Grzegorz Ślubowski: Naszym gościem jest Przewodniczący SLD Grzegorz
Napieralski. Dzień dobry.
Grzegorz Napieralski: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.
G.Ś.: Wszystko wskazuje na to, że jest porozumienie w sprawie tarczy
antyrakietowej. Wczoraj taką informację podały światowe agencje. Dzisiaj
premier ma się spotkać z ambasadorem Stanów Zjednoczonych i wszystko wskazuje
na to, że już w przyszłym tygodniu podczas pobytu w Warszawie Condoleezy Rice
to porozumienie zostanie podpisane. To dobra wiadomość?
G.N.: Moim zdaniem zła wiadomość, ja jestem przeciwnikiem
umieszczania na terytorium Polski jakichkolwiek obcych baz, baz wojskowych i
jeszcze baz wojskowych o takim znaczeniu. To po pierwsze.
Po drugie – pan redaktor też
bardzo dobrze rozpoczął: „jak wiadomo” z taką małą nutką niepewności i znakiem
zapytania. Otóż Polacy, ale też politycy bardzo mało wiedzą tak naprawdę o tych
negocjacjach, mało wiemy o całym systemie obrony, stąd taka nieufność do tego i
taka wielka obawa, bo przypominam, że różne badania pokazują, że od 60 do 70%
obywateli Rzeczypospolitej Polskiej nie chce i boi się tarczy antyrakietowej.
SLD, które przyglądało się tak
naprawdę tym negocjacjom i konsultowało te sprawy, no, mamy bardzo wiele,
zdobyliśmy bardzo wiele informacji i też narodziło się bardzo wiele pytań. Po
pierwsze – kogo ma tak naprawdę bronić ta tarcza? Czy jest to system sprawny? Z
naszych informacji wynika, że jeszcze do końca nie przetestowany i niesprawny.
Czy wzbudzi zagrożenie dla Polaków, np. zagrożenie terrorystyczne? Czy było to
negocjowane na forum, szerokim forum NATO? Jak będą relacje z Rosją wyglądały?
Więc pytań się mnoży. Ja tego jako sukces nie uważam.
G.Ś.: A nie uważa pan, panie przewodniczący, że amerykańska obecność
zwiększa jednak bezpieczeństwo Polski? No i jeżeli ceną za tarczę będzie
modernizacja polskiej armii, to też zwiększa to bezpieczeństwo. Bazy
amerykańskie stacjonowały i stacjonują w Niemczech, no i w dużej mierze dzięki
temu w Niemczech była demokracja.
G.N.: Pan mówi o wojskach lądowych czy wojskach nawet powietrznych,
które stacjonują w innych krajach, ja mówię o rakietach, które będą w silosach
i będzie to baza wojskowa z małą obsługą żołnierzy amerykańskich, a nie z
jakimiś oddziałami. To po pierwsze.
Po drugie – nie uważam, żeby
obecność wojsk amerykańskich zwiększyła jakieś pole bezpieczeństwa czy jakieś poczucie
bezpieczeństwa w Polsce. Po trzecie...
G.Ś.: Nie jest tak, że Stany Zjednoczone są gwarantem?
G.N.: Po trzecie, panie redaktorze, ja nie słyszałem jeszcze od rządu ani Jarosława Kaczyńskiego,
ani od rządu Donalda Tuska o jakichś gwarancjach modernizacji armii, na czym
miałoby to polegać. Więc to są na razie tylko mrzonki, takie informacje...
trochę wróżenie z fusów i tak naprawdę nie dziwię się dzisiaj Polakom,
że nie chcą. Zresztą ja też nie chcę tej bazy na terenie naszego kraju.
G.Ś.: Nie znamy rzeczywiście jeszcze szczegółów tych negocjacji,
poczekajmy.
G.N.: No, rząd tutaj i jeden, i drugi zresztą w tej materii jest
bardzo opieszały. Jeżeli dobrze pamiętam, mogę się mylić, bo może jakaś
informacja do mnie nie dotarła, ale jeżeli dobrze pamiętam, były tylko jedne
konsultacja z klubami parlamentarnymi w sprawie tarczy antyrakietowej. No, to
jest za mało, nie było nigdy debaty parlamentarnej w tej sprawie, nie było
żadnej akcji informacyjnej, takiej, która przybliżyłaby tą sprawę do Polaków. A
po drugie ludzie też muszą wiedzieć. Pan mówi: bezpieczeństwo, czulibyśmy się
bezpiecznie. Na czym to bezpieczeństwo ma polegać? Na terenie naszego kraju
będą silosy naprawdę z potężnymi rakietami. Pytanie: czy to jest bezpieczeństwo
Polski, czy bezpieczeństwo ma być gwarantowane Stanów Zjednoczonych tylko i
wyłącznie?
G.Ś.: Ma być podobno i Polski, i Stanów Zjednoczonych, ale rzeczywiście
poczekajmy...
G.N.: Ja w to nie wierzę.
G.Ś.: ...na szczegóły, wtedy może będziemy więcej wiedzieć i będziemy
mogli szerzej na ten temat rozmawiać.
G.N.: No właśnie, chciałbym takie szczegóły poznać, przyznam
szczerze. Myślę, że miliony Polaków również.
G.Ś.: Będzie sejmowa uchwała nawołująca prezydenta do podpisania
traktatu lizbońskiego?
G.N.: No, taki jest związek Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Przypominam, że SLD jest formacją proeuropejską, to my wprowadziliśmy Polskę do
Unii Europejskiej i z wielkim niepokojem widzimy, co dzieje się w tej sferze i
nie rozumiemy zachowania pana prezydenta. Stąd pomysł SLD na to, aby właśnie przygotować
taką uchwałę, która nawołuje prezydenta do szybkiego złożenia podpisu i
dokończenia ratyfikacji. Dla mnie jest to niezrozumiałe, że ten proces nagle
się zatrzymał. Polska jako duży kraj w Unii Europejskiej, ale zarazem nowy, bo
przecież od niedawna, mogła tak naprawdę jako kraj odegrać bardzo wielką rolę
po tym wydarzeniu, które miało miejsce w Irlandii. Przez zachowanie pana prezydenta – niezrozumiałe
dla mnie i również dla wielu polityków zagranicznych, jak również Polaków –
Polska będzie tym krajem, który będzie hamulcowym tylko przez jedną osobę.
G.Ś.: No, prezydent chce wykazać się solidarnością z Irlandczykami,
którzy nie przyjęli traktatu. Prezydent przecież powiedział, że podpisze,
jeśli...
G.N.: Jeżeli prezydent chce się wykazać solidarnością z narodem
irlandzkim, bardzo proszę, niech poinformuje naród irlandzki, dlaczego Polska
cieszy się z tego, że jest w Unii Europejskiej, że nie ma zagrożenia ze strony
nowych krajów dla Irlandii i tak dalej, i tak dalej. Tych zapewnień może być
dużo. I jednym z takich zapewnień, panie redaktorze, mogło być to, że właśnie
prezydent podpisuje taki traktat, chce silnej zjednoczonej Europy, również z
Irlandią. Natomiast niepodpisanie tego pokazuje, że prezydent słucha się tak
naprawdę bardzo skrajnych środowisk, które są w mniejszości w Polsce, dlatego
że ponad 80% Polaków uważa, że obecność Polski w Unii Europejskiej jest dobra i
cieszy się z tego.
G.Ś.: A nie zaskoczyła pana taka ostra i chyba nie do końca uprawniona
reakcja niektórych polityków na Zachodzie, niektórych mediów? Eurodeputowana
niemiecka nawet zagroziła, że Polska może być wykluczona z Unii, powiedziała,
że każdy kraj musi się określić, czy chce być w Unii na podstawie traktatu
lizbońskiego, czy nie.
G.N.: Nie zaskoczyła mnie, znaczy nie zaskoczyła mnie ani reakcja
polityków zagranicznych, a tym bardziej polityków polskich. Dlaczego? Otóż,
panie redaktorze, skoro ponad 80% Polaków chce Unii Europejskiej, kiedy
dążyliśmy do obecności w Unii Europejskiej, skoro prezydent złożył już swój
podpis pod tym traktatem, skoro jego brat, premier, negocjował ten traktat,
skoro chcemy być silnym graczem w Unii Europejskiej i chcemy zjednoczonej Unii
Europejskiej, to dlaczego jedna osoba blokuje tak naprawdę integrację Unii
Europejskiej?
G.Ś.: Nie, to nie można (...) że blokuje, no.
G.N.: Tutaj, panie redaktorze, jeżeli chodzi... Ja szanuję
suwerenną decyzję narodu irlandzkiego, ja wiem, że ten naród nie był doinformowany,
no bo jeżeli wysocy politycy irlandzcy
mówią, że nie czytali tego traktatu, no, pokazując swoją ignorancję, no to to
wzbudza pewne emocje. Tam naród się wypowiedział, tutaj blokuje tak naprawdę
przyspieszenie integracji, silną pozycję Polski w Unii Europejskiej jeden
człowiek, który powinien być proeuropejski, bo jest przywódcą narodu
proeuropejskiego. I to jest dla mnie niezrozumiałe.
G.Ś.: No tak, ale jednak nie jest też do końca tak, że albo jest
traktat lizboński, albo nie ma Unii jakby, tak? To znaczy to, co pada tam z ust
często różnych polityków, którzy stawiają w ten sposób dylemat, no to (...).
G.N.: Panie redaktorze, chcemy sprawnej Unii, chcemy silnej pozycji
Polski w Unii Europejskiej, musi być traktat, musi być dokument tego typu. I jeżeli
chcemy odgrywać dużą rolę jako Polska, rolę lidera w Unii Europejskiej, a
możemy tym liderem być, bo jesteśmy dużym krajem o dobrym położeniu
geopolitycznym, to musimy tak naprawdę robić odpowiednie ruchy, odpowiednie
gesty i odpowiednie działania, aby takim liderem w tej Unii Europejskiej być.
Prezydent pozbawił nas właśnie tej możliwości, aby być liderem.
G.Ś.: Ale może istnieć Unia bez traktatu.
G.N.: No, obawiam się, że nie i, panie redaktorze, jak bym nie
grzebał, tak jak niektórzy grzebią już politycy PiS-u, ten traktat i dalej
wzywam prezydenta, aby w obecności sił proeuropejskich podpisał ten traktat,
wzniósł się ponad partykularne interesy nowej grupki związanej być może z
Radiem Maryja, być może z jakimiś skrajnymi prawicowymi ugrupowaniami i aby
podpisał, dokończył proces ratyfikacji. Naprawdę to będzie dla wszystkich
bardzo dobry sygnał, a szczególnie dla zjednoczonej Europy.
G.Ś.: Panie przewodniczący, jest porozumienie Platformy i SLD w sprawie
mediów publicznych i odrzucenia weta prezydenckiego? Dzisiejsza Rzeczpospolita pisze, że takie rozmowy
czy negocjacje mają się odbywać.
G.N.: No, Rzeczpospolita
dywaguje, czytałem ten artykuł i...
G.Ś.: Dywaguje.
G.N.: ...tam nie ma niestety żadnych pewników w tym artykule i
nawet chyba nie pojawiają się, jeżeli dobrze pamiętam, żadne nazwiska, tylko
słowa „nasi informatorzy informują”. Oprócz, przepraszam, pana posła Kłopotka,
który mówi, że cena przed uchwaleniem ustawy byłaby niższa...
G.Ś.: Niż teraz.
G.N.: ...niż po. To są bardzo krzywdzące dla lewicy sygnały. Być
może PSL tak myśli, że trzeba handlować stołkami, bo on myśli tylko o stołkach,
więc każdy patrzy na sprawy ustaw swoją miarą. Widocznie PSL popierając ustawę
Platformy, patrzy właśnie w ramach ceny i miejsc w poszczególnych spółkach Skarbu
Państwa na przykład. My tak nie myślimy. Otóż oczywiście, że rozmowy trwają, my
jesteśmy formacją, która chce rozmawiać z każdym w parlamencie, jesteśmy na to
otwarci, natomiast mamy wielkie wątpliwości do ustawy pani
Śledzińskiej–Katarasińskiej, która jest dzisiaj zawetowana przez prezydenta.
Uważamy, że ta ustawa jest zła, że ta ustawa niszczy media publiczne, nie
wzmacnia mediów publicznych i nie daje żadnego sygnału do rozwoju. Więc na dziś
nie ma żadnych nowych przesłanek, panie redaktorze, żeby zmienić zdanie w
Sojuszu Lewicy Demokratycznej w tej sprawie.
G.Ś.: No a czy fakt, że redaktor naczelny Przeglądu Jerzy Domański został członkiem rady nadzorczej PAP–u to
jest jakiś...
G.N.: Z tego, co wiem, był członkiem rady nadzorczej...
G.Ś.: ...ukłon w stronę SLD ze strony Platformy?
G.N.: Nie, prezes Trybunału słyszałem, że był ukłonem ze strony
pana prezydenta Kaczyńskiego, dzisiaj członek rady nadzorczej ma być ukłonem
wobec SLD. No, my cieszymy się, jeżeli ktoś tak myśli, że to są ukłony,
natomiast z tego, co wiem pan Domański był członkiem rady nadzorczej bezprawnie
odwołanym, wygrał sprawy i pozostał w tej radzie nadzorczej. Jest to znany
dziennikarz, dobry dziennikarz, więc ja nie.. My na tę ustawę, panie
redaktorze, nie patrzymy w kwestii stanowisk, bo gdyby tak miało być, to już na
pewno gdzieś jakieś takie rozmowy by trwały.
G.Ś.: Czyli skonkretyzujmy – jak się zachowa SLD, jeśli będzie
głosowanie?
G.N.: Na dziś ta decyzja została już dawno ogłoszona w tej sprawie.
G.Ś.: A co będzie jutro?
G.N.: A ma pan jakieś nowe przesłanki, że coś nowego się stało?
G.Ś.: Ja tylko czytam gazety i czytam, że są rozmowy prowadzone.
G.N.: No a ja panu mówię, co się dzieje w parlamencie i nic się nie
dzieje w tej sprawie.
G.Ś.: Dziękuję bardzo. Moim gościem był Przewodniczący SLD Grzegorz
Napieralski.
G.N.: Dziękuję bardzo.
(J.M.)