Program 1... pod każdym względem

SYGNAŁY DNIA


Nie będzie zgody SLD na zmianę ordynacji wyborczej

29.06.2009 07:15

Grzegorz Napieralski

Rozmawiali: Wiesław Molak i Henryk Szrubarz

  • Posuchaj09-06-29 napieralski.mp3Zapisz

Wiesław Molak: Nasz gość w studiu Polskiego Radia w Szczecinie: Grzegorz Napieralski, Przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Dzień dobry, witamy w Sygnałach.

Grzegorz Napieralski:  Dzień dobry, witam serdecznie.

Henryk Szrubarz:  Panie przewodniczący, krytyka w Sojuszu Lewicy Demokratycznej nie opłaca się.

G.N.: Dlaczego?

H.S.: No, dlatego że można na przykład być za to zawieszonym na trzy miesiące, tak jak poseł Szejna.

G.N.: Ja jestem człowiekiem, który lubi krytykę, krytykę konstruktywną. Przewodniczący frakcji Andrzej Szejna ma prawo krytykować, ale niech ta krytyka będzie po pierwsze prawdziwa, a po drugie powinna odbywać się w miejscu, do którego jest przeznaczona, czyli posiedzenie rady krajowej...

H.S.: Czyli jak będzie krytykował za bardzo i na forum publicznym, to go zawiesimy, tak?

G.N.: Jeżeli ktoś łamie statut, to są od tego odpowiednie procedury i te procedury zostały wdrożone w przypadku posła Andrzeja Szejny.

H.S.: Złamał statut?

G.N.: Naszym zdaniem tak.

H.S.: Dlaczego?

G.N.: Bo wprowadził opinię publiczną w błąd i mówił nieprawdę. A mówienie nieprawdy jest złamaniem karty zasad etycznych.

H.S.: A w czym mówił nieprawdę,  panie przewodniczący?

G.N.: Panie redaktorze, ta sprawa jest już zamknięta, zarząd zajął się tym w piątek, podjął decyzję, decyzja była podjęta demokratycznie po wysłuchaniu wszystkich za i przeciw i dla nas ta sprawa jest już zakończona.

H.S.: Dwa poważne zarzuty padły pod adresem kierownictwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej ze strony Andrzeja Szejny. Tutaj chodzi na przykład o faworyzowanie, jeśli chodzi o województwo małopolskie i świętokrzyskie, pani poseł Senyszyn. I druga rzecz – to, że w łonie kierownictwa SLD panuje sekciarstwo.

G.N.: Jedna i druga teza jest nieprawdziwa.

H.S.: A to, że udzielił pan Joannie Senyszyn sporej pożyczki partyjnych pieniędzy to też nieprawda?

G.N.: Tym bardziej nieprawdziwa informacja, wręcz sugerująca, że są nieprawidłowości finansowe w Sojuszu. Takich nieprawidłowości nie ma, jesteśmy formacją polityczną, która od lat składa w Państwowej Komisji Wyborczej odpowiednie sprawozdania i one są te sprawozdania oceniane jak najlepiej. Możemy poszczycić się bardzo dobrą pracą skarbnika generalnego, jak również zespołu finansowego. I właśnie takie wypowiedzi szkodzą wizerunkowi Sojuszu Lewicy Demokratycznej, dlatego że są nieprawdziwe i burzą pewien obraz pewnego dobrego funkcjonowania systemu finansowego w partii.

H.S.: A wypowiedzi posła Ryszarda Kalisza też szkodzą wizerunkowi Sojuszu Lewicy Demokratycznej?

G.N.: Panie redaktorze, wszystkie te sprawy zostały wyjaśnione i zamknięte w piątek. I naprawdę dla nas te tematy są już przeszłością, dzisiaj zajmujemy się sprawami ważniejszymi.

H.S.: No dobrze, ale są też poważniejsze zarzuty, które chyba nie zostały zamknięte w piątek, na przykład stwierdzenia posła Olejniczaka, że w partii nic się nie dzieje, że zapowiedzi programowe Sojuszu Lewicy Demokratycznej pozostają na papierze. Zarzuty Jerzego Szmajdzińskiego, że właściwie Sojusz Lewicy Demokratycznej nie ma programu.

G.N.: Znaczy w piątek i w sobotę słuchałem wicemarszałka Jerzego Szmajdzińskiego, który w sposób bardzo analityczny i bardzo dokładny podsumował naszą kampanię wyborczą, wyciągając z tego wnioski i pokazywał wiele ciekawych rozwiązań na przyszłość, natomiast poseł Olejniczak był tylko w sobotę na posiedzeniu rady krajowej, no i przypominam, że do niedawna, czyli do tak naprawdę kilku dni wcześniej był szefem klubu parlamentarnego i członkiem najwyższych władz. Więc nie rozumiem, skąd nagle takie recenzje u pana Olejniczaka, a ja ich nie słyszałem na radzie krajowej.

