Jacek Karnowski: Naszym gościem jest Sławomir Skrzypek, Prezes Narodowego Banku Polskiego. Dzień dobry, panie prezesie.
Sławomir Skrzypek: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.
J.K.: Panie prezesie, terroryści atakują Bombaj i ponad sto osób zginęło. To byli islamiści i wciąż są zakładnicy, uderzenie w centrum turystyczne. No, to nie jest dobra wiadomość dla światowej gospodarki, bo znów wzrasta niepewność. Nie dość, że mamy kryzys, to mamy jeszcze poważne kłopoty polityczne w ważnej gospodarce, coraz ważniejszej gospodarce indyjskiej.
S.S.: To prawda. Takie wydarzenia źle wpływają na ogólny spokój, źle służą globalnej gospodarce, że przypomnę inne wydarzenie – zajęcie tankowca przez moment zachwiało cenami ropy. Gospodarka potrzebuje spokoju, potrzebuje stabilizacji, potrzebuje współpracy.
J.K.: A paradoksalnie kłopoty gospodarcze nakręcają wszelkie konflikty religijne, polityczne, no bo jest to społeczne paliwo niezadowolenia.
S.S.: Niestety tak jest.
J.K.: Panie prezesie, wczoraj Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o ćwierć punktu. „Niespodziewana decyzja” – tak komentują dziś analitycy w większości gazet.
S.S.: No cóż, niespodziewana decyzja, być może dlatego że wcześniejsze wypowiedzi niektórych członków Rady raczej działały w kierunku stabilizacji obecnego poziomu stóp. Ta zmiana była konieczna, była wręcz niezbędna. Przede wszystkim w tej chwili musimy zwrócić uwagę na potencjalne zagrożenia dużego spowolnienia gospodarczego w Polsce przy równoczesnym potencjalnym zredukowaniu projekcji inflacji. Moim zdaniem jest dużo ryzyk w sensie w tym momencie dla inflacji pozytywnych, które wskazują, że inflacja może być niższa niż prognozowana. Niestety, to samo dotyczy wzrostu gospodarczego. Jeżeli popatrzymy sobie na ogromne problemy, które są pożywką dla obecnego kryzysu poza granicami naszego kraju, problemy z płynnością, to poza bieżącym zasilaniem, doraźnym zasilaniem płynności przez banki centralne, w tym Narodowy Bank Polski – poprzez swój pakiet zaufania spełnił swoją rolę, to dla stabilnego przywrócenia spokoju w tym obszarze niezbędne jest potanienie pieniądza, czyli obniżka stóp procentowych.
J.K.: Pan mówi „spadek wzrostu gospodarczego, spadek tempa wzrostu”. Ile to może być? To jest pytanie, które powtarzamy bardzo często, ostatnio zadajemy różnym gościom, bo to jest niewiadoma, która ma konsekwencje społeczne, polityczne, która będzie bardzo mocno rzutowała na życie Polaków w przyszłym roku. Czy to może być np. mniej niż 2%?
S.S.: Muszę powiedzieć, że ryzyka spowolnienia w Polsce są duże, ryzyka w dół są większe niż prezentowała nasza październikowa projekcja...
J.K.: Mniej niż 3,5%, to się wydaje pewne, tak?
S.S.: Podawaliśmy 2,8 akurat. Wszystkie... Wtedy to zostało okrzyknięte jako bardzo pesymistyczna wersja.
J.K.: A dziś pan mówi „będzie jeszcze gorzej, może być jeszcze gorzej”.
S.S.: Nie mówię, że będzie gorzej, tylko mówię, że istnieją takie ryzyka. Chciałem zwrócić uwagę, że wszystkie kolejne projekcje dla gospodarek światowych przez poważne instytucje prezentowane idą w kolejnych miesiącach w dół. My musimy... my nie możemy liczyć na to, że będziemy poza wpływem tej sytuacji. Otóż muszę powiedzieć, że istnieją ogromne ryzyka, że wzrost gospodarczy w Polsce może być niższy niż prognozował Narodowy Bank Polski, ale równocześnie mogę też powiedzieć, że Polska ma wszelkie predyspozycje, żeby przy skoordynowanych działaniach wszystkich instytucji odpowiedzialnych za sprawy gospodarcze w tym kraju, żeby ten scenariusz był bardziej optymistyczny.
J.K.: Stopy procentowe spadły, ale to wciąż są na tle Europy stopy dość wysokie, bo to jest 5,75% ta zasadnicza stopa. Jak się patrzy na Zachód, to jest 2, 3, 4%.
S.S.: Najwyższe w Europie, to prawda, i najwyższe w stosunku do naszych podstawowych rynków bazowych. Jakimś punktem odniesienia są Stany Zjednoczone, chociaż nie jest to gospodarka, z którą nadmiernie kooperujemy, ale niezwykle ważna na mapie globalnej gospodarek, jeżeli nie najważniejsza. Jak i stopy w Japonii, ale one tradycyjnie były niższe.
J.K.: Czyli będą spadały w Polsce stopy jeszcze bardziej?
S.S.: Narodowy Bank Polski i Rada Polityki Pieniężnej nie prezentuje przyszłej ścieżki stóp procentowych, nad czym ubolewam. Obecny ruch stopami można zinterpretować na przykład jako zmianę nastawienia i wyraźny sygnał, że jeżeli mogą być zmiany, to tylko w dół...
J.K.: Panie prezesie, pańskim zdaniem który ze wskaźników gospodarczych jest najbardziej niepokojący? Na przykład dane o sprzedaży za ostatni miesiąc – wzrost 7,9% w ujęciu rocznym – to jest wyjątkowo słabo, bo zazwyczaj ten wzrost był dwucyfrowy.
S.S.: Ale dalej to jest poziom przyzwoity. Ja muszę powiedzieć, że dane, które będą napływały w tym roku będą one coraz gorszymi danymi, ale w dalszym ciągu nie dramatycznie złymi. Niestety rok 2009 może pod tym względem wyglądać znacznie gorzej. Jeżeli zobaczymy, jakie są podstawowe elementy, komponenty wzrostu gospodarczego – mamy w tej chwili w miarę neutralny wpływ eksport–import, czyli tutaj import dalej góruje nad eksportem, ale jest to różnica niewielka, więc w miarę neutralna. W miarę wysoki poziom konsumpcji, bardzo dobry poziom inwestycji. To są elementy podstawowe, które wpływają na nasz wzrost gospodarczy. I niestety istnieją poważne ryzyka, że we wszystkich tych elementach może nastąpić pogorszenie.
J.K.: Unia Europejska chce ratować gospodarkę całej wspólnoty. Plan zakłada 200 miliardów euro. Te pieniądze miałyby pójść na obniżki podatków, na zwiększenie wydatków publicznych, tak by nakręcić to koło zamachowe gospodarki. Każdy kraj miałby się dorzucić w miarę możliwości, ale 1,2% PKB. Polska powinna się do tego dołożyć?
S.S.: Pytanie, jak to zostanie przełożone, to jest na razie intencja, na razie propozycja. Jak to się przełoży na konkretne decyzje ciał unijnych i może stać się to dla nas również obowiązujące. Z tego punktu widzenia mogę powiedzieć, że dobrze jest, że gospodarka europejska tak stanowczo działa w kierunku przyhamowania spowolnienia gospodarczego, wręcz w Europie mamy już recesję. W Polsce wzrost gospodarczy dalej bardzo przyzwoity, w Europie już mówimy o kierunku recesyjnym. To jest bardzo dobrze, że takie działania są przedsiębrane. Nie chcę w tej chwili szczegółowo oceniać tego planu. Na razie, jak powiedziałem, został w depeszach podany bardzo zgrubnie w podstawowych elementach. Jeden element bardzo mnie zaniepokoił. Jest to intencja przyspieszenia wydatkowania funduszy strukturalnych. Otóż obserwując dotychczasowy przebieg wydatkowania funduszy strukturalnych w Polsce mam obawy, czy stać nas będzie na takie przyspieszenie. I pytanie: czy w tych warunkach...
J.K.: No tak, bo wyniki za rok obecny są dużo niższe, są dramatycznie niższe niż te prognozowane w budżecie, z 17 miliardów złotych zdaje się pół miliarda ledwie.
S.S.: I czy w tych warunkach nie będzie z tego tytułu dla nas jakichś konsekwencji. Liczę na to, że skala wydatkowania funduszy strukturalnych, funduszy unijnych znacząco wzrośnie, ponieważ jest to jeden z elementów, który może wpływać na przyhamowanie spowolnienia. Jest to ogromna szansa. Mam nadzieję, że to zostanie wykorzystane.
J.K.: Panie prezesie, ostatnia sprawa. Mamy do czynienia z pewnymi nazwijmy to dziwnymi zjawiskami w polskiej gospodarce, wokół polskiej gospodarki. W tym wymiarze analitycznym pojawiają się takie dramatycznie niskie prognozy wzrostu gospodarczego, na przykład 0,4%, wycena Lotosu 0 złotych, cudu fixing na giełdzie, czyli nagły skok akcji, tak jakby ktoś rzucił pieniądze. Co się dzieje? Ktoś gra? Próbuje zarobić? Czy wiadomo, kto to za tym stoi?
S.S.: Zgadzam się z tym, że przynajmniej niektóre z wymienionych przez pana przykładów są bardzo niepokojące. Z tego, co wiem, Komisja Nadzoru Finansowego podjęła już stosowne działania w kierunku wyjaśnienia tych dziwnych zjawisk. Mam nadzieję, że nie mamy do czynienia w tym wypadku z próbą stwarzania przestrzeni dla dużych spekulacji. Mam nadzieję, że tak nie jest.
J.K.: Miejmy nadzieję. Bardzo dziękuję. Sławomir Skrzypek, Prezes NBP był gościem Sygnałów Dnia. Dziękuję, panie prezesie.
S.S.: Dziękuję panu, dziękuję państwu.
(J.M.)