Krzysztof Drwal: Dziś goście Sygnałów Dnia w różnych częściach Polski. Teraz łączymy się ze studiem Polskiego Radia w Szczecinie, tam jest nasz kolejny gość, a obok mnie Marek Mądrzejewski.
Marek Mądrzejewski: Witamy serdecznie. W Szczecinie jest Grzegorz Napieralski, Sekretarz Generalny Sojuszu Lewicy Demokratycznej, numer 1 na szczecińskiej liście Lewicy i Demokratów. Witamy.
Grzegorz Napieralski: Dzień dobry państwu, dzień dobry panu.
M.M.: Bez wiary w sukces trudno go osiągnąć. Czy LiD wygra wybory?
G.N.: Ma bardzo dużą szansę, aby zrobić wielką niespodziankę jak niegdyś, na początku lat 90. I wierzymy, że taką niespodziankę możemy sprawić Polakom 21 października.
M.M.: Czy tę niespodziankę w jakiejś mierze może zawdzięczać Jarosławowi Kaczyńskiemu? Wielu ludzi twierdzi, iż to on wspiera, jak kiedyś Wałęsa, lewą nogę.
G.N.: Jarosław Kaczyński zauważył to samo, co my mówimy od wielu, wielu miesięcy, że polska scena polityczna zaczyna się kształtować na takie trzy bloki: blok ludowy, który ma dużą tradycję w naszym kraju, no i lewicę i prawicę. Platforma Obywatelska, która próbuje wyrastać na jakąś trzecią siłę czy czwartą, czy jakiś inny blok, niestety, jest tym samym tworem politycznym, jak Prawo i Sprawiedliwość. Bo przypomnę panu i przypomnę państwu, że przez ostatnie miesiące czy nawet przez ostatnie dwa lata głosowała Platforma identycznie jak Prawo i Sprawiedliwość w najważniejszych dla ustroju państwa ustawach. My twierdziliśmy, że to są złe ustawy, źle zmieniają system funkcjonowania naszego państwa. Platforma uważała, że robi dobrze. Więc można powiedzieć, że jest przybudówką Prawa i Sprawiedliwości.
M.M.: Mamy taką dziwną sytuację, że Prawo i Sprawiedliwość wpycha Platformę w objęcia LiD-u, LiD wpycha Platformę w objęcia PiS-u i w gruncie rzeczy wszystko to wygląda w taki sposób, jakby panowie głównie chcieli Platformę wyeliminować z gry politycznej czy zepchnąć ją gdzieś tam w dół do drugiej ligi, tymczasem ona często prowadzi w sondażach.
G.N.: Panie redaktorze, to sama Platforma doprowadza do właśnie takiej sytuacji, że jest właśnie pośrodku, sama nie wie, gdzie się odnaleźć i sama nie wie, czy być w koalicji z nami, czy być w koalicji z Jarosławem Kaczyńskim i jego partią. Prowadzi, to prawda, w wielu sondażach, ale kiedy przychodzi do głosowania, proszę zwrócić uwagę, że jednak notowania Platformy spadają. Jedno, co się udało Platformie, to trzeba jej przyznać – to zbudowanie wizerunku partii nowoczesnej, partii, która chciałby coś powiedzieć. Ale ja postrzegam Platformę jako taką gąbkę, że jak się zaczyna ją wyciskać mocno, to nic z niej nowego czy nic z niej ciekawego nie da się wycisnąć, a przede wszystkim, mówię, to wina jest tylko Platformy. Ani PiS, ani Lewica i Demokraci nie mają w tym żadnej zasługi. Po prostu my jesteśmy różni, PiS jest inną formacją, Lewica i Demokracji to różna formacja, dwie różne wizje Polski, nie chcę ich teraz oceniać. Natomiast Platforma Obywatelska chciałaby mieć i trochę z programu lewicy, i trochę z programu prawicy, i być może trochę od ludowców, ale to się nie uda, tak nie można, trzeba być wyraźnym, mieć jakąś wizję Polski. No, Platforma takiej wizji nie ma.
