Zaduszki.
Jan Krzysztof Kelus wielkim poetą był i jest, mimo,że od dłuższego
czasu wyprzągł z wyścigu i robi za pszczelarza. Ale na każdy ważki
temat - bo na inne szkoda czasu i emocji - ma tekst swojej chropawej
piosenki, którą można obsłużyć dwoma-trzema chwytami na gitarę.
Zaduszki? A proszę bardzo: "W alejach niezasłużonych, na grobach
znanych żołnierzy, zapalmy raz w roku światełka kupione u bab i
harcerzy..." Nic się nie zmieniło, poza cenami wjazdu na parkingi
przycmentarne, funeralną modą na wieńce z tego i owego, oraz kształtem
zniczy, które coraz bardziej przypominają małe pałacyki albo wręcz
pajacyki. "Raz w roku zaduszkowy tłum, cmentarze - wejście pierwszą
bramą, wyjście czwartą bramą dla wszystkich dziś / Kaziu, kup ten
kwiat/,po drodze można patrzeć w lewo, w prawo, co mu postawili, co mu
napisali, ile miał lat...".Właśnie tak to wygląda - spojrzenia wcale
nie ukradkowe, czyj grobowiec bardziej się świeci, na czyim litery
jakby bardziej wyblakłe, a czyj barokowo ukwiecony i dlaczego
bardziej,niż mój. Niestety, wyścig gorliwości i bycia najlepszym
doszedł już do granicznej - nomen omen - sfery funeralnej. Wiem, co
mówię/piszę, bo widziałam. Juz przestałam zwracać uwagę na wieńce
obwarzanków i pańską skórkę,ale nieodmiennie poruszają mnie cmentarne
kłótnie rodzinne i atmosfera napięcia, jaka towarzyszy odwiedzinom na
nekropolii. Nie, nie chcę absolutnie pouczać, ani wygłaszać
ekskatedralnych sądów, jak owe dni powinny wyglądać - wolę się znowu
skryć za Kelusem, ten to wiedział wszystko: " Dzień Zmarłych dla wygody
nas,żywych - wstrzymano pogrzeby, by nie popsuł święta zbyt świeży ból
/ tutaj postaw kwiat/..." Jakże przenikliwy ironista i diagnosta
naszych przyzwyczajeń i pustych rytuałów! A gdyby tak zmienić ów
dzisiejszy dzień na niemal dokładną kopię Dziadów wileńsko -
kowieńskich - kto nie czytał,albo nie pamięta, ten trąba, Mickiewicz
naprawdę wielkim poetą był - i to nie z nakazu prof. Pimki! Gdyby przy
okazji tego dnia powspominać szczerze i do bólu swoich Zmarłych, którzy
zanim pokryli się lastrykiem, albo granitem dzięki naszej gorliwości -
byli też / o dziwo!/ żywymi ludżmi,targanymi emocjami, wątpliwościami,
zawirowaniami historii i niesprawiedliwością dziejową? I gdyby tak
przypomnieć swoim dzieciom o tym, powiedzieć, kim byli ich Dziadkowie i
Pradziadkowie, których życie zamknęło się w klamrze dat narodzin i
śmierci na tablicy nagrobnej?..." Żeby zobaczyli, co mu postawili, żeby
przeczytali, co mu napisali, i ile miał lat..." - znowu Kelus, którego
warto uzupełnić o wiedzę sekretno-domową. Żeby to święto miało wymiar
osobisty, prywatny, a nade wszystko - było naprawdę ważne w naszej
świadomości,a nie tylko w kalendarzu. Kochać swoich Bliskich Zmarłych -
a nie tylko ich odkurzać, czyścić i umaić, bo data nakazuje..Że co, że
ton jednak cokolwiek mentorski? Ależ nic właśnie, bo przypominanie
anegdot z życia naszych Protoplastów jest czynnością osobistą i
prywatną i ani ja się Państwu tutaj nie wywnętrzam, / przepraszam Cię
moja ukochana Babciu Eugenio, z Ciebie cała jestem.../,ani nikogo do
tego nie zmuszam, ani zachęcam..Ot tak, zapalmy wirtualne światełko dla
tych, którzy są ważni...I dopóki są ważni, nie ma mowy o zdziczeniu
obyczajów; nawet, gdy w powietrzu unosi się słodkawy zapach pańskiej
skórki...
Komentarze do artykułu (8)
-
1
03.11.2009 17:52
Właśnie z tych powodów , o których Pani pisze powyżej , w ten dzień idę na cmentarz rankiem , kiedy jeszcze ciemno i nie ma prawie nikogo , nie dzwonią komórki , nikt nie konsumuje łakoci i nie widać rodaków , stojących przy grobach swoich bliskich , którym głowy obracają się dokoła jak mojemu papugowi. Dźwięki też wydają z siebie zgoła papuzie.
Na cmentarzu jest cicho , słychać własne myśli i naprawdę można się skupić.A dookoła jak u Vangelisa - rydwany ognia...
Żal , że obrzęd Dziadów nie przetrwał. Może atmosfera strachu , gęsta i mroczna potrafiłaby wymusić skupienie.
A tak , to tylko jak napisał Andrzej Sikorowski " Żal za..."
Pozdrawiam
Jacek z Poznania
-
2
03.11.2009 21:38
No i znowu wchodzimy w niebezpieczną szarą strefę... Obiema łapkami się podpisuję, ale nachodzi mnie inna smutna refleksja. Czy tacy jak my nie zostaną rozdeptani, nie zginą...? Mamuty, dinozaury, przedpotopowcy i w ogóle jakieś takie tfu niedzisiejsze.
Chociaż może dopóki nas nie okrzykną niebezpiecznymi, to uda nam się pozaszczepiać trochę tej naszej nienormalności w tych, co tę naszą nienormalność cenią?
Agata z Wrocławia
-
3
04.11.2009 18:02
Pani Agato , kilka dni temu mój siostrzeniec na rodzinnym spotkaniu powiedział , że nadal jest w szoku po tym , jak zobaczył wujka , który siedzi przed swoją firmą i rozmawia z siedzącym na jego ramieniu krukiem. Towarzystwo miało ubaw .Bronili mnie tylko żona i syn , mówiąc że w domu rozmawiam z papugą , a wcześniej rozmawiałem ze świnką morską. Znajomi uważają mnie za dziwaka.
Dlaczego wykorzystuję blog Pani Małgosi do pisania o sobie? ( za co Panią Małgosię przepraszam)
Tylko dlatego, że wierzę w to , że inni także porozmawiają z ptakami , sięgną po dobrą literaturę i zachwycą się kunsztem słowa Pani Redaktor. Pamięta Pani film "Fahrenheit 451"?
Ci " nienormalni " przetrwali i przychodzili nowi. Dlatego wiem , że spotkam wielu , którzy chętnie pogadają z krukiem lub innym ptakiem.
Pozdrawiam
Jacek z Poznania
-
4
05.11.2009 19:44
Panie Jacku, ja tam żywię nieskromną nadzieję, że siła naszych osobowości (Pana, mojej i innych dyskutantów, co czasami dorzucą swoje 0,03 zł) jest tak wielka i czuć od nas taki magnetyzm (serca :-D), że Pani Małgosia nam swoją dyskusyjną przestrzeń wirtualną oddaje bez wstrętu :-)
A tych rozmów z krukiem to Panu zazdroszczę (piękny ptak swoją drogą!). Mnie pozostaje w sumie tylko (aż?) czterołapy, długouchy Figiel marki beagle... :-)
Agata z Wrocławia
-
5
06.11.2009 16:14
Pani Agato , aż!!! czterołapy , długouchy Figiel. Tak nieśmiało poproszę o podrapanie go w moim imieniu za uchem.
Jeżeli Pani pozwoli , to " ad vocem " podrapię Hektora po dziobie.
O bogowie ! Od zaduszek , do drapania po dziobach i za uszami.
Ale się porobiło!
Pozdrawiam
Jacek z Poznania
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.