Trójka

Brutalne rozliczenie z powojenną historią Polski

31.01.2014 08:41
Rozliczenie ze stalinowską Polską okazuje się w książce "Brudne serca" Anny K. Kłys rozprawą z całą komunistyczną przeszłością kraju. Również z uproszczoną i zafałszowaną pamięcią o PRL. Pojedyncze ludzkie losy składają się tu na opowieść o wszystkich ludziach wmanipulowanych w system władzy.
Fragment okładki książki Anny Kłys Brudne serca. Jak zafałszowaliśmy historię chłopców z lasu i ubeków
Fragment okładki książki Anny Kłys "Brudne serca. Jak zafałszowaliśmy historię chłopców z lasu i ubeków"Foto: mat.promocyjne
Posłuchaj
09'25 Brutalne rozliczenie z powojenną historią Polski (Trójkowy Znak Jakości)

''- "Brudne serca" - tytuł książki może sugerować, że to opowieść, być może, romansowa. Jednak, jeśli zastanowimy się dłużej i przeczytamy podtytuł książki, czyli  "Jak zafałszowaliśmy historię chłopców z lasu i ubeków", to wtedy tytuł budzi niepokój - mówi Michał Nogaś.

Rozmowy o literaturze "Z najwyższej półki" >>>

Czy dowiemy się czegoś nowego, zaskakującego o tych, którzy po II wojnie światowej walczyli w partyzantce i tych, którzy służyli nowej władzy? - Ta książka na pewno poszerzy naszą wiedzę na ten temat. Każe nam się zastanowić, jak często i czy słusznie postrzegamy świat w czarno-białych barwach, łatwo wyrabiamy sobie zdanie na jakiś temat. Także do czego może nas zaprowadzić brak refleksji  - dodaje Michał Nogaś.

Kiedy skończyła się II wojna światowa, w Polsce trwała inna wojna. Bratobójcza. Milicjant Stanisław Cichoszewski, dwudziestoparolatek, w obronie gwałconej dziewczyny zabił sowieckiego żołdaka. Tym czynem wydał na siebie wyrok, który został wykonany w podpoznańskim lesie. O losie Stacha decydował niewiele od niego starszy funkcjonariusz UB, Jan Młynarek. Wyroki wykonywał własnoręcznie, w ciemnościach lasu puszczając przed sobą więźniów, a potem strzelając im w głowę. W 1985 roku Młynarek został uznany kombatantem Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, w pięć lat później umarł. Jego życie naznaczone było losami wielu innych straconych, ich pozostawionych żon, dzieci, rodziców. Na wielu błagalnych listach od matek i żon, wszechmocny Bolesław Bierut dopisywał "nie skorzystano z prawa łaski".
55 lat później Anna K. Kłys próbuje odtworzyć tamte ponure czasy. Wykonuje tytaniczną pracę, sięgając do wszystkich możliwych źródeł, analizując setki dokumentów, przeprowadzając wielogodzinne rozmowy z uczestnikami i świadkami tamtych wydarzeń. - Pamięć narodowa jest sumą skleroz wszystkich obywateli - pisze Anna K. Kłys. Ale sama nie godzi się na taki kształt zbiorowego wspomnienia. Nie chce, aby o historii decydowały mity, legendy, niedopowiedzenia albo po prostu kłamstwa. Rozprawiając się z nimi, nie bawi się w sentymenty - jej książka jest brutalna, bo brutalne są fakty. Swoisty collage, układanka narracyjna buduje niezwykłe napięcie. Autorka zaburza chronologię opowieści - opowiada "szarpane" historie tak, jak "poszarpane" są losy jej bohaterów.
Praca nad książką przyczynia się do odkrycia rodzinnej tajemnicy - ojciec Anny K. Kłys był oficerem SB. Powodem powrotu do tamtego świata jest nie tylko potrzeba poznania prawdy o losach narodu, którego się jest częścią. Dla autorki ta książka to także, a może przede wszystkim, dramatyczna konfrontacja z własną historią. Autorce zależy na pokazaniu relatywizmu sytuacji, chce dotrzeć do miejsca, w którym proste oceny są już niemożliwe. - Tak, to prawda. Ruscy zabijali Polaków, Niemców i Żydów, Polacy zabijali Ruskich, Niemców i Żydów, Niemcy zabijali Ruskich, Polaków i Żydów, a Żydzi zabijali Niemców, Ruskich i Polaków. I jeszcze Niemcy Niemców, Ruscy Ruskich, Polacy Polaków i Żydzi Żydów. Do tego dochodzą Ukraińcy, Białorusini i Litwini - mówi.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji.

"Trójkowy znak jakości" na naszej antenie w każdy piątek o godz. 7.45.

Zapraszamy też na profil "Z najwyższej półki" na Facebooku >>>

(mp/mat.promocyjne)

Czytaj także

Grażyna Jagielska: cienka jest granica poczytalności

20.01.2014 14:15
- Pobyt na zamkniętym oddziale psychiatrycznym bez telefonu, zegarka czy lustra wywołuje przyjemne uczucie, że jest się nieosiągalnym, bardzo dobrze schowanym przed kłopotami - mówi Grażyna Jagielska, autorka książki "Anioły jedzą trzy razy dziennie. 147 dni w psychiatryku".
Grażyna i Wojciech Jagielscy
Grażyna i Wojciech JagielscyFoto: PAP/Jacek Turczyk
Posłuchaj
46'12 "Anioły jedzą trzy razy dziennie”. Jagielska: w życiu warto mieć wyjście awaryjne (Z najwyższej półki/Trójka)

Kiedy z Grażyną Jagielską i jej mężem Wojciechem - dziennikarzem, znakomitym korespondentem wojennym - rozmawialiśmy przed rokiem, właśnie ukazywała się jej "Miłość z kamienia". To była opowieść osobista - o tym, jak czekająca żona zaczyna chorować z powodu... czekania.

Jagielska trafiła do Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego. I o tym jest jej nowa książka. Nie jest to dziennik. To fabularyzowana, literacka, znów w bardzo przejmujący sposób napisana relacja z miejsca, w którym wielu pacjentów pragnie na nowo nauczyć się żyć. W książce autorka mniej miejsca poświęca sobie, a więcej tym, którzy w szpitalu tworzyli razem z nią "krąg".

A w "kręgu" z autorką zasiedli weterani wojenni (po misjach w Afganistanie i Iraku), ale także ci, którzy na wojnie nigdy nie byli, a przekroczyli niezwykle cienką granicę poczytalności. - Każdy przypadek był inny, wydawały się bardzo różne, choć tych wspólnych mianowników było dużo: poczucie samotności, poczucie zagrożenia, nieumiejętność porozumienia z bliskimi, życie w oddaleniu i udawanie, że tak się da żyć, a także zanik tożsamości - mówi Grażyna Jagielska w rozmowie z Michałem Nogasiem.

- To wszystko wywołuje stan lękowy, który objawia się mniej więcej tak samo: trudnościami ze snem, koszmarami, które mają wpływ na coraz więcej obszarów życia, pozornie niezwiązanych z doznaną traumą - wyjaśnia autorka.

Bohaterowie książki "Anioły jedzą trzy razy dziennie.147 dni w psychiatryku” to "osoby tak zwyczajnie zagubione w świecie". Poznajemy robiącą karierę kobietę, która uparcie dąży do celu, nie wytrzymuje napięcia związanego z pracą i obcina sobie ucho. Jest też Karolinka, czyli tytułowy anioł. To młoda kobieta, która tuż przed obroną doktoratu załamuje się, bo zaczyna jej się wydawać, że jest 12-letnią, bezbronną dziewczynką.

Wymieszanie dwóch światów - ludzi, którzy byli na wojnie i cywilów - to zdaniem autorki celowy zabieg lekarzy. - Żołnierze byli w takiej fazie przejściowej miedzy światami, oni trochę utknęli pomiędzy. My, pacjenci ze świata cywilnego, pozwalaliśmy im trochę się rozejrzeć w tym "naszym" świecie. To było dla nich jak próba generalna - wyjaśnia Jagielska. - Z kolei my, cywile, dzięki żołnierzom mogliśmy spojrzeć na nasze życie z dystansu - dodaje.

