Grzegorz Ślubowski: W studiu, ale w Szczecinie szef Sojuszu Lewicy
Demokratycznej Grzegorz Napieralski. Dzień dobry.
Grzegorz Napieralski: Witam, panie redaktorze, witam serdecznie.
G.Ś.: Witam. Panie przewodniczący, Andrzej Czuma po spotkaniu z rodziną
Krzysztofa Olewnika powiedział, że jest już przekonany do powołania sejmowej
komisji śledczej. Zmienił zdanie na ten temat, bo jeszcze rano w Sygnałach Dnia
mówił nam, że właściwie uważa, że taka komisja nie powinna powstać. Jakie jest
pana zdanie w tej sprawie? Powinna powstać sejmowa komisja do wyjaśnienia tej
sprawy?
G.N.: Sprawa tej komisji, myślę, już jest przesądzona, skoro
premier Donald Tusk powiedział, że ta komisja będzie, no to większość
parlamentarna ją powoła. Może powinna powstać ta komisja, by wyjaśnić wszystkie
okoliczności, które wokół sprawy pana Olewnika się dzieją, natomiast martwi
mnie jedna rzecz, otóż deklaracja niektórych polityków, że ta komisja to
trzęsienie ziemi, ta komisja to przemeblowanie sceny politycznej, bo to
wskazuje na to, że nikt nie chce z tych polityków dociekać prawdy, a chce w
czasie kampanii do Parlamentu Europejskiego po prostu zbić kapitał polityczny.
I to mnie bardzo martwi i stawia duży znak zapytania, czy ta komisja doprowadzi
do wykrycia prawdziwych sprawców i wszystkich okoliczności w tej bulwersującej
sprawie.
G.Ś.: a nie martwi pana to, że ta komisja
może obciążyć SLD? Pojawiają się w prasie takie informacje, że w tą całą sprawę
jakoś jest zamieszany polityk SLD Grzegorz Korytowski, polityk lokalny, ale
jednak związany z pana partią.
G.N.: Nie ma takiej możliwości, nie ma takich obaw. SLD jest daleko
od tej sprawy jako formacja. Przypominam, że Sojusz Lewicy Demokratycznej ma dzisiaj
ponad 60 tysięcy członków i jedna osoba nie może zaważyć na wizerunku całej
formacji. Jeżeli ten pan, pan Korytowski, który nie jest członkiem władz
krajowych SLD ani nie był, który nie był nigdy parlamentarzystą ani wysokim
funkcjonariuszem żadnych struktur, nie może rzucać się cieniem na całą
formację. Przecież tu, w Szczecinie, w studio, w którym jestem kilku bardzo
wysokich rangą Platformy Obywatelskiej zostało przyłapanych z narkotykami w
ręku. Czy całą Platformę oskarża się, że jest to partia narkomanów? Nie, ta
osoba, o której mówimy, została zatrzymana, zostały postawione jej zarzuty i
mam nadzieję, że jego, tego pana, działania zostaną wyjaśnione. SLD jako
formacja nie ma nic z tym wspólnego. Minister Kalisz, który sprawował urząd w
czasie tamtego smutnego okresu dla państwa Olewników...
G.Ś.: No więc właśnie.
G.N.: ...powołał specjalną komisję i powołał specjalny zespół,
specjalny zespół, który wytropił, wykrył i złapał, przypominam: złapał tych
trzech najważniejszych podejrzanych, którzy byli zamieszani w to porwanie.
Niestety, oni już nie żyją, ale to dzięki właśnie tym ludziom w tym zespole ci
ludzie zostali złapani i osadzeni w więzieniu. I to jest rzecz, do której
doprowadził minister Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Nie mamy sobie, panie
redaktorze, nic do zarzucenia jako formacja i wszystkie te insynuacje i
wszystkie te sugestie, które płyną w różnego rodzaju programach i wypowiedziach
polityków po pierwsze są kłamliwe, po drugie niemoralne i nieetyczne i
niesprawiedliwe.
G.Ś.: No, pretensje do ministra Kalisza miał m.in. ojciec Krzysztofa
Olewnika, rodzina, że nie do końca jakby poważnie traktował tę sprawę, że
trochę ją jakby zlekceważył.