M.M.: Wyciągając wniosek z państwa programu wyborczego i spotów reklamowych, można powiedzieć, że aby zmienić Polskę, trzeba zmienić siebie. Idę dobrym tropem?
G.N.: Mówimy w naszych spotach, że trzeba Polsce przede wszystkim zmienić twarz. My nie chcemy twarzy ostrej, twarzy nienawistnej, twarzy krzyczącej. Czyli taką, jaką dzisiaj widzimy w telewizji, jaką słyszymy w radio przede wszystkim polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy chcą rządzić państwem bardzo twardo, ale dzielić przede wszystkim Polaków na tych lepszych i tych gorszych. My chcemy Polskę, która ma tę twarz łagodną, pełną kompromisu, zrozumienia dla drugiego człowieka, jego potrzeb, aby każdy, nieważne, gdzie się urodził, jakie ma poglądy polityczne, jaką religię wyznaje, czuł się w Polsce dobrze. I taki jest przekaz naszych spotów reklamowych.
M.M.: To skoro mówimy o twarzach, w pańskim biogramie można przeczytać, że wraz z Wojciechem Olejniczakiem w momencie, kiedy został pan sekretarzem generalnym SLD stanowią panowie symbol zmiany pokoleniowej i jakościowej w SLD. Kto jest twarzą SLD? Kto jest twarzą LiD-u w tej chwili – Wojciech Olejniczak czy Aleksander Kwaśniewski?
G.N.: Przewodniczącym Lewicy i Demokratów jest Aleksander Kwaśniewski, szefem sztabu wyborczego, ale też twarzą Lewicy i Demokratów jest przewodniczący Wojciech Olejniczak. I, myślę, to jest, odnosząc się do wcześniejszego pytania, też wspaniały przykład, jak można łączyć pokolenia i połączyć doświadczenie i młodość w jedną bardzo dobrą parę. Więc te dwie twarze się nie wykluczają i są symbolami Lewicy i Demokratów.
M.M.: Chciałem zapytać o to, ile funkcji można łączyć. Ale inaczej może: jest prawdopodobne, że LiD będzie współtworzył rząd?
G.N.: My prowadzimy kampanię wyborczą. Dzisiaj jako sekretarz generalny odpowiadam też w jakiejś mierze za tę kampanię wyborczą i dla nas dzisiaj i dla mnie najważniejsze jest, aby był jak najlepszy wynik, aby ten wynik pozwalał na to, abyśmy godnie byli reprezentowani w Parlamencie. A czy będziemy w koalicji, czy też nie będziemy w koalicji, zostawiamy to na 22 października.
M.M.: Przedstawiają panowie Aleksandra Kwaśniewskiego jako swego kandydata na premiera. Czy to są obiecywane Aleksandrowi Kwaśniewskiemu Niderlandy?
G.N.: Nie, dlaczego? Aleksander Kwaśniewski jest politykiem, który ma olbrzymie doświadczenie. Przypomnę: dwie kadencje był prezydentem, ma cały czas bardzo wysokie notowania, jeżeli chodzi o zaufanie, o popularność. Przypominam, że to jest człowiek, który ma na swoim koncie wiele zasług dla Polski i dla Polaków, dlatego też uznaliśmy jako komitet, że warto powiedzieć Polakom, kto według Lewicy i Demokratów mógłby zasługiwać na to bardzo ważne stanowisko w naszym kraju, że gdyby Lewica i Demokraci wygrała, to kogo to ugrupowanie desygnuje. Chcemy być uczciwi wobec Polaków. Prawo i Sprawiedliwość mówi: będzie Jarosław Kaczyński, Lewica i Demokraci mówi: będzie Aleksander Kwaśniewski.
M.M.: Właśnie, czy będzie. Mówiłem na początku o tym, że bez wiary w sukces trudno go osiągnąć. Czy Aleksander Kwaśniewski wierzy w sukces LiD-u i to taki sukces, który zagwarantowałby mu stanowisko premiera?
G.N.: Pyta pan, tak? Czy wierzy Aleksander Kwaśniewski?
M.M.: Tak, tak, pytam. Pytam, bo mam pewne wątpliwości.
G.N.: Przypominam konwencję tak niedawno, która odbyła się w Warszawie, gdzie prezentowaliśmy nasze 100 konkretów. Prezydent Kwaśniewski powiedział: „Lewica i Demokracji ma dzisiaj wielkie szanse, aby wygrać wybory 21 października” i powiedział: „Ja w to wierzę”. Więc dlaczego mielibyśmy wątpić w wiarę pana prezydenta?
M.M.: Rozumiem. A dlaczego w takim razie prezydent przedwczoraj przyjął posadę w radzie nadzorczej międzynarodowej firmy lobbingowej APCO Worldwide?
G.N.: Na razie pan prezydent jest byłym prezydentem, nie jest premierem Rzeczypospolitej Polskiej, więc może przyjmować różne propozycje, może jeździć na różnego rodzaju wykłady, więc nie widzę w tym nic strasznego, nic niedobrego.
M.M.: Aczkolwiek jest to pewien precedens, bo głowy państw, mimo że różni byli politycy współpracują z tą firmą, dotychczas nie podejmowały się tego rodzaju zadań. A przypomnę tylko, że ta firma doradza różnego rodzaju przedsiębiorstwom, między innymi Jukosowi, Jukos Oil jest wśród jej klientów.
G.N.: To też duża firma przecież na rynkach światowych. Panie redaktorze, pamiętam, w którymś z tygodników, nie pamiętam nazwy tego tygodnika, był kiedyś taki bardzo obszerny artykuł na temat właśnie polityków, którzy odegrali dużą rolę w swoich państwach czy na arenach międzynarodowych, gdzie potem oni, ich doradcy pracują. Jest rzeczą normalną, że ludzie, którzy są jeszcze w sile wieku, mają olbrzymie zasługi, ale mają też świetne doświadczenie i świetne przygotowanie, znajdują po prostu pracę w różnych miejscach. I naprawdę nie widzę w tym nic złego. Jeżeli ktoś mógłby doradzać dużej firmie tak, aby ona się rozwijała, by inwestowała, a jeszcze gdyby jej doradztwo pomagało, że jakaś inna firma, której ona doradza mogłaby inwestować w Polsce, naprawdę ja nie widzę nic w tym zdrożnego.
M.M.: W każdym razie gdyby ten projekt polityczny, w myśl którego państwo wygrywają wybory, a Aleksander Kwaśniewski zostaje premierem, został zrealizowany, to, oczywiście, konflikt interesów kazałby zwolnić się Aleksandrowi Kwaśniewskiemu z tej współpracy, którą podjął.
G.N.: Aleksander Kwaśniewski jest taką postacią i tak wspaniałym i wytrawnym politykiem i człowiekiem uczciwym, że kiedy zostałby premierem Rzeczypospolitej Polskiej, jestem święcie przekonany, innych zajęć już by nie podejmował.
M.M.: Natomiast człowiekowi, który stoi na czele LiD-u i jest szefem jego rady programowej tego rodzaju sytuacja nie przeszkadza, tutaj konfliktu interesów nie ma.
G.N.: Panie redaktorze, w partii politycznej Prawo i Sprawiedliwość, w partii politycznej PSL, w partii politycznej SLD, Lewica i Demokraci są ludzie, którzy zajmują różne stanowiska i w swoim życiu zawodowym muszą gdzieś pracować. Przecież nie wszyscy są radnymi, posłami czy ministrami. I proszę zwrócić uwagę, że to jest normalna kolej rzeczy. Człowiek pracuje, zdobywa doświadczenia zawodowe, ale przecież drugą sferą jego życia jest aktywność społeczna czy polityczna. Nie wolno mu tego zabronić. Jeżeli ktoś pracuje uczciwie, doradza uczciwie, nie widzę w tym nic strasznego, aby pracował czy był przy okazji politykiem.
M.M.: Dziękuję serdecznie. Grzegorz Napieralski, numer 1 na szczecińskiej liście Lewicy i Demokratów, był naszym gościem.
G.N.: Dziękuję bardzo.
[stenogram: J. Miedzińska]