Wiesław Molak: W
naszym studiu Grzegorz Dolniak, pełniący obowiązki szefa klubu parlamentarnego Platformy
Obywatelskiej. Dzień dobry, witamy w Sygnałach.
Grzegorz Dolniak: Witam
serdecznie panów, witam państwa.
Henryk Szrubarz:
Przyszły minister sportu?
G.D.: A nie
zdrowia? Może kultury? Bo już miałem być ministrem spraw wewnętrznych, obrony
narodowej, teraz słyszę sportu.
H.S.: Ale na razie
w resorcie sportu...
G.D.: Pełnię
obowiązki szefa klubu parlamentarnego, ta praca pochłania mnie do końca i bez
reszty, cenię sobie pracę z klubem parlamentarnym i o tym możemy rozmawiać.
H.S.: W resorcie
sportu jest wakat, a media spekulują, że to właśnie pan może być jednym z tych
kandydatów.
G.D.: Ale to
są spekulacje mediów i na tym etapie nie chciałbym tego komentować, aczkolwiek
miłe jest, gdy się słyszy, że swoje nazwisko mogę dostrzec w gronie tak zacnych
postaci, jak pan Adam Giersz czy...
H.S.: Zbigniew
Boniek.
G.D.: ...Zbigniew
Boniek. W wymiarze sportu, w wymiarze publicznym to brzmi bardzo zacnie.
H.S.: Czyli
Dolniak, Boniek, Giersz to trójka, która aspiruje do objęcia?
G.D.: To pan
powiedział, panie redaktorze, ja nic na ten temat nie wiem.
H.S.: Ale pytam
pana, jedną z osób zainteresowanych.
G.D.: Ja bym
proponował uciąć na tym etapie wszelkie spekulacje co do mojej obecności na
funkcji szefa resortu sportu. Ja po prostu takiej propozycji nie znam.
W.M.: Panie pośle,
a spodziewane są dymisje ministrów Szejnfelda i Czumy?
G.D.: To
pytanie należałoby skierować do rzecznika rządu lub do pana premiera. Nie
jestem właściwym adresatem.
W.M.: Ale nie
wierzę, że panowie nie rozmawiają na ten temat.
G.D.: Ale
gdzie? W klubie?
H.S.: Chociażby w
kuluarach między sobą.
G.D.: Nie, nie
miałem okazji rozmawiać na ten temat.
W.M.: W klubie też
nie?
G.D.: Nie. Owszem, wczoraj spotkaliśmy się w gronie
kolegium klubu, ale to raczej rozmawiając o podziale kompetencji w ślad za nową
organizacją pracy klubu, no i wyznaczenie najważniejszych zadań na najbliższe
posiedzenie sejmu.
H.S.: Jest pan
pełniącym obowiązki szefem klubu, natomiast kiedy pan będzie normalnym szefem
klubu?
G.D.: [śmieje się] A wyglądam nienormalnie?
H.S.: Nie, wygląda
pan bardzo normalnie, natomiast sytuacja i stanowisko, które pan pełni ma
charakter nadzwyczajny, bym określił to tak.
G.D.: No, w
jakimś stopniu tak, ale dla mnie to nie jest nadzwyczajna sytuacja, dlatego że
wtedy kiedy szefem klubu był Zbyszek Chlebowski, ja byłem jego pierwszym zastępcą
z kompetencjami do prowadzenia klubu i reprezentowania klubu podczas jego
nieobecności. I bardzo często zdarzało się, że na czas nieobecności Zbyszka
Chlebowskiego i to paro-, paronastodniowej zastępowałem go w stu procentach. Na
tyle, oczywiście, na ile potrafiłem.
H.S.: Wydaje się,
że...
G.D.: Dla mnie
jest to rzecz normalna. Ja wchodzę...
H.S.: ...nieobecność
Zbigniewa Chlebowskiego będzie stałą nieobecnością już.
G.D.: Panie
redaktorze, ja wchodzę, wszedłem już w te obowiązki bez specjalnego stresu,
poza, oczywiście, tym dyskomfortem, który odczuwam z powodu nieobecności
Zbyszka Chlebowskiego. Ale z zupełnie innych powodów. Natomiast co do zakresu
obowiązków myślę, że są one mi znane, a członkiem prezydium klubu, a właściwie
wiceprzewodniczącym jestem praktycznie nieprzerwanie chyba od momentu powołania
mnie na jednego ze swoich zastępców przez Janka Rokitę.
H.S.: A jakby pan
określił swój „dyskomfort”?
G.D.: Pracowałem
ze Zbyszkiem Chlebowskim przez wiele lat w sejmie trzech kadencji. Zżyliśmy się
w wymiarze takiej współpracy zawodowej, jak i w wymiarze towarzyskim. Bardzo
sobie ceniłem znajomość ze Zbyszkiem Chlebowskim, był doskonałym organizatorem pracy
w klubie, wyjątkowo miłym kolegą, mającym w sercu dużo ciepła i zrozumienia dla
swoich współpracowników. I w tym sensie mając świadomość nowych okoliczności,
które spowodowały, że Zbyszek Chlebowski musiał ustąpić z funkcji szefa klubu
parlamentarnego i że nie będzie go, przynajmniej w tym najbliższym czasie, w
tym naszym najbliższym naszym otoczeniu (myślę tutaj o władzach klubu
parlamentarnego), czuję istotny dyskomfort.
H.S.: Ton pana
wypowiedzi przed chwilą świadczy o tym, że właściwie to Zbigniew Chlebowski
przestanie już na długo pełnić jakiekolwiek znaczące funkcje w Platformie
Obywatelskiej.
G.D.: Ja bym
nie chciał czegokolwiek sugerować. A mój ton wypowiedzi ma związek z pewnym
poczuciem... hm, jak to nazwać... pewnego smutku, że przewodniczący Chlebowski,
że Zbyszek Chlebowski nie może dalej pełnić funkcji szefa klubu, dlatego że w
wymiarze współpracy...
H.S.: Bo miał
niewłaściwe znajomości i niewłaściwe kontakty.
G.D.: No,
niefortunne wypowiedzi, ta nadmierna, jak to się zwykło dość zgrabnie określać,
asertywność ze strony Zbyszka, bo rzeczywiście był otwartym człowiekiem...
H.S.: „Nadmierna
asertywność”?
G.D.: ...który
rzadko kiedy potrafił powiedzieć „nie”, ale z reguły, mając przekonanie, że to,
co robi, nie robi w konflikcie z prawem, a jedynie...
H.S.: Ale w
zgodzie z interesami innych. Już dzisiejszy Puls
Biznesu...
G.D.: Ja bym
nie chciał, panie redaktorze, na tym etapie wydawać osądów, nie chciałbym
przesądzać o winie lub braku winy Zbyszka Chlebowskiego. W tej sprawie on już
poniósł konsekwencje, a dalsze, jeżeli pojawią się zarzuty natury karnej, no to
już je formułować będzie nie klub, nie partia, a stosowny organ prowadzący
postępowanie.
W.M.: Panie pośle,
a czy Platforma Obywatelska znalazła się w największych opałach od początku
swojego istnienia?
G.D.: Ja bym
absolutnie nie przesądzał, że to jest sytuacja bardzo poważna dla Platformy
Obywatelskiej. Z pewnością jest to bardzo poważne ostrzeżenie, że gdzieś chyba
pojawiła się... znaczy zabrakło refleksji, że gdzieś ulegliśmy takiemu przekonaniu,
że możemy działać w poczuciu bezpieczeństwa, że wszystko, co jest obok nas,
funkcjonuje transparentnie, przejrzyście i nie odczuliśmy chyba bliskiego
otoczenia sił, które z jednej strony lobbowały, a z drugiej strony starannie
chciały wykorzystać pewne zachowania po to, by dyskredytować polityków Platformy
Obywatelskiej, aby dyskredytować kierownictwo Platformy Obywatelskiej i dyskredytować
rząd.
H.S.: Ale to nie
te siły, które lobbowały, chciały wykorzystać i skompromitować.
G.D.: Ja
powiedziałem: obok, obok tego.
H.S.: Ma pan na
myśli opozycję na przykład, Prawo i Sprawiedliwość?
G.D.: Też, ale
mam wrażenie, że do końca..
H.S.: No ale to
przecież, panie pośle, sami politycy Platformy Ob....
G.D.: ...do
końca uwierzyliśmy chyba w sposób nieuprawniony, że Centralne Biuro
Antykorupcyjne, za którego powołaniem do życia głosowaliśmy w przekonaniu, że
będzie starannie odsączone od bieżącej polityki, od próby wpływania
politycznego przez tę czy inną opcję polityczną, przez rządzących, stało się
takim sprawnym narzędziem w rękach określonych polityków.
H.S.: Czyli w tej
chwili, panie pośle, CBA i Mariusz Kamiński są narzędziem opozycji do walki z Platformą
Obywatelską?
G.D.: Ja bym
nie chciał na tym etapie wydawać jednoznacznych osądów.
H.S.: Ale tak pan
sugeruje z tego, co zrozumiałem.
G.D.: Ale jest
zbyt wiele... pojawiły się ostatnio okoliczności, które powodują, że mogę
stawiać taką tezę.
H.S.: Ale posłowie
i działacze Platformy Obywatelskiej dają pretekst do oskarżeń przecież. Vide:
Zbigniew Chlebowski, niejasna rola Mirosława Drzewieckiego, który podał się do
dymisji.
G.D.: Panie
redaktorze, pozwólmy być może rozwinąć się tej sytuacji do końca i byśmy nie
chcieli tutaj niczego pozamiatać pod dywan. Regulacja ustawowa...
H.S.: A Andrzej Czuma
od początku mówi: absolutnie niewinni są.
G.D.: Ale
proszę mi dać, pozwolić skończyć.
H.S.: Proszę
bardzo.
G.D.: Regulacja
ustawowa o zakładach wzajemnych i grach losowych ma dosyć ciekawą historię – i
to za rządów SLD, i potem Prawa i Sprawiedliwości, no i teraz wreszcie Platformy
Obywatelskiej. I na każdym z tych etapów coś budziło emocje wtedy, kiedy
zaczynało się majstrowanie przy tej ustawie. I chciałbym przypomnieć, że za
czasów poprzedniego rządu Jarosława Kaczyńskiego również powstało dosyć istotne
napięcie i emocja przy regulacji ustawowej tej kwestii. Przewodniczący zespołu z
ramienia pana premiera Kaczyńskiego pan Przemysław Gosiewski skutecznie
przeciwdziałał, by weszły regulacje zaproponowane przez Zytę Gilowska obłożenia
dziesięcioprocentowym podatkiem tego typu działalności, tego typu podmiotów.
H.S.: Panie...
G.D.: A wtedy
już działało Centralne Biuro Antykorupcyjne.
H.S.: A w 2003...
G.D.: I
wystarczyłoby teraz zadać pytanie: co się stało, że wtedy tamta regulacja nie
weszła w życie?
W.M.: Panie
pośle...
H.S.: A w dwa
tysiące...
G.D.: Będąc
konsekwentnym, panie redaktorze.
H.S.: A w 2003
roku, czyli wcześniej, Zbigniew Chlebowski mówił w kwietniu na plenarnym
posiedzeniu sejmu: „Senat nie zechciał pochylić się nad tym, co jest dzisiaj
najistotniejszym problemem polskiego rynku gier, mianowicie nad systemem
podatkowym dotyczącym legalnie już działających salonów i kasyn. Chodzi przecież
o rynek, który przeżywa ogromne problemy, między innymi związane ze zbyt
drastycznym 45–procentowym podatkiem”. Już wtedy bardzo interesował się rynkiem
hazardowym (...)
G.D.: A widzi
pan, zawsze była walka argumentów za i przeciw, wprowadzać czy też rezygnować,
wprowadzać czy też rezygnować. I przez te...
H.S.: Ale wtedy
jakoś rynek gier hazardowych nie upadł z tego powodu, 45–procentowego podatku.
G.D.: I przez
te kilka rządów nikt nie zdecydował się, aby ten podatek wprowadzić. I teraz
przypominam: nie było żadnej regulacji w sensie uzgodnień już
międzyresortowych... w sensie gotowego projektu. To była jedynie rozmowa na
temat założeń do projektu ustawy. Założeń do projektu ustawy.
W.M.: Ale też
wszystko się wycofało, bo też mówiono i mówi się o tym, że był przeciek i ci
ludzie, którzy ze sobą rozmawiali, doskonale wiedzieli, że są na cenzurowanym i
są obserwowani. Jeżeli nie wiadomo, co się tak naprawdę stało, to dlaczego Platforma
Obywatelska nie chce powołania komisji śledczej w tej sprawie? Teraz powinno
być wszystko na stół: popatrzcie, jesteśmy bez winy, sprawdźcie i będzie po
wszystkim.
G.D.: Być może
taki sposób myślenia jest najłatwiejszy. Wydawałoby się, że najprostszym
rozwiązaniem jest powołanie komisji śledczej. Ale w mojej ocenie na chwilę
obecną jest to jeszcze nieuprawnione, dlatego że równolegle toczy się
postępowanie, śledztwo prowadzone przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Przecież
przez instytucję kompletnie niezależną od rządu, a więc jakby uwolnioną od
wpływów czynników rządowych i też politycznych Platformy Obywatelskiej na
obszar działań tejże instytucji. Więc poczekajmy na dowody, na zebrane
materiały, być może na podstawy do tego, by stawiać tak poważne zarzuty ze
strony Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Nie torpedujmy pracy Centralnego
Biura Antykorupcyjnego. Nie dawajmy...
W.M.: Bo
przecież...
G.D.: Chwileczkę.
Jeśli pan pozwoli...
H.S.: Ale przed
chwilą oskarżał pan CBA o polityczną stronniczość i zaangażowanie polityczne.
G.D.: Właśnie,
dlatego że... Niech to będzie próba Centralnego Biura Antykorupcyjnego, by
pokazało swoją transparentność i to uwolnienie od zamówienia politycznego.
H.S.: To nie
transparentny ma być rząd Donalda Tuska, tylko CBA w tej chwili, panie pośle?
G.D.: I to
jest z jednej... Ale chwileczkę. I to z jednej strony, panie redaktorze, jest
Centralnego Biuro Antykorupcyjne, z drugiej strony równolegle organ
prokuratury. Jeżeli okaże się za jakiś czas, nie wiem, nie potrafię w tej chwili
określić, ja bym nie chciał takiej cezury czasowej, miesiąc, dwa, że te
czynności nie przynoszą należytego efektu, że brak jest dostatecznych ustaleń,
twardych dowodów, wtedy być może dojrzejemy do decyzji, by powołać komisję śledczą
w tej sprawie. Jestem przeciwnikiem na tym etapie też dlatego, że w sejmie
działają już trzy komisje śledcze. Powoływanie czwartego bytu równolegle
działającego wobec trzech już funkcjonujących tak prawdę powiedziawszy do końca
by skomplikowało życie w polskim parlamencie.
H.S.: Ale ta
sprawa jest teraz bardzo paląca i również dla Platformy Obywatelskiej, dla
rządu Donalda Tuska spadają sondaże poparcia.
G.D.: Dlatego
też nie mówimy, że w konsekwencji gdzieś nie powstanie komisja śledcza, ale
dajmy teraz, na tym etapie szansę zarówno CBA, jak i organowi prokuratury
wyjaśnić sprawę do końca.
W.M.: Ale skąd...
G.D.: Być może
nie będzie potrzeby sięgania po komisję śledczą.
W.M.: Ale...
G.D.: Zresztą
rząd Donalda Tuska działa w tej sprawie transparentnie. Czy odejście pana
Chlebowskiego z funkcji przewodniczącego jest złym przykładem? Czy dymisja pana
ministra Drzewieckiego nie jest dowodem na utrzymanie potrzeby transparentności
i przejrzystości działań rządu?
H.S.: Mogą być
kolejne dymisje?
G.D.: No, ja
na tym etapie nie chciałbym o niczym przesądzać.
W.M.: Natomiast...
G.D.: To są
decyzje pana premiera.
W.M.: Natomiast
przecież premier może odwołać z funkcji, zgodnie z ustawą o służbach specjalnych,
szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
G.D.: Panie
redaktorze, pan premier przez...
W.M.: Czy będzie
taka dymisja?
G.D.: ...przez
2 lata miał możliwość, by skorzystać ze swojego uprawnienia...
H.S.: Teraz
żałuje?
G.D.: Nie, ja
nie do tego zmierzam. Celowo utrzymał CBA... przepraszam, Mariusza Kamińskiego
na funkcji szefa CBA, by dać dowód, dowód na transparentność działań rządu, dać
dowód, że to nie zmiana osób w rządzie i opcji politycznej, która w tej chwili
dominuje w naszej polityce, ma stanowić o tym, czy szefem CBA będzie ta czy
inna osoba. Zdecydował się na pozostawienie Mariusza Kamińskiego mimo świadomości,
że Mariusz Kamiński wyszedł z zaplecza politycznego partii Jarosława
Kaczyńskiego. Właśnie po to, aby istniała dodatkowa instytucja kontrolna
zdolna, zdolna kontrolować obszar życia publicznego, w tym również rządu, w
wymiarze polityki antykorupcyjnej. I mimo wielu zachęt wysuwanych i podpowiedzi
ze strony Sojuszu Lewicy Demokratycznej, gdzie pojawiają się nawet propozycje
likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego, my z tych podpowiedzi nie
skorzystaliśmy. I jeżeli organ prokuratury nie przedstawi Mariuszowi
Kamińskiemu, szefowi CBA, zarzutów, które będą go dyskwalifikować, nic na
chwilę obecną nie dowodzi, że premier będzie chciał Mariusza Kamińskiego
odwołać.
H.S.: Takie zarzuty
dzisiaj mogą powstać.
G.D.: Ale nie
chciałbym na tym etapie niczego przesądzać.
W.M.: Dziękujemy
za rozmowę. Grzegorz Dolniak, pełniący obowiązki szefa klubu Platformy
Obywatelskiej.
(J.M.)