Pornografia....

Od czasów i obyczajowości Magdaleny Samozwaniec czy Ireny Krzywickiej do współczesności Charlotte Roche minęły lata świetlne, choc tych marnych 100 lat jest tak naprawdę niczym. A jednak...po drodze mamy Gombrowicza z jego prekursorskim obnażaniem skrywanych fantazji i niezrealizowanych potrzeb - tu kłania się demoniczny Fryderyk z "Pornografii", który porusza ludzkimi emocjami jak pacynkami zmuszając je do pokazania prawdziwego wstydliwie zakrytego oblicza. Wspomniałam Samozwaniec, bo z jednej strony w "Marii i Magdalenie" dość odważnie opisała, jak musiała swego ówczesnego męża trzymać pod brzuszkiem podczas nauki pływania w morzu, co było przekroczeniem pewnych barier obyczajowych - oto kobieta uczy mężczyznę pewnej sprawności, publicznie i do tego tak oczywistej umiejętności, jak pływanie! Ale z drugiej strony nie miała tej odwagi, aby opisać cielesność swej siostry ; cielesność, która dla Pawlikowskiej Jasnorzewskiej była i pancerzem i wyzwaniem - kto wie, może gdyby nie kalectwo, Poetka nie rzucałaby się z taką zachłannością na kolejnych mężczyzn, jakby chciała sobie i światu coś udowodnić?....Z kolei Irena Krzywicka pisała odważnie o kobiecym ciele, jego potrzebach i ograniczeniach, co było wstrząsem dla przedwojennej dość purytańskiej obyczajowości. Można się było z nią nie zgadzać w poglądach,ale ona pierwsza pokazała publicznie,że kobieta nie tylko leży i pachnie...Acha, byłabym zapomniała w tym wstępie o znakomitej polskiej poetce współczesnej Krystynie Rodowskiej - najbardziej sensualnej, cielesnej i zmysłowej, która nie robi ze swojej podmiotki lirycznej nenufaru  na bezmiarze abstrakcji - pisze odważnie: - Tak mało wiesz o moim suwerennym ciele: śpi, krwawi....Dalej proszę sobie poszukac i poczytać. A piszę to dlatego,że zupełnie mnie nie zgorszyła głośna w Europie i dopiero co wydana w Polsce książka Charlotte Roche pt: "Wilgotne miejsca". Jest to niewielkich rozmiarów powieść o pewnej dość śmiałej obyczajowo 18latce, która trafia do szpitala z powodu przypadłości proktologicznych. Helen jest dzieckiem rozwiedzionych rodziców, ma jedną skrywaną pasję - hodowlę awocado - oraz obsesję swego ciała. Polega ona na tym,że natrętnie je penetruje,bada jego możliwości i ograniczenia, bo tak naprawdę to tylko ta cielesność daje jej poczucie bezpieczeństwa, nie zdradza, nie zawodzi i jest przewidywalna od bólu po rozkosz. Dlatego ta cielesność jest opisana ze wszystkimi gorszącymi filistrów detalami. A mnie to wcale a wcale nie gorszy. Bo owa pozorna pornografia i ekshibicjonizm Helen jest PO COŚ. Pokazuje, jak bardzo jesteśmy krusi, jak mało o siebie dbamy, jak często wyrzekamy się swoich potrzeb, które póżniej sublimujemy w agresji albo postawie inkwizytorskiej...A zwykła pornografia jest PO NIC, niczemu nie służy i niczego nie uczy nie zmuszając do refleksji. Poza tym mam taką śmiałą tezę, że ktokolwiek zetknął się z tą brzydszą, skrywaną częścią naszego jestestwa, bo np pielęgnował chorego - książką Roche się nie zgorszy. Bo tak naprawdę jej buchająca seksualność to wołanie o powrót do normalnego świata, świata ludzi zdrowych i sprawnych, a nie zapiekłych w bólu i zawinięych w kokony opatrunków. Roche jest obrzydliwa dla tych, którzy świat chorych widzą w perspektywie Leśnej Góry i dra Burskiego, który przez ekran pachnie markową wodą...A bohaterka "Wilgotnych miejsc" kontynuuje galerię turpistów z nie mniejszym literackim talentem i równą odwagą mówienia o tzw obrzydliwościach. Bo co tak naprawdę jest obrzydliwe - faryzeizm udawania,że TEJ strony naszego życia nie ma? A nie większą obrzydliwością jest którykolwiek z grzechów głównych i społeczna krzywda nimi wyrzadzona? Ktoś powie - że wśród nich jest grzech nieczystości; owszem, tak,ale Helen uważa swoje ciało nie za instrument grzechu, lecz wieczną zagadkę i doskonałą tajemnicę, którą stara się odkryć, także i w skrajnej sytuacji cierpienia...Na koniec jednak lojalnie uprzedzam - "Wilgotne miejsca" są mocną lekturą,ale zmuszającą do myślenia i ...poszanowania /sic!/ swego ciała, o którym tak naprawdę mało wiemy....
Komentarze do artykułu (2)
komentarze od 1 - 2 z 2
  • 1 18.08.2009 23:05 Pani Małgosiu , czy uważa Pani , że czytelnik w naszym kraju jest przygotowany na taką lekturę ? Może i jest ona konieczną przeciwwagą w epoce kultu silikonowej urody , wiecznej młodości , salonów spa itp." Wilgotnych miejsc " jeszcze nie czytałem , o samej książce bardzo dużo. Obawiam się , że w tym przypadku zostanie postawiony znak równości z dziełami Elfriede Jelinek , które przynajmniej dla mnie są typową pornografią , taką po nic a raczej po Nobla.
    Książkę na pewno przeczytam . Niedawno w domu umierała na raka bliska mi osoba i skrajna sytuacja cierpienia jest dla mnie i zagadką i tajemnicą.Ale podobno to tylko ciało , na tym padole.
    Pozdrawiam i dziękuję za piękny i mądry tekst.
    Jacek z Poznania
  • 2 30.08.2009 11:44 Intymność jest chyba tematem najbardziej tabu, jak sobie można wyobrazić. Znacznie bardziej niż erotyka. Intymność ciała, w połączeniu z akceptacją tego ciała - i przez siebie samego, i przez ludzi, którzy chcą nam być bliscy... Nie wiem nawet, czy odrzucenie cielesności we wszystkich jego mniej przyjemnych aspektach - choroby na przykład - nie jest bardziej bolesne niż obojętność...
    Trudny temat, Pani Małgosiu! Ale dziękuję, że go Pani poruszyła...
    Agata z Wrocławia
komentarze od 1 - 2 z 2
podpis:

mail:

komentarz:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.

Polskie Radio SA: reklama| archiwum| studia muzyczne| Chór PR w Krakowie|

Polska Orkiestra Radiowa| Orkiestra Kameralna PR AMADEUS| Redakcja Katolicka| Radiowe Centrum Kultury Ludowej| Radiowa Agencja Fonograficzna| Studio Reportażu i Dokumentu|

zamówienia publiczne|

Mapa strony RSS Podcast Kontakt Forum

Copyright © Nowe Media, Polskie Radio S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone