Wiesław Molak: Umawialiśmy
się z Grzegorzem Napieralskim, Przewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Jest z nami, ale telefonicznie. Dzień dobry.
Grzegorz Napieralski:
Witam serdecznie, panie redaktorze, dzień dobry państwu.
W.M.: Grypa, jak
słyszę, nie wybiera.
G.N.: To prawda, epidemia
jest straszna i dopadła mnie. Broniłem się kilka dni, ale niestety wczoraj
wieczorem się poddałem.
W.M.: Dziękujemy, że
nie chciał nas pan zarazić, rozmawiamy przez telefon.
Posłowie wczoraj wysłuchali
informacji rządu o działaniach organów państwa związanych z porwaniem i zabójstwem
Krzysztofa Olewnika. Co pan zrozumiał po tej informacji?
G.N.: Właściwie
ta informacja, panie redaktorze, była taka beznamiętna i nie wnosiła nic, co
wiemy już my wszyscy. Spodziewaliśmy się od tej informacji, że dowiemy się o tym,
jakie wnioski dzisiaj wymiar sprawiedliwości wyciągnął z tych wszystkich
zdarzeń, które miały miejsce na przestrzeni tych lat, czyli po pierwsze – z
porwania i uprowadzenia pana Olewnika i działań policji w tym zakresie, ale co
najważniejsze, kiedy zostali złapani i ujęci sprawcy i osadzeni w więzieniach,
wyciągnęła wnioski z tego, że trzech najważniejszych świadków i sprawców tego
tragicznego zdarzenia nagle popełniło w niewyjaśnionych warunkach samobójstwo.
To bardzo niebezpieczne zdarzenie, ponieważ obywatele dzisiaj mogą czuć się
bardzo źle, znaczy czuć się zagrożeni, że sprawcy, którzy dokonują tak straszliwego
mordu, nagle popełniają samobójstwo, czyli mocodawca być może albo ktoś inny
jest cały czas nie ujęty. My chcieliśmy wiedzieć, co zrobi ministerstwo, co
zrobi prokuratura, aby zapobiegać takim sytuacjom, aby jednak wymiar
sprawiedliwości był sprawny. Tego się nie dowiedzieliśmy.
W.M.: Czytał pan
dzisiejszy dziennik Polska?
G.N.: Jeszcze
nie.
W.M.: „Polityk SLD
miał wyłudzać pieniądze od Olewników. To urzędnicy lewicy zabili mojego syna. W
dokumentach operacyjnych jest wymieniony z imienia i nazwiska główny sprawca” –
tak mówi ojciec zamordowanego.
G.N.: Wie pan,
nie wiem, kto był i kto wyłudzał pieniądze. Z tego, co wiem, pan Olewnik miał
szerokie znajomości wśród polityków wszystkich partii politycznych, być może również
i naszej. Trudno mi odpowiadać w partii, która ma 70 tysięcy członków, za każdą
osobę. Jeżeli ktoś chciał wyłudzić pieniądze, oczywiście, to osoba, która jest
dzisiaj godna potępienia i nie jest godna być członkiem Sojuszu Lewicy
Demokratycznej, jeżeli faktycznie tak się stało. Więc to jest naganne. Natomiast
sprawa jest trochę inna. Co działo się, że tak długo trwało postępowanie? Co
działo się u osób, które nadzorowały to śledztwo na początku i teraz, kiedy
próbowano dostarczyć wiedzy do sądu, kto mógł być mocodawcą tych osób, które w
porwaniu i morderstwie brały udział?
W.M.: Czy pana
zdaniem komisja śledcza wyjaśni te wszystkie działania policji, prokuratury,
sędziów?
G.N.: Boję się, że nie, panie
redaktorze, dlatego że mamy bardzo specyficzny okres, w którym powstanie ta
komisja, bo jest to okres wyborów do Parlamentu Europejskiego, czyli sprawdzian
dla każdej partii politycznej. Zapowiedź posła Jacka Kurskiego już daje
czysty sygnał, znaczy że PiS chce absolutnie zaatakować Platformę i zrobić z
tego polityczny użytek. Powstanie
tej komisji to po pierwsze wskazanie, że rząd Donalda Tuska poddał się, nie
radzi sobie, przyznaje się do błędów, nie potrafi sobie z tym problemem
poradzić. Tylko pytanie, czy (...)
W.M.: No, z tym
problemem nie poradził sobie już także rząd Sojuszu Lewicy Demokratycznej w
sprawie Krzysztofa Olewnika.
G.N.: To nie tak,
to nie tak, panie redaktorze. Faktem jest, że...
W.M.: To trwa już
tyle lat.
G.N.: Faktem jest, że za naszych
rządów dochodzi do tego tragicznego zdarzenia, ale przypominamy również, że
wtedy nadzorował tę sprawę pan generał Rapacki, człowiek Platformy Obywatelskiej,
osoba, która dzisiaj jest wiceministrem. Kiedy to śledztwo faktycznie
źle szło, został odwołany z funkcji zastępcy komendanta głównego. Kiedy nasz
minister Ryszard Kalisz zajął się tą sprawą, powołał specjalną grupę śledczą,
która doprowadziła do ujęcia sprawców i wyjaśnienia (...) przynajmniej w
większym zakresie tej sprawy. Więc jedno, czego na pewno nie można nam zarzucić,
to to, że w miarę... znaczy byliśmy naprawdę skuteczni i doprowadziliśmy do
ujęcia naprawdę bardzo groźnych bandytów i osadziliśmy ich w więzieniu.
W.M.: Kto z Sojuszu Lewicy Demokratycznej będzie w
komisji śledczej?
G.N.: Ponieważ
uważamy, że ta komisja musi być komisją profesjonalną, bo tu chodzi o wymiar
sprawiedliwości, o sprawy ludzkie, ale przede wszystkim o sprawę naszego
bezpieczeństwa, tu nie chodzi o polityczne przepychanki czy o to, czy któryś
polityk wziął łapówkę, czy nie, tu chodzi o bezpieczeństwo nas wszystkich w
Polsce. Chcielibyśmy, aby to był poseł merytoryczny bądź posłanka merytoryczna,
znająca się na procedurach, umiejąca odnaleźć się w tej trudnej, zawiłej
materii policji, prokuratury i sądów. Decyzja jeszcze nie zapadła. Określiliśmy
mniej więcej, która z osób... czy jakie cechy czy jakie doświadczenie musi ta
osoba... wczoraj na zarządzie krajowym, ta osoba posiadać i wtedy podejmiemy
decyzję i wyznaczymy taką decyzję.
W.M.: Pani poseł
Szymanek–Deresz?
G.N.: Pani poseł
Szymanek–Deresz nie chce być w tej komisji i myśmy nie brali pod uwagę w ogóle
pani wiceprzewodniczącej, dlatego że ma jakby inne obowiązki w partii i inne
obowiązki, które ją czekają, więc to była plotka pewnie dziennikarska.
W.M.: Czy Andrzej Czuma
poradzi sobie z reformą prokuratury, sądów, więziennictwa?
G.N.: Obawiam
się, że nie. Doceniam...
W.M.: Dlaczego?
G.N.: Doceniam
kartę, opozycyjną kartę pana już teraz ministra, pana przewodniczącego,
doceniam jego drogę i jego historię, jest to na pewno znakomity człowiek, natomiast
jego doświadczenie wskazuje, że może sobie z tym ministerstwem nie poradzić. Zderzając
nawet pana ministra Czumę z poprzednim ministrem Ćwiąkalskim, widać ewidentnie,
że minister Ćwiąkalski był zorientowany w tematyce, znał ten problem. Obawiam
się, że pan minister Czuma nie jest zorientowany w zawiłościach bardzo trudnego
resortu, resortu sprawiedliwości. Boję się też dlatego, że widziałem, jak funkcjonuje
komisja, którą prowadzi pan przewodniczący Czuma. I boję się, że Donald Tusk
jakby wykorzystał trochę instrumentalnie tu pana posła, ponieważ ta komisja nie
ma żadnego efektu. To miała być komisja, która miała (...).
W.M.: Ale marszałek
Borusewicz mówił, że działa świetnie, kilkanaście minut temu.
G.N.: No tak, ale
panie redaktorze, mam pytanie za sto punktów: czy mamy jakiś konkretny wniosek
z tej komisji? Czy ona coś rozwiązała? Czy udowodniła...
W.M.: Pracuje.
G.N.: ...że rządy
Prawa i Sprawiedliwości faktycznie nadużywały – tak jak my odczuwamy, jak my
wiemy – czy ona to udowodniła, że były te naciski w rządach Prawa i
Sprawiedliwości? Są tylko kłótnie, przepychanki, przerwy, przesłuchania, na
których najczęściej wszyscy zasłaniają się tajemnicą służbową. I widać, że ta
komisja źle niestety pracuje. I myślę też, że mogło być to taktyczne zagranie
Donalda Tuska, który przesuwa przewodniczącego Czumę na ministra
sprawiedliwości, no bo akurat taka sytuacja zaistniała. Teraz będzie nowy wybrany
przewodniczący, nowa osoba, która się będzie musiała wdrożyć jako szef tej
komisji i od nowa się cała sprawa rozpocznie.
W.M.: Nowy minister
deklaruje wprawdzie, że będzie uderzał mocno, no i na razie na tych
deklaracjach się skończyło. Dajmy szansę, żeby te deklaracje spełnił. Jeszcze
jedna sprawa dotycząca Sojuszu Lewicy Demokratycznej. 30% wyborców, którzy w
2007 roku głosowali na SLD, mogłoby teraz poprzeć Platformę Obywatelską – tak
informuje Dziennik, powołując się na
tajny raport Pentora. Zna pan ten tajny raport?
G.N.: To nie jest
żaden tajny raport. Po prostu tak jak każda partia polityczna, również Sojusz
Lewicy Demokratycznej zamawia badania, w tym wypadku było to badanie zamówione
przez klub parlamentarny, i badaliśmy, oczywiście, nasze poparcie społeczne,
badaliśmy poparcie innych partii, jak jesteśmy przez poszczególnych wyborców
oceniani. I nie wiem, skąd ma Dziennik
te informacje, natomiast ja widziałem te badania, byłem na prezentacji i
widziałem coś innego – że również wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, jak i Platformy
Obywatelskiej są gotowi poprzeć Sojusz Lewicy Demokratycznej (...).
W.M.: A czytał pan
takie zdanie w tym raporcie, jest takie zdanie: „Brakuje Sojuszowi Lewicy Demokratycznej wyrazistości oraz to,
że partia nie ma żadnych poglądów w najważniejszych sprawach”?
G.N.: Nie
przypominam sobie takiego zdania, natomiast co do wyrazistości, no to chyba
tego nie może nam zarzucić i własnego zdania, mieliśmy własne zdanie przy
ustawach zdrowotnych, mieliśmy swoje zdanie przy ustawie tzw. medialnej.
Pamięta pan, panie redaktorze, że to była chyba jedna z najgłośniejszych spraw
w tamtym roku, jak również bardzo mocno walczyliśmy o sprawę emerytur
pomostowych, kierujemy sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Więc myślę, że
tutaj mamy swoje zdanie, wielokrotnie je pokazujemy, w sprawach np. emerytur
kapitałowych, w sprawach edukacji – tu nasza współpraca ze Związkiem Nauczycielstwa
Polskiego jest bardzo bliska. Więc ja nie podzielam takiego zdania, nie
podzielam takiej informacji.
W.M.: Bardzo dziękuję
za rozmowę, życzymy dużo zdrowia. Grzegorz Napieralski, Przewodniczący Sojuszu
Lewicy Demokratycznej, w Sygnałach Dnia.
G.N.: Dziękuję
uprzejmie.
(J.M.)