Grzegorz Ślubowski: W
Szczecinie Grzegorz Napieralski, Przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Dzień dobry.
Grzegorz Napieralski:
Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry państwu.
G.Ś.: Porozumienie
dla Przyszłości, tak się nazywa nowy ruch polityczny. W jego skład wchodzą
między innymi: Socjaldemokracja Rzeczpospolitej Polskiej i Partia Demokratyczna.
Lider tego ruchu Dariusz Rosati zaproponował wspólną listę do Parlamentu
Europejskiego SLD. Co pan na to jako lider SLD? Będzie wspólna lista?
G.N.: Znaczy
odbyła się wczoraj kolejna inicjatywa inicjowana przez Marka Borowskiego jako
lidera swojej partii. Każdy ma prawo do takich inicjatyw politycznych. No,
wzywanie przez pana Rosatiego SLD do wspólnej listy lekko mnie dziwi, dlatego
że odbyłem niejedną rozmowę z Dariuszem Rosatim i on dokładnie wie, że SLD od
dłuższego czasu jest otwarte na jedną dużą, silną lewicową listę w Polsce, więc
nie ma do czego nawoływać.
G.Ś.: A na tej liście
będą właśnie liderzy Partii Demokratycznej i liderzy Socjaldemokracji
Rzeczpospolitej?
G.N.: Znaczy
najpierw w łonie tego ruchu musi dojść do porozumienia, ponieważ ja nie byłem
gościem na tym spotkaniu, krótkim spotkaniu wczorajszym...
G.Ś.: A pan był
zaproszony czy nie?
G.N.: Czytałem...
Zaraz powiem. Czytałem depeszę i widziałem przekazy medialne i problem polega
na tym, że sam lider Partii Demokratycznej, poseł Onyszkiewicz mówił, że jego
partia jest partią w centrum, bliżej prawicy polskiej, niekoniecznie chce z
lewicą budować wspólną listę. Więc musi dojść do porozumienia w łonie tego ruchu, a dopiero możemy mówić o
ewentualnym w takim razie starcie, no bo z niewolnika nie ma pracownika.
G.Ś.: Czyli nie chce
pan wspólnej listy z działaczami Partii Demokratycznej, jak rozumiem.
G.N.: Wie pan, ja
chciałbym silną lewicową partię w Polsce, taka, która zajmuje się sprawami
lewicy przypisanej, szczególnie w dobie kryzysu i nie chciałbym
eksperymentować. Natomiast listy lewicy powinny być otwarte, tak jak mówiliśmy,
w wielu miejscach i powtarzamy w wielu miejscach, na różne środowiska, ruchy
obywatelskie, stowarzyszenia, Partię Zielonych, związki zawodowe, oczywiście. I
to jest siłą lewicy europejskiej i będzie siłą lewicy polskiej, w to głęboko wierzę.
G.Ś.: No ale niech
pan skonkretyzuje. To znaczy na różne stowarzyszenia powinno być otwarte, także
na środowisko Partii Demokratycznej?
G.N.: Partia
Demokratyczna jest formacją, która określa się jako formacja blisko centrum,
jako blisko prawicy. Poseł
Onyszkiewicz nie chce współpracy z Sojuszem
Lewicy Demokratycznej, więc ta sprawa jest przesądzona przez tamto
środowisko, nie przez moje. Nasza koalicja wspólna się rozpadła, więc
trudno mówić dzisiaj, żeby powracać do jakichś wspólnych działań, które nie
przyniosły efektu.
G.Ś.: Nie ma powrotu
do tego, co było, a czy Włodzimierz Cimoszewicz będzie w takim razie, no,
lokomotywą wspólnej listy lewicy czy listy SLD?
