X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Trójka

"Antologia 100/XX". Zbiór stu niesamowitych reportaży

28.02.2014
0 0 0
Mariusz Szczygieł
Mariusz SzczygiełFoto: PAP/CTK/Michal Krumphanzl
- To książka, na którą czekaliśmy latami. Pozycja, o której wielu miłośników literatury faktu marzyło. To wydawnictwo, które musiało się pojawić - mówi o zbiorze reportaży "Antologia 100/XX" redaktor Michał Nogaś.
Posłuchaj
10'27 "Antologia 100/XX" (Trójka/Trójkowy znak jakości)

/

"Antologia 100/XX" - jak podkreśla wydawca - to hołd złożony polskiej szkole reportażu, zbiór prezentujący jej najlepszych twórców, tych najsławniejszych i tych niesłusznie zapomnianych, a wspólnie tworzących reporterską historię XX wieku. Na dwa tomy zebrane przez Mariusza Szczygła składa się sto najciekawszych, najlepszych i najgłośniejszych polskich reportaży opublikowanych pomiędzy 1901 a 2000 rokiem.
- W tych dwóch - ważących w sumie ponad trzy kilo - tomach mamy opowieść o stu latach naszej historii. Opowieść o tym, jak się Polska zmieniała. Co nam się wspólnie przytrafiło: o chwilach radości i smutku, o momentach ważnych i zwyczajnych, o wzlotach i upadkach. Słowem: cała prawda o XX wieku na naszych ziemiach. Choć nie tylko - w antologii są też teksty polskich reporterów ze świata. Ta książka przyciąga jak magnes - ocenia w audycji "Trójkowy znak jakości" redaktor Michał Nogaś .
Jak podkreśla Michał Nogaś, wymienienie nazwisk autorów zamieszczonych w wydawnictwie tekstów może zająć cały dzień. W antologii znajdziemy reportaże zarówno osób znanych, m.in. Ryszarda Kapuścińskiego, Hanny Krall, Jacka Hugo-Badera, Wojciecha Tochmana czy Wojciecha Jagielskiego, jak i tych, których nazwiska zostały nieco zapomniane (Kazimierz Laskowski, Tadeusz Staniewski, Tadeusz Dębicki, Zbigniew Uniłowski, Konrad Wrzos, Ferdynand Goetel, Perec Opoczyński). Pojawiają się także postacie kontrowersyjne, jak Jerzy Urban, Wanda Wasilewska czy Teodor Tomasz Jeż.
Rozmowy o literaturze "Z najwyższej półki" >>>
Pierwszy tom antologii otwiera tekst Janusza Korczaka z roku 1901 o nędzy i biedzie mieszkańców przedmieść Warszawy. Drugi tom zamyka reportaż Wojciecha Jagielskiego o Czeczenii z roku 2000. - "Antologię 100/XX" można czytać na różne sposoby. Na przykład chronologicznie, rok po roku, tekst po tekście. W ten sposób można prześledzić, jak Polska się zmieniała, jak zmieniał się język, styl pisania, tematy podejmowane przez reporterów. Są też tacy, którzy czytają wpierw teksty o świecie, a także tacy, którzy rozpoczynają lekturę od reportaży wielkich pisarzy uwzględnionych w pozycji - wylicza Nogaś.
"Antologia 100/XX" to wynik ciężkiej pracy Mariusza Szczygła. Teksty pomagali mu wybierać członkowie specjalnie w tym celu powołanej rady programowej, w skład której weszli m.in.: Hanna Krall, Elżbieta Sawicka i prof. Kazimierz Wolny-Zmorzyński. - Podejrzewam, że o to, który tekst powinien trafić do antologii, toczyła się walka. Wiem, że w książce są reportaże, do których Mariusz Szczygieł nie był przekonany - mówi dziennikarz radiowej Trójki.
"Teksty nieoczywiste autorów oczywistych"
Każdy ze stu tekstów jest poprzedzony wstępem autorstwa Szczygła, z którego można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy o autorze materiału. Pojawia się także wyjaśnienie, dlaczego wybrano właśnie ten reportaż. Jest to o tyle ważne, że wiele decyzji może zdziwić czytelników. - Na przykład jest materiał Kapuścińskiego, ale nie ze świata, a z Nowej Huty. Jest Hugo-Bader, ale nie z Rosji, z którą go kojarzymy. Są teksty nieznane albo mało znane. To wszystko sprawia, że "Antologia 100/XX" jest jeszcze cenniejsza - zaznacza Nogaś.

"Starałem się (…), by mój gust nie zawsze dominował. Nie znoszę na przykład ("nie lubię” to za mało powiedziane) tekstów batalistycznych. Westerplatte czy Bitwa pod Monte Cassino Melchiora Wańkowicza to dla mnie tortura z wbijaniem igieł pod paznokcie. Jednak moja współpracownica Julianna Jonek, która zdecydowanym tonem recenzowała każdy znaleziony przez nas tekst, uwielbia relacje z bitew i działań wojennych. Na przykład ze wszystkich reportaży Mariana Brandysa najwyżej oceniła właśnie ten batalistyczny, który mnie odstrasza już pierwszymi zdaniami - Ostatnią bitwę opowiadającą o kampanii wrześniowej. Poparła ją w tym Hanna Krall ("Ta Bitwa jest wspaniała!”) i nie protestowałem" - pisze we wstępie autor antologii.

Mariusz
Mariusz Szczygieł. Fot. Wojciech Dorosz

Jak zdradza w rozmowie z radiową Trójką Mariusz Szczygieł, wiele osób, gdy dowiedziało się, że powstaje takie wydawnictwo, miało wobec niego konkretne oczekiwania. - Niektórzy reporterzy, zwłaszcza ci wielcy i znani, byli przekonani, że weźmiemy co najmniej dwa, trzy, cztery ich teksty. Okazało się jednak, że antologia nie jest z gumy, a sto tekstów to mało. Dlatego zdecydowaliśmy, że nie będziemy brali znanych "Cesarza" czy "Imperium" Kapuścińskiego, do których każdy ma dostęp, a będziemy ujawniać teksty nieoczywiste, autorów oczywistych - wyjaśnia.

Mariusz Szczygieł będzie gościem specjalnego wydania audycji "Z najwyższej półki" (niedziela, po godz. 21). Dziennikarz opowie o pracy nad poszczególnymi tekstami, o sposobie ich doboru i o walce, którą toczył sam ze sobą w trakcie układania spisu treści "Antologii 100/XX".

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji.

Zapraszamy też na profil "Z najwyższej półki" na Facebooku >>>

"Do południa" na antenie Trójki od poniedziałku do czwartku od godz. 9.00 do 12.00.

(kk/mk)

0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Na tej wyspie skupiło się zło tego świata

12.04.2013
0 0 0
Fragment okładki książki Jutro przypłynie królowa Macieja Wasilewskiego
Fragment okładki książki "Jutro przypłynie królowa" Macieja WasilewskiegoFoto: wyd. Czarne
- Rzadko aż tak bardzo się cieszę, że jakaś książka ukazuje się z Trójkowym Znakiem Jakości - mówi o "Jutro przypłynie królowa" Macieja Wasielewskiego Michał Nogaś.
Posłuchaj
10'57 Michał Nogaś o książce "Jutro przypłynie królowa" Macieja Wasielewskiego (Trójkowy Znak Jakości)

Maciej Wasielewski zabiera czytelników w jedno z najtrudniej dostępnych i najrzadziej odwiedzanych miejsc. Chodzi o skrawek lądu na Oceanie Spokojnym, leżący 15 tysięcy kilometrów na południowy wschód od Londynu - wyspę Pitcairn zamieszkiwaną przez potomków buntowników z brytyjskiego okrętu Bounty.
Posłuchaj rozmów o książkach "Z najwyższej półki" >>>
- To nie jest przewodnik, ani książka przygodowa, czy historyczna. "Jutro przypłynie królowa" to reportaż, książka o degeneracji, o wyzbyciu się człowieczeństwa, o złu w najczystszej postaci - mówi dziennikarz radiowej Trójki Michał Nogaś. - Wyspa Pitcairn powszechnie postrzegana jest jako raj, który wyłania się z oceanu. Wasielewski pokazał to miejsce od środka. To nie jest obraz rajski, a zdecydowanie bardziej piekielny - dodaje Nogaś.
Czytelnik, który sięgnie po tę książkę, po lekturze kilku pierwszych stron orientuje się, że na wyspie wydarzyło się coś złego, a mieszkańcy Pitcairn ukrywają jakąś tajemnicę... - To książka wstrząsająca, niełatwa w lekturze. Wydaje się, że zło tego świata skupiło się w Pitcairn jak w soczewce - opowiada dziennikarz Trójki.
Pisarz Maciej Wasielewski spędził na wyspie 10 dni. Mieszkańcom, którzy - delikatnie mówiąc - nie przepadają za dziennikarzami, powiedział, że jest antropologiem zajmującym się sagami żeglarskimi. Po niecałych dwóch tygodniach został zdemaskowany i musiał opuścić Pitcairn.
"Trójkowy Znak Jakości" na naszej antenie w każdy piątek ok. 7.45. Zapraszamy do słuchania!
Książka "Jutro przypłynie królowa" Macieja Wasielewskiego ukaże się 17 kwietnia.

0 0 0

Czytaj także

"Nie ma jednej Rosji" Barbary Włodarczyk

23.04.2013
0 0 0
Moskwa Zdjęcie ilustracyjne
Moskwa/ Zdjęcie ilustracyjneFoto: sxc.hu
W swoich telewizyjnych reportażach Barbara Włodarczyk przybliżyła Rosję polskim widzom; teraz po raz pierwszy odłożyła kamerę i sięgnęła po klawiaturę.

