Wiesław Molak: W naszym
studiu Władysław Stasiak, szef Kancelarii Prezydenta. Dzień dobry, witamy w
Sygnałach.
Władysław Stasiak:
Kłaniam się, dzień dobry.
W.M.: Zacznijmy od
zdrowia pana prezydenta. Jak się czuje prezydent? Słyszeliśmy, że przeziębiony
i to mocno przeziębiony.
Władysław Stasiak:
Tak, rzeczywiście pan prezydent dosyć mocno się poprzeziębiał, to nie jest
jakaś infekcja grypowa, ale rzeczywiście takie poważne, mocne przeziębienie.
Więc lekarze zalecają, żeby pozostał w łóżku.
Henryk Szrubarz: I
zostanie w łóżku? Nie pojedzie na szczyt Unii Europejskiej?
W.S.: Nie,
tego jeszcze nie wiemy. Prezydentowi zależało, żeby być, bo to dosyć istotny
szczyt, ważne rozmowy i ważne decyzje, co ważniejsze, no ale trzeba będzie się tu
zdać na opinię lekarską.
H.S.: No ale zdąży
wyzdrowieć do tego szczytu? Już za dwa
dni.
W.S.: Pewnie
będzie się starał poprawić trochę stan zdrowia. No, zobaczymy, to wszystko w
rękach lekarzy.
W.M.: A jak pan
się czuje jako obywatel, kiedy rzecznik praw obywatelskich mówił: „W sprawie
skuteczności szczepionki i ewentualnych zagrożeń bardziej ufam opinii ekspertów
Unii Europejskiej niż polskiemu rządowi”.
W.S.: No,
rzecznik praw obywatelskich to jest taka osoba, której rolą jest wkładanie kija
w mrowisko w różnych sytuacjach po to, żeby zwrócić uwagę na problemy, które
dotykają nas wszystkich. Ważny moment, ważna rozmowa i ważna sprawa...
H.S.: A w tej sytuacji
należy wkładać kij w mrowisko?
W.S.: Żeby
zwrócić uwagę, uczulić i zainspirować do działania, z całą pewnością tak.
Natomiast nie sądzę, żeby rolą polityków, w ogóle zresztą rolą osób, które nie
są zaangażowane, bym powiedział, profesjonalnie, przesądzanie co do tego,
jakie, kiedy szczepionki, no bo ktoś bierze za to odpowiedzialność od A do Z i
bardzo bym chciał, żeby tak się stało, żeby był w tym konsekwentny. I tak chyba
powinno w państwie być. Ale też nie myślę, żeby intencją rzecznika praw
obywatelskich było zastępowanie instytucji takich jak Inspekcja Sanitarna czy
pani minister zdrowia w szczególności.
H.S.: No ale
postraszył panią minister prokuratorem.
W.S.: No ale
rozumiem, że raczej, że tak powiem, w kategoriach motywacyjnych, bym
powiedział, do działania i do sprawności działania, po to, żeby poważnie zająć
się problemem, a nie zastępować w podejmowaniu konkretnych rozstrzygnięć. Oczywiście
że konkretne rozstrzygnięcia to jest odpowiedzialność pani minister i tak być
musi.
H.S.: Czyli na
razie należy wstrzymać się z oceną, czy kupować te szczepionki, czy jeszcze poczekać.
W.S.: A ja bym
właśnie chciał, żeby od początku do końca konsekwentnie na to pytanie
odpowiadała pani minister zdrowia czy w dalszej konsekwencji pan premier, bo
jest podział ról w państwie polskim, są instytucje i reprezentujące je osoby, które
biorą za to pełną odpowiedzialność. I chyba tak po prostu musi być. Tylko
chciałbym, żeby pani minister nas wszystkich przekonała, że tak, a nie inaczej musi
być, i zachowała w tej sprawie pełną konsekwencję, wiedząc, że sprawa jest
wyjątkowo poważna.
H.S.: Na razie
jest przekonująca w tej roli?
W.S.: No, to
chciałbym... Nie róbmy tego w trakcie. Pan rzecznik praw obywatelskich ma taką
rolę, która polega na uczulaniu, na motywowaniu, na tym, żeby inspirować do
działań, natomiast to, czego chcielibyśmy chyba wszyscy oczekiwać, to
konsekwencji w działaniu. Ja bardzo tej konsekwencji oczekuję i oczekuję
wzięcia pełnej odpowiedzialności za to, co jest czynione. Natomiast nie, w
niczym by nie pomogło, bo gdyby ja teraz zaczął
mówić, jak powinno być albo udawać kogoś, kim nie jestem. Ja po prostu
mówię jedno: oczekujemy od ministra zdrowia pełnej, profesjonalnej oceny
sytuacji, konsekwentnych działań i wzięcia za nie całkowitej odpowiedzialności.
H.S.: Jeżeli
prezydent pojedzie na szczyt Unii Europejskiej do Brukseli, to jaka będzie jego
rola?
W.S.: A, będzie
rolą wspieranie rozwiązań dobrych dla Polski i Unii Europejskiej. Co to znaczy
w praktyce? Pan prezydent rozmawiał wcześniej, przed poprzednim szczytem z
panem ministrem spraw zagranicznych, który przybył do Pałacu Prezydenckiego,
żeby przedstawić pełną informację przed szczytem. Tutaj, jeżeli chodzi o kandydatury,
no to myślę, że nie ma większego problemu, znaczy w ogóle nie ma problemu, bo
stanowisko polskie jest...
H.S.: Bo nie ma
kandydatur ze strony Polski.
W.S.: Nie, ale
jest stanowisko na to dotyczące poglądów w tej sprawie wyłaniania kandydatur i
miejsca w ogóle w systemie Unii Europejskiej. To będzie krótki szczyt. On
raczej dowodzi tego, że w Unii Europejskiej też nie do końca jest wiadomo, jak
ma w praktyce być wypełniana funkcja tego w cudzysłowie (to bardzo mocno
podkreślam: w cudzysłowie) „prezydenta” Unii Europejskiej czy osoby odpowiedzialnej za sprawy
zagranicznej.
H.S.: No, jest
kwestia taka, czy prezydentem Unii Europejskiej ma być bezbarwny, nazwijmy to,
urzędnik, czy osoba z charyzmą?
W.S.: Znaczy
to chyba nie ma takiej wprost alternatywy. Raczej jest sztucznie kreowana, bo
po pierwsze – pamiętajmy, że nie ma mowy o prezydencie Unii Europejskiej w
takim rozumieniu jak prezydent poszczególnych krajów i to jest fałszywe
zestawienie, fałszywe porównanie. A po drugie – tutaj raczej jest pytanie: czy będzie
to osoba, która będzie mogła harmonizować działania w całym zespole instytucji
europejskich, to znaczy na przykład mam na myśli Komisję Europejską,
przewodniczącego Komisji Europejskiej, która przecież nadal będzie działać,
osoby, która będzie rozumiała, że Unia Europejska to jest jednak ścisły, ale
jednak związek państw i krajów, podmiotowości będzie rozumiała, będzie
rozumiała też rolę parlamentów, Parlamentu
Europejskiego, osoba, która będzie musiała... nie podoba mi się ta alternatywa,
że albo bezbarwny, albo charyzmatyczny. Osoba, która będzie umiała harmonizować
i będzie umiała nadać jakąś treść funkcji, która, jak praktyka pokazuje, także te
żmudne negocjacje i czasem pewną nerwowość w obrębie Unii Europejskiej,
instytucji, która do końca nie jest określona.
H.S.: Czy
prezydent ma jakąś swoją kandydaturę, faworyta?
W.S.: Nie, konkretną
chyba nie, raczej mówi o parametrach, które powinny być spełnione i które
powinny być realizowane przy wypełnianiu takiej funkcji. Oczywiście była też
rozmowa o konkretnych osobach, o konkretnych kandydaturach, no ale to jest coś,
o czym pewnie będzie mowa na tym szczycie już 19–go.
H.S.: Były szef
Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki 26 listopada ma usłyszeć zarzuty ze strony
prokuratury w Warszawie w sprawie przecieku tajnego raportu ABW w sprawie
incydentu...
W.S.: Poufnego.
H.S.: Poufnego.
Jak pan to komentuje jako obecny szef Kancelarii Prezydenta?
W.S.: A jak
można komentować? Cóż, jak można komentować? Ja co prawda już kilkakrotnie
słyszałem wcześniej czy wiosną tego roku o stawianiu zarzutów. Zobaczymy, jest
postępowanie w tej sprawie. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało.
H.S.: Chodzi o
tajny raport ABW...
W.S.: Poufny.
H.S.: Poufny
raport ABW, w którym była informacja o tym, że sprawcami tego incydentu
gruzińskiego byli sami Gruzini. Piotr Kownacki przekazał szczegóły tego
poufnego raportu prasie. Miał przekazać prasie.
W.S.: Czy
przekazał, tego nie wiemy i nie wiem, co na to wskazuje, ale to jest zupełnie
inna historia, rozumiem, że to jest przedmiotem postępowania. Natomiast jeżeli
taka teza został postawiona, no to to jest samo w sobie bardzo ciekawym stwierdzeniem.
H.S.: Dlaczego
samo w sobie jest to bardzo ciekawe stwierdzenie?
W.S.: No bo
ciekawe, gdzie są dowody na to? Bo zawsze warto zapytać. To jest teza par
excellence polityczna, no i jeżeli ktoś chce wrócić do tego pytania, to może
warto.
H.S.: To znaczy
pan przyjmuje takie założenie, że to na pewno nie było sprowokowane przez
Gruzinów.
W.S.: Nie, ja
przyjmuję założenie, że każda teza powinna być poważnie uzasadniona ze
wskazaniem źródeł i ze wskazaniem uzasadnienia tegoż. No, to jest bardzo
poważna teza, mająca bardzo poważne konsekwencje polityczne, także na arenie
międzynarodowej, więc myślę, że taka teza powinna być bardzo starannie
udokumentowana i uzasadniona. Tyle mówię.
H.S.: Czy polskie
sądy mogą stracić wpływ na stosowanie unijnych przepisów w sprawach dotyczących
współpracy policyjnej i sądowej? O co chodzi? Otóż do końca listopada prezydent
ma czas na podpisanie zgody na uznanie jurysdykcji Europejskiego Trybunału
Sprawiedliwości w takich sprawach. Prezydent podpisze?
W.S.: Ale to
nie jest... To jest myślę, że podpisze, aczkolwiek decyzji jeszcze w tej
sprawie... Może tak: decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma, ale nawet gdyby podpisał
pan prezydent, to nie jest tak, że polskie sądy utracą wpływ. Nie, nie to
akurat... to jest zbyt daleko idące uproszczenie.
H.S.: No ale
polskie sąd chcą mieć możliwość pytania w sprawach karnych, tak jak mogą to
robić np. w sprawach cywilnych, administracyjnych, gospodarczych. Tutaj podaje
się przykład, że w 2006 roku Sąd Najwyższy decydując o ekstradycji na przykład polskiego
nastolatka podejrzanego o zabójstwo w Belgii, wyraził żal, że nie może zapytać
Luksemburga, czy europejski nakaz aresztowania dotyczy też nieletnich. Tego
rodzaju sprawy nie będą mogły potem szybko załatwiać sądy polskie.
W.S.: Nie, ja
myślę, że będą mogły, to akurat... to jest naprawdę zbyt daleko idące
stwierdzenie, że to w ogóle wyłącza możliwość działania polskich sądów. Nie
sądzę. Natomiast co do podpisania, jak mówię , wszystko się mieści w
określonych terminach i z pewnością będzie już rychło decyzja pana prezydenta.
H.S.: Mamy
dwulecie rządów koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa
Ludowego i premiera Donalda Tuska. Wczoraj Stefan Niesiołowski mniej więcej o
tej porze mówił o tym, że właściwie Platforma Obywatelska rządziłaby dobrze czy
lepiej, sprawniej, gdyby nie prezydent, który przeszkadza w rządzeniu.
>>> Posłuchaj, co mówił Stefan Niesiołowski <<<
W.S.: śmieje się Oj Boże! To rzeczywiście...
Cóż można powiedzieć w takiej sytuacji? No...
H.S.: Kwituje to
pan śmiechem?
W.S.: A jak
inaczej można? To jest takie trochę: byłoby świetnie wszystko, tylko mamusia i
tatuś nie pozwalają.
H.S.: A zarzut
taki, że prezydent nadużywa na przykład prawa weta?
W.S.: Jak to
nadużywa?
H.S.: Zbyt często
stosuje.
W.S.: Prezydent
Kwaśniewski podczas rządów AWS–u 28 razy zastosował prawo weta; pan prezydent
Kaczyński 18 na prawie 420 ustaw podpisanych, z których bardzo wiele ważnych
dla rządu: pakiet antykryzysowy, ustawa o tzw. koszyku świadczeń gwarantowanych
dla służby zdrowia, wiele rzeczy, które dla rządu były niezwykle istotne,
właśnie dlatego że rząd argumentował, że to są rzeczy ważne, było niezwłocznie
podpisywanych przez prezydenta. Prawdę mówiąc, no, co można powiedzieć? Że były
świetnie, tylko prezydent... że to... No, trochę jednak, trzeba powiedzieć,
trochę dojrzałości wymaga podejście do polityki, śmiałego mierzenia się z
wyzwaniami, podejmowania wyzwań. Tak jak zresztą donosi chociażby prasa, no, w
większości rząd wetuje się sam, bo z planu legislacyjnego swojego nie zgłasza
znacznej części czy bodaj większości ustaw nie zgłasza do sejmu. Więc można powiedzieć, że następuje przede
wszystkim samowetowanie rządu, czyli nieprzygotowywanie projektów ustaw. I jak
rozumiem, na tym polega zasadniczy problem. No ale to już... No przepraszam