Grzegorz Ślubowski: Naszym
pierwszym gościem jest poseł Andrzej Czuma z Platformy
Obywatelskiej. Dzień dobry.
Andrzej Czuma: Dzień
dobry, witam pana i, oczywiście, naszych słuchaczy.
G.Ś.: Powinienem dodać, że jest
pan przewodniczącym sejmowej komisji ds. badania nacisków
polityków na służby specjalne, bo naszą rozmowę zaczniemy
od tego.
A.Cz.: Od
nacisków, dokończmy, na służby w celu wykonywania jakichś
nielegalnych czynności, oczywiście.
G.Ś.: Tak. A tym razem politycy
nasi czują się inwigilowani, podsłuchiwani i fotografowani. Chodzi
mi konkretnie o byłego ministra sprawiedliwości, obecnie posła
Prawa i Zbigniewa Ziobro, który twierdzi, że ktoś go śledzi.
A.Cz.: No,
jest posłem, więc jest osobą publiczną, więc patrzą na niego,
to może o to chodzi. Ale on mówił to w sensie takim „śledzi”
jakoś tak groźnie?
G.Ś.: No, pan poseł sugerował,
że to są służby specjalne, które go próbują
inwigilować.
A.Cz.: Uuu,
nie wiem, może pan poseł (...) , że coś napsocił po prostu i się
boi, że ktoś tam patrzy na niego. Nie przypuszczam, szczerze
mówiąc, ale służby specjalnie, niespecjalne, policje
rozmaite, jest ich w Polsce sporo, niestety, bo jestem za tym, żeby
zmniejszyć ich ilość, otóż policje te mają prawo
obserwować każdego człowieka, co do którego są uzasadnione
przypuszczenia, że popełnił przestępstwo. Ale ja nie
przypuszczam, żeby... No nie wiem, ja przepraszam, ale co pan poseł
Ziobro wskazał jako dowód, że jest inwigilowany?
G.Ś.: No, pan poseł podejrzewa,
że ktoś go obserwuje, widzi podejrzane samochody, które
odjeżdżają albo widzi ludzi, którzy go fotografują i
odjeżdżają
A.Cz.: A
podał jakiś numer samochodu czy też...?
G.Ś.: Numeru samochodu chyba nie
podał, natomiast jest...
A.Cz.: ...przybliżony
rysopis tych, którzy go tam oglądają?
G.Ś.: Jest reakcja premiera
Tuska, który przebywa w Ameryce Południowej i pan premier
powiedział, że poseł Ziobro nie ma powodów do niepokoju.
Tylko czy premier wie rzeczywiście o wszystkich działaniach służb
w Polsce?
A.Cz.: Może
chciał uspokoić biednego posła targanego jakimiś bólami
czy podejrzeniami. Ludzie mają rozmaite podejrzenia. Jeden z moich
znajomych mówił, że są... no, już nie będę powtarzał,
bo to taka troszkę drastyczna była opowieść, ale okazało się,
że nic nie było. No, po prostu może czasem ludzie, którzy
mają manię...
G.Ś.: Ale czy premier wie o
wszystkich działaniach służb, musi wiedzieć?
A.Cz.: Nie,
absolutnie i nie powinien nawet wiedzieć, dlatego że tego rodzaju
działanie, jak ewentualne inwigilowanie, chociaż zarzekam się
mocno, że wcale nie wiem, czy pan Ziobro był inwigilowany, czy nie,
tego rodzaju rzeczy rozpoczyna prokuratura. Na niektóre
działania operacyjno-rozpoznawcze (użyjmy fachowego języka) musi
być też zgoda sądu. Więc to nie jest tak łatwiutko to zrobić. A
w ogóle na pewno premier nie jest informowany, bo i po co?
Demokracja cechuje się tym, że służby policyjne działają
zgodnie z prawem, muszą wyrażać (...) nie zawsze to robią,
oczywiście, wiemy o tym, ale politycy nie powinni mieć żadnego
wpływu, ale dokładnie żadnego wpływu na to, czy...
G.Ś.: Czyli premier może trochę
na wyrost uspokoił posła Ziobrę?
A.Cz.: Nie
wiem, może poseł Ziobro potrząsany wątpliwościami i obawami może
dał znać przedtem coś, zadzwonił i pan premier się dowiedział i
zorientował się, że nic mu nie grozi, panu posłowi.
G.Ś.: A czy pan uważa, że to
jest temat dla pana komisji?
A.Cz.: Ja
uważam, że to w ogóle nawet nie jest temat dla tej audycji,
panie redaktorze, powiem otwarcie, bo jeżeli pierwszy lepszy poseł
powie, że go ktoś śledzi, no to czy my się mamy tym zajmować,
panie redaktorze? Niech pan powie.
G.Ś.: No wie pan, ale są
sugestie poważniejsze, sugestie polityków także Prawa i
Sprawiedliwości co do przeszukań w domach osób...
A.Cz.: No
to nie są sugestie, to jest prawda po prostu, ale to nie w domu
posła, tylko w domu...
G.Ś.: No tak, w domu osób...
A.Cz.: ...kilku
osób, z których dwie osoby były w Komisji
Weryfikacyjnej.
G.Ś.: Weryfikacyjnej.
A.Cz.: Wie
pan co? Ja nie wierzę, żeby prokuratura, która wysłała
Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego do mieszkania dwóch
członków Komisji Weryfikacyjnej między innymi, żeby ta
prokuratura nie miała podstaw do tego. Przypominam, mówimy
już o konkretnej sprawie, nie o panu... zacnym panu Ziobrze, którego
to jak sądzę... No nie wiem zresztą, nie jestem prokuratorem, ale
mówię o sprawie ABW i pana Pawła Bączka między innymi, bo
jest asystentem kolegi Kurskiego w naszej komisji, otóż
sprawa została wszczęta, jak się dowiedziałem, już w listopadzie
zeszłego roku. Tak że praca prokuratury idzie już pół
roku. Jeżeli oni się zdecydowali na ten krok, to ja byłbym bardzo
ostrożny z potępianiem prokuratury, a tym bardziej Agencji
Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która po prostu spełnia
żądanie prokuratury.
G.Ś.: Zdecydowali się na ten
krok, ale już nie zdecydowali się na przykład na tymczasowe
aresztowania tych osób, które są, jak rozumiem,
podejrzane, a to też zdaniem posłów opozycji...
A.Cz.: O
tymczasowym aresztowaniu decyduje sąd, panie redaktorze.
G.Ś.: ...jest znak, panie pośle,
że te dowody mogą nie być takie mocne.
A.Cz.: Ale
zastosowano pewne środki zapobiegawcze. Zatrzymanie, aresztowanie
tymczasowe to jest najmocniejszy środek. Ponadto są jeszcze kilka
innych, z których sąd wybrał dwa i zastosował: kaucję i
zakaz opuszczania kraju. Więc tam są jakieś podstawy, to nie jest
tak sobie różowiutko.
G.Ś.: Proszę powiedzieć, jaka
przyszłość Komisji Weryfikacyjnej WSI pana zdaniem?
A.Cz.: Komisji
Weryfikacyjnej to ja nie wiem, bo ja nie jestem w Komisji
Weryfikacyjnej. Komisja Weryfikacyjna działała według postanowień
poprzedniego, powiedzmy, rządu, tak, no bo to prezydent i premier
układali skład komisji do 30 czerwca. Niech pan zauważy – nasz
rząd, rząd Platformy Obywatelskiej, a ściśle mówiąc
Donalda Tuska, bo tam połowa to nie są ludzie z Platformy, rząd
Donalda Tuska wszystko to uszanował i zostawił, nic nie ruszał. Do
30 czerwca Komisja Weryfikacyjna powinna pracować i będzie pracować
i nikt jej nie zakłóca. To znaczy te nagłe jakieś, raptowne
przeprowadzki, samochody, paczki, no to sama sobie komisja utrudnia.
Jak tak lubi się przenosić, zamiast weryfikować, to niech sobie
jeżdżą tymi ciężarówkami i przewożą te paczki, ale
wolałbym, żeby weryfikowali.
Co
zarzucam Komisji Weryfikacyjnej po rozmowie z panem Janem Olszewskim,
bo rozmawiałem z nim, to to, że ona strasznie wolniutko działa
mówiąc grzecznie, i niegrzeczny człowiek by powiedział:
nieudolnie, ale ja nie używam tego słowa, ja mówię: zbyt
wolno. Nikt nie przeszkadza Komisji Weryfikacyjnej. Jest tam
dwadzieścia parę osób i parogodzinne przeszukanie
mieszkania pana Pawła Bączka doprawdy nikt mi nie udowodni, że to
jest hamowanie pracy komisji.
G.Ś.: No, członkowie komisji
twierdzą odwrotnie, twierdzą, że właśnie to miało...
A.Cz.: Ktoś
ich śledzi – na pewno powiedzą, biedni.
G.Ś.: ...na celu naciski... No
nie, wie pan, jednak...
A.Cz.: Uwierzy
pan w to, że 2-3-godzinne przeszukanie mieszkania pana Pawła Bączka
utrudni pracę Komisji Weryfikacyjnej, która składa się z
dwudziestu kilku osób i pracować ma do 30 czerwca?
G.Ś.: Znaczy wie pan, uwierzę w
to, że jest to tworzenie jakiejś tam atmosfery, która na
pewno...
A.Cz.: Wokół
Pawła Bączka.
G.Ś.: No, wokół... Nie
no, wokół w ogóle członków komisji, która
na pewno nie jest pozytywna i nie ułatwia prowadzenia...
A.Cz.: Ja
przepraszam najmocniej, ale niech pan wskaże jakieś podstawy do
tego, co pan powiedział.
G.Ś.: No, wie pan, właśnie
te przeszukania, o których rozmawiamy.
A.Cz.: Paweł
Bączek, tak.
G.Ś.: Paweł Bączek.
A.Cz.: A
nie Komisja Weryfikacyjna. Bo gdyby chodziło o działanie przeciwko
komisji, to byśmy usłyszeli o dwudziestu paru przeszukaniach w
mieszkaniach.
G.Ś.: Panie pośle, pół
roku koalicji Platformy Obywatelskiej i PSL-u, pół roku
rządu. Jak pan ocenia ten rząd?
A.Cz.: Ja
oceniam, że rząd pracuje spokojnie, nie nerwowo, nie popędza, na
przykład nie zajmuje się czystkami kadrowymi, to jest ważna rzecz.
Przykładem będzie pan Mariusz Kamiński, który jest szefem
Centralnego Biura Antykorupcyjnego i nikt go nie tknął przez ten
czas, chociaż nawoływał do konferencjach prasowych w trakcie
urzędowania, aby ludzie wiedzieli, na kogo głosować, a na kogo nie
głosować. Następnie przygotowane są już zręby ustaw dotyczących
reformy służby zdrowia, to bardzo ważna rzecz. I co mnie się
wy...
G.Ś.: Bardzo wolno to idzie,
szczerze mówiąc.
A.Cz.: Ja
uważam, że to jest tak zabagniona sfera, że nie wolno działać
nerwowo i szybko. Przygotowane jest już kilka ustaw bardzo
istotnych. A wreszcie moim zdaniem ustawa medialna jest też
sukcesem. Została zawetowana, to prawda, ale przy takiej chłodnej,
spokojnej lekturze ustawy medialnej widać, że są tam nieporównanie
lepsze mechanizmy zainstalowane w tej ustawie, które pozwalają
na oczach publiczności wybierać władze mediów publicznych.
To jest moim zdaniem dobre. Dobry jest też pomysł, aby skasować
abonament, bo to jest dodatkowym podatek, który jest
bezsensowny...
G.Ś.: No to jak to ma być
finansowane...
