Jacek Karnowski: Naszym gościem jest Grzegorz Napieralski, poseł SLD,
Sekretarz Generalny tej partii i kandydat na szefa partii. Wybory już w sobotę.
Dzień dobry, panie pośle.
Grzegorz Napieralski: Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry
państwu.
J.K.: No właśnie, przed panem ostatnia noc przed bojem ostatecznym. Czy
sypia pan spokojnie?
G.N.: Tak, sypiam spokojnie.
J.K.: Nie ma żadnych emocji w środku?
G.N.: Nie no, emocje są, oczywiście, i to bardzo duże, bo przecież
byłoby źle, gdyby tych emocji nie było. Natomiast przecież jest to rywalizacja
bardzo pozytywna i jest to rywalizacja o fotel szefa partii. I nawet gdyby się
nie udało, to przecież świat się nie kończy. Ja jestem młodym politykiem, więc
miejsce w SLD na pewno dla mnie jest. Więc naprawdę to nie jest śmierć na…
przepraszam, walka na śmierć i życie, tylko to jest bardzo pozytywna
rywalizacja o wizję SLD.
J.K.: A kto prowadzi w tym boju?
G.N.: Co otwieram gazetę, to inaczej ktoś mówi, kto prowadzi, że
szala jest pół na pół, bądź wygrywa przewodniczący Olejniczak, bądź sekretarz
generalny Napieralski. Ja wierzę głęboko, że uda mi się przekonać delegatów.
J.K.: Ale liczy się te głosy, jest karteczka, tam delegatów jest 460
chyba.
G.N.: A tu pana zdziwię, że ja tego nie robię.
J.K.: Każdy ma telefon, możma zadzwonić, odhaczyć, oczywiście, przy
jednym mocny plus, przy innym znak zapytania.
G.N.: Właśnie ja tego nie robię, panie redaktorze. Chciałem, aby
zmieniła się trochę formułą właśnie wyborów w SLD. Otóż ogłosiłem, że startuję,
bardzo dawno temu, tak, żeby to było przed zjazdami wojewódzkimi, aby można
było się zaprezentować wśród delegatów, wśród prawie całej partii, bo przecież
zjazdy wojewódzkie to większość naszej partii. Więc to się stało wcześniej. Ja
pozwoliłem sobie napisać do delegatów list, w którym piszę, dlaczego startuję,
że to nie jest przeciw komuś, tylko za czymś, za pewną wizją Polski, pewną
wizją Sojuszu Lewicy Demokratycznej, którą ja chcę reprezentować. Mam wielu
przyjaciół w regionach, wiele osób znam osobiście, bo przez te trzy lata się
zaprzyjaźniłem, poznałem tych ludzi. Do tych ludzi faktycznie dzwoniłem,
prosiłem o głos, ale do wszystkich nie dzwoniłem, bo…
J.K.: A przemówienie już napisane?
G.N.: Tak.
J.K.: I co będzie w przemówieniu? Jaka główna myśl przewodnia?
Oczywiście, pewnie wszystkiego pan nie chce zdradzać, ale ogólną tezę to można.
G.N.: Przemówienie jest oparte jakby na dwóch filarach. Jedno to
jest jaki powinien być program SLD i po drugie jakie powinno być SLD do
realizacji tego programu, jaka to powinna być partia, jak powinna być
zarządzana…
J.K.: Bon moty jakieś takie będą ujmujące hasłowo problem?
G.N.: Nie, ja bym chciał, żeby… Członkowie SLD, którzy będą na tej
sali, znają mnie bardzo dobrze, w większości przynajmniej, znają mnie z
wypowiedzi medialnych, znają mnie z mojego zaangażowania w SLD, więc nie
chciałbym tutaj emocjonalnie przekonywać. Chciałbym, żeby zobaczyli i chciałbym
im udowodnić przede wszystkim: Napieralski ma wizję, wie, jak to zrobić, konsekwentnie chce ją
zrealizować i to powinno być największym przesłaniem tego wystąpienia.
J.K.: No bo to hasło rozbicia Lid–u to już jest nieaktualne, trochę
zostało przez przewodniczącego Olejniczka podjęte i zrealizowane.
G.N.: No wie pan, panie redaktorze, w polityce jest się po to, żeby
przekonywać ludzi do swoich poglądów, swoich zamierzeń, do swojej wizji i
partii Polski, więc jeżeli człowiek o te swoje poglądy walczy i przekonuje
innych, to znaczy że wygrywa, więc czuje się skutecznym politykiem.
J.K.: Ktoś trzeci może pogodzić panów? Dziennik pisze dziś, że pani Katarzyna Piekarska, szefowa
mazowieckiego SLD, może być tym trzecim, jeżeli będzie pat, to ona wystartuje i
wygra.
