Crocsy - siła autodestrukcji.
Stało się - wymyślone, wypromowane i powszechne perpetuum mobile
niszczy samo siebie. Chodzi o popularne buty typu crocs, które
zawojowały świat, a ponieważ są z założenia niezniszczalne, koncern je
produkujący chyli się ku upadkowi. Nie sposób wszak kupować co sezon
nowej pary, skoro stara ma się znakomicie i nie zamierza ustępować pola
i stopy?...A rynek żyje nienasyceniem konsumeckim, potrzebując co
chwila nowego wynalazku. Tymczasem crocsy nie rozumieją prawa rynku i
nie psują się jak włoskie czółenka lub mleko nie poddane
pasteryzacji...Piszę o tym nie dlatego,że mnie to dziwi - raczej
zadziwił mnie brak przezorności twórców tych wygodnych konfekcyjnych
koszmarków. Ale przykład crocsów jak ulał pasuje do pewnej sytuacji
podpatrzonej w pewnej telewizji. Otóż ta stacja ma stały dobrany zespół
dziennikarzy - i dobrze. Dba o ich promowanie, o to,aby pokazywali się
jako komentatorzy właściwie na każdy temat - i chwała owej stacji.
Natomiast w słowie "właściwie" jest pies i pretekst do tego wpisu
pogrzebany. Otóż jedną z gwiazd tej stacji jest Karolina Ko-Pio,
prowadząca m.in program z zycia gwiazd i tabloidów "Magiel towarzyski".
Ko-Pio wyszydza, piętnuje i ośmiesza rodzime celebrytki i celebrytów,
posiłkując się tabloidami, którym owi bohaterowie masowej /
musowej?.../ wyobrażni pozowali, udzielili wypowiedzi, czy wywiadu. I
dobrze, taki program powinien być, aczkolwiek do zagorzałych fanów tego
wykonania nie należę. Tymczasem w rocznicę wybuchu Powstania
Warszawskiego Ko-Pio zasiadła w studiu jako ...rozmówczyni na temat
owej rocznicy! Oczom i uszom nie wierzyłam!Ko-Pio wygłaszała opinię,
dokonała analizy i po ekspercku kwitowała. Czuła się " w prawie" jako
bodaj córka lub też wnuczka powstańca...Cóż...Pominąwszy drobny fakt,że
z faktami akurat nie było jej po drodze, i prowadzący ową rozmowę musiał potem
monitowany smsami widzów prostować fragmenty jej wypowiedzi, to
przyznam, że ja jako wnuczka powstańca śląskiego i działacza
plebiscytowego nie odważyłabym się na udział w jakiejkolwiek dyskusji na
w/w tematy...Uprawiam inny rodzaj dziennikarstwa i znam proporcjum,
mocium panie...Jeśli ktoś jednego dnia omawia kolejne faux pas Paris
Hilton, plażowanie Jusi, czy występ Edzi, to nie powinien jednak
zabierać głosu na temat Powstania.A może się mylę?...Ko-Pio zaczęła
przypominać owe niezniszczalne crocsy w swojej omnipotencji : dziś o
śmierci Jacksona, jutro o śmierci w kanałach, pojutrze o nowej miłości
Skrzynki,a za 3 dni o ślubach powstańczych.Na podsumowanie roku
proponuję specshow sylwestrowy pt: Urodziłam toster - z pamiętnika
sanitariuszki....Szokujące? Nie bardziej, niz Ko-Pio jako ekspert
zasiadający w miejscu - wydawałoby się zastrzezonym - dla Prof. Prof.
Bartoszewskiego, czy Kunerta... No chyba, że oni nie mogli dotrzeć do
studia, bo ćwiczyli do Tańca z gwiazdami....
Komentarze do artykułu (6)
-
1
04.08.2009 21:15
Pani Małgosiu , obawiam się , że jeszcze kilka takich wpisów i środowisko dziennikarskie zastosuje wobec Pani ostracyzm. Bogowie ! Jestem chyba ciemny jak tabaka w rogu , ponieważ nigdy nie słyszałem o Ko-Pio. Kojarzy mi się z muzami, na przykład z Klio. Skoro Ko-Pio komentuje historię , to może... Chyba naprawdę szokujące.
Ale każda dziedzina sztuki ma swoje muzy.
Pan Czesław śpiewa o maszynce do świerkania, a telewizja , czy ta "misjonarska", czy komercyjna coraz bardziej przypomina maszynkę do mielenia , do której wrzuca się wszystko i powstaje z tego mielonka - niesmaczna i o dziwnym wyglądzie.
Pozdrawiam
Jacek z Poznania
-
2
06.08.2009 10:43
Panią Ko-Pio poniekąd nazwisko nobilituje i upoważnia. A do tego, żeby nie brać się za rzeczy, których człowiek nie potrafi, to trzeba moim zdaniem dorosnąć. Może ta pani jeszcze nie jest na tym etapie?
Agata z Wrocławia
-
3
13.08.2009 20:51
Z jednej strony rozmijanie się z faktami jest karygodne - ale tego nie będę komentował, bo nie widziałem tej dyskusji ani nie wiem zbyt wiele na temat powstania. Z drugiej, nie można wykluczać pani Katarzyny z wypowiedzi publicznych na ważne tematy tylko dlatego, że jest praca polega na tym, na czym polega. Przypomina mi to traktowanie jak prawdziwych księży aktorów, którzy ich grają ich role w różnych serialach.
PS na temat "Crocsów" (może jeszcze "Smerfsów"?) polecam tą recenzję: http://www.thebestpageintheuniverse.net/c.cgi?u=fashion
K. Kosiński
-
4
14.08.2009 18:18
Zgadzam się z Panem , że nie można nikogo wykluczac z publicznych wypowiedzi , ale Pani Ko-Pio jest przykładem powierzchowności i stawiania przez media znaku równości pomiędzy dyskusją o pośladkach Dody a naprawdę wyjątkowymi tematami.
Pozdrawiam
Jacek z Poznania
-
5
16.08.2009 11:40
Panie Jacku, czyżby był Pan zwolennikiem teorii, że pośladki Dody to nie jest naprawdę wyjątkowy temat? ;-)
Agata z Wrocławia
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.