/

Rosja z książki Włodarczyk to nie tylko Moskwa i stołeczny glamour. Dziennikarka podpatruje nastolatki w czasie szkoleń ze strzelania w moskiewskiej szkole kadetek,  śledzi historię dziewczyny porwanej w Dagestanie, w wiosce Niżniewasiliewka spotyka milionera, który przeżył nagłe nawrócenie duchowe. Bohaterowie jej opowieści to ludzie prości, z pozoru wręcz przeciętni, a jednak zdumiewający, podobnie jak czasy, w którym przyszło im żyć. 
Ich losy pozwalają czytelnikowi dojrzeć wszystkie przemiany, które zaszły w Rosji w ostatnich dwóch dekadach. Książkowy debiut Barbary Włodarczyk to świadectwo wieloletniej, rzetelnej pracy dziennikarskiej.  Zbiór reportaży, napisanych z werwą i prostotą, odsłania cząstkę owej jakoby nieuchwytnej "rosyjskiej duszy”.
Książka powstała na kanwie wybranych reportaży telewizyjnych.

Wcześniej oglądałem wspaniałe reportaże telewizyjne, teraz czytam jednym tchem książkę "Nie ma jednej Rosji”.
Autorce udało się dotrzeć nie tylko do ludzi, dla których słowo "demokracja” oznacza anarchię czasów Jelcyna, brak rent i emerytur oraz skrajną nędzę, ale również do tych, którzy świetnie sobie radzą w nowej rzeczywistości. Do ludzi, którzy niechętnie otwierają drzwi przed obcymi, a tym bardziej widząc w ich ręku kamerę.
Czytając książkę Barbary Włodarczyk, odnosi się wrażenie, że autorka zna Rosję "od środka” i dlatego nie ma tużadnej ksenofobii ani mentorstwa. Świetna lektura! Serdecznie polecam.

Jerzy Hoffman
Książka Barbary Włodarczyk "Nie ma jednej Rosji” to portrety kilku ludzi, m.in.: Julii – projektantki mody dla bogaczy, Erika porywającego panny na Północnym Kaukazie; Germana – kiedyś milionera, dziś mieszkańca wsi, kultywującego tradycję zgodnie z triadą: "samodzierżawie, ludowość, prawosławie”, "Tasaka” – neofaszysty mordercy. A w tych portretach obecna jest cała Rosja – największe państwo świata, zmęczone autorytaryzmem, podzielone na kilkanaście planet. Jest planeta oligarchów miliarderów, show–biznesu i szpanu w noworosyjskim stylu. Jest też planeta biedaków z największego na świecie domu starości i odcięta od cywilizacji "głubinka”. Włodarczyk po mistrzowsku pokazuje miraż planet składających się na współczesną Rosję. I choć nie pisze o polityce, to pojawia się ona w narracji jej bohaterów – miłośników Putina, neofaszystów i tych co chcą "Rosji bez Putina”. Wczytując się w każdą z tych opowieści utwierdzamy się w przekonaniu, że od Kaliningradu po Syberię jest wiele planet, wiele Rosji.
Małgorzata Nocuń, "Nowa Europa Wschodnia”

 

 

0 0 0

Czytaj także

Przejmująca opowieść o współczesnej prowincji

08.11.2013
0 0 0
Fragment okładki książki Miedza Andrzeja Muszyńskiego
Fragment okładki książki "Miedza" Andrzeja MuszyńskiegoFoto: wyd. Czarne
W audycji "Świat młodych" Katarzyna Nowak porozmawia z Andrzejem Muszyńskim o jego zbiorze opowiadań "Miedza".

/
Zbiór opowiadań Andrzeja Muszyńskiego pt. "Miedza" - jak czytamy w notce od wydawcy, wydawnictwa Czarne - to przejmująca i wyrafinowana literacko opowieść o współczesnej prowincji Polski i życiu na pograniczu. To rzecz o utracie i poszukiwaniu wspólnotowości, która zwykle okazuje się utopią, o pomieszaniu języków i tożsamości. Czuła i szczera gawęda o pustych polach i wymarłych wsiach, o ostatnim chłopie i ostatniej miedzy - o świecie, który ginie, bo nie nadąża za pędem nowoczesności i nie umie zrezygnować ze swoich wartości. Ten świat właśnie Muszyńskiego wybrał na swojego kronikarza i poetę.


Andrzej Muszyński
(ur. 1984) pochodzi z Krzykawy. Jest pierwszym stypendystą Fundacji "Herodot” im. Ryszarda Kapuścińskiego i laureatem konkursu na najlepsze opowiadanie na Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania we Wrocławiu. Publikuje w prasie i pismach literackich. Podróżuje, ale to tylko pretekst do powrotu do prowincjonalnych korzeni, o których pisze w swojej prozie. Wyróżniony ogólnopolskimi nagrodami podróżniczymi m.in. za trawers puszczy Minkébé w Gabonie oraz za wyprawę w Himalaje Birmańskie. Kiedyś samotnie przeszedł pieszo pustynię Atakama.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy Katarzyny Nowak z Andrzejem Muszyńskim w piątek o godz. 22.00

0 0 0