A.Cz.: Ja
wiem, że uderzam w pańską firmę, ale ja nie uderzam w pańską
firmę, to jest... w cudzysłowiu powiedziałem. Ja uderzam w
abonament. To nie przeszkodzi publicznemu radiu, pod warunkiem że
się ładnie zdefiniuje w sprawie misji i że porządnie wskaże
środki finansowe służące do realizacji misji. To jest cały
dowcip.
G.Ś.: Panie pośle, mam, szczerze
mówić, wątpliwości, czy ustawa, która tak naprawdę
ma niewielkie szanse na to, żeby nawet weszła w życie, ponieważ
wszystko wskazuje na to, że to weto prezydenckie nie zostanie
przyjęte przez Sejm, że nie zostanie odrzucone, żeby taki projekt
określić jako sukces...
A.Cz.: Ja
określam jako sukces i mam inne zdanie w tej sprawie.
G.Ś.: ...to znaczy, że jednak
Platforma Obywatelska nie radzi sobie z jakąś tam ścieżką
legislacyjną, z przyjmowaniem..
A.Cz.: Radzi
sobie. Zobaczymy, jak to będzie dalej. Zapytał mnie pan...
G.Ś.: A dlaczego pan uważa, że
zlikwidowanie abonamentu jest dobrym pomysłem? Bo?
A.Cz.: Dlatego,
że to jest niemądry podatek, nierówno rozkładany. Nie muszą
ludzie słuchać radia publicznego. Ja słucham Jedynki, ja słucham,
otwarcie to przyznaję – to jest najważniejsze moim zdaniem radio.
Wszystko w porządku, ja sławię Pierwszy Program w szczególności
Polskiego Radia i jeszcze raz oświadczam, że ja słucham go
regularnie. Natomiast...
G.Ś.:
No tak, ale, panie pośle, nie ma jakby klarownych rozwiązań
finansowania później radia i mediów publicznych...
A.Cz.:
Oczywiście, że można wymyśleć klarowne...
G.Ś.: No to dlaczego Platforma
Obywatelska twierdzi, że to ma być jakiś fundusz, który
będą tworzyły ministerstwa? To też tak naprawdę jest podatek, bo
tu płacą za to podatnicy, prawda? Czyli pod tym względem to
jest...
A.Cz.: Nie,
nie, to jest co innego, proszę pana. Ludzie płacą podatek inny, a
uprawniony do tego organ – czy to rząd, czy to parlament –
jeżeli rzecz ma być ustawowo regulowana, to parlament, oczywiście,
dzieli te pieniądze, dzielą te pieniądze ci, którzy zostali
wybrani przez naród, więc tutaj nie jest to jakiś... nie
jest to... nie na oczach ludności. Najważniejsze moim zdaniem w tym
wszystkim jest to, że likwidacja abonamentu powoduje, że znika
przymusowe obciążenie, choćby nawet nieduże, przymusowe
obciążenie na rzecz jednego radia i jednej telewizji –
publicznej, która zarazem sprzedaje reklamy do swoich
programów.
G.Ś.: To już jest zupełnie inna
sprawa, natomiast media publiczne – jak pan na pewno wie – w
większości krajów są finansowane właśnie z abonamentu.
Natomiast zmieńmy temat – Marek
Legutko już nie będzie dyrektorem Centralnej Komisji Edukacyjnej –
tak twierdzi Rzeczpospolita,
podobno podał się do dymisji po tym, jak negatywnie zostało
ocenione przeprowadzenie matury.
A.Cz.:
No,
negatywnie w tym sensie, że były błędy po prostu, tak. Ja bardzo
cenię pana Marka Legutko, ale jak zrobił błędy, no to naturalną
jest rzeczą, że go ktoś tam chce zmienić. No, to nie są
jakieś... Myśli pan, że to są tematy do debat narodowych?
G.Ś.:
Zastanawiam się, czy to nie jest początek. Może to jest początek
w ogóle jakichś dużych zmian w rządzie...
A.Cz.:
[śmieje się]
G.Ś.:
...bo PSL również sugeruje, że powinny takie zmiany
nastąpić.
A.Cz.:
Nasz
koalicjant jest... mówi, co mówi i co uważa i to
bardzo ładnie, i tak trzeba się wypowiadać, nawet jeżeli to jest
inny głos niż Platformy Obywatelskiej. Chciałbym jednak zaapelować
o takie chłodniejsze spojrzenie. Proszę spojrzeć na zmiany, jeżeli
pan redaktor będzie miał chwilkę czasu, oczywiście, jest pan
zapracowanym człowiekiem, na tempo zmian personalnych w rządzie, w
ministerstwach, ale również w przedsiębiorstwach
państwowych. Mówię to otwarcie, bo one się nazywają
„jednoosobowa spółka Skarbu Państwa”, to takie rozmaite
wymyślne są słowa, ale to bardzo dużo, zbyt dużo jeszcze jest
przedsiębiorstw państwowych. Tempo zmian na początku objęcia
władzy przez PiS i dzisiaj. I teraz przez nas od listopada 2007.
Niech pan spojrzy spokojnie. To jest jak niebo a ziemia, doprawdy,
jak niebo a ziemia. Nie zmieniamy, staramy się nie zmieniać,
staramy się stworzyć mechanizmy jawnego obsadzania stanowisk.
Dobrze, że prasa, radio, telewizja szukają i wskazują na jakieś
błędy, złe działania czy też chciwość czyjąś na stanowiska
państwowe, bardzo dobrze, tak powinno być.
G.Ś.:
A powinno dojść do rzeczywiście dymisji część ministrów
pana zdaniem?
A.Cz.:
Absolutnie
nie widzę żadnej podstawy do tego.
G.Ś.:
Wicepremier Schetyna tak sugerował na przykład.
A.Cz.:
No,
bardzo słusznie mówił, bo trzeba, żeby ministrowie działali
na oczach ludzi, na oczach i pod czujnym i krytycznym spojrzeniem
szefa rządu, który ma zawsze prawo zmieniać ministrów.
G.Ś.:
Ostatni nasz temat, panie pośle – Lech Wałęsa doszedł do
wniosku, że powinna się odbyć debata i konferencje prasowe na
temat, no, jego roli, można powiedzieć, jego zaangażowania w
czasach Solidarności, a jest to skutkiem tego, że IPN chce wydać
książkę poświęconą właśnie Lechowi Wałęsie, w której
– jak twierdzi sam Wałęsa – co sugeruje, że był on
współpracownikiem komunistycznych służb specjalnych. Czy
pana zdaniem powinna się odbyć taka debata?
A.Cz.:
No,
jeżeli pan Lech Wałęsa życzy sobie, to pewnie się i odbędzie,
chociaż źle wróżę tej debacie. Dlaczego? Uważny czytelnik
książki wspomnień Lecha Wałęsy dowiaduje się, bo sam pan Lech
Wałęsa napisał to, że po strajkach 1970 roku, kiedy porwano go i
bezpieka stosowała represje wobec niego, że on podpisał, jakieś
kwity napisał. Więc najlepiej, żeby pan Lech Wałęsa powiedział:
podpisałem jakieś kwity, zrobiłem kilka głupstw. Nikt nie zarzuca
panu Lechowi Wałęsie, że po 76 roku, tak jak zresztą mówił
już kilka razy pan Antoni Macierewicz, a on naprawdę zna tę rzecz,
że pan Lech Wałęsa współpracował z bezpieką. Nikt tego
nie mówi. Niepotrzebnie pan Lech Wałęsa się wypiera tego
smutnego i trudnego momentu w swoim życiu. On był członkiem
komisji strajkowej 1970 już, on był członkiem komisji strajkowej i
traktowano go bardzo brutalnie. On ma prawo powiedzieć.
G.Ś.:
Dziękuję bardzo za rozmowę. Naszym gościem był Andrzej Czuma,
były działacz opozycji niepodległościowej, teraz poseł Platformy
Obywatelskiej.
(J.M.)