G.N.: Katarzyna Piekarska to znakomita postać, to jest osoba, która
pokazała na zjeździe mazowieckim, że żadne układanki gabinetowe, naznaczenie
kandydata, który poprze przewodniczącego i już wszystko po to przygotowane nie
ma sensu, że partia jednak jest demokratyczna, i to jest wartość przede
wszystkim Katarzyny Piekarskiej z ostatnich dni. Katarzyna Piekarska to jest
znakomita postać przecież, która jest na lewicy od dawna, znakomita postać, bo
wprowadziła znakomite ustawy, współtwórca naprawdę wielu znakomitych ustaw,
świetny prawnik. Więc to jest znakomita postać, która jak by wystartowała,
miałaby olbrzymie szanse, żeby wygrać. Czy wystartuje? Nie wiem, nie rozmawiałem
na ten temat z Katarzyną, ale powiem szczerze, że wygrać czy nawet przegrać z
Katarzyną Piekarską (…) to żadna ujma.
J.K.: A wolałby pan Wojciecha Olejniczaka, czy Katarzynę Piekarską?
G.N.: Wie pan, startuję, to wolałbym siebie, to może powiem przewrotnie,
natomiast powiem szczerze, że Katarzyna Piekarska naprawdę to jest postać,
która dla lewicy jest naprawdę cenna i bardzo się cieszę, że jest, cieszę się,
że jest wymieniana, cieszę się, że jest cały czas jakby na topie… przepraszam,
że takiego może sformułowania używam, ale że właśnie jest widoczna, bo ona
dodaje SLD plusy, ona dodaje SLD dużej wartości i cieszę się bardzo, że ja z
Katarzyną współpracuję już od lat. Często też się spieraliśmy bardzo ostro na
klubach, ale to jest właśnie taka wartość, myślę, najważniejsza w SLD.
J.K.: A wierzy pan w to, co piszą też niektóre gazety, że PO i PSL
kibicują Wojciechowi Olejniczakowi. Chodzi im o to, że liczą, iż dogadają się
wówczas w sprawie dużej ustawy medialnej, tej kolejnej ustawy, która ma załatwić,
że tak powiem, sprawę, czego się nie udało teraz.
G.N.: Znaczy nie wiem, co myśli Platforma, trzeba by ją zapytać i
PSL, znaczy gdyby mieli się dogadać w różnych sprawach z nami, no to by się z
nami już dogadali. Ja wiem tylko tyle, że Platforma zachowywała się jak się
zachowywała. Kiedy przejęła władzę w samorządach, to pozwalniała naszych ludzi
czy w sposób bardzo taki brutalny zachowywała się wobec ludzi nawet nie z
nadania SLD, ale którzy byli w czasie SLD zatrudnieni. Gdyby Platforma chciała
się dogadać, to też by to zrobiła.
Natomiast taki sygnał jest
trochę niepokojący, bo on pokazuje jedną rzecz – to jakby inne partie układają
przewodniczącego w SLD. To jest moim zdaniem bardzo złe. Wolelibyśmy tego, bo
co? Bo jest słabszy? Bo łatwiej na nim coś wymusić? Bo jest mniej konsekwentny?
No, to jest takie krzywdzące dla SLD. Platforma Obywatelska bez względu na
przywództwo będzie musiała rozmawiać z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, bo to
jest ważna formacja.
Natomiast SLD powinno być
konsekwentne w realizacji własnego programu wyborczego i powinno zawierać
taktyczne sojusze z tym ugrupowaniem politycznym w parlamencie, które
zagwarantuje realizację lewicowego programu, a nie patrzeć się, jaki z tego
jest biznes inny, kadrowy czy jakiś inny.
J.K.: Aleksander Kwaśniewski nie będzie gościem kongresu, nie dostał
zaproszenia. Dlaczego? Czy to dobry ruch?
G.N.: To bardzo źle się stało, że Aleksander Kwaśniewski i wielu
przywódców historycznych, tak jak na przykład Mieczysław Rakowski, nie
otrzymali tego zaproszenia. Nie wiem, dlaczego tak się stało, nie wiem, jaki to
był klucz doboru osoby, która układała tę listę, ja przy tym nie byłem, bo
przecież ileś osób jest zaproszonych, więc nie wiem, dlaczego tak się stało. To
bardzo źle. Aleksander Kwaśniewski to prezydent dwóch kadencji, to przede
wszystkim człowiek lewicy i wielki mąż stanu.
J.K.: No, to on uchodził za takiego patrona Wojciecha Olejniczaka
zawsze, dziennikarze polityczni myśleli, że właśnie Wojciech Olejniczak jest namaszczony
przez byłego prezydenta. Czy to pan nie wysłał zaproszenia, czy Wojciech
Olejniczak? Kto wysyłał zaproszenia?
G.N.: Sekretarz generalny nie wysyła zaproszeń, dlatego że partię
na zewnątrz reprezentuje przewodniczący, przewodniczący podejmuje decyzje, kogo
zaprasza, a nie sekretarz generalny.
J.K.: Pan by wysłał, jak rozumiem, tak?
G.N.: Ja bym, oczywiście, że wysłał, gdybym ja był przewodniczącym,
to, oczywiście, tak bym zrobił, natomiast…
J.K.: To może jak już pan w sobotę zostanie wybrany, to szybko zaprosi
przez telefon?
G.N.: Wie pan, oczywiście, że bardzo chciałbym, żeby Aleksander
Kwaśniewski był. Powiadam, my nie możemy zapominać o naszych autorytetach i źle
się dzieje, że człowiek, który jest związany z lewicą, a przede wszystkim z
SLD, który wyrósł z tej partii, nie jest na tej sali. To jest błąd olbrzymi.
J.K.: Panie przewodniczący, niezależnie od tego, kto wygra na
kongresie, lewica wciąż będzie podzielona. Jest formacja Marka Borowskiego,
jest też Polska Lewica Leszka Millera, która miała niedawno swój kongres. No,
to jest wielogłos, prawda? Tak się nie da w Polsce dziś wygrać wyborów, mając
wielogłos po jednej stronie.
G.N.: Lewica, to prawda, jest w kryzysie, lewica jest podzielona,
ale ja jestem spokojny o lewicę w przyszłości, dlatego że podobny kryzys
przeżywała prawica i pozbierała się, udało jej się odbudować struktury. Dzisiaj
mamy dwie silne formacje prawicowe.
Na lewicy będzie duży ruch
lewicowy, myślę, że zjednoczony. Znaczy Marek Borowski z wyboru jest poza jakby
wspólnotą lewicy, po raz drugi odszedł od nas. To nawet chyba nie jest decyzja
jego formacji, ale bardziej samego Marka Borowskiego i najbliższych
współpracowników. Myślę, że SLD ma na tyle potencjału i środowiska, które są
dzisiaj wokół SLD, szczególnie związki zawodowe, ale też wiele środowisk intelektualnych,
które przecież wspieramy, ja bardzo często… środowiska intelektualne w Gdańsku,
w Krakowie, w Warszawie czy nawet w moim rodzinnym Szczecinie jest olbrzymi
potencjał. Ja wierzę głęboko, że na dwóch filarach, czyli na filarze Sojuszu
Lewicy Demokratycznej i filarze związków zawodowych i wielu innych pomniejszych
organizacji uda się zbudować szeroką koalicję lewicy.
J.K.: Jeszcze o jedną sprawę chciałem pana na koniec zapytać, nie
związaną z lewicą. Jak pan ocenia to, co dzieje się wokół ustaw zdrowotnych?
Wczoraj nadzwyczajna narada w Kancelarii Premiera. Te ustawy zablokowane są w
Sejmie, komisje, podkomisje nad nimi nie pracują, związkowcy się oburzają,
wychodzą Sali.
G.N.: No, to jest taka bardzo typowa sytuacja dla Platformy – dużo
obiecywała, mało robi. Jednym z pierwszych postulatów miało być to, że będzie
szybka reforma służby zdrowia, słyszymy o prywatyzacji szpitali, to tylko tyle.
No, muszą być jakieś nadzwyczajne narady, bo faktycznie przeceż jeszcze pod
koniec zeszłego roku słyszeliśmy: będzie pakiet ustaw reformujących całą służbę
zdrowia. I co? I nie ma. Nie wiemy, dlaczego nie ma, być może są złe, być może
są… słyszymy tylko ogólniki. Ja nie wierzę w te nadzwyczajne posiedzenia rządu,
nadzwyczajne narady, bo to są takie cuda–niewidy, jakby powiedział młody
człowiek, tak? Nic się w tej materii nie dzieje i kosztem kogo? Obywatela,
kosztem Polaka, który dzisiaj cierpi, bo stoi w kolejkach, bo nie może dostać
się do specjalisty. Ja ostatnio rozmawiałem z jedną z osób…
J.K.: Już kończymy.
G.N.: Tylko chcę powiedzieć jedną rzecz, to jest ważne, żeby
popędzić Platformę Obywatelską. Otóż mój bliski współpracownik ma brata ciężko
chorego, który powinien mieć od ręki operację kręgosłupa. Miał wyznaczoną
operację na za trzy miesiące. No to facet po prostu skonałby z bólu. No, tak
funkcjonuje polska służba zdrowia. A Platforma Obywatelska zajmuje się tym, czy
premier pojechał tu, czy pojechał tam, czy palił trawkę, czy nie palił. No, to
jest cała Platforma Obywatelska.
J.K.: Bardzo dziękuję. Grzegorz Napieralski, Sekretarz Generalny SLD,
kandydat na szefa Sojuszu. Dziękuję bardzo.
G.N.: Dziękuję bardzo.
(J.M.)