Fakty i akty.

Z góry, a właściwie z dołu pragnę Państwa gorąco przeprosić, że nie wypowiadam się na blogu zbyt często, że nie reaguję na afery stoczniowe, hazardowe, odwołanie kilku ministrów, sprawę Romana Polańskiego, operację plastyczną Ibisza Krzysztofa, nową płytę Kayah d. Szczot Katarzyna, i nie opisuję trądziku młodzieńczego swoich Synów, których liczby / Synów,nie pryszczy/ także nie ujawniam, podobnie jak ich wieku / znowu chodzi o Synów/. Stwierdzenie,że powszechnym punktem odniesienia i miernikiem wartości są obrazki telewizyjne jest tyleż trywialne,co bolesne. Chociaż co najmniej dwóch pisarzy już to wywieszczyło wiele lat temu - zachęcam do odświeżenia lektury Huxleya i Orwella. A jak cywilizacja Gutenberga komuś nie w smak / hak ci w smak - z czego  i kogo to cytat - funduję nagrodę!/ , może obejrzeć dwa filmy ku przestrzeżeniu serc. Pierwszy z nich to znany i nagradzany wielokrotnie obraz "Fakty i akty" ze znakomitymi Robertem de Niro i Dustinem Hoffmanem. Znacie? To nie będę opisywać, zatem posłuchajcie - drugi film to przewrotna zjadliwa komedia z ubiegłego roku "Onion movie". Konwencja jest tyle przewrotna, co czytelna: oto mamy półtoragodzinny program informacyjny, który obnaża niemotę umysłową i zadufanie dziennikarzy. Chcą oni kreować świat poprzez stwarzanie faktów medialnych, uważając się za półbogów i krzewicieli wartości. Tymczasem niczym się nie różnią od pewnego kazachskiego dziennikarza znanego jako Borat..Nie mają pojęcia o niczym, mylą daty,kraje, nazwiska i wszystko,co spoza medialnego matrixa pochodzi. Jest w tym filmie nawet instrukcja dla przyszłych zamachowców, jak wykonać zadanie i co je wieńczy jako "finis coronat"...A najważniejszym i jedynym kryterium ważności oraz celem pracy są słupki i sponsorzy...Że co, że znowu nic nowego? Ale jakże smakowicie podane, jak podlane sosem ironii, jakże karzące i ..każące nam, gryzipiórkom, zachować umiar, dystans i wyczucie proporcji... Stracili je z pewnością autorzy pewnego portalu plotkarskiego zamieszczając zdjęcia nóg gwiazdy medialnej i zachęcając do głosowania, czy butki owej gwiazdy są kitem, czy hitem...I publika głosuje jak wściekła! Wątek w sam raz dla filmu "Onion movie"... Ale,ale, co ja się patswię nad innymi - także i u nas zdarzają się sceny rodem z kina. Otóż gościliśmy w programie zdolną aktorkę młodego pokolenia - przyszła, porozmawiała na tematy zawodowe i już miała wychodzić, kiedy dopadł ją kolega z bratniego programu podtykając sitko i mówiąc obcesowo: - Chciałbym Panią nagrać, tak na 10 minut, z komentarzem o aktualnej sytuacji politycznej i wizycie wiceprezydenta USA w Polsce...Aktorka zaczęła się lekko bronić, ale jako dobrze wychowana osoba naprawdę za lekko, że nie wie, że się nie interesuje polityką, na co czujny dziennikarz podpowiedział: - To Pani sobie poczyta w internecie i coś nagramy....Panie Kolego z bratniego programu, nie znam Pana osobiście, ale za taki numer, a sądząc po pewności Pańskiego zachowania - nie pierwszy w Pańskiej karierze, powinien Pan wylecieć z hukiem z pracy! Że co, że Pan nie rozumie, za co? Ano za opisaną wyżej kreację faktów - bo chciał Pan dokonać kreacji faktu pt: Aktorka N powiedziała...i wyciąć kawałek tejże aktorki jako komentarz bieżączkowy. Paskudne, wredne i nieuczciwe, ale w telewizji cebulowej dostałby Pan pochwałę i awans...Tyle,że Onion movie jest satyrą, a Pan zrobił to na serio. Dlatego podpowiadam za owymi wspomnianymi tu dwoma filmami: Pan wywoła jakiś konflikt zbrojny, zapowie płytę nieistniejącego artysty, zrobi reportaż z kraju, który tak naprawdę jest prowincją, albo po prostu wygraj z jutjuba wypowiedż artysty VIPa doklejając swoje pytania i sprzedaj jako wywiad exlusiv - kariera przed takimi, jak Pan...Kreślę stosowne wyrazy, jak mawiał Kazio Rudzki / Pan sobie wygugla, kto to był/...
Komentarze do artykułu (12)
komentarze od 1 - 5 z 12
  • 1 22.10.2009 18:19 Teraz się spieszę, a chcę otrzymać nagrodę , więc szybko odpowiadam : cytat pochodzi z " Kropki nad ypsylonem " Stachury.
    Więcej napiszę później.
    Pozdrawiam
    Jacek z Poznania
  • 2 22.10.2009 18:47 Ten kierunek,ale zupełnie przeciwny - NIE...To nie był Sted:( Nagrody nie będzie....Pan poszuka wśród dramaturgów....Pozdrawiam - MR mraducha
  • 3 22.10.2009 22:00 Trudno , Sted w pierwszej chwili przyszedł mi do głowy. Teraz sprawdziłem i hak jest i smak jest , ale ja już dawno " wyszedłem z obiegu ". Może Pani Agata uratuje honor miłośników tekstów Naszej Pani Małgosi.
    Zapomniała Pani dodać , że nie reaguje Pani na agenta Tomka i teraz biedaczysko zapewne zastrzeli się ze służbowego Glocka.
    A tak na poważnie , to naprawdę brakuje Pani tekstów i Pani słowa mówionego. Bardzo często słyszę - Pani Małgosia za szybą.
    A może to jest metoda - odgrodzić się szybą od tego co aktualnie w mediach. Ale gdyby chciała Pani częściej przemówić słowem i piórem , to moja radość będzie ogromna
    Manipulacja w mediach osiągnęła już poziom Himalajów , czego przykładem jest program " Teraz my". Jedynka broni się jeszcze moim zdaniem jak Reduta Ordona , ale z tego co Pani pisze powyżej , to inni szykują już podkop.
    Tak na koniec. Powakacyjne Cztery Pory Roku są znakomite i gdyby nie to , że już dawno " wyszedłem z obiegu" napisałbym esej o wyższości Czterech Pór Roku nad Latem z Radiem.
    Pozdrawiam
    Jacek z Poznania
  • 4 24.10.2009 10:01 No ja toto takoż ze Stachury znam. Na ciemno to bym strzelała w Tango Mrożka, ale pewnie pudło i to wielkie, więc nagroda pozostanie w gestii Pani Małgosi do następnego konkursu lotnego...
    Panie Jacku, wyższość 4Pór nad LzR wynika z prostego faktu: na LzR lecą wszyscy jako muchy na lep,4PR słuchają pasjonaci :-) Przynajmniej tak mi się wydaje z perspektywy głośnika.
    A Pani Małgosia - sprawdziłam w ramówce! - prowadzi dzisiaj Nocne Spotkania, te najdłuższe w roku :-) Tylko pora mało życzliwa ludziom niestety... Zastanawiam się czasem, czy by się nie dało czasu antenowego Jedynki sklonować (na przykład kosztem rzeczonego kolegi z mikrofonem), żeby mieć Nasze Ukochane Panie jakoś częściej na fonii? :-)
    Agata z Wrocławia
  • 5 24.10.2009 10:17 Pani Agato,Panie Jacku,wedle mojej najlepszej wiedzy pierwszy użył tego powiedzonka,zaczerpnietego ze slangu, Ireneusz Iredyński w dramacie "Jasełka moderne".A to było przed Stedem...Pozdrawiam - MR mraducha
komentarze od 1 - 5 z 12
podpis:

mail:

komentarz:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.

Polskie Radio SA: reklama| archiwum| studia muzyczne| Chór PR w Krakowie|

Polska Orkiestra Radiowa| Orkiestra Kameralna PR AMADEUS| Redakcja Katolicka| Radiowe Centrum Kultury Ludowej| Radiowa Agencja Fonograficzna| Studio Reportażu i Dokumentu|

zamówienia publiczne|

Mapa strony RSS Podcast Kontakt Forum

Copyright © Nowe Media, Polskie Radio S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone