Jacek Karnowski: Naszym
gościem jest Sławomir Skrzypek, Prezes Narodowego Banku Polskiego. Dzień dobry,
panie prezesie.
Sławomir Skrzypek: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.
J.K.: Panie prezesie, wzrosły
stopy, Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe o 0,25 punkta. To
oznacza, że będą droższe kredyty przede wszystkim. Dlaczego akurat taka
podwyżka?
S.S.: No, jest to jeden z elementów pewnego pasma
podwyżek, jest to kolejna podwyżka o 0,25 punktów bazowych, o poziom, który w
sposób łagodny wprowadza pewne zmiany w cenie kredytu, ale równocześnie z
wyraźnym sygnałem na oczekiwania inflacyjne, iż bank centralny ma je pod
kontrolą, bank centralny działa.
J.K.: Bo inflacja jest
rzeczywiście problemem – 4,3% w tym roku ma wynieść i w przyszłym. To jest
dużo.
S.S.: Absolutnie nie bagatelizuję problemu
inflacji, trzeba mieć jednak świadomość, że mamy najniższą inflację w regionie,
a gros naszej inflacji jest po prostu
importowana z zewnątrz. Ceny ropy, cen żywności to jest poważny udział
inflacji. Oczywiście, w naszym przypadku to dotyczy 40% właśnie tejże inflacji,
35% to są ceny regulowane, administracyjne, pod kontrolą rządu, wzrosły...
J.K.: Panie prezesie, bo panu
się zarzuca, że pan lekceważył do niedawna zagrożenie inflacyjne, jeszcze
niedawno twierdził, że nie grożą nam znaczne podwyżki cen – to cytat z
przedstawicieli rządu.
S.S.: 35% naszej inflacji to są ceny regulowane
zależne od rządu – elektryczności i gaz. I to jest ważny wkład w naszą
inflację. Należałoby go komunikować czytelnie, wyjaśniać, dlaczego to jest, i
Narodowy Bank Polski jest do tego gotowy, a nie obrzucać się winami. Co do
tego, co pan powiedział, ja bym chciał przeczytać pewne dane z tabelki, którą
mam. Otóż na koniec roku 2007 Komisja Europejska czy Economic Forecast,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Consensus Economic Forecast, średnia prognoza
analityków bankowych według ankiety Reutera – wszyscy oni wskazywali, że
inflacja w Polsce w 2008 roku będzie między 2,2% a 3,1%. Jeśli chodzi o
inflację w strefie euro, oni przewidywali na poziomie od 2 do 2,1%. A trzeba mieć
świadomość – ekonomia jest bardzo...
J.K.: Czyli wszyscy się
pomylili tak? Wszyscy się pomylili?
S.S.: ...bardzo dynamiczna, trudno było
przewidzieć, jaki będzie poziom ropy, trudno było przewidzieć, co się będzie
działo z cenami żywności. Jeżeli popatrzymy sobie na tabelkę (my co miesiąc
podczas decyzyjnych posiedzeń analizujemy tę kwestię), jak główne ośrodki
analityczne oceniają na przykład wzrost gospodarczy w strefie euro czy w
Stanach Zjednoczonych, to w ciągu jednego miesiąca te zmiany następują czasem
kilkakrotnie. Niestety, w kierunku bardziej pesymistycznym. Jak powiedziałem,
czynniki wpływające na sytuację makroekonomiczną, w tym na inflację, działają bardzo dynamicznie,
więc musimy mieć tego świadomość.
J.K.: Jacek Rostowski,
minister finansów, no, panu konkretnie zarzuca, że dziewięć na dziesięć razy w
głosowaniach był pan przeciw podwyżce stóp procentowych, z czego cztery razy
pański głos był decydujący.
S.S.: Ja myślę, że pan profesor jako profesor na
pewno by tego tak nie ujął, tym bardziej że jeżeli mówimy o podwyżkach roku
2007 tak naprawdę patrząc na horyzont działania polityki monetarnej, one
jeszcze nie mogły zadziałać. Więc to nie te podwyżki ewentualnie wpłynęły na
poziom inflacji obecnie. Myślę, że bardziej pan Rostowski w tyle głowy miał te 14 przegranych
głosowań pana prezesa Balcerowicza, który dążył do podwyżek jeszcze rok
wcześniej. Z tym, że teraz mielibyśmy być może mocno schłodzoną gospodarkę i
wchodzilibyśmy w wysoką, przypominam: importowaną inflację, z brakiem tej
jeszcze delikatnej poduszki znaczącego wzrostu gospodarczego, który jednak
czeka spowolnienie i sytuacja byłaby znacznie gorsza. Takie jest moje
przekonanie. Co do moich decyzji w zeszłym roku z perspektywy tej wiedzy, którą
mam teraz (przyznaję, wtedy jej nie miałem) jestem jeszcze bardziej przekonany,
że wtedy należało zachować umiar.
J.K.: Panie prezesie, pan
chce zabrać głos w debacie sejmowej nad drożyzną, która ma się odbyć na
początku lipca.
S.S.: Nie mówię, że chcę zabrać głos. Uważam, że to
jest mój obowiązek, ponieważ...
J.K.: Chodzi o to, że obawia
się pan, że rząd będzie pana oskarżał o sprawstwo inflacji?
S.S.: Nie. Zdaję sobie sprawę, że do bieżących celów politycznych
sprawa inflacji przez rząd jest ostatnio mocno wykorzystywana. Ja uważam, że
obowiązkiem prezesa banku centralnego jest tłumaczyć, tłumaczyć. To ma
charakter edukacyjny. Uważam, że sternicy naszej gospodarki powinni mieć wiedzę
o wszystkich czynnikach, które wpływają, między innymi na inflację, bo
inflacja rzeczywiście jest problemem, który bardzo, bardzo bierze pod uwagę
Narodowy Bank Polski. Jednak uważam, że tego typu gry wokół inflacji są bardzo niebezpieczne, dlatego
wystąpiłem kilka dni temu z apelem do rządu o współpracę w ważnych dla polskiej
gospodarki obszarach. W obszarze reform gospodarczych należy je
przeprowadzić nie tylko z powodu naszej pozycji Unii, ale również ma to poważny
wpływ na inflację. Dla wejścia do euro jest również niezwykle ważny, istotny,
bo my musimy jako bank centralny dostosować do tego swoje instrumenty.
Ostatnią kwestią, którą postulowałem to polisy mix. U nas w Polsce nie ma
pełnej harmonizacji instrumentów polityki fiskalnej z instrumentami polityki
monetarnej. Ta współpraca w tym zakresie musi być. Czyli instrumenty, którymi dysponuje
rząd powinny działać we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim, w walce z
inflacją. Jeżeli rząd tego nie chce robić w tej chwili, to przynajmniej niech
informuje bank centralny o swoich planach co do działań, które w przyszłości będą
działały na rzecz wzrostu inflacji w Polsce.
J.K.: Niektórzy członkowie
Rady Polityki Pieniężnej twierdzą, że tym apelem pan upolitycznia Narodowy Bank
Polski, bo ten apel do rządu był nie konsultowany z nimi. „Byłem kompletnie
zaskoczony, gdy oglądałem transmisję w telewizji” – opowiada Dariusz Filar z
RPP. „Postawiono nas przed faktem
dokonanym” – to z kolei słowa Haliny Wasilewskiej–Trenkner.
S.S.: Otóż różni członkowie Rady mogą mieć różne na
ten temat poglądy. Jesteśmy ciałem kolegialnym, przypominam. Ja mój apel
wystosowałem jako prezes Narodowego Banku Polskiego. Uważam, że to nie tylko
moje prawo; to jest mój obowiązek. Gospodarka powinna być obszarem współpracy,
powinna być obszarem pełnego consensusu. Ja wyciągam do rządu rękę – współpracujmy, chrońmy nasz
kraj przed inflacją, współpracujmy w ważnych sprawach gospodarczych. I tak
powinno być, ponieważ wpływ nawet wypowiedzi na naszą gospodarkę może być bardzo poważny. A tu
jest potrzebna praca. Ja do współpracy w tym zakresie rząd zapraszam.
J.K.: Panie prezesie, pan
wspomniał o spowolnieniu gospodarczym. To właściwie wszyscy się zgadzają, że
ten 6–procentowy wzrost PKB jest nie do utrzymania. Czy to spowolnienie będzie
na tyle duże, że odczuwalne przez ludzi? Bo wiadomo, że tu musi być mocny spadek,
żeby jakoś widać było choćby na rynku pracy.
S.S.: Ja myślę chociażby do tego, żeby to
spowolnienie nie było wyraźne i znaczne, potrzebna jest ta współpraca chociażby
wokół apelu (...).
J.K.: A grozi nam mocne
spowolnienie, takie hamowanie?
S.S.: Według naszych projekcji przy innych
czynnikach niezmienionych wzrost gospodarczy na koniec roku może być wyraźnie
niższy niż obecnie, co nie znaczy, że tak będzie. (...)
J.K.: A to jest procent, dwa?
S.S.: Według projekcji mówimy, że około 4%. Mówię
około 4%, ponieważ nasz model zorientowany jest głównie na analizę inflacji,
poziom wzrostu gospodarczego jest takim elementem dodatkowym, który wychodzi z
modelu. Więc ja większą wagę przykładam do tych efektów inflacyjnych, jeśli
chodzi o nasz model. Niemniej, jak powiedziałem, jest to zagrożenie. I myślę,
że współpraca wszystkich sił wokół tego może to spowolnienie, że powiem
eufemistycznie, spowolnić. Bo to, że czeka nas spowolnienie, nie ulega
dyskusji. Główny nasz rynek bazowy – Unia Europejska – gdzie lokujemy 70%
naszego eksportu, w tej chwili ma te wyraźne symptomy spowolnienia, już
zauważa, a to musi zadziałać również i na naszą gospodarkę.
J.K.: Jeszcze ostatnie
pytanie. Króciutko, panie prezesie – Leszek Balcerowicz w Dzienniku mówi tak: „Polska może stać się krajem cudu
gospodarczego. Warunkiem jest obniżenie podatków”.
S.S.: Zgadzam się z panem prezesem Balcerowiczem,
aczkolwiek już mówienie o tym, w jaki sposób i jakich podatków, to być może
mogłoby być potraktowane właśnie jako deklarację polityczną. VAT, który mamy,
akcyza...
J.K.: Pańskim zdaniem da się
akcyzę obniżyć na przykład, na paliwo?
S.S.: ...to są decyzje rządu. No, z punktu widzenia
polityki gospodarczej Narodowy Bank Polski nie ma takich dużych danych i
informacji, żeby bezpośrednio...
J.K.: A budżet się domyka,
panie prezesie, w tym roku według pańskiej wiedzy?
S.S.: ...żeby się na ten temat wypowiadać. My
głównie zajmujemy się kwestiami inflacji, aczkolwiek inne dane również są u nas
obecne.
Czy budżet się domyka? Rząd deklaruje, że tak. Jak powiedziałem, tym
zajmuje się rząd. Prawdą jest, że (i to jest, można powiedzieć, podręcznikowa
prawda) pan profesor Balcerowicz w tym zakresie ma rację – obniżenie podatków,
zwłaszcza w obszarze akcyz czy VAT–u miałoby na pewno duże znaczenie. I jednak
co do wielkości i co do konkretnych rozwiązań tu się musi wypowiadać rząd, to
jest polityka gospodarcza rządu.
J.K.: Dziękuję, panie
prezesie. Prezes NBP Sławomir Skrzypek, był gościem Sygnałów Dnia. Bardzo
dziękuję.
S.S.: Dziękuję panu, dziękuję państwu.
(J.M.)