Od 1993 roku w Polsce możliwa jest edukacja domowa. - Do tej pory w Polsce bardziej znane było nauczanie domowe i należy to tłumaczyć jako przeniesienie nauczania szkolnego do domu, a więc podstawa programowa jest taka sama. Odniosło to bardzo dobre efekty, bo dzieci znacznie szybciej uczyły się w domu oraz łatwiej i przyjemniej zdawały egzaminy na koniec roku - opowiada Kłosińska.

Zabawy z językiem >>>

- Stwierdziłam z inną mamą, że jedynym rozsądnym pomysłem na ewolucję szkoły jest rezygnacja z niej - komentuje Marianna Kłosińska. Jak wyjaśnia, w szkole demokratycznej odbywają się rozmowy między ludźmi, dzieci same decydują w jaki sposób spędzają czas i mają dużą wolność wyboru. Każda z tego rodzaju szkół ma swój własny charakter oraz zasady. - One funkcjonują jak duże rodziny, w których chcraktery ludzi dyktują to, jak wygląda szkoła - opowiada przedstawicielka fundacji.

Na pierwszy rzut oka taki sposób organizacji pracy może się wydawać bałaganem, jednak rzecznicy tej formy edukacji podkreślają, że to inny sposób układania tego, co my nazywamy porządkiem. - Dzieciaki mają zupełnie inną optykę na sprawy, na które my patrzymy i ja bym im trochę ufał, bo one to sobie poukładają tak, one chcą, by to było poukładane - wyjaśnia socjoterapeuta Lech Spaszewski.
W jaki sposób dzieci zdają egzaminy? Co robić, by chciały się uczyć? Posłuchaj całej audycji.

/

W międzynarodowych badaniach PISA polskie szkolnictwo wypada za każdym razem coraz lepiej. Jest jednak powszechnie krytykowane, m.in. za urabianie dzieci według "jedynie słusznego" modelu i wtłaczanie kolejnym pokoleniom uczniów do głowy materiału w nieefektywny sposób. Czy jest na to sposób? To być może szkoły demokratyczne. W nich uczniowie decydują o wszystkim, także o tym czego chcą się uczyć. Takie szkoły istnieją na całym świecie od prawie stu lat. Pierwszą była słynna  Summerhill. Ta szkoła wciąż istnieje i jest przez brytyjskie ministerstwo edukacji wysoko oceniana.

Naszymi gośćmi byli: Marianna Kłosińska z Fundacji Bullerbyn oraz socjoterapeuta Lech Spaszewski.

"Klub Trójki" poprowadził Dariusz Bugalski.

Do słuchania audycji "Klub Trójki" zapraszamy od poniedziałku do czwartku po godzinie 21.00.

(sm/mk)

Czytaj także

Kozły ofiarne w polskich szkołach - jak walczyć z problemem?

15.05.2014 04:00
Konsekwencje dyskryminacji wśród najmłodszych bywają bardzo poważne - w skrajnych przypadkach to nawet próby samobójcze. Jak wygląda problem dyskryminacji rówieśniczej w polskich szkołach? Jak możemy mu przeciwdziałać? O tym rozmawialiśmy w "Klubie Trójki".
Kozły ofiarne w polskich szkołach - jak walczyć z problemem?
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
49'03 Dyskryminacja w polskich szkołach (Klub Trójki)
więcej

Leszek Kluz-Horodyski ze Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych oraz Komitetu Ochrony Praw Dziecka przyznaje, że problem dyskryminacji rówieśniczej w różnym natężeniu występuje w każdej klasie. - Jest on wypadkową tego, że istnieją konflikty i się różnimy. Przyjmuje on różne formy, które są trudne do zaakceptowania, ale nie da się ukryć, że jest to zjawisko powszechne - mówi specjalista.
Obecnie odbywają się warsztaty dotyczące tego problemu, prowadzone przez Leszka Kluz-Horodyskiego w ramach Komitetu Ochrony Praw Dziecka. Polegają one na stworzeniu dobrych warunków do tego, by wspierać rodziny w sytuacjach konfliktowych i trudnych. - Powstał program warsztatów "Raz, dwa, trzy z tolerancją na ty", który ma na celu przeciwdziałać dyskryminacji rówieśniczej. Jest on adresowany do uczniów klas 4-6 szkół podstawowych - mówi mediator.

Szkoła, w której rządzą dzieci. Marzenie czy koszmar?>>>

Jak dodaje, do działań dyskryminacyjnych wciągnięte zostały również nowoczesne technologie i internet. - Portale społecznościowe bardzo silnie oddziałują na psychikę dzieci. Warto podkreślić, że dyskryminacja najczęściej odbywa się w taki sposób, że jej ofiarami są pojedyncze osoby, więc tym trudniej jest im przeciwstawić się przejawom dyskryminacji – wyjaśnia Kluz-Horodyski.
Dlaczego, skoro ten problem dotyka tak wielkiej liczby dzieci, nie ma ten temat badań i nie są znane dokładne liczby? Maja Dobiasz z Centrum Edukacji Obywatelskiej przyznaje, że problem jest duży i nierozpoznany. Jak mówi, jedną z trudności tej sytuacji jest to, że nauczyciele nie są przygotowywani do rozpoznawania takich przypadków i zapobiegania im.
- Mówimy o tym, że dyskryminacja w systemie edukacji jest dużym problemem. Natomiast istotne jest, by świadomość, wiedza i wyniki badań, dotyczące tego tematu, były znane nie tylko w środowisku organizacji pozarządowych i ludzi, którzy się społecznie angażują na rzecz przeciwdziałania tym zjawiskom. Powinna ona zostać włączona jako jeden z ważnych tematów do edukacji formalnej - mówi Agnieszka Kozakoszczak z Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej i Fundacji Robinson Crusoe.

Komputery w szkołach? "Dla dzieci są szkodliwe">>>

Dyskryminacja obejmuje najrozmaitsze przesłanki: płeć, pochodzenie etniczne i narodowe, kolor skóry, niepełnosprawność, religię, wyznanie lub bezwyznaniowość, orientację seksualną, doświadczenie migracji, status społeczno-ekonomiczny - biedę, wygląd, wagę… Jak sobie z nią radzą polskie szkoły? Jak można jej stawić czoła? Posłuchaj całej audycji, którą poprowadził Dariusz Bugalski.

W "Klubie Trójki" rozmawialiśmy z: Mają Dobiasz z Centrum Edukacji Obywatelskiej, Agnieszką Kozakoszczak z Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej i Fundacji Robinson Crusoe, oraz Leszkiem Kluz- Horodyskim ze Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych oraz Komitetu Ochrony Praw Dziecka.

Na "Klub Trójki" zapraszamy od poniedziałku do czwartku od godz. 21.05 do 22.00.

(sm)