Irena Santor: spotkałam na swojej drodze wspaniałych ludzi

Ostatnia aktualizacja: 11.07.2017 01:42
- Uważam siebie za osobę szczęśliwą jeśli chodzi o ludzi, których spotykam na swojej drodze. Przy wielkiej wiedzy, o jakiej marzę, nie chciałabym tylko stracić serca i prawdy - mówi Irena Santor.
Audio
  • Irena Santor opowiada o śpiewaniu, ludziach, których spotkała na drodze i bliskich jej miejscach na Dolnym Śląsku (Klub Trójki)
Piosenkarka Irena Santor
Piosenkarka Irena SantorFoto: TVP/PAP/Natasza Młudzik

Irena Santor nie żałuje, że zamiast w Stanach Zjednoczonych swoją karierę rozwijała w Polsce. - Pochodzę z ubogiej rodziny, która została bardzo okaleczona przez wojnę. Cieszę się, że mogłam wyjść z tego jako tako cało, żyć, być i się rozwijać, bo najbardziej interesuje mnie istnienie - to, by być na świecie. To z tym łączy się wszystko, mogę zdobyć cokolwiek tylko będę chciała, na ile będzie mnie stać - opowiada wokalistka.

Mistrzyni w tym, co robi, zgadza się z opinią Ignacego Jana Paderewskiego, który twierdził, że pięć procent sukcesu zależy od szczęścia, kolejne pięć od talentu, a pozostałe dziewięćdziesiąt od ciężkiej i żmudnej pracy. - Te dane nam pięć procent talentu to baza, na której można uczyć się techniki, ale nie na odwrót. Bardzo bym dbała o te dziesięć procent, bo uważam, że technika potrafi zabić kogoś nieuważnego albo zniweczyć talent - podkreśla gość Trójki.

O tym, dlaczego przygodę z filmem uważa za swoją wielką porażkę, o doktoracie honoris causa łódzkiej Akademii Muzycznej i tym, jaka jest w pracy mówimy więcej w nagraniu audycji. Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z Ireną Santor.

***

Tytuł audycji: Klub Trójki
Prowadzi: Dariusz Bugalski
Gość:
 Irena Santor (piosenkarka, śpiewająca mezzosopranem)
Data emisji:
10.07.2017
Godzina emisji: 
21.10

sm/mk

Czytaj także

Czesław Niemen - artysta, który wyprzedzał słuchaczy

Ostatnia aktualizacja: 19.04.2017 01:40
- Pamiętam ten niepokój nastolatka, gdy Czesław Niemen pędził do przodu i nie pozwalał nam się przyzwyczaić do tego, co było wcześniej. Nie nadążałem za tym, co artysta tworzył, ale dość szybko zorientowałem się, że on wyprzedza słuchaczy - mówi dziennikarz Trójki Piotr Metz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ostatni tacy muzykanci. "Mazurki to kwintesencja polskości"

Ostatnia aktualizacja: 03.05.2017 21:10
- Gdy zaczynałem się zajmować muzyką ludową, to mówiło się, że to cepeliada, Mazowsze, śmichy chichy i byłem w tym dość osamotniony, a potem to się zmieniło - mówi prof. Andrzej Bieńkowski, etnolog.
rozwiń zwiń