Zaduszki.Komentarze (8)Jan Krzysztof Kelus wielkim poetą był i jest, mimo,że od dłuższego
czasu wyprzągł z wyścigu i robi za pszczelarza. Ale na każdy ważki
temat - bo na inne szkoda czasu i emocji - ma tekst swojej chropawej
piosenki, którą można obsłużyć dwoma-trzema chwytami na gitarę.
Zaduszki? A proszę bardzo: "W alejach niezasłużonych, na grobach
znanych żołnierzy, zapalmy raz w roku światełka kupione u bab i
harcerzy..." Nic się nie zmieniło, poza cenami wjazdu na parkingi
przycmentarne, funeralną modą na wieńce z tego i owego, oraz kształtem
zniczy, które coraz bardziej przypominają małe pałacyki albo wręcz
pajacyki. "Raz w roku zaduszkowy tłum, cmentarze - wejście pierwszą
bramą, wyjście czwartą bramą dla wszystkich dziś / Kaziu, kup ten
kwiat/,po drodze można patrzeć w lewo, w prawo, co mu postawili, co mu
napisali, ile miał lat...".Właśnie tak to wygląda - spojrzenia wcale
nie ukradkowe, czyj grobowiec bardziej się świeci, na czyim litery
jakby bardziej wyblakłe, a czyj barokowo ukwiecony i dlaczego
bardziej,niż mój. Niestety, wyścig gorliwości i bycia najlepszym
doszedł już do granicznej - nomen omen - sfery funeralnej. Wiem, co
mówię/piszę, bo widziałam. Juz przestałam zwracać uwagę na wieńce
obwarzanków i pańską skórkę,ale nieodmiennie poruszają mnie cmentarne
kłótnie rodzinne i atmosfera napięcia, jaka towarzyszy odwiedzinom na
nekropolii. Nie, nie chcę absolutnie pouczać, ani wygłaszać
ekskatedralnych sądów, jak owe dni powinny wyglądać - wolę się znowu
skryć za Kelusem, ten to wiedział wszystko: " Dzień Zmarłych dla wygody
nas,żywych - wstrzymano pogrzeby, by nie popsuł święta zbyt świeży ból
/ tutaj postaw kwiat/..." Jakże przenikliwy ironista i diagnosta
naszych przyzwyczajeń i pustych rytuałów! A gdyby tak zmienić ów
dzisiejszy dzień na niemal dokładną kopię Dziadów wileńsko -
kowieńskich - kto nie czytał,albo nie pamięta, ten trąba, Mickiewicz
naprawdę wielkim poetą był - i to nie z nakazu prof. Pimki! Gdyby przy
okazji tego dnia powspominać szczerze i do bólu swoich Zmarłych, którzy
zanim pokryli się lastrykiem, albo granitem dzięki naszej gorliwości -
byli też / o dziwo!/ żywymi ludżmi,targanymi emocjami, wątpliwościami,
zawirowaniami historii i niesprawiedliwością dziejową? I gdyby tak
przypomnieć swoim dzieciom o tym, powiedzieć, kim byli ich Dziadkowie i
Pradziadkowie, których życie zamknęło się w klamrze dat narodzin i
śmierci na tablicy nagrobnej?..." Żeby zobaczyli, co mu postawili, żeby
przeczytali, co mu napisali, i ile miał lat..." - znowu Kelus, którego
warto uzupełnić o wiedzę sekretno-domową. Żeby to święto miało wymiar
osobisty, prywatny, a nade wszystko - było naprawdę ważne w naszej
świadomości,a nie tylko w kalendarzu. Kochać swoich Bliskich Zmarłych -
a nie tylko ich odkurzać, czyścić i umaić, bo data nakazuje..Że co, że
ton jednak cokolwiek mentorski? Ależ nic właśnie, bo przypominanie
anegdot z życia naszych Protoplastów jest czynnością osobistą i
prywatną i ani ja się Państwu tutaj nie wywnętrzam, / przepraszam Cię
moja ukochana Babciu Eugenio, z Ciebie cała jestem.../,ani nikogo do
tego nie zmuszam, ani zachęcam..Ot tak, zapalmy wirtualne światełko dla
tych, którzy są ważni...I dopóki są ważni, nie ma mowy o zdziczeniu
obyczajów; nawet, gdy w powietrzu unosi się słodkawy zapach pańskiej
skórki...
Więcej »Komentarze (8)