G.N.: Włodzimierz
Cimoszewicz jest znakomitą postacią polskiej polityki, premierem, marszałkiem
sejmu, człowiekiem o wielkim autorytecie u Polaków i ewidentnym człowiekiem
lewicy. Wierzę głęboko, że uda się zbudować silną listę wyborów do Parlamentu
Europejskiego i na tej liście będzie Włodzimierz Cimoszewicz.
G.Ś.: Panie przewodniczący, rząd zapowiada oszczędności,
zapowiedź wstrzymania podwyżek posłom, wysokim urzędnikom tak zwanej „erki”. To
jedno z wielu posunięć, ale panu się to podoba ten ruch?
G.N.: Jeżeli chodzi
o podwyżki dla parlamentarzystów czy dla wysokich urzędników państwowych,
proszę bardzo. Ci, którzy dużo zarabiają jak najbardziej tak, mogą przez rok
czy półtora roku nie otrzymać tej podwyżki. Natomiast martwię się, dlatego że
ta sprawa wokół (...) to taka przykrywka do tego, że może być tak, że w całej
administracji będą szukane oszczędności, to znaczy że urzędnik w gminie, urzędnik
w powiecie będzie miał zamrożone pensje, nie będzie miał podwyżki i to już mnie
martwi, dlatego że ci ludzie zarabiają bardzo mało.
G.Ś.: Przynajmniej na
razie premier twierdzi, że te szukanie oszczędności nie dotknie zwykłych ludzi,
że to będzie dotyczyło jednak samych ministerstw i że będzie dotyczyło właśnie
najwyższych urzędników państwowych.
G.N.: Panie
redaktorze, za grosz nie wierzę premierowi, dlatego że jeszcze w październiku
zeszłego roku, w listopadzie zeszłego roku przekonywał Polaków premier Donald
Tusk, obiecywał Polakom, że przecież nie ma kryzysu, nie będzie kryzysu, że
rząd jest świetnie przygotowany, że są zagwarantowane środki, że wszystko jest
pod kontrolą. Ledwo rozpoczął się rok 2009, na wszystko brakuje pieniędzy,
zwalniani są ludzie, ludzie są spanikowani, nie wiedzą, co się dzieje,
przedsiębiorstwa wstrzymują produkcję. Dzisiaj prowadzi pan ze mną wywiad, panie
redaktorze, w Szczecinie, gdzie jest wielki przemysł stoczniowy. Nikt nie wie,
co z tym przemysłem się stanie, co będzie, a przemysł stoczniowy to nie tylko
produkcja w Szczecinie statków, ale to są również kooperanci, czyli duże firmy
w całym kraju. Więc jak tu
wierzyć premierowi, kiedy nie dopina się budżet na początku roku, chociaż
opozycja, w tym Sojusz Lewicy Demokratycznej, w sposób merytoryczny wskazywali
błędy tego budżetu i błędy działania rządu.
G.Ś.: No, co gorsze,
Donald Tusk także zapowiedział, że będą wstrzymane przynajmniej niektóre
reformy, te, które były zapowiadane na rok 2009, zostaną przełożone na rok
następny. Ma to dotyczyć między innymi wysłania sześciolatków do szkół. Panu
się ten pomysł podobał.
G.N.: Wie pan, w
czasie kryzysu powinna polityka rządu wyglądać otóż inaczej. Rząd szuka
wszędzie oszczędności, premier z uśmiechem i zadowoleniem mówi: otóż
znaleźliśmy niepotrzebne wydatki. Wie pan, tak się zastanawiałem wczoraj, jak
słuchałem tych przekazów z konferencji pana premiera, czy to nie jest tak, że
gdyby nie kryzys, to w takim razie trwonione byłyby pieniądze na lewo i na
prawo przez rząd Platformy Obywatelskiej? A z drugiej strony wszystkie państwa
na świecie robią całkowicie inaczej, otóż szukają właśnie pieniędzy po to, żeby
wydać te pieniądze na prace publiczne, na nowe inwestycje.
Mówi pan o programie sześciolatków. To właśnie powinien
dzisiaj być przygotowany wielki narodowy program budowy przedszkoli, remontów
szkół, rozbudowy szkół, przygotowania nowych nauczycieli, tak aby pieniądz
pojawił się na rynku, ludzie zarabiali pieniądze i w ten sposób napędzali
gospodarkę. Dzisiaj oszczędności, niewydawanie pieniędzy spowoduje, że ludzie
nie zarobią, stracą miejsca pracy. Bardzo dziwne zachowanie. To pokazuje, że
Donald Tusk i jego ekipa po pierwsze nie ma dobrego zaplecza eksperckiego, po
drugie nie ma pomysłu, po trzecie nie potrafi zarządzać kryzysem, nie potrafi
się odnaleźć w kryzysie. To bardzo niebezpieczne dla nas, Polaków.
G.Ś.: Ale żeby, tak
jak pan powiedział, pieniądz pojawił się na rynku, to ja rozumiem musi być
deficyt budżetowy, tak? I zagrożenie inflacji w tym momencie. No bo inaczej pieniądz
się nie pojawi na rynku.
G.N.: Wie pan, inflacja
to jest pojęcie względne. Pytanie: na jakim poziomie i jak ona ma wyglądać? Ale
w czasach kryzysu nie jest to wielkie zagrożenie. I ja chciałbym usłyszeć od przedstawicieli rządu
polskiego, jak zamierza poradzić sobie z tym, że dzisiaj przedsiębiorstwa nie
mają zleceń, że firmy zwalniają pracowników, chciałbym usłyszeć, jaki jest
pakiet socjalny dla tych ludzi, którzy z dnia na dzień tracą pracę. To
są dzisiaj rzeczy najważniejsze. Rząd nie przedstawił takiego programu.
Słyszymy, czytamy, widzimy w Stanach Zjednoczonych prezydent Obama nakazał
wielkie inwestycje ogólnonarodowe, w Polsce takich wielkich inwestycji nie ma.
G.Ś.: No, prezydent
Obama ma dolary, my możemy co najwyżej emitować złotówki. Moje ostatnie
pytanie, panie przewodniczący, dotyczy
ustawy medialnej, ponieważ podczas ostatniej naszej rozmowy pan powiedział, że
ruch należy do Platformy Obywatelskiej, że państwo czekacie na to, że Platforma
zareaguje pisemnie na te poprawki, które zgłosiliście do tej ustawy, między
innymi dotyczące finansowania mediów publicznych. Poseł Chlebowski powiedział,
że żadnych pisemnych uwag nie będzie. Co dalej z ustawą medialną?
G.N.: Jedna tylko
uwaga. Prezydent Obama ma faktycznie dolary, to prawda, my mamy złotówki, ale dwukrotnie
jako SLD udowodniliśmy, że i ze złotówkami można wyjść z kryzysu i wzmocnić
polską gospodarkę na bardzo wysokim poziomie.
Jeżeli chodzi o ustawę medialną, otóż dziwi mnie postawa
przewodniczącego Chlebowskiego, być może nie chce tej ustawy, być może nie ma
pomysłów Platforma, jak mają być zarządzane i reformowane media publiczne.
Trudno mi powiedzieć. My zrobiliśmy rzetelną analizę projektu ustawy, który
otrzymaliśmy od Platformy Obywatelskiej, poprawki swoje nanieśliśmy,
przedstawiliśmy oficjalnie wszystko przy otwartej kurtynie, wykonaliśmy naprawdę
znakomitą pracę i czekamy teraz na efekty naszych działań ze strony Platformy
Obywatelskiej. To, co robi przewodniczący Chlebowski jest szkodliwe dla mediów
publicznych i szkodliwe dla Polski.
G.Ś.: Grzegorz
Napieralski, Sojusz Lewicy Demokratycznej. Dziękuję.
G.N.: Dziękuję
uprzejmie.
(J.M.)