Wiesław Molak: W
studiu Polskiego Radia w Katowicach nasz pierwszy gość: Grzegorz Dolniak, Wiceprzewodniczący
Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Dzień dobry, witamy w Sygnałach.
Grzegorz Dolniak: Witam
serdecznie, witam w chłodny listopadowy poranek.
Henryk Szrubarz:
Panie pośle, kiedy pan ostatnio rozmawiał ze Zbigniewem Chlebowskim?
G.D.: Telefonicznie
bodajże tydzień temu.
H.S.: Czyli
jeszcze przed ukazaniem się wywiadów w polskiej prasie Zbigniewa Chlebowskiego.
G.D.: Tak,
tak, z pewnością...
H.S.: Zapowiadał,
że przejdzie do kontrofensywy?
G.D.: Nie,
rozmawialiśmy na zupełnie inny temat. Pytałem, jak się czuje, w jakiej jest
formie psychofizycznej...
H.S.: Lepiej?
G.D.: ...czy
jest w stanie wytrwać. Czy lepiej? Mówił już uspokojonym tonem, przynajmniej
takie odnosiłem wrażenie. Oczywiście, nie wiem, jaki był jego stan emocji, czy
to był stan naturalny, czy też na użytek tej rozmowy.
H.S.: W
dzisiejszym tygodniku Newsweek Polska
Zbigniew Chlebowski mówi: „Ja jestem winien? Przyjrzyjcie się raczej Palikotowi,
Ministerstwu Finansów i CBA”. Dlaczego akurat trzeba się przyjrzeć bliżej na
przykład Palikotowi, wiceprzewodniczącemu Platformy Obywatelskiej, jak pan
myśli?
G.D.: Zbigniew
Chlebowski będzie chciał pewnie wytłumaczyć całą sytuację związaną z jego osobą
i tę, w jakiej się znalazł, będzie chciał przytoczyć argumenty świadczące na
jego rzecz. I ja osobiście byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby Zbigniew Chlebowski
w całym tym zamieszaniu wokół tej części przemysłu rozrywkowego okazał się
osobą bez jakiejkolwiek winy. Natomiast ja rozumiem też i żal Zbigniewa
Chlebowskiego, dlatego że w tej sytuacji raczej trudno jest cierpliwie, z
wyrozumiałością słuchać dość krytycznych wobec siebie opinii od osób, co do
których w ocenie Zbigniewa Chlebowskiego można by było formułować, jeżeli nie
zarzuty, to przynajmniej ciężkie słowa, twarde słowa...
H.S.: Tu chodzi o
Janusza Palikota?
G.D.: Tak,
niezbyt zborne zachowanie, za dość niefrasobliwe podejście do dyscypliny klubowej
czy wreszcie za pewne sprawy, które były przedmiotem sprawdzania przez
prokuraturę.
H.S.: Zbigniew
Chlebowski mówi: „Jest rzeczą niemoralną, żeby ktoś, kto nie potrafi się
rozliczyć ze swojej kampanii wyborczej, z gigantycznego majątku, nie potrafi
wyjaśnić swoich powiązań finansowych, nagle zażądał ode mnie odejścia z partii.
Ja jestem uczciwym człowiekiem”. Pan też ma pretensje do Janusza Palikota?
G.D.: Powiem
tak, i to jest moja ocena – Janusz Palikot nie jest najlepszą osobą do formułowania
zarzutów w jakichkolwiek
sprawach w odniesieniu do członków klubu parlamentarnego Platforma Obywatelska.
Jest też grzesznym człowiekiem pewnie jak każdy z nas. Miara jego grzechu nie
jest pospolita, patrząc na pozostałych członków klubu Platformy Obywatelskiej.
H.S.: No ale
został namaszczony przez premiera Donalda Tuska, bo to on zaproponował mu fotel
wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej już po całej tej aferze.
G.D.: Panie
redaktorze, propozycje w tej mierze składał przewodniczący Grzegorz Schetyna,
to on miał mandat do formułowania...
H.S.: A Janusz
Palikot mówił przecież w wywiadzie, że to właśnie tę propozycję otrzymał od premiera.
G.D.: Janusz
Palikot lubi wspierać się autorytetami Platformy Obywatelskiej i nie tylko tej
partii.
W.M.: No przecież
jest członkiem Platformy Obywatelskiej. To chyba dobrze, że wspiera się
autorytetami Platformy Obywatelskiej.
G.D.: Ja cenię
Janusza Palikota za inteligencję, za wykształcenie, za doświadczenie w takim
menadżerskim wymiarze, za to, że potrafi być filozofem, że potrafi przywoływać
dość ładnie brzmiące myśli. Natomiast mam wobec niego również pretensję za
sposób funkcjonowania w klubie, wtedy kiedy jeszcze był szeregowym jego
członkiem, wtedy kiedy był przewodniczącym komisji „Przyjazne Państwo”, wtedy
kiedy wyciągano wobec niego konsekwencje za niesubordynację, za
niezdyscyplinowanie, za głoszenie tez niespójnych z linią Platformy
Obywatelskiej.
W.M.: Będzie wojna
na górze w Platformie? Panowie jeszcze podają sobie ręce w ogóle?
G.D.: Ale ja
nie widzę powodów, dla których należałoby mówić, że w Platformie Obywatelskiej jest
burza. Oczywiście padają silne argumenty, padają dość ostre sformułowania, dość
trudno brzmiące tezy, ale Platforma Obywatelska akurat jest zbiorem dość wyjątkowych
postaci i nieraz różniących się znakomicie, ale potrafiących w ostateczności
znaleźć wspólny język, wspólną płaszczyznę. I to jest cnota, to jest ten walor Platformy
Obywatelskiej, która skupia na swoim pokładzie wiele ciekawych postaci.
H.S.: Popiera pan
to, co mówił ostatnio Zbigniew Chlebowski?
G.D.: A o czym
pan mówi, panie redaktorze?
H.S.: No,
chociażby o tym, o czym już mówiliśmy, co cytowałem: „Przyjrzyjcie się raczej
Palikotowi, Ministerstwu Finansów, CBA”, że już wcześniej ostrzegał...
G.D.: Pan
Zbigniew Chlebowski ma prawo się bronić i z pewnością to uczyni. Zresztą
stwierdził na łamach chyba jednego z dzienników, że będzie bronił dobrego
imienia, będzie stawał w obronie rodziny do końca i tu mu nie zabraknie ani
sił, ani zapału.
W.M.: Mówiąc o
sobie, staje się jakby takim pozytywnym bohaterem całej tej afery, bo mówi, że
to ja wielokrotnie sugerowałem ministrowi finansów to, co właśnie rząd przyjął,
to ja alarmowałem, że wideoloterie to strasznie niebezpieczna promocja hazardu,
dobrze, że rząd ich zakazał, to ja też postulowałem podniesienie podatków
zamiast ryzykownych dla budżetu państwa dopłat.
G.D.: Myślę,
że komisja śledcza będzie doskonałym teatrem, doskonałą okazją, by te argumenty
wybrzmiały, zyskały swoje potwierdzenie w zeznaniach innych osób, w
dokumentach, które z pewnością Zbigniew Chlebowski w tej sprawie przedłoży. I
myślę... Tak?
H.S.: Tak, proszę
bardzo.
G.D.: Usłyszałem
jakiś dosyć intrygująco brzmiący dźwięk, stąd się (...)
W.M.: Ekipy
remontowe w Polskim Radiu zaczęły właśnie pracę.
G.D.: A
myślałem, że pan już wyłącza mikrofon.
H.S.: Nie, nie, jeszcze
mamy siedem minut do zakończenia tej rozmowy, panie pośle.
G.D.: Tak że
wracając do komisji śledczej, myślę, że to będzie najlepsze teatrum do tego, by
wywieść wszelkie okoliczności towarzyszące zarówno ostatnim próbom wpływania na
kształt regulacji, jak i tym poprzednim, a więc za rządów Prawa i
Sprawiedliwości i Sojuszu Lewicy.
H.S.: Użył pan
sformułowania „teatrum”, o to chciałem pana zapytać. Że każdy będzie gram swoją
rolę tam?
G.D.: To
zawsze jest teatr, to jest umiejętność precyzyjnego przedstawienia swoich racji
i umiejętność przekonania do tych racji obserwatorów i sędziów w tej sprawie, a
sędziami w tej sprawie będzie opinia społeczna.
H.S.: Kiedy
komisja hazardowa może zostać utworzona i rozpocząć prace, jak pan myśli?
G.D.: Jutro, a
więc we wtorek, jest przewidziane wspólne posiedzenie komisji finansów
publicznych i komisji ustawodawczej, na której zostaną rozpatrzone wszystkie
trzy projekty uchwał w tej sprawie. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, aby na
tym posiedzeniu sejmu została powołana komisja. Oczywiście co do składu personalnego
ja bym jeszcze nie przesądzał, dlatego że tryb powoływania członków komisji
śledczej jest dość skomplikowany, on podlega opiniowaniu przez kluby
parlamentarne, ale na pewno w tym miesiącu ujrzy światło dzienne.
H.S.: Kto będzie
przewodniczącym komisji hazardowej?
G.D.: Wszelkie
znaki nie niebie i ziemi wskazują, że będzie to osoba pana posła Sekuły.
H.S.: A wiele osób
też mówiło i wiele plotek wskazuje na to, że pan poseł Sekuła chce się wycofać,
że może nie zostać przewodniczącym tej komisji. Czy pan potwierdza tego rodzaju
plotki, opinie?
G.D.: Nie słyszałem takich opinii...
H.S.: Czy może być
tutaj jakiś problem w tej materii?
G.D.: Nie
słyszałem takich opinii z ust pana posła Sekuły. Ma rekomendacje klubu parlamentarnego,
aby zasiadać w tej komisji i wreszcie objąć ster jej przewodniczącego,
natomiast usłyszałem ostrożne wypowiedzi pana posła Sekuły co do sposobu
prowadzenia komisji, co do wyrokowania w sprawie, której komisja dotyczy. Ale
to jest akurat najlepsza rekomendacja dla tej osoby, gdyż gwarantuje naprawdę
dość dużą dozę obiektywizmu.
H.S.: A zakres prac
komisji? Od 2003 roku jednak?
G.D.: No,
myślę, że tak, dlatego że po raz pierwszy pojawiły się wtedy zapisy o
automatach o niskich wygranych, być może sięgniemy nawet 2002, 2001, dlatego że
mówimy o ustawie z 2003 roku z 10 kwietnia, ale w sposób oczywisty początek
procesu legislacyjnego wtedy, kiedy były pisane założenia, uzgodnienia
międzyresortowe, konsultacje, miał miejsce chyba w dwóch lata poprzedzających rok
2003.
H.S.: To w takim
razie jak zamierzacie skończyć prace komisji do lutego czy do marca? Przecież
to może być niewykonalne.
G.D.: No, to
jest trudne zadanie...
H.S.: No właśnie.
G.D.: Taka
deklaracja padła, że zrobimy wszystko, aby w pierwszych miesiącach roku
przyszłego zakończyć prace komisji. No, to będzie też wiele zależało od sposobu
pracy, od sposobu jej zorganizowania i prowadzenia posiedzeń przez przewodniczącego.
Być może trzeba będzie obradować dzień po dniu.
W.M.: A będzie
podana konkretna data, kiedy komisji ma skończyć prace, tak jak zapowiadano?
G.D.: Tak. I
myślę, że już w samej uchwale tak będzie.
W.M.: Panie pośle,
dzisiejsza pierwsza strona Pulsu Biznesu:
„Garb Polaka to 19 300 złotych, tyle na koniec przyszłego roku będzie
wynosił dług publiczny na głowę przeciętnego Kowalskiego. To niemal dwa razy więcej
niż jego prywatne zobowiązania”. Brzmi to bardzo groźnie. Co pan na to?
G.D.: Brzmi to
groźnie, ale bez konsekwencji dla zwykłego obywatela, dlatego że rząd przyjął
zasadę, że skutki kryzysu, które jednak odczuwamy, on jest oczywiście mniejszy
w Polsce dzięki, co by tu nie powiedzieć, sprawnej ręce pana premiera i rządu,
to jednak nie chcielibyśmy przenosić jego konsekwencji bezpośrednio na barki
obywateli poprzez podnoszenie podatków bezpośrednich, no ale siłą rzeczy musimy
sięgać do rozwiązań, które muszą skutkować zwiększeniem długu publicznego, ale
jest on pod kontrolą. Ja osobiście wierzę ministrowi finansów, wielokroć w
dotychczasowej swojej obecności na tej funkcji w trudnych momentach dał dowód,
że deklaracje, które składa, nie są zdjęte z chmur, ale są...
H.S.: Ale faktem
jest, panie pośle, że takiego przyrostu zobowiązań nakładanych na podatników
jeszcze w tej dekadzie nie było.
G.D.: Tak, ale
nie ma mowy o podnoszeniu podatków, a już odzywały się wszędzie głosy, że
najlepszym, najprostszym i najbardziej skutecznym narzędziem jest podniesienie
podatków lub powrót do tych, które jeszcze obowiązywały nie tak dawno. A tego
rząd nie chce zrobić. Ba, nawet w dobie kryzysu stara się zachować realny
wzrost wynagrodzeń w sferze budżetowej, a w przypadku takich zawodów, takich
grup jak nauczyciele czy służba zdrowia, funduje ewidentnie dość pokaźne
podwyżki.
W.M.: Sojusz
Lewicy Demokratycznej chce stworzyć wewnątrzpartyjny konwent konstytucyjny,
chce zaangażować w to byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, byłych
marszałków sejmu, premierów: Leszka Millera, Józefa Oleksego. I członkowie Sojuszu mówią, że czeka nas
poważna debata konstytucyjna, może być to jeden z głównym tematów kampanii
prezydenckiej. Czy rzeczywiście tak może być?
G.D.: Sojusz
Lewicy Demokratycznej rozpaczliwie poszukuje wszelkich narzędzi, które mogłyby
uratować te już szczątkowe notowania, podnieść w oczach opinii społecznej
wartość Sojuszu Lewicy Demokratycznej jako reprezentanta lewicy...
H.S.: Kilkanaście
procent poparcia według sondaży to pan, panie pośle, uważa, że to szczątkowe
notowania?
G.D.: No tak,
ja jeszcze przypominam sobie z początku...
H.S.: Koalicjant
Platformy – Polskie Stronnictwo Ludowe – ma przecież mniej.
G.D.: ...roku
2000 notowanie w granicach czterdziestu paru procent. Koalicjant? Polskie
Stronnictwo Ludowe jest troską Platformy Obywatelskiej i starannie dbamy, aby w
niczym nie ucierpiał sondażowy obraz Polskiego Stronnictwa Ludowego (...)
koalicji z Platformą Obywatelską.
H.S.: Znaczy jak
dbają panowie, przepraszam bardzo? W jaki sposób dbają, żeby notowania Polskiego
Stronnictwa Ludowego nie spadły?
G.D.: Podejmujemy
wszelkie działania, które są proponowane z inicjatywy Polskiego Stronnictwa
Ludowego, staramy się zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz dać sygnał i taki
jednoznaczny przekaz, że jest to partner, które traktujemy na zasadach równych,
nie widzimy w nim mniejszego koalicjanta, którego mielibyśmy traktować tak jak
kiedyś Prawo i Sprawiedliwość Samoobronę i Ligę Polskich Rodzin.
H.S.: A debaty
konstytucyjnej nie przewidujecie?
G.D.: Pan
mówił o problemie wewnątrz Sojuszu Lewicy Demokratycznej. No, jeżeli tam ma coś
wybrzmieć i z tego powstać jakiś ciekawy pomysł warty podniesienia na forum
parlamentu, dlaczego nie?
W.M.: Dziękujemy bardzo.
Grzegorz Dolniak, Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy
Obywatelskiej, w Sygnałach Dnia.
(J.M.)