• narzędzia

Istvána Eleka przypadki

29 września 2009

Przez dwa tygodnie István Elek razem ze swoimi kolegami wywoził ludzi z ogarniętej powstaniem Warszawy. Uratował przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy osób. Trudno o lepszy przykład przyjaźni polsko- węgierskiej.  

Jest marzec 1944 roku. István Elek, 27-letni absolwent Węgierskiej Akademii Rolniczej zostaje powołany do armii węgierskiej. Trafia na poleskie błota, gdzie węgierska huzaria ma wspomagać Niemców w walce z partyzantami. „Na każdym kroku odczuwaliśmy, że zarówno Polacy, jak i Białorusini inaczej nas traktują i nie spotykaliśmy się z ich strony z nieżyczliwością. […] Oddziały węgierskie poruszały się swobodnie, gdyby przyjęto nas wrogo, zostalibyśmy wykoszeni przez miejscowych partyzantów” – wspomina po latach István Elek.

Trudno w to uwierzyć, ale zaufanie, jakim cieszyli się Węgrzy na Polesiu, owocowało niezwykłymi sytuacjami. Na prośbę miejscowych partyzantów, kilka razy umieszczali w… niemieckim szpitalu polowym, chorych i wycieńczonych „ludzi z lasu”, ratując im tym samym życie. Tak oto Węgrzy „wspomagali Niemców w walce”.

W drodze do Warszawy

W końcu lipca węgierscy huzarzy wysłani zostali w kierunku polskiej stolicy. Po przekroczeniu Bugu zatrzymali się w niewielkiej wiosce. Kiedy szykowali się do snu, przyszedł do nich sołtys ze starszymi ludźmi. Okazało się, że obok wsi doszło do strzelaniny. Po stronie niemieckiej byli zabici i ranni. W potyczce brali udział partyzanci, którzy od Polaków otrzymywali żywność. Ktoś doniósł o wszystkim – wieś niechybnie czekała pacyfikacja. „Do nas, sojuszników Niemców, przyszli prosić o ratunek; byli przygotowani do ucieczki do lasu, na wozach mieli załadowany dobytek. Czułem ciarki na plecach, bałem się...” – wspomina Elek.

O własowcach w Warszawie: „Na wozie, wśród wartościowych łupów, znajdowały się ludzkie palce z pierścionkami i obrączkami — nie wiem, czy ucięte zostały żywym, czy martwym”

Porucznik łącznościowców bez wahania kazał rozstawić karabiny maszynowe. Kiedy nad ranem Niemcy przybyli pacyfikować wieś, przywitały ich serie z węgierskich karabinów. Na szczęście w porannej mgle nie było widać, kto strzela. Po chwili Niemcy w panice zarządzili odwrót. Elek bał się, że oddział, który stawił Niemcom opór, zostanie rozpoznany. „Kiedy przybyliśmy do koszar – wspominał – Niemcy odbywali ćwiczenia, nie zauważyliśmy żadnego alarmu na nasz widok. Spytałem porucznika łącznościowców, czy nie boi się konsekwencji. Ciągle słyszę jego spokojny głos i słowa, w których była chłopska logika — że niemiecki dowódca wcale nie zamelduje o tym wydarzeniu, lecz każe żołnierzom przemilczeć fakt, że uciekł z ludźmi. Prawdopodobnie żołnierze musieli przysiąc milczenie”.

W powstańczej Warszawie

30 lipca huzarzy przybyli na warszawską Pragę. Następnego dnia mostem Kierbedzia dostali się na lewy brzeg. Do 10 sierpnia stacjonowali w Babicach na obrzeżach Warszawy. „Z niedalekich wzniesień, obok masztu radiowego widzieliśmy, jak pali się milionowe miasto” – wspomina Elek.

Niemcy zdawali sobie sprawę, że nie mogą liczyć na węgierską pomoc w tłumieniu powstania, a jednocześnie nie bardzo wiedzieli, co zrobić z 800 Węgrami stacjonującymi w Warszawie. Dowództwo niemieckie odmówiło im wydawania żywności. „Niemcy chyba liczyli, że Węgrzy, głodni i spragnieni, zaczną rabować miejscową ludność i nareszcie skończy się ta mityczna przyjaźń węgiersko-polska, ale nic takiego nie nastąpiło” – mówi Elek.

 Przed rabunkami nie mieli oporów własowcy, którzy co noc dokonywali bestialskich grabieży. Po jednej z takich wypraw zostali zatrzymani przez węgierską wartę. „Na wozie, wśród wartościowych łupów, znajdowały się ludzkie palce z pierścionkami i obrączkami — nie wiem, czy ucięte zostały żywym, czy martwym” – opowiada Elek.

Własowcy zostali aresztowani, a następnego dnia do Węgrów, z białą flagą (sic!) przybył niemiecki oficer z żądaniem wypuszczenia własowców. Dowódca Eleka odmówił… Kilkanaście minut później niemieckie pociski trafiły w willę, gdzie przebywali węgierscy żołnierze. Odmowę wydania własowców piętnastu węgierskich oficerów przypłaciło życiem.

To, co działo się dalej, tak wspomina István Elek: „Następnego dnia opuściliśmy Babice i pojechaliśmy pod Cytadelę, posuwaliśmy się wzdłuż Wisły. Podjechaliśmy w górę ulicą Karową, tam w szpitalu mieściło się dowództwo jakiegoś oddziału powstańczego i nasi oficerowie zaproponowali im, że przejdziemy na ich stronę. Nie przyjęli naszej propozycji, ale skierowali nas na ulicę Puławską, gdzie nie było jeszcze walk. Tam zameldowaliśmy się w dowództwie AK, oddając się do jego dyspozycji. Nasze konie zostały zaprzężone do wozów. Przez dwa tygodnie wywoziliśmy cywilów z Warszawy. Niemcy nas przepuszczali, na naszych wozach biedni ludzie całymi rodzinami z małym bagażem dojeżdżali do Milanówka, Grodziska, Błonia i Podkowy Leśnej, tam się rozchodzili, a myśmy wracali do Warszawy i na drugi dzień to samo...”.

Wiosną 1945 roku István Elek został aresztowany i wywieziony do ZSRS. Udało mu się uciec i przedostać do Gdańska. W 1946 roku ożenił się z Polką, a rok później uzyskał obywatelstwo polskie. W 1956 roku organizował pomoc dla Węgrów, za co w 2006 roku otrzymał od władz węgierskich odznaczenie — Bohater Wolności. Obecnie pracuje jako społecznik i tłumacz przysięgły języka węgierskiego. Mieszka w Gdańsku.

opracował p.d

Tekst w oparciu o fragmenty wspomnień Istvána Eleka zamieszczonych w „Karcie” nr 59.


 W 59 numerze karty oprócz wspomnień Istvána Eleka, między innymi: świadectwa dotyczące obozu w Berezie Kartuskiej opowiedziane głosami „wrogów państwowych”. Obraz Polesia – wybór unikatowych zdjęć z kolekcji Tomasza K. Kozłowskiego. Przez Treblinkę – publikowane po raz pierwszy fragmenty wstrząsającej relacji uczestnika buntu w Treblince. Represje II wojny – rozmowa z prof. Wojciechem Materskim o ofiarach nazizmu i komunizmu w przeddzień 70. rocznicy wybuchu II wojny. Smak zwycięstwa – obraz drugiej połowy 1989 roku w oczach społeczeństwa polskiego.

Drukuj   |    Poleć znajomemu   |    Dodaj do:
Komentarze do artykułu: 9 Dodaj nowy komentarz
marek
2009-09-30 11:30:05
Piękny przykład... Jedna uwaga merytoryczna: husaria to nie to samo co huzarzy. Nie należy mylić tych dwóch formacji. W Polsce w zasadzie poza nielicznymi wyjątkami (służył w nich
A.Fredro, stąd "Damy i huzary"Oczko huzarów nie było. Bohater artykuły był zatem huzarem, nie husarzem.
wwworek
2009-09-30 11:52:50
huzarzy baranie, huzarzy...
autor
2009-09-30 13:11:21
Dziękuję bardzo za merytoryczną uwagę
x
2009-09-30 16:34:54
qrcze żal mi was czemu takie barany jak wy istnieją zamiast wypowiedzieć się coś na temat to ciągle umiecie tylko o blędach ortograficznych gadać heh
kos
2009-09-30 17:38:47
Widać, że w internecie chęć przywrócenia prawdy historycznej zaczęła przeradzać się w antyradziecką psychozę. mówię tu o tagach do tego artykułu. "ZSRR"? " "Zbrodnie komunistyczne"? "PRL"? Ludzie, pomyślunku trochę..
czas na walke z NWO
2009-09-30 17:52:09
Polak Wegier dwa bratanki... znam kilku madziarow Uśmiech i kurcze nawet gdy sie nie moglem z nimi dogadac po ludzku (polsku) Uśmiech) to i tak byla"chemia" miedzy nami Uśmiech pozdrawiam trolle netowe i innych napinaczy kabelkowych

gg
2009-10-01 07:46:09
Do Kosa Tagi do tego artykułu to Istvan Elek Powstanie Warszawskie i Węgry. Te o których ty piszesz dotyczą całego portalu. A swoją drogą "antyradziecka psychoza" brzmi jak agitka z czasów minionych do których pewnie tęsknisz
Piotr Soroka
2009-10-04 15:37:14
Wielkie, wielkie słowa uznania i wyrazy szacunku dla Istvana Eleka...Uśmiech
Aleksandra Glinka
2009-10-05 00:30:46
Taki on bohater, a takie paskudne zdjecie mu wystawiliscie ?!
To wredne z waszej strony, albo nieudaczne!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.

Polskie Radio SA: reklama| archiwum| studia muzyczne| Chór PR w Krakowie|

Polska Orkiestra Radiowa| Orkiestra Kameralna PR AMADEUS| Redakcja Katolicka| Radiowe Centrum Kultury Ludowej| Radiowa Agencja Fonograficzna| Studio Reportażu i Dokumentu|

zamówienia publiczne|

RSS Podcast Kontakt Forum

Copyright © Nowe Media, Polskie Radio S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone