Jakub Urlich:
Waldemar Pawlak, Wicepremier, Minister Gospodarki w studiu Sygnałów Dnia. Dzień
dobry, panie premierze.
Waldemar Pawlak: Dzień
dobry panom, dzień dobry państwu.
J.U.: Panie
premierze, czy jutro nastąpi podpisanie nowej umowy między Polską i Rosją w
sprawie dostaw gazu? Tak pisze dzisiejsza prasa.
W.P.: To może
być zrealizowane, jeśli wszystkie sprawy zostaną uzgodnione, bo są jeszcze
pewne techniczne rozmowy, które mam nadzieję, że będą sfinalizowane szybko.
J.U.: Do tej pory
największą sporną kwestią była chyba cena opłat za tranzyt. Tutaj udało się
znaleźć kompromis?
W.P.: Nie,
nie, to nie był jakiś szczególnie krytyczny element, to znaczy były pewne
trudności w wyjaśnieniu partnerom rosyjskim, żeby w pełnym zakresie opłaty za
tranzyt pokrywały koszty i generowały jeszcze rozsądny, godziwy zysk zgodnie z
prawem polskim, i tego typu rozwiązania zostały zabezpieczone w tej umowie, tak
że są dobre, odpowiednie przepływy finansowe, które gwarantują stabilne
funkcjonowanie spółki EuroPolGaz, a poza tym to porozumienie dotyczy nie tylko wydłużenia
okresu dostaw do Polski, ale także wydłużenia tranzytu tym gazociągiem gazu do
Europy Zachodniej. A więc dla samorządów będzie to około miliarda złotych
więcej podatków z dochodów związanych z podatkami lokalnymi.
J.U.: Czyli
pewności, że jutro podpisanie tej umowy nastąpi, nie ma.
W.P.: No, ja
chcę zachować odpowiednią ostrożność, bo były już takie sytuacje, kiedy
wydawało się, że porozumienie w lipcu będzie możliwe do sfinalizowania, potem
ten termin troszeczkę się przesunął. Wolę być trochę przesadnie ostrożny niż
przesadnie optymistyczny.
Henryk Szrubarz: Ale
szansa na podpisanie jutro tego porozumienia jest bardzo duża, duża czy
średnia?
W.P.: Jest. I
mam nadzieję...
H.S.: Bardzo duża
czy duża?
W.P.: Jest
szansa, że to porozumienie może być podpisane jutro, ale nie ma tutaj ani
gorączki, ani pośpiechu. Ważne, żebyśmy zabezpieczyli pewność dostaw po
rozsądnej cenie. I niewątpliwie tutaj trzeba powiedzieć, że przy tych
negocjacjach formuła cenowa nie została zmieniona, nie było takiej sytuacji, jak
się zdarzyła w 2006 roku, kiedy to polski rząd musiał odpuścić upust 10% w tej
cenie. Tym razem cena nie uległa zmianie i jest powiązana z cenami ropy, a więc
gwarantuje to dostawy gazu po stosunkowo rozsądnej cenie.
J.U.: Panie
premierze, jeżeli mówimy już o gazie, czy Polska zgadza się na budowę Gazociągu
Bałtyckiego i czy będzie kupować gaz płynący tą rurą?
W.P.: Nie, ani
nie zamierzamy w żadnej mierze uczestniczyć w tym projekcie, bo uważamy, że
jest to projekt przesadnie drogi i projekt, który jest w związku z tym zbyt
kosztowny na to, aby w nim uczestniczyć. Nie słyszałem, żeby ktokolwiek mówił o
jakimś zaangażowaniu się w ten projekt.
J.U.: Wiceminister
gospodarki Joanna Strzelec–Łobodzińska przyznała w rozmowie z dziennikiem Polska, że rząd planuje połączyć nasz
kraj z zachodnim systemem energetycznym, stamtąd płynąłby do nas gaz z Nord
Streamu właśnie.
W.P.: A kto
tak powiedział, że by płynął gaz z Nord Streamu? Ja daję konia z rzędem temu,
kto będzie w stanie z tego gazu zachodnioeuropejskiego wypreparować czy
odcedzić ten gaz rosyjski, no bo już przestańmy popadać w jakąś dziwaczną
histerię. Jeżeli na rynku niemieckim jest gaz z różnych kierunków – jest gaz
norweski, holenderski...
J.U.: Ale będzie także
rosyjski właśnie z tej rury.
W.P.: Będzie
także pewnie algierski, będzie niemiecki. No, z rury i z Gazociągu Północnego
pewnie za jakiś czas, ale dzisiaj jest rosyjski gaz z Gazociągu Jamalskiego. No
więc przestańmy uprawiać jakąś dziwną histerię. A co? Panu gaz rosyjski się źle
pali w kuchence gazowej czy w piecu? No, pali się tak jak każdy inny.
H.S.: Ale
podłączymy się do tej rury, panie premierze?
W.P.: No a
dlaczego mamy się podłączać? Przecież mówiłem wyraźnie, że nie ma takiego
powodu, żebyśmy finansowali jakieś drogie projekty, które są przesadnie
nieopłacalne. Więc w naszym przekonaniu propozycja ze strony polskiej zmierzała
do tego, że znacznie efektywniejszy i lepszy byłby gazociąg... druga nitka
Gazociągu Jamalskiego. Natomiast przestańmy też jakoś szczególnie rozpaczać, bo
gaz rosyjski jest taki sam jak każdy inny. Ważne, żeby był gaz po stosunkowo
niskiej cenie.
J.U.: Ale
Gazociągu tego Bałtyckiego już zablokować się raczej nie da. Jakie w takim
razie będą dalsze decyzje naszego rządu?
W.P.: A to nie
do nas pytanie, bo ten gazociąg idzie całkowicie poza granicami polskich wód
terytorialnych, więc...
J.U.: No to może
warto jednak się podłączyć zamiast z nim walczyć?
W.P.: Jak pan
redaktor chce się podłączyć, to jest wolny kraj, może pan się podłączyć. No,
niech pan założy spółkę gazową...
J.U.: Chyba mnie
nie stać.
W.P.: ...i się
podłączy pan do gazociągu. Więc nie widzę tutaj dla pana żadnych przeszkód.
Natomiast rządowych planów takich nie ma.
H.S.: Panie
premierze, w jaki sposób zostanie wybrany prezydent Rzeczpospolitej w
następnych wyborach?
W.P.: W
następnych wyborach pewnie tak jak w dotychczasowych...
H.S.: Czyli w
powszechnych wyborach.
W.P.: No,
wydaje się, że po tych deklaracjach, szczególnie stronnictw opozycyjnych,
zapewne się w najbliższym czasie nie zmieni mechanizm wyboru prezydenta,
natomiast skoro już zaczęto...
H.S.: No ale
premier chciałby, żeby to było właśnie w przyszłym roku.
W.P.: No tak,
chciałby pan premier Tusk, natomiast deklaracje innych ugrupowań wskazują, że
będzie to mało prawdopodobne. Technicznie jest to możliwe, natomiast politycznie
wydaje się to nie do zrealizowania i w tych okolicznościach bardzo ważnym
byłoby podyskutowanie o systemie, o ustroju Rzeczpospolitej, tak abyśmy wykorzystali
tę debatę pozytywnie, a nie tylko jako chwilowy błysk i konflikt czy
fajerwerki. Na pewno potrzebne jest bardziej klarowne rozdzielenie kompetencji
prezydenta i premiera.
Ważne byłoby zastanowienie się, ze strony PSL–u
zgłaszaliśmy propozycje zmierzające do tego, aby przemyśleć rolę senatu, bo
można z jednej strony mówić o roli senatu jako izby samorządowej, wtedy to by
miało jakiś sens, bo senat miał uzasadnienie w 89 roku jako izba, do której
przeprowadzono wolne wybory, ale według tak samo politycznego klucza jak do sejmu.
W wielu krajach, gdzie senat jest, w krajach europejskich ten senat ma na ogół rolę
reprezentacji samorządu terytorialnego, ale także samorządów zawodowych,
środowiskowych. To by była na pewno rola, która by upodmiotowiła znaczne kręgi
zorganizowanych obywateli.
H.S.: Czyli Polskie
Stronnictwo Ludowe chce likwidacji w tej formie jak obecnie senatu, natomiast
propozycji zgłoszonych przez premiera na pewno nie poprze.
W.P.: Jeżeli
chodzi o klarowne rozdzielenie kompetencji między prezydentem a premierem, to
warto tę propozycję rozważyć.
H.S.: Czyli ograniczyć
na przykład kompetencje prezydenta?
W.P.: No, albo
wzmocnić, bo jeżeli prezydentowi byśmy przekazali kompetencje takie jak ma
senat, to znaczy możliwość zgłaszania poprawek, wówczas prezydent nie byłby,
tak mówiąc potocznym językiem, hamulcowym, tylko byłby pozytywnym uczestnikiem procesu
legislacyjnego, byłby strażnikiem Konstytucji i wtedy nie byłoby tak dużo konfliktów,
to znaczy prezydent byłby w tej przestrzeni ładu politycznego, ładu prawnego, a
nie wtrącałby się w bieżące sprawy związane z zarządzaniem, to by była domena
rządu. Natomiast trzeba zwracać uwagę, że w krajach, gdzie ten system
kanclerski funkcjonuje, to znaczy takich krajach jak Niemcy czy Stany
Zjednoczone, bo to jest podobna konstrukcja, jest też bardzo silna
reprezentacja środowisk regionalnych. W niemieckim systemie to jest Bundesrat,
który reprezentuje kraje związkowe. W systemie amerykańskim to są z jednej
strony władze stanowe, a także senat.
J.U.: Panie
premierze, czy z premierem Tuskiem rozmawia pan na temat abonamentu, mediów
publicznych?
W.P.: Nie, nie
było takiej okazji z prostego powodu – bo pan premier Tusk zmienił zdanie co do
ustawy o mediach publicznych i...
J.U.: Parę
miesięcy temu.
W.P.: No,
wiadomo, w jakim kierunku poprowadził działania Platformy, więc tutaj...
J.U.: Panu się to podoba?
W.P.: No, ja i
PSL zwracaliśmy uwagę na to, że stracona została szansa uporządkowania, doprowadzenia
do ładu medialnego w oparciu o szersze porozumienie polityczne. I wydaje się,
że zawsze do tego można wrócić. Ale oceniając sprawę realnie, wydaje się, że
nie ma takiego nastroju i woli, żeby powracać do tej sprawy, a z drugiej strony
trzymając się realiów...
H.S.: Czyli co?
Media publiczne skazane są na upadek, zwłaszcza Polskie Radio?
W.P.: No, z
drugiej strony trzymając się realiów, wiadomo, że mówiąc prostym językiem,
karty zostały rozdane w innej konfiguracji, bo Krajowa Rada Radiofonii i
Telewizji dokonała wyboru. Natomiast przed nami będzie pewnie, nie wiem, czy w
tej kadencji, czy w następnej, rozstrzygnięcie tego porządku prawnego, tak aby
zapewnić sensowne finansowanie mediów publicznych, ale też żeby media publiczne
zachowały w sposób taki otwarty różnorodność, pluralizm podejścia do różnych
poglądów politycznych.
J.U.: Jak ratować
media publiczne teraz, w tej krytycznej sytuacji? Na razie sytuacja podobno
jeszcze nie jest najgorsza, ale w przyszłym roku...
W.P.: Jeżeli
ja mam państwu radzić, to radziłbym, żebyście zachowali daleko idącą otwartość
na różne środowiska, nie tylko polityczne. Zachęcam do zwrócenia uwagi na środowiska
gospodarcze, na samorządy, na aktywne środowiska społeczne, na organizacje
pożytku publicznego i wszelkie formy zorganizowanej takiej obywatelskiej
przedsiębiorczości, bo to mogą być środowiska, które mediom publicznym mogą się
odwzajemnić też zainteresowaniem, jeżeli media publiczne będą forum takiej
otwartej debaty o ważnych dla ludzi sprawach.
J.U.: Możemy też
spróbować podłączyć się do Gazociągu Północnego i stąd czerpać zyski, prawda?
W.P.: Nie
radzę, to nie jest dobry interes.
H.S.: W każdym
razie, panie premierze, jeśli chodzi o obecność tych środowisk, o których pan
mówił, na pewno nie zabraknie, nie brakuje do tej pory, dlatego że jesteśmy po
prostu w Polskim Radiu, w Sygnałach Dnia również i w Programie 1 otwarci na
różne poglądy, na różne opinie, na różne stanowiska.
J.U.: Bardzo
dziękujemy za wizytę w studiu i za tę rozmowę.
W.P.: Dziękuję
bardzo.
J.U.: Waldemar Pawlak, Wicepremier, Minister
Gospodarki, Polskie Stronnictwo Ludowe.
(J.M.)