H.S.: A gdyby coś takiego było, to poseł Olejniczak by ponosił część odpowiedzialności za to, że w Sojuszu się nic nie dzieje?

G.N.: Znaczy łatwo jest recenzować, kiedy zawsze staje się z boku, natomiast poseł Olejniczak jest osobą, która jest czy była w kierownictwie, dzisiaj jest eurodeputowanym. Ale naprawdę, proszę mi uwierzyć, wszystkie sprawy w tej materii zostały wyjaśnione, przyjęliśmy odpowiednie uchwały i kierunki, w których powinien podążać Sojusz Lewicy Demokratycznej w najbliższych miesiącach.

W.M.: A sprawa Danuty Huebner też została wyjaśniona do końca?

G.N.: W kontekście?

W.M.: No, także przewodniczący mówi nam, że rozmawiał z komisarz o starcie z naszych list i spotkał się z jej odmową, tymczasem Danuta Huebner zaklina się, że to nieprawda, nikt z partii się z nią nie kontaktował.

G.N.: No, wie pan, panie redaktorze, trzeba by chyba w takim razie nagrywać chyba rozmowy wzorem polityków czy dziennikarzy niektórych. Natomiast no cóż możemy powiedzieć? I wicemarszałek Jerzy Szmajdziński, i ówczesny wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego poseł Marek Siwiec, i ja rozmawialiśmy i podejmowaliśmy próby dalszych rozmów z panią komisarz, które spotykały się z reakcją dla nas nieprzychylną. I wiemy teraz, dlaczego, dlatego że Donald Tusk obiecał pani Danucie Huebner start w wyborach do Parlamentu Europejskiego i obiecał jej pozostawienie teki komisarza, co, oczywiście, się nie sprawdziło. Pani Huebner została oszukana. No ale cóż, przeżyliśmy tę stratę, przeżyliśmy ten zawód, przeżyliśmy tę zdradę. Trudno, idziemy dalej.

H.S.: Czy rzucił pan, jak część prasy o tym pisze, nowy temat do dyskusji, kto będzie kandydatem na urząd prezydenta Sojuszu Lewicy Demokratycznej? I tutaj chodzi o panie.

G.N.: My stoimy niewątpliwie na początku drogi do wyłonienia kandydata na prezydenta. Za rok wybory, za rok z niewielkim okładem, za chwilę SLD musi mieć już swojego kandydata, którego ogłosi. Ja jako przewodniczący formacji lewicowej muszę równo traktować i koleżanki, i kolegów, panie i panów, więc stąd też w moim wystąpieniu zdanie o kobietach.

W.M.: Jolanta Szymanek-Deresz kandydatem Sojuszu na prezydenta w 2010 roku, a Jolanta Kwaśniewska kołem zamachowym kampanii?

G.N.: Ja bym nie spekulował teraz, dlatego że wszystko jest przed SLD. My zapowiedzieliśmy na radzie krajowej, ponieważ oprócz podsumowania mówiliśmy też, co w przyszłości, przyjęliśmy zasadę, że będziemy konsultować decyzje co do kandydata czy kandydatki na prezydenta z partią, więc cały proces konsultacji rozpocznie się zaraz po wakacjach. Więc proszę mnie teraz zwolnić z przymusu odpowiadania na takie pytania bardzo szczegółowe.

W.M.: A pan by nie chciał startować?

G.N.: Ja już powiedziałem, że w tym wyborach nie wystartuję.

H.S.: Panie pośle, czy twierdzi pan, że jeśli chodzi o program Sojuszu Lewicy Demokratycznej na lata najbliższe, to żadnych słabości nie ma?

G.N.: My powiedzieliśmy, że po pierwsze mieliśmy program wyborczy do Parlamentu Europejskiego, mamy swoją konstytucję programową, która jest takim fundamentem ideowym SLD, i przygotowujemy się do wyborów samorządowych i wyborów prezydenckich. I na pewno te dwa wielkie wydarzenia będą przyczynkiem do tego, aby pokazać, jaki mamy program dla samorządowców, jaki mamy program dla Polski, jeśli chodzi o naszego kandydata na prezydenta.