Cytat z książki "Anioły jedzą trzy razy dziennie":

"Flashbacki to nawracające obrazy traumatycznego zdarzenia, które wywołało zespół stresu pourazowego. Opowiadano mi o nich wielokrotnie, ale na własne oczy widziałam to tylko raz.

Ratownik stał na tarasie, zdawało się, że przygląda się różom. Podeszłam, żeby porozmawiać, bardzo lubię kwiaty i interesuje mnie ogrodnictwo. Otworzyłam już usta, żeby powiedzieć, że pod południową ścianą odkryłam lwie paszcze, które już w ogóle nie powinny kwitnąć, bo są z innej pory roku. Ratownik odwrócił ku mnie głowę.

- Urwało mi stopę – powiedział. – Mam ją w ręku. But ze stopą w środku. Muszę stąd odejść. (…) Sprzątam po sobie – powiedział Ratownik. – Różne kawałki wrzucam do worka na części ludzkie. Myślałem, że to sam but, wrzuciłem go do worka z rzeczami. Poszedłem się przejść, tylko tam i z powrotem. Mówiłem, że nie chcę sam wychodzić.”

''

W audycji mówiliśmy także o Szwecji. Gościem programu była Irena Kowadło-Przedmojska, tłumaczka książki Elisabeth Åsbrink "Czuły punkt". Znana dziennikarka przypomniała w niej sprawę, którą Szwecja żyła u schyłku XX wieku. To właśnie wtedy Lars Noren, znakomity reżyser i dramaturg, zdecydował się napisać nową sztukę "Siedem trzy” - na zaproszenie i życzenie więźniów skazanych na długie wyroki (dwóch powiązanych było z organizacjami neonazistowskimi). Był to - jak mówiono - ważny społeczny eksperyment. Sztukę pokazywano za kratami, a także w jednym ze szwedzkich teatrów. Wszystko szło zgodnie z planem, aż do ostatniego przedstawienia…

Polecamy także profil "Z najwyższej półki” na FB: www.facebook.com/znajwyzszejpolki. Tam prezentujemy - przedpremierowo! - fragmenty książki Magdaleny Grzebałkowskiej "Beksińscy. Portret podwójny", która ukaże się 20 lutego - oczywiście z Trójkowym Znakiem Jakości. Autorka będzie gościem "ZNP" 16 lutego!

Audycję przygotował i prowadził Michał Nogaś.

ksiazki@polskieradio.pl

Gratulacje dla Ziemowita Szczerka! Gość poprzedniego wydania "Z najwyższej półki” odebrał w miniony wtorek "Paszport Polityki” za książkę "Przyjdzie Mordor i nas zje. Tajna historia Słowian”. Rozmowy ze Szczerkiem można posłuchać TU>>>

(ah/ei)

 

Książki Grażyny Jagielskiej otrzymają:

 

Wersja papierowa

 

Anna Herbut, Jakub Małecki, Irmina Piechurska, Barbara Kucharska, Robert Szlachcic, Joanna Skorupa, Karolina Lis, Justyna Sołtys, Iwona Oleksyk-Daszek, Andrzej Paściak

 

Wersja elektroniczna

 

Tadeusz Sypień, Justyna Kihl, Anna Szklarska, Katarzyna Cambareri, Marta Papierniak, Marek Zwierz, Zofia Szweda, Jarosław Mikosz, Anna Strasz, Karolina Wierzbowska

Czytaj także

"Poza krawędź świata": historia rejsu, który zdziesiątkował załogę

24.01.2014 09:45
- To opowieść o Magellanie i jego przejmującym rejsie dookoła Ziemi - mówi Michał Nogaś o fascynującej niczym najlepszy thriller książce Laurence'a Bergreena "Poza krawędź świata".
Replika statku z flotylli Ferdynanda Magellana
Replika statku z flotylli Ferdynanda Magellana Foto: EPA/STR
Posłuchaj
12'20 "Poza krawędź świata”: historia rejsu, który zdziesiątkował załogę (Trójkowy znak jakości)

10 sierpnia 1519 roku z Sewilli wypłynęło pięć statków dowodzonej przez Ferdynanda Magellana flotylli. Wyruszała ona na poszukiwanie nowej, zachodniej drogi wodnej do Wysp Korzennych, skąd pochodziły goździki, pieprz i gałka muszkatołowa - przyprawy cenione wówczas w Europie nie mniej niż złoto.

Rozmowy o literaturze "Z najwyższej półki" >>>

Laurence Bergreen w książce "Poza krawędź świata” barwnie opisuje tę wielką wyprawę. - W piętnastu rozdziałach czytamy o przygotowaniach do rejsu, pierwszych dniach żeglugi, o trwających sześćdziesiąt dni sztormach, o lęku przed potworami z płonącymi pyskami, a także o próbach buntu na pokładzie oraz o problemach ze snem - mówi Michał Nogaś.
Poznajemy członków wyprawy, a także tych, którzy zgodnie z panującym wówczas zwyczajem na liście członków flotylli znaleźli się, a byli świętymi Kościoła katolickiego. - Jeżeli na pokładzie była grupa żeglarzy z jakiegoś miasta, to na listę członków załogi wpisywano także patrona tego miasta - wyjaśnia Michał Nogaś.
Nad żeglarzami czuwali więc święci, ale w przypadku przewinień nawet oni nie ochronili ludzi morza przed karami. - Laurence Bergreen w swojej książce opisuje ten system kar: marynarz nie powinien się rozdziewać, jeśli statek nie stoi w porcie na zimę, a jeśli to zrobi, to za każde złamanie zakazu ma być, po uwiązaniu do liny, zrzucony do morza trzy razy - mówi Michał Nogaś.

Dzięki barwnym historiom poznajemy despotycznego, w ryzach trzymającego załogę dowódcę wyprawy. Ferdynand Magellan w książce Bergreena to nieustępliwy, przebiegły, ale odważny człowiek. Pełny sprzeczności wizjoner. Ambitny aż do przesady, bez wahania uciekający się do najgorszego, żeby utrzymać dowództwo powierzonych mu statków. On i jego flotylla przeżyli niewyobrażalne sztormy, głód oraz kilka buntów. Trzeba było połączonych sił trzech tysięcy ludzi, żeby go zabić, bo on z tej wyprawy nie powrócił.

/

Na pokładzie jedynego statku, który powrócił z dalekiego rejsu, ocalała garstka krańcowo wycieńczonych żeglarzy. - Na pokładzie Victorii wróciło osiemnastu z prawie dwustu siedemdziesięciu członków załogi - mówi Michał Nogaś. - Statek nazywał się Victoria, więc może dlatego jako jedyny szczęśliwie dopłynął do portu w Hiszpanii - zastanawia się redaktor.

"Poza krawędź świata" to opowieść o odwadze, samotności i zaślepieniu, a także barwny obraz do dziś mało znanych ludów i zamieszkanych przez nie lądów oraz pasjonująca jak najlepszy thriller kronika zmagań o władzę nad światem.
Laurence Bergreen, absolwent Harvardu i juror konkursów literackich, napisał siedem książek. Specjalizuje się w literaturze faktu, głównie biografiach. Zajmował się tak znanymi postaciami, jak Irving Berlin, Al Capone czy Louis Armstrong. Mieszka w Nowym Jorku.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji.

"Trójkowy znak jakości" na naszej antenie w każdy piątek o godz. 7.45.

Zapraszamy też na profil "Z najwyższej półki" na Facebooku >>>

(ah, gs)

Czytaj także

Lipicany - śladami niezwykłych koni

28.01.2014 13:00
"Czysta biała rasa" - książka o koniach, które wzbudzają podziw i którymi fascynowali się władcy, a także dyktatorzy i zbrodniarze. Jej autorem jest Frank Westerman - reporter, dziennikarz, pisarz, erudyta. Człowiek o tysiącu zainteresowań.
Fragment okładki książki Czysta biała rasa
Fragment okładki książki "Czysta biała rasa"Foto: mat.promocyjne
Posłuchaj
15'34 Opowieść o podróży po Europie, śladami niezwykłych koni (Do południa/Trójka)

''Historia konia lipicańskiego sięga 1580 roku. Nazwa rasy pochodzi od miejscowości Lipica w Słowenii. Są to najstarsze, udomowione przez człowieka konie. Izabela Kryńska, jako jedyna w Polsce, hoduje lipicany. - Te konie są bardzo spokojne, bardzo zrównoważone, bardzo mocno nastawione na kontakt z człowiekiem - mówi.

Rozmowy o literaturze "Z najwyższej półki" >>>

Kim jest autor książki? - To jeden z najpopularniejszych twórców literatury w Holandii. Zaczynał jako dziennikarz w jednej z największych holenderskich gazet. Był m.in. korespondentem w Rumunii, kiedy upadał Nicolae Ceauşescu czy na Bałkanach w czasie wojny. Robił też zdjęcia i reportaże radiowe.  Wspomnienia z wojny na Bałkanach stały się kanwą jego pierwszej, bardzo dobrze przyjętej książki "Most nad rzeką Tarą" - opowiada Martin Van Dijk, attaché kulturalny Królestwa Niderlandów w Polsce.

Siła pisarstwa Franka Westermana polega na tym, że o skomplikowanych procesach historycznych potrafi opowiadać w prosty sposób. - Sprowadza je do historii jednostek albo historii koni, jak to ma miejsce w przypadku "Czystej białej rasy" - opowiada Michał Nogaś.

Tę książkę otwiera końskie drzewo genealogiczne. Zaczyna się w Królestwie Neapolu w 1767 roku, potem przenosimy się do okupowanej Polski. To pełna anegdot opowieść o swoistej podróży po europejskiej czasoprzestrzeni, śladami niezwykłych koni. Siła i gracja, lojalność i chęć do nauki - te cechy połączyły się w jednym zwierzęciu dzięki długiej selekcji i krzyżowaniu. Lipican stał się koniem cesarzy, królów, wielkich wodzów i przywódców. W 1867 roku cesarz Franciszek Józef na grzbiecie lipicana wjeżdżał na wzgórze budzińskie, gdzie przyjął koronę węgierską. Lipican paradował w kompanii honorowej prezydenta Reagana w trakcie ceremonii zaprzysiężenia w roku 1980, z gracją kroczył w orszakach dyktatorów Trzeciego Świata, szachów i parweniuszowskich władców. Hitler uważał te zwierzęta za wyjątkowe - ideał najczystszej rasy. Stadninę lipicanów mieli Nicolae i Elena Ceauşescu. Stały się uosobieniem prestiżu i władzy.

- Czytając ten tekst, niejednokrotnie odnosi się wrażenie, że wymyka się on łatwym podziałom. Westerman ma ambicję, by burzyć granicę między beletrystyką a literaturą faktu. Ta książka to gatunek z pogranicza - mówi tłumaczka Jadwiga Jędryas. I dodaje, że Holender nie kryje się ze swoim podziwem dla Ryszarda Kapuścińskiego, który z reportażu uczynił literaturę wysoką.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji.

Zapraszamy też na profil "Z najwyższej półki" na Facebooku >>>

"Do południa" na antenie Trójki od poniedziałku do czwartku od godz. 9.00 do 12.00.

Oto lista słuchaczy, którzy wygrali w audycji "Do południa" książki pt. "Czysta biała rasa. Cesarskie konie, genetyka i wielkie wojny" Franka Westermana: Piotr z Aleksandrowa Łódzkiego, Agata z Łomianek, Anna z Lublina, Izabela z Błędowa, Wojciech z Wieliczki, Agata z Warszawy, Stanisław z Łobzenicy, Jan ze Smardzewa, Małgorzata z Warszawy, Eliza z Warszawy,  Agnieszka z Krakowa,  Andrzej z Warszawy,  Sławomira z Poznania, Grzegorz z Warszawy, Tomasz z Warszawy, Kasia z Legionowa, Jacek z Braniewa, Maciej z Poznania, Jerzy z Kolbuszowej,  Anna z Jelcza-Laskowic.

(mat.prasowe/mp/mk)