Trójka

"Idziemy po was". Szef MSW walczy z pseudokibicami?

19.08.2013 10:24
- Rząd nie ma koncepcji rozprawienia się z tymi, którzy rzeczywiście rozrabiają - mówił w radiowej Trójce Bogumił Łoziński z "Gościa Niedzielnego".
Policja na miejscu bijatyki w Gdyni
Policja na miejscu bijatyki w GdyniFoto: pan Michał, via Radio Gdańsk, radiogdansk.pl
Posłuchaj
11'50 Wiesław Dębski i Bogumił Łoziński o walce z pseudokibicami (Komentatorzy/Trójka)
więcej

W ostatnich tygodniach coraz częściej media informują o zderzeniach, których "bohaterami" są pseudokibice. W weekend doszło do zamieszek w Łomiankach oraz incydentu na plaży w Gdyni, gdzie fani Ruchu Chorzów pobili się z meksykańskimi marynarzami. Natomiast tydzień temu dyskutowano o antylitewskim transparencie, który pojawił się na meczu Lecha Poznań z Żalgrisem Wilno. Po tym zdarzeniu minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz zapowiedział zdecydowaną walkę z pseudokibicami. Szef MSW wspomniał m.in. o zamykaniu stadionów.

- Minister Sienkiewicz powiedział w Białymstoku do tych skrajnych prawicowych środowisk: "Idziemy po was". Idzie już chyba z miesiąc i dojść nie może, więc jak słyszę kolejną zapowiedź "idziemy po was", to w nią nie wierzę - mówił w Trójce Wiesław Dębski. Dziennikarz "Wirtualnej Polski" skrytykował działanie policji zarówno w Łomiankach, jak i w Gdyni. - Zachowania w obu przypadkach są dla mnie zaskakujące i trudne do wytłumaczenia. W Łomiankach wiadomo było już wcześniej do czego dojdzie - podkreśla.

- Problem leży w tym, że się do jednego worka wrzuca bardzo różne środowiska - zaznaczył Bogumił Łoziński z "Gościa Niedzielnego". - Nie ma koncepcji rozprawienia się z tymi, którzy rzeczywiście rozrabiają. Każdy rząd po kolei mówi o wzmożeniu antychuligańskim, nie potrafiąc zdiagnozować, kim trzeba się tak naprawdę zająć - podkreślił gość radiowej Trójki.

Rozmawiała Maja Borkowska.

Czytaj także

Sienkiewicz zapowiada walkę z kibolami. Dziennikarze: czas na czyny

13.08.2013 09:42
- Jedna rzecz to słowa, a inna to czyny. Ja oczekuję teraz od szefa MSW konsekwentnego działania - mówił "Komentatorach" Bogusław Chrabota z "Rzeczpospolitej".
Transparent wywieszony przez kibiców Lecha
Transparent wywieszony przez kibiców LechaFoto: Facebook/Głos Wielkopolski
Posłuchaj
11'50 Bogusław Chrabota i Łukasz Lipiński o transparencie kibiców Lecha (Komentatorzy/Trójka)
więcej

Piłkarze Lecha nie popisali się w starciu z Żalgirisem Wilno. Kibice "Kolejorza" także nie błysnęli. Na Bułgarskiej pojawił się skandaliczny transparent: "Litewski chamie, klęknij przed Polskim Panem". Transparent spotkał się z powszechnym oburzeniem. Ministerstwa Spraw Zagranicznych Polski i Litwy potępiły zachowanie kibiców, także poznański klub wyraził ubolewanie i dezaprobatę z powodu tego incydentu. Natomiast minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz w Polskim Radiu zapowiedział ostrzejszą walkę z kibolami. Szef MSW mówił m.in. o zamykaniu stadionów.

- To jest sytuacja tak skandaliczna, że Sienkiewicz byłby człowiekiem ślepym i głuchym, gdyby się w tej sprawie nie odezwał - mówił w Trójce Bogusław Chrabota z "Rzeczpospolitej". Dziennikarz liczy, że za słowami ministra pójdą także konkretne czyny. - Jedna rzecz to są jego słowa, a inna to są jego czyny. Ja oczekuję teraz od niego konsekwentnego działania. Jest tyle zbydlęcenia na stadionach, że naprawdę jest czym walczyć. Trzymam za słowo ministra Sienkiewicza i niech działa - zaznaczył.