H.S.: A jeśli chodzi o wybory samorządowe, dzisiejsza Rzeczpospolita informuje, że Platforma Obywatelska pracuje nad ordynacją i za rok wybory w miastach i gminach mają się odbyć w jednomandatowych okręgach wyborczych. W tej sprawie już trwają negocjacje z Polskim Stronnictwem Ludowym. Czy pan coś na ten temat wie?

G.N.: Czytałem ten artykuł dzisiaj. Zresztą sugestia artykułu jest taka, że ma to być tak naprawdę ordynacja, która w sposób, że tak powiem, pośredni pozwoli... czy w sposób jakiś zamyślony, może tak będzie lepiej, pozwoli różnymi znowuż gierkami Platformie wygrać te wybory. Otóż ja ostrzegam Platformę Obywatelską, że specjalne majstrowanie przy ordynacjach wyborczych po to, by kolejne wybory wygrać, czyli już nie poparciem realnym, tylko właśnie takim lekko zakłamanym, no, mogą skończyć się źle. Tak już próbowało Prawo i Sprawiedliwość z Samoobroną i z Ligą Polskich Rodzin w wyborach roku 2006, też na chwilę przed wyborami zmieniono ordynację, wprowadzono tak zwane blokowanie, aby uratować poparcie, które dawało większość w samorządach. To się PiS-owi wtedy nie udało. Więc przestrzegam Platformę Obywatelską, żeby takich zabiegów nie próbowała. My powinniśmy rozmawiać o ordynacjach wyborczych i poprawiać je, ale wspólnie i zgodnie z trendem demokratycznym, a nie po to, żeby na ten rok jedna partia mogła wygrać właśnie przy takich machlojkach ustawowych.

H.S.: No ale każdej partii politycznej zależy, właściwie powinno zależeć na zwycięstwie w wyborach...

G.N.: Ale uczciwie, panie redaktorze.

H.S.: A sądzi pan, że to byłoby nieuczciwe? Przecież dokonałaby się zmiana ordynacji wyborczej drogą prawną i w sposób jak najbardziej zgodny z Konstytucją, po porozumieniu na przykład z Polskim Stronnictwem Ludowym.

G.N.: Po pierwsze zamierzenia muszą być uczciwe i intencje (...)

H.S.: No, założenia uczciwe są jasne: chcemy wygrać wybory.

G.N.: Czas... No, to jest za mało jeszcze. Czas przygotowania takiej ordynacji wyborczej musi być odpowiedni, a nie że rozpoczną się prace właśnie teraz. Czytałem w artykule, że trwają rzekomo od miesiąca, czyli zakończą się na początku przyszłego roku, a może jeszcze później. Czyli ani kandydaci, ani obecni samorządowcy nie będą się do takiej ordynacji mogli przygotować ani jej szczegółowo poznać. Natomiast intencje są bardzo istotne, każda partia powinna mieć w swoim celu i ma w swoim celu wygrywanie wyborów, ale niech to będzie otóż tak realizowany cel, że każdy będzie wygrywał programem, dobrymi postaciami i świetną kampanią wyborczą.

H.S.: No ale co w tym złego, że głosowałoby się na konkretnego kandydata?

G.N.: Panie redaktorze, tutaj w tym studio niestety nie rozbierzemy tej ordynacji na drobne. Ordynacje wyborcze są bardzo szczegółowym prawem wyborczym, bardzo skomplikowanym, jak zauważyliśmy choćby po ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego, gdzie przez dwa dni nawet specjaliści, którzy pracowali dla różnego rodzaju telewizji czy rozgłośni radiowych nie wiedzieli, kto tak naprawdę wszedł do Parlamentu Europejskiego. Założenia być może, które pojawiły się mediach, są piękne i wzniosłe, tylko zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Więc jeżeli szczegóły tej ordynacji wyborczej, tak jak, przypominam, w roku 2006, będą tak zapisane, aby faworyzować partię najsilniejszą w sondażach, no to znaczy, że intencje nie są czyste i zgody SLD na taką ordynację nie będzie.

H.S.: Kolejny temat z dzisiejszej prasy – niemiecka chadecja będzie walczyć o międzynarodowe potępienie wypędzeń, tak to wynika z przyjętego wczoraj programu wyborczego tej partii. O wykreślenie z programu tych zapisów bezskutecznie zabiegali najbliżsi współpracownicy Angeli Merkel. O sprawie dzisiejsza Gazeta Wyborcza informuje. I te zapisy miałyby być swego rodzaju rekompensatą dla wypędzonych za to, że Erika Steinbach nie została przez Merkel dopuszczona do rady Muzeum Wysiedleń w Berlinie. Czy to może być groźne dla nas?

