Jakub Urlich: W naszym studiu Grzegorz Dolniak, wiceszef Klubu Platformy
Obywatelskiej. Witamy.
Grzegorz Dolniak: Witam serdecznie.
Henryk Szrubarz: Panie pośle, czy Katar dobije Grada?
G.D.: Pociągam nosem, ja kataru nie mam, a czy pan minister Grad...
J.U.: Ale nie jest pan też ministrem skarbu.
G.D.: Nie, wyglądam na zdrowego.
H.S.: Cisza i spokój w Platformie Obywatelskiej po wczorajszej
informacji, że pieniądze inwestora katarskiego nie wpłynęły?
G.D.: Wszyscy czekaliśmy tej godziny 24.00. Rzeczywiście to
potwierdzenie dnia przedwczorajszego, bo to chyba było przedwczoraj, tak?
H.S.: No, północ.
G.D.: Tak, tak, tak, gdzie potwierdzenie miało nastąpić, niestety
nie nastąpiło, ale słuchałem wczoraj wypowiedzi pana ministra Grada, gdzie
poinformował nas wszystkich, bo ja też się dowiedziałem dopiero z tej
konferencji prasowej, że wpłynęło pismo od ambasadora Kataru w Polsce, że
Państwowa Agencja Katarska chce wejść w prawa i obowiązki dotychczasowego
inwestora, również katarskiego, i tym samym dopełnić tego, o czym rozstrzygnęliśmy
w formie przetargu. A więc to Państwowa Agencja Katarska miałaby stać się
inwestorem przy zakupie polskich stoczni.
H.S.: To wiemy, ale wielu ekspertów uważa, że to jest nierealne. Na
przykład zacytuję teraz słowa prof. Leonarda Rosenberga z Zachodniopomorskiego
Uniwersytetu Technologicznego: „Realizacja transakcji sprzedaży stoczni w dwa
tygodnie jest mało prawdopodobna. Nie za taką cenę i w tak krótkim czasie”, tak
uważa pan profesor.
G.D.: Nie wiem, czy za taką cenę, bo już ta cena była mocno komentowana
przez wiele środowisk, pojawiły się nawet komentarze, że jest zbyt niska. Otóż
przypominam, że równolegle prywatyzowane są dwie stocznie w Niemczech za chyba
kwotę 40 milionów... przepraszam... tak, 40 milionów euro, dobrze, nie
pomyliłem się, przy 300 milionach euro polskich stoczni to chyba nasza
wynegocjowana cena jest znacznie korzystniejsza. W ogóle nie ma dzisiaj klimatu
do kupna stoczni, raczej inwestorzy są ostrożni.
Natomiast co do pierwszej
sprawy – nikt tego nie przesądził. Mamy czas do 31 sierpnia, zresztą
jednoznacznie w tej mierze wyraził się pan minister Grad. Komisja Europejska
dała nam czas do końca sierpnia, aby uporać się ze sprzedażą... z prywatyzacją
polskich stoczni. Jeżeli to z jakichś powodów nie nastąpi i ta oferta państwowej
instytucji Kataru nie będzie aktualna, minister już zapowiedział, że upoważni
ARP do wdrożenia czynności, procedur odszkodowawczych względem dotychczasowego
inwestora z oczywistym przepadkiem wpłaconego wadium w kwocie 8 milionów euro.
J.U.: Panie pośle, a był sens tak się spieszyć z chwaleniem się tym, że
znalazł się inwestor dla polskich stoczni? Nasi rozmówcy tutaj w studiu
Sygnałów Dnia, głównie z opozycji rzeczywiście, zwracają uwagę, że ta
informacja – taka radosna, taka dobra – pojawiła się w czasie kampanii
wyborczej przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.
H.S.: No, mówią wprost: była to czysto przedwyborcza zagrywka Platformy
Obywatelskiej.
G.D.: Jeżeli to mówią przedstawiciele opozycji, to trochę się
dziwię, dlatego że powinni skromnie schować się gdzieś w ciemny kąt, dlatego że
przez lata naszej obecności w Unii Europejskiej zarówno rząd lewicy, jak i rząd
Prawa i Sprawiedliwości nic w tej mierze nie zrobił, aby albo wynegocjować
okres przejściowy wtedy, kiedy decydowała się nasza obecność w Unii
Europejskiej, między innymi dla polskich stoczni, albo przynajmniej zapewnić
sobie klauzule ochronne, na co mieliśmy czas do 1 maja 2007 roku, tak aby móc
bezpiecznie korzystać z pomocy publicznej.
J.U.: Panie pośle, ale wam na razie też nie udało się nic zrobić w tej
sprawie de facto.
G.D.: Panie redaktorze, na tle tych niedokonań, które były udziałem
poprzednich rządów, wynegocjowaliśmy...
H.S.: Chce pan powiedzieć, że to niedokonanie Platformy właściwie to
traci... nie ma znaczenia?
G.D.: Nie, nie, wynegocjowanie dobrej umowy sprzedaży polskich
stoczni z gwarancją ich zakupu, no bo taką gwarancję miało stanowić wpłacone
wadium, jest sukcesem tego rządu. I nie mamy jeszcze końca sierpnia,
poczekajmy...
H.S.: Przepraszam, o jakim sukcesie pan mówi w tej chwili? Bo na razie
tego finału nie ma.
G.D.: O konkretnej propozycji sprzedaży polskich stoczni za dobrą
cenę plus sprokurowaniu ustawy, a więc regulacji prawnej naszej wewnętrznej,
która daje stoczniowcom... dała stoczniowcom dość pokaźne odprawy i
bezpieczeństwo socjalne na pewien okres czasu z gwarancją alternatywnej pracy w
innych zakładach, gdyby te dotychczas produkujące statki nie mogły prowadzić
swojej działalności.
J.U.: Panie pośle, rozumiem, że minister Grad na razie może być
spokojny o swoje stanowisko mimo zapowiedzi, że jeżeli te pieniądze nie wpłyną,
to zostanie zdymisjonowany.
G.D.: A, to, panie redaktorze, tego typu pytanie proszę kierować do
pana premiera, nie do mnie, ja o tym nie rozstrzygam, to nie są moje
kompetencje.
H.S.: Ale w każdym razie jeżeli do tej transakcji nie dojdzie, czyli
Katar nie kupi polskich stoczni, to co wtedy? Czy jest szansa, jaka jest realna
szansa na to, że na przykład Komisja Europejska pozwoli wydłużyć te procedury,
o których teraz (...)
G.D.: No, szansa jest...
H.S.: Ale realna szansa.
G.D.: Ale jaka...
H.S.: No, tak samo, wie pan, mówi pan o szansie na to, że inwestor
katarski kupi to, ale do tej pory nie ma stuprocentowej pewności.
G.D.: Oczywiście, dlatego niczego nie można przesądzić, tak powiedziałem.
Jeżeli do 31 sierpnia nic w tej mierze się nie dopełni w sensie pozytywnym, a
więc rzeczywiście ta Państwowa Agencja Katarska nie przejmie praw i nie będzie
chciała skonsumować tego, co było przedmiotem wcześniejszej umowy, no to
pozostaje raz – postępowanie odszkodowawcze, to, o którym mówiłem już
wcześniej, plus 1 września minister skarbu kieruje na ręce Komisji Europejskiej
pismo z prośbą o prolongatę terminu, który wcześniej ustanowiła Komisja
Europejska do prywatyzacji polskich stoczni. A więc będziemy szukać kolejnego
inwestora, nie bez szans.
H.S.: W każdym razie to, co się stało, jest to kłopot dla Platformy
Obywatelskiej?
G.D.: To jest kłopot dla Platformy Obywatelskiej...
H.S.: Wizerunkowy również?
G.D.: ...to jest w jakimś stopniu kłopot dla polskiego przemysłu
stoczniowego, dla realności bytu tych podmiotów gospodarczych, a więc stoczni
polskich, no i oczywiście dla załóg. Ale tak jak powiedziałem – nawet jeżeli z
jakichś powodów, chociaż odsuwam jako najczarniejszy scenariusz, który
najprawdopodobniej nie zaistnieje, te stocznie nie będą mogły produkować swoich
statków, a pracownicy dotychczasowi, stoczniowcy nie będą mogli w nich
pracować, będziemy szukać alternatywnych możliwości ich zatrudnienia. Tak jak
już wspomniałem wcześniej, przypominam, dotychczasowa regulacja dała odprawy
pracownikom, którzy tracili pracę w tych stoczniach, jak i również
zabezpieczenie socjalne.
H.S.: Kolejny kłopot dla rządu, dla Platformy Obywatelskiej to sprawa
Ministerstwa Obrony Narodowej, sprawa ministra Klicha i generała Skrzypczaka.
G.D.: Dokonania ministra Klicha w resorcie obrony narodowej są
jednoznaczne. Dopełniliśmy naszej obietnicy, wycofując bardzo sprawnie do końca
października ubiegłego roku nasze wojska z Iraku. To raz. Dwa – dokonaliśmy
uzawodowienia polskiej armii, co stało się faktem w sierpniu, kiedy już nie ma
powszechnego poboru, a więc...
J.U.: I okazuje się, że nie ma na to pieniędzy także.
G.D.: A nie...
H.S.: A tymczasem polskie wojska w Afganistanie...
G.D.: Nie widzę takiego zagrożenia.
H.S.: ...niewystarczająco są wyposażone.
G.D.: No i tu bym chyba wejść w polemikę z panem, dlatego... z
panami, przepraszam.
H.S.: Z rządem chyba też, który podjął wczoraj decyzję, że jednak
trzeba wydać więcej pieniędzy i doposażyć armię w Afganistanie.
G.D.: Tak, ale nie ma takiego państwa na świecie i armii, które nie
widziałoby potrzeby jeszcze lepszego dosprzętowienia i dozbrojenia swoich sił
zbrojnych, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi. Ja przypominam, że chociażby nawet
Wielka Brytania, której żołnierze są również obecni na terenie Afganistanu,
mimo chyba ogólnie dobrej kondycji swoich sił zbrojnych, narzeka na brak
śmigłowców, a ponosi straty niewspółmiernie większe (mówię tutaj o ofiarach,
prawda?) niż polski kontyngent wojskowy. W tym roku już zginęło chyba ponad 200
żołnierzy brytyjskich, a w zeszłym roku prawie 300. Polskie transportery
Rosomaki na terenie wcześniej Iraku, a teraz Afganistanu po, oczywiście, dopancerzeniu
i dozbrojeniu spisują się bardzo dobrze, co przyznają przedstawiciele
pozostałych kontyngentów obecnych w Afganistanie, a jest ich chyba ponad 40 w
tej chwili. Tak samo śmigłowce...
J.U.: Skąd więc ten głos generała Skrzypczaka sprzed kilku dni?
G.D.: Proszę?
J.U.: Skąd ten głos generała Skrzypczaka sprzed kilku dni, że żołnierze
nie są wystarczająco wyposażeni, że brak, no, sprzętu w Afganistanie.
G.D.: Panie redaktorze, zawsze można coś poprawić, ale myślę, że
nie tylko po stronie sprzętu... znaczy mówię tutaj jakby o jakości posiadanego
sprzętu, bo to jakby są trzy kwestie: jakości sprzętu, ilości sprzętu, jak i
procedur towarzyszących jego wykorzystaniu. I myślę, że we wszystkich tych
aspektach można poczynić jakieś działania, by po prostu te kwestie doskonalić.
Jakość sprzętu ona jest dobra. Czy jest wystarczająca do misji w Afganistanie?
Trudno mi przesądzić, tu by trzeba było zapytać raczej ekspertów, no i
żołnierzy, którzy walczą w Afganistanie. Pewnie można poprawić. Tu chociażby
pojawiły się sugestie, aby zamontować działka bardziej szybkostrzelne niż te obecnie
karabiny maszynowe montowane w zasobnikach MI–24, czy dozbroić MI–17, czy
wreszcie zabezpieczyć dodatkowe noktowizory, kamizelki kuloodporne, broń
osobistą. To wszystko można zrobić.
H.S.: Panie pośle, posłowie z Platformy Obywatelskiej chcą porozmawiać
w sejmie z generałem Skrzypczakiem. Na jaki temat?
G.D.: No tak, sami wnioskowaliśmy (ja również jestem członkiem
Komisji Obrony Narodowej) o zwołanie posiedzenia Komisji Obrony na przyszły
tydzień na środę...
H.S.: O co pan chce zapytać generała?
G.D.: Chcemy zapytać i pana generała Skrzypczaka, ale również
przedstawicieli resortu, w tym przede wszystkim pana ministra Klicha, o stan
uzbrojenia i dosprzętowienia polskich sił zbrojnych, kondycję polskiej armii ze
szczególnym uwzględnieniem obecności naszej misji w Afganistanie.
H.S.: To już po lekturze chociażby gazet pan wie, że w Afganistanie,
jeśli chodzi o słowa generała Skrzypczaka, nie jest najlepiej.
G.D.: No tak, ale na razie mamy słowa pana generała Skrzypczaka, który
wypowiada się dość...
H.S.: A minister Klich mówi, że to generałowie, że wojskowi chcą
złotych klamek, umownie oczywiście mówiąc.
G.D.: ...dość kłopotliwie, dlatego że, panie redaktorze, ja
chciałbym wysłuchać dokładnie słów pana generała Skrzypczaka, żeby potwierdzić
to, co wcześniej powiedział, bo wynikałoby stąd, że to wojskowi powinni
decydować, jaki sprzęt i gdzie powinien zostać użyty. Jeżeli tą drogą biegną myśli pana generała,
no to jest w błędzie, dlatego że rzeczywiście kwestionuje tym samym cywilną
kontrolę nad polskimi siłami zbrojnymi.
H.S.: No ale jeżeli usłyszy pan od generała Skrzypczaka, że niestety
ten sprzęt powinien być lepszy, że na przykład powinny być bezzałogowe samoloty
wspierające, oczywiście, działania wojsk lądowych w Afganistanie, to co pan
wtedy (...)
G.D.: No ale jeżeli chodzi o bezzałogowe samoloty, to mamy ich trzy
rodzaje, bo są te taktyczne, średniego zasięgu, są strategiczne. Ja też znam
różne opinie różnych innych przedstawicieli polskich sił zbrojnych, którzy twierdzili,
że zamówienia firmowane również ręką szefa wojsk lądowych dotyczyły innych
samolotów rozpoznawczych niż te, które rzeczywiście przydatne by były na terenie
Afganistanu. Przypominam, że polski kontyngent wojskowy w Afganistanie jest tak
kształtowany, że wojska lądowe są gestorem stu procent środków bojowych w
Afganistanie, a więc pan generał Skrzypczak rzeczywiście miał i dalej ma
możliwość kształtowania wyposażenia zarówno po stronie ilości, jak i rodzaju
polskiej obecności w Afganistanie.
H.S.: A czym, jaką wypowiedzią, jakim czynem zakwestionował generał
Skrzypczak cywilną kontrolę nad armią?
G.D.: Właśnie powiedziałem wcześniej. To nie może być tak, że wojskowi dyktują, jakich środków
walki mamy użyć na tym czy innym teatrze wojny i w jakim kierunku powinny pójść
zakupy, niedługo bowiem zacznie nam generalicja wyznaczać, z kim mamy walczyć,
a gdzie odpuścić. (...)
J.U.: Panie pośle, czy pan nie przesadza?
H.S.: Czym walczyć, to chyba żołnierze wiedzą najlepiej, a nie cywile,
prawda?
G.D.: Nie, nie, nie, nie, mylimy te pojęcia i chciałbym, aby
właśnie na posiedzeniu Komisji Obrony Narodowej te kwestie zostały szczegółowo wyjaśnione,
bo nie wiem, czy wypowiedź pana generała Skrzypczaka kwestionuje cywilną kontrolę
nad siłami zbrojnymi, czy też jakość jej sprawowania.
J.U.: Czy generał dotrwa do tego posiedzenia Komisji, to zobaczymy, ma
się odbyć spotkanie ministra obrony narodowej z prezydentem Kaczyńskim. Zapewne
wtedy także zapadną decyzje co do przyszłości pana generała. A gościem Sygnałów
Dnia był dzisiaj Grzegorz Dolniak, wiceszef Klubu Platformy Obywatelskiej.
Bardzo dziękujemy za wizytę w studiu.
G.D.: Dziękuję bardzo.
(J.M.)