- Wydaje mi się, że batem na kiboli jest rygorystyczne przestrzeganie procedur - podkreślił Łukasz Lipiński z "Polityki Insigh". - Problemem jest pewne przyzwolenie na takie kibolskie czyny na poziomie lokalnym. Ci lokalni działacze partyjni z miłą chęcią pokazują się na meczach i w jakimś sensie niektórzy z nich z tymi kibolami się bratają. Wypowiedź ministra Sienkiewicza służy temu, żeby pokazać, że żadnego bratania się z kibolami nie będzie - mówił gość radiowej Trójki.

Rozmawiała Maja Borkowska.

Czytaj także

Napad na meksykańskich marynarzy w Gdyni. "Pseudokibiców było kilkuset” (wideo)

18.08.2013 20:01
Do bójki z udziałem kibiców Ruchu Chorzów i obywateli Meksyku doszło w niedzielę po południu. Jedna osoba przebywa w szpitalu. Policja zatrzymała trzy osoby, dwóch Polaków i Meksykanina.
Policja na miejscu bijatyki w Gdyni
Policja na miejscu bijatyki w GdyniFoto: pan Michał, via Radio Gdańsk, radiogdansk.pl
Posłuchaj
00'43 Świadkowie o bójce na plaży w Gdyni (Radio Gdańsk/IAR)
00'13 rzeczniczka pomorskiej policji komisarz Joanna Kowalik-Kosińska: trzy osoby są zatrzymane (dwóch obywateli Polski i jeden obywatel Meksyku) (źr. IAR)
więcej

Rzecznik prasowy komendanta pomorskiej policji kom. Joanna Kowalik-Kosińska poinformowała, że planowane jest jeszcze zatrzymanie czwartej osoby. - To obywatel Meksyku, który przebywa obecnie w szpitalu z ranami ciętymi. Jego życiu nic nie zagraża - wyjaśniła

- W związku z brutalną napaścią kilkusetosobowej grupy pseudokibiców drużyny Ruchu Chorzów na gości naszego miasta - członków załogi szkolnego żaglowca Akademii Marynarki Wojennej Meksyku - Cuauhtemoc podczas ich wypoczynku na plaży w Gdyni, w niedzielę 18 sierpnia 2013 r. - wyrażam najwyższe oburzenie, sprzeciw i oczekiwanie surowego ukarania wszystkich sprawców. Tego rodzaju bandyckie zachowania budzą odrazę i zasługują na powszechne potępienie - napisał prezydent Gdyni Wojciech Szczurek w oświadczeniu przekazanym mediom.
Według naocznego świadka zdarzenia, kibice Ruchu Chorzów, którzy przyjechali na niedzielny mecz ich drużyny w Pucharze Polski z Arką Gdynia, zaatakowali na plaży marynarzy z meksykańskiego żaglowca, który przypłynął do Gdyni.
- Kibice byli bardzo agresywni. Mieli na sobie klubowe koszulki, wykrzykiwali hasła z nazwą swojego klubu. Widziałem np. jak grupa 20 mężczyzn kopała osobę leżącą na piasku. Wszystko to działo się na plaży pełnej ludzi - powiedział chcący zachować anonimowość świadek zdarzenia, Łukasz.

Świadkowie: na plaży było kilkuset kibiców

- Kibole zachowywali się w straszny sposób. Co chwilę odpalali petardy, śpiewali faszystowskie piosenki. Oczywiście nikt nie reagował - powiedział jeden z obserwatorów zdarzenia. W końcu interweniowała policja. Kilku uczestników bójki trafiło do szpitala. Lekarze - po udzieleniu pomocy - zwolnili ich do domu. Zatrzymali w szpitalu jedną osobę, która była najprawdopodobniej pchnięta nożem.

Według wstępnych ustaleń policji w bójce brało udział kilkadziesiąt osób. Niektórzy świadkowie relacjonują, że na plaży było nawet 400-500 pseudokibiców w niebieskich koszulkach. - Wszyscy bali się reagować, bo to byli wielcy faceci - powiedziała jedna z kobiet, która widziała zajście. - Na jednego marynarza rzucało się około 30 z nich - mówiła Polskiemu Radiu Gdańsk.

Policja
Policja w pobliżu miejsca zdarzenia, pan Michał, via Radio Gdańsk, radiogdansk.pl

Świadkowie twierdzą, że policja była kilkakrotnie powiadamiana o bijatyce. Funkcjonariusze mieli mówić, że znają problem i że już skierowali na miejsce zdarzenia radiowozy. - Przez 50 minut kompletnie nikt nie dojechał - powiedział jeden ze świadków. Policja utrzymuje jednak, że o bójce dowiedziała się z monitoringu i natychmiast wysłała na miejsce funkcjonariuszy.

Część uczestników zdarzenia została przewieziona na komendę. - Trwa ustalanie kwalifikacji zdarzenia i tożsamości uczestników zdarzenia - powiedział IAR Adam Gruźlewski z Komendy Miejskiej Policji. Funkcjonariusze zabezpieczyli już nagrania z monitoringu.

Reporter Polskiego Radia Gdańsk był na statku Cuauhtemoc, który w ten weekend został udostępniony dla turystów. Jeden z meksykańskich oficerów powiedział, że pobici marynarze jeszcze nie wrócili i nikt nie wie, co się z nimi dzieje. Według relacji świadków, z pierwszą pomocą pobitym marynarzom pospieszyli gdyńscy ratownicy. Meksykanie otrzymali też schronienie w położonej obok plaży restauracji.

IAR/PAP/Radio Gdańsk/agkm

Więcej zdjęć na stronie Radia Gdańsk >>>

Autor filmu: pan Michał (via: Radio Gdańsk, radiogdansk.pl)

Meksykański
Meksykański żaglowiec "Cauhtemoc" w gdyńskim porcie, 18 bm. Marynarze meksykańskiej jednostki zostali pobici na plaży miejskiej w Gdyni, 18 bm. przez pseudokibiców Ruchu Chorzów, którzy przyjechali na mecz z Arką Gdynia. Jak podają media rannych zostało kilka osób, zatrzymanych zostało ok. 20 osób, PAP/Piotr Pędziszewski

Czytaj także

Ryszard Czarnecki: karać chuligaństwo, ale bez odpowiedzialności zbiorowej

19.08.2013 09:22
- Z chuliganami walczyć trzeba, ale jesteśmy przeciwko odpowiedzialności zbiorowej. Idiotyzmem jest zamykanie stadionów - mówił w Trójce Ryszard Czarnecki z PiS.
Ryszard Czarnecki
Ryszard CzarneckiFoto: Trójka/Polskie Radio
Posłuchaj
13'32 Ryszard Czarnecki o walce z pseudokibicami (Salon polityczny Trójki)
więcej
Obejrzyj
Ryszard Czarnecki w "Salonie politycznym Trójki"

W ostatnich tygodniach coraz częściej media informują o zderzeniach, w których "bohaterami" są pseudokibice. W weekend doszło do zamieszek w Łomiankach oraz bijatyki na plaży w Gdyni, gdzie fani Ruchu Chorzów pobili się z meksykańskimi marynarzami. Ryszard Czarnecki mówił w "Salonie politycznym Trójki", że chuligaństwo trzeba surowo karać, ale nie powinno się stosować odpowiedzialności zbiorowej wobec wszystkich kibiców. - Z chuliganami walczyć trzeba, ale jesteśmy przeciwko odpowiedzialności zbiorowej, bo idiotyzmem jest zamykanie stadionów. Władza powinna skupić się na piętnowaniu poszczególnych osób, a nie na odpowiedzialności zbiorowej - podkreślił Czarnecki.

Zdaniem europosła Prawa i Sprawiedliwości, obecnie rząd nie walczy z pseudokibicami, podejmuje raczej działania propagandowe. Czarnecki zwrócił uwagę, że od kilku tygodni kibice na forach internetowych zapowiadają awantury na meczach i policja powinna przygotować się na właściwą reakcję. - Mam wrażenie, że rząd z chuliganami nie walczy. A jeżeli to robi, to bardziej propagandowo niż faktycznie - zaznaczył gość radiowej Trójki.

W niedzielę na plaży w Gdyni kilkuset pseudokibiców brutalnie napadło grupę meksykańskich marynarzy. Bili ich, kopali i rzucali w nich butelkami. Kilku marynarzy zostało rannych. Zabrała ich karetka pogotowia. Mieli obite twarze, porozrywane i zakrwawione ubrania. Według świadków obcokrajowcy byli kopani i ganiani po plaży, a na ich głowach rozbijano butelki. - Kibole zachowywali się w straszny sposób. Co chwilę odpalali petardy, śpiewali faszystowskie piosenki. Oczywiście nikt nie reagował - powiedział jeden z obserwatorów zdarzenia. W końcu interweniowała policja, która zatrzymała trzy osoby.

Rozmawiał Marcin Zaborski.