G.N.: Panie redaktorze, ja rozumiem sytuację państwa Olewników. Sam
jestem ojcem dwóch córek i gdybym stracił jedną, na pewno bym po prostu robił
wszystko, aby odnaleźć sprawcę i winnego. Mam nadzieję, że taka wielka
przykrość i taka tragedia nie spotka moją rodzinę. Ale też rozumiem jedną
rzecz, otóż minister Kalisz czy każdy minister, minister sprawiedliwości czy
minister spraw wewnętrznych i administracji ma pod sobą wiele różnych spraw i
jak znam Ryszarda Kalisza, wiem jedno – to jest człowiek, który złych sygnałów
czy sygnałów poważnych nigdy nie lekceważy. Ma wiele spraw na głowie i skoro
powołana została za jego funkcjonowania specjalna grupa, która ujęła
przestępców, no to pokazuje to, że pan Olewnik nie ma racji. Ja chciałbym, żeby
pan Olewnik naprawdę nie zarzucał wszystkiego co złe Sojuszowi Lewicy
Demokratycznej ani lewicy, bo to jest po prostu niesprawiedliwe. Trzy kolejne
ekipy rządzące w kraju nie potrafią sobie z tą jedną sprawą, a być może z
wieloma innymi, bo my o wszystkim też nie wiemy, panie redaktorze, ale z tą
jedną na pewno nie potrafi sobie poradzić. To, co wydarzyło się w ostatnich
miesiącach, jest najbardziej dla Polaka niebezpieczne, ponieważ sprawcy tego
tragicznego wydarzenia giną w niewyjaśnionych okolicznościach w więzieniu. To
pokazuje Polakom, że coś w systemie sprawiedliwości jest nie tak i ja bym się
nad tym skupił i chciałbym tę sprawę wyjaśnić, bo to znaczy, panie redaktorze,
jeżeli tego nie wyjaśnimy, że otóż ktoś zostanie w więzieniu osadzony, może zginąć
w niewyjaśnionych okolicznościach, a to sugeruje Polakom: uwaga, jesteście w
niebezpieczeństwie.
G.Ś.: No ale to też było przyczyną dymisji ministra sprawiedliwości i
powołania nowego ministra Andrzeja Czumy. Pan uważa, że to początek zmian w
rządzie? Media twierdzą, że kolejnym do odwołania może być minister Klich.
G.N.: Ja bym najpierw odwołał ministra finansów, panie redaktorze.
Otóż to, co dzieje się dzisiaj w rządzie, jeżeli chodzi o kryzys gospodarczy,
jest po prostu niewyobrażalne.
Dookoła nas wszędzie mamy fakty wskazujące na to, że kryzys Platforma do kraju
wpuściła szeroko otwartymi drzwiami. Kryzys zagnieździł się w naszym kraju i
cierpią na tym zwykli ludzie, tracą pracę, mają obniżone pensje, mają
zamrażane pensje, są wysyłani na bezpłatne urlopy. Ale minister finansów jakby
tego problemu nie widzi, mówi cały czas, że wszystko jest w porządku, nie
przygotowuje i nie dostosowuje codziennie prawie że planu naprawczego czy planu
ratunkowego, tak jak jest to w innych krajach. Więcej – pan minister finansów
staje przed kamerami i mówi: wszystko jest w porządku. No więc to jest bardzo niebezpieczne
działanie. Więcej – okazuje się, że w budżecie państwa brakuje pieniędzy na
podstawowe działania poszczególnych resortów, brakuje pieniędzy, które powinny
trafić do opieki społecznej, więc to, co robi pan minister finansów każdy
dobrze funkcjonujący premier i premier, który tak często powołuje się na
standardy, powinien odwołać takiego ministra i to po prostu z dnia na dzień.
G.Ś.: Panie przewodniczący, wczoraj
Zbigniew Chlebowski ogłosił, że Donald Tusk jest kandydatem tak naprawdę na
prezydenta. Grzegorz Schetyna pewnie zostanie wtedy premierem, kiedy Donald
Tusk będzie kandydował. W SLD jest już kandydat na prezydenta?
G.N.: Rozmawiamy o tym, natomiast do wyborów jest jeszcze dużo
czasu. Nie chcemy się włączać w tę bijatykę między Donaldem Tuskiem a Lechem
Kaczyńskim. Dzisiaj po pierwsze pracujemy nad naszymi propozycjami dotyczącymi
kryzysu w Polsce, po drugie walczymy o nasze ustawy, które dawno temu
złożyliśmy w parlamencie, a marszałek Komorowski je blokuje, które pomogłyby
właśnie w ciężkich czasach, po trzecie – przygotowujemy się do kampanii do
Parlamentu Europejskiego.