G.N.: Myślę, że groźne, dlatego że za chwilę – tak jak w czasie kampanii wyborczej – obudzą się politycy, którzy to będą chcieli wykorzystywać tutaj w Polsce i pobudzać takie nastroje niepewności, strachu. Ja apeluję do polityków niemieckiej prawicy, przyjaciół Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej, aby jednak takich zapisów nie było. Jesteśmy wiele, wiele lat po wojnie, po tragicznych przeżyciach, jeszcze wiele osób żyje i pamięta te tragiczne wydarzenia i każda próba dzisiaj podgrzewania bardzo negatywnych emocji i wspomnień jest naprawdę niepotrzebna. Przypominamy – kto rozpętał drugą wojnę światową? Co tak naprawdę było wynikiem tych strasznych lat? I naprawdę, szczególnie my tutaj, w Szczecinie, chcielibyśmy, aby już takie rzeczy nie miały miejsca. Czcimy pamięć wszystkich, którzy ucierpieli w czasie drugiej wojny światowej, szczególnie cywilów, którzy przez machinę wojenną zostali najbardziej dotknięci. Ale już nie wykorzystujmy tego do polityki – to jest apel do polityków niemieckich, ale również apel do polityków polskich, którzy za chwilę będą to wykorzystywali, aby tutaj zbić kilka punktów procentowych.

W.M.:  Panie przewodniczący, wielka woda wypłukała miliony złotych z Małopolski i Dolnego Śląska. Czy będzie może jakaś uchwała, a może jakaś pomoc od Sojuszu Lewicy Demokratycznej dla tych, którzy ucierpieli w tej powodzi?

G.N.: My zawsze w każdej takiej tragicznej sytuacji jesteśmy wśród ludzi i pomagamy. W różny sposób – od pomocy finansowej przy tragediach po pomoc taką normalną, ludzką, pojawiamy się w tych miejscach, proponujemy pomoc, choćby nawet w żywności, w ciepłych kocach, jeżeli są potrzebne. Natomiast tu problem jest gdzie indziej. To, że partie polityczne pomogą czy instytucje się w to zaangażują, problem jest w systemie reagowania na takie wielkie kataklizmy, bo już nie raz przeżyliśmy takie powodzie, w 97 roku szczególnie. I rządy poszczególnie nie wyciągają z tego wniosków. Problem polega na tym, że w czasie, kiedy płyną potężne środki z Unii Europejskiej, kiedy mieliśmy przez ostatnie lata wzrost gospodarczy, zamiast ubezpieczać tereny, zabezpieczać tereny, które są zagrożone powodzią, niestety nic się nie robiło, nie budowało się zbiorników, nie budowało się wałów przeciwpowodziowych, nie budowało się bardzo sprawnego, szybkiego systemu ostrzegania przed takimi właśnie tragediami. I to jest problem dzisiaj rządu, a szczególnie pana premiera Schetyny.

W.M.: Ale jest już pomoc SLD? Czy na razie tylko...

G.N.: Pyta pan o naszą partię.

W.M.: Tak, czy w czasie tych obrad na temat tego się mówiło?

G.N.: Mówiło się niejednokrotnie, szczególnie że wielu parlamentarzystów i działaczy SLD będących w sobotę na radzie krajowej, pochodzi z tamtych terenów, więc dzielili się swoimi doświadczeniami i swoją wiedzą na ten temat. Ja przypominam, że nawet jak w zeszłym roku pojawiła się wielka trąba na południu Polski, w województwie opolskim, momentalnie i posłowie, i działacze Sojuszu zjawili się w tym miejscu, pomogli na przykład aby ludzie mieli materiały budowlane. Tak będzie teraz, będziemy po prostu w każdym z tych miejsc i będziemy – na ile, oczywiście, jest to możliwe – z naszej strony skromną pomoc oferować powodzianom. Mam nadzieję, że ona będzie przyjęta z życzliwością.

W.M.: Bardzo dziękujemy za rozmowę. Grzegorz Napieralski, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej, w Sygnałach Dnia.

G.N.: Dziękuję bardzo.

(J.M.)

 

polecamy:

Polskie Radio SA: reklama| archiwum| studia muzyczne| Chór PR w Krakowie|

Polska Orkiestra Radiowa| Orkiestra Kameralna PR AMADEUS| Redakcja Katolicka| Radiowe Centrum Kultury Ludowej| Radiowa Agencja Fonograficzna| Studio Reportażu i Dokumentu|

zamówienia publiczne|

Mapa strony RSS Podcast Kontakt Forum

Copyright © Nowe Media, Polskie Radio S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone