Ekolodzy protestują przeciwko budowie małych elektrowni wodnych na polskich rzekach. W ocenie organizacji zajmujących się ochroną środowiska przegradzanie rzek i budowa stopni piętrzących powoduje niszczenie ekosystemów.
Wczoraj delegacja nazywająca siebie "Złotą rybką", grupująca przedstawicieli organizacji ekologicznych, złożyła petycję na ręce wiceministra środowiska Janusza Zaleskiego. Świadkiem tego wydarzenia była Dorota Świerczyńska.
- Ja na ręce pana Ministra składam tę petycję od „Złotej rybki” w imieniu ryb: Panie Ministrze, niech Pan broni ryb!
Janusz Zaleski: - Bardzo lubię świeże ryby i jeżeli tylko jest to możliwe, to mam nadzieję, że ilość świeżych ryb w Polsce będzie wzrastała, a turyści i wędkarze również będą mieli zapewniona możliwość ich łapania.
Otrzymał pan petycje i co pan z nią teraz zrobi?
Janusz Zaleski: - Minister Środowiska zrealizował już część wymagań czy żądań, zawartych w tej petycji, dlatego, że zostały wstrzymane wszelkie inwestycje na Dunajcu, a po drugie poddamy rewizji wszelkie oceny oddziaływania na środowisko, jakie zostały do tej pory wykonane zgodnie z sugestiami autorów petycji po to, żeby stwierdzić jednoznacznie czy te inwestycje, które miały być wprowadzone, czy te małe elektrownie wodne, nie będą szkodziły środowisku.
Przemysław Nawrocki z WWF: - W petycji był apel o moratorium na budowę małych elektrowni wodnych i to zarówno tych, które są w dość odległych planach, jak i tych, dla których już powydawano decyzje środowiskowe.
Zwolennicy mówią, że to – po pierwsze: tania energia, a po drugie: ekologiczna.
Przemysław Nawrocki: - Nikt, mówiąc o ocenie tej energii, nie szacował strat środowiskowych, nie szacował tego, że niszczona jest naturalna dolina rzeczna, ze przerywana jest całkowicie bądź przynajmniej częściowo, swobodna wędrówka organizmów wodnych w górę lub w dół rzeki, więc te straty środowiskowe, choćby związane z przekształceniem siedliska, nigdy nie były oceniane. Nie ocenia się również kosztów, jakim jest po prostu życie ryb.
Marek Szymański – z-ca redaktora naczelnego magazynu „Wędkarski świat”: - Żadna przepławka nie pomoże z bardzo prostego powodu: temperatura śmiertelna dla ryb łososiowatych, w której one giną lub nie mogą normalnie egzystować, to jest około 20 stopni. W bajorkach, które powstają powyżej zapór, temperatura latem sięga 30 stopni i żadna przepławka tutaj nie pomoże. Po prostu w tej wodzie ryby szlachetne nie będą żyły, mimo najlepszych przepławek. To nie jest żadne wyjście.
Ile takich elektrowni wodnych jest w naszym kraju i ile jeszcze ma powstać?
Jacek Bożek – „Złota rybka” z klubu Gaja: - Jest przeszło tysiąc takich elektrowni małych, ale one dają 0,42% produkcji energii elektrycznej, więc to pokazuje, jakie ogromne ilości musiałyby powstać takich elektrowni, żeby ten procent zwiększyć, a to jest śmierć dla naszych rzek. W tym momencie mówi się o 3 tysiącach wniosków o pozwolenie, żeby tego było więcej. Ramowa dyrektywa wodna mówi wyraźnie: musimy mówić nie tylko o tym, że wodę wykorzystujemy do celów gospodarczych, ale wykorzystujemy ja do celów ekologicznych, biologicznych, bo to jest także to, co pozostawiamy przyszłym pokoleniom.
Autorzy petycji uważają, że polski rząd może wydać moratorium na budowę małych elektrowni wodnych, tak jak zrobiła to Szwecja i Hiszpania. Przypominają, że większość krajów europejskich wycofało się z budowy nowych małych elektrowni wodnych i burzy już istniejące.