G.Ś.: No właśnie, a już wiadomo, że w tej kampanii SLD będzie miało
konkurencję. Centrolewica powstaje, Dariusz Rosati ma być, jak rozumiem,
liderem tej formacji. To oznacza, że będzie walka między centrolewicą a SLD.
Boi się pan tej konkurencji?
G.N.: Ja tam z nikim, panie redaktorze, nie zamierzam walczyć.
Natomiast mam nadzieję, że jednak dojdzie do wspólnego działania w ramach
jednej listy po lewej stronie sceny politycznej, ponieważ konkurencja jest
silna. Myślę tu o Prawie i Sprawiedliwości i o Platformie Obywatelskiej. Nie może
być dominacji prawicy, tak wielkiej dominacji prawicy w Polsce. Znaczy jeżeli
powstanie jakaś inna inicjatywa po lewej stronie sceny politycznej, moim
zdaniem jest ona skazana na porażkę, a tylko będzie dzieliła głosy na scenie
politycznej w Polsce. Wierzę głęboko, a takie rozmowy mnie czekają jeszcze, że
dojdzie do porozumienia i zbudujemy jedną silną listę, bo lewica, jak wszystkie
badania pokazują, w Polsce jest potrzebna, a szczególnie w dobie kryzysu. My
dwukrotnie, panie redaktorze, kiedy sprawowaliśmy władzę i rządziliśmy w kraju,
poradziliśmy sobie z rosnącym bezrobociem, poradziliśmy sobie z kryzysem
gospodarczym, wprowadziliśmy bardzo wiele mechanizmów, które do dzisiaj dobrze
skutkują w Polsce. Więc mamy się czym pochwalić i mamy znakomity zestaw ludzi
na zapleczu, więc warto by było (...)
G.Ś.: A z kim pan będzie rozmawiał? Z kim pan będzie rozmawiał o
tworzeniu tej wspólnej listy? Z panem Rosatim? Z Włodzimierzem Cimoszewiczem?
G.N.: W najbliższym czasie i z panem premierem Cimoszewiczem, i z
panem posłem Dariuszem Rosatim.
G.Ś.: Te rozmowy odbędą się jeszcze przed powołaniem nowej partii,
czyli przed niedzielą?
G.N.: Tak bym chciał i mam nadzieję, że te rozmowy się odbędą i tak
planujemy, że odbędą się teraz, w tym tygodniu. I mam też nadzieję, że nie
będzie powstawała żadna dodatkowa inicjatywa i że wszystko będzie szło w tym
kierunku, że powstanie jedna silna lewicowa alternatywa dla prawicy, a emanacją
tej alternatywy będzie jedna wspólna lista do Parlamentu Europejskiego.
G.Ś.: Barack Obama likwiduje więzienie w Guantanamo zgodnie ze swoją
zapowiedzią wyborczą. Problem polega na tym, że nie bardzo wiadomo, co zrobić z
więźniami. I teraz problem powstaje, które kraje mogłyby przyjąć tych więźniów,
którzy nie mają zdecydowanych zarzutów o terroryzm. Jak powinna się pana
zdaniem zachować Polska, jak powinien się zachować polski rząd?
G.N.: Te więzienia, które likwiduje dzisiaj prezydent Barack Obama
były przedmiotem różnych scenariuszów do filmów i książek. Ja jestem
przeciwnikiem używania siły, przeciwnikiem wojen i przeciwnikiem tortur. To
bardzo skomplikowany temat, natomiast jeżeli mógłbym coś zaproponować i radzić
politykom z polskiego rządu obecnego, a polskiego rządu, nie powinniśmy być
pionierem w podnoszeniu ręki: to może u nas.
G.Ś.: Francja i Niemcy zgodziły się, chcą przyjąć niektórych więźniów.
G.N.: No to jeżeli tak, się zgodziły, to jest moim zdaniem problem
rozwiązany.
G.Ś.: Co dalej z ustawą medialną? Czy jest porozumienie z Platformą w
tej sprawie?
G.N.: To jest ciekawe pytanie, panie redaktorze, i trafne, i na
czasie, dlatego że wczoraj pojawił się bardzo dziwny artykuł w Gazecie Wyborczej i w ogóle (...)
G.Ś.: „SLD wraca do telewizji”, jak mogliśmy przeczytać.
G.N.: No właśnie, więc po pierwsze nigdzie nie wraca. Ja za
politykę kadrową w telewizji nie odpowiadam ani nikt z kierownictwa Sojuszu
Lewicy Demokratycznej. Jeżeli ktoś sięga po ludzi z wewnątrz telewizji, którzy
pracują tam od lat albo szuka fachowców na rynku, to przecież my nie możemy za
to odpowiadać. Jeżeli nawet ludzie związani kiedyś z telewizją Roberta
Kwiatkowskiego czy prezesa Walendziaka, czy prezesa Dworaka wrócą do telewizji,
to przecież nie mamy na to żadnego wpływu i taka próba oskarżania nas dzisiaj jest
dla mnie w ogóle niezrozumiała.
Po drugie coraz więcej
informacji krąży, że to Platforma dogadała się z obecnymi władzami telewizji,
aby, że tak powiem brzydko, takiego brzydkiego słowa użyję, posprzątać w
telewizji, kiedy przyjdzie Platforma Obywatelska. Co z naszej strony?
Przypominam, rok temu w lipcu otrzymaliśmy jako Sojusz Lewicy Demokratycznej obietnicę,
że będzie przygotowana nowa ustawa medialna, bo ta pani Śledzińskiej–Katarasińskiej
była do niczego.
G.Ś.: No i została przygotowana...
G.N.: Tak się nie stało, we wrześniu...
G.Ś.: ...została przekazana panu.
G.N.: Tak, ale we wrześniu ona nie została ani we wrześniu, ani w październiku,
ani w listopadzie, dopiero w grudniu otrzymaliśmy projekt tej ustawy.
Zapowiedzieliśmy, że potrzebujemy miesiąc czasu, aby przygotować naszą opinię,
nasze poprawki ewentualne do tej ustawy. Solidnie zespół pod kierownictwem
wicemarszałka Jerzego Szmajdzińskiego solidnie przygotował naszą filozofię
postępowania w tej sprawie, nasze poprawki i ideę funkcjonowania mediów
publicznych. Na początku tego roku, przypominam, ja i Jerzy Szmajdziński przekazaliśmy
oficjalnie na konferencji prasowej Platformie Obywatelskiej nasz pogląd na tę
ustawę i nasze poprawki. I od tego czasu cisza. Więc jeżeli są jakieś pytania i
zarzuty wobec... jeżeli chodzi o media publiczne, bardzo proszę kierować się do
Platformy Obywatelskiej, a nie do SLD. My swoją pracę wykonaliśmy rzetelnie i w
jak najlepszy sposób i ze wszystkimi standardami, które obowiązują w takiej
materii.
G.Ś.: No ale to jak pan przypuszcza, co będzie dalej wobec tego? Czy
pan próbował rozmawiać, nie wiem, z posłem Chlebowskim czy z innymi politykami
Platformy? Czy jest jakiś... pan sobie założył jakiś okres, gdzie tę ustawę
trzeba załatwić, że tak powiem?
G.N.: No, panie redaktorze, my chcielibyśmy, aby ta ustawa była
procedowana jak najszybciej. Nawet zaproponowaliśmy taką dosyć szybką drogę
pracy, aby powołać specjalny zespół z członków komisji, sejmowej komisji, aby
pracował już nad szczegółami tej ustawy, ale ruch, tak jak powiedziałem, jest
po stronie Platformy Obywatelskiej. Na pytanie na ostatnim posiedzeniu sejmu,
co z ustawą medialną, otrzymaliśmy informację, że eksperci pracują, że niedługo
odpowiedź będzie, więc chcielibyśmy znać odpowiedź, czy te czy inne zapisy
podobają się Platformie, które się nie podobają, abyśmy mogli nad nimi
pracować, bo, mówię, dzisiaj wszystko jest po stronie Platformy Obywatelskiej.
To Platformę trzeba pytać o kalendarz działań nad tą ustawą.
G.Ś.: A wiceprezes Telewizji pan Rudomino jest związany z SLD?
G.N.: Pan Rudomino był rekomendowany przez Samoobronę i z tamtą
partią się związał. Kiedyś podobno był człowiekiem związanym z lewicą. Nie
wiem, nie byłem wtedy w polityce ogólnokrajowej, trudno mi powiedzieć. Mogę
oceniać pana Rudomino tylko po tym, co robi dzisiaj w Telewizji i niektóre
działania, które wykonuje pan Rudomino, mogę ocenić pozytywnie. I to wszystko.
G.Ś.: Dziękuję bardzo. Szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorz
Napieralski był moim gościem.
G.N.: Dziękuję uprzejmie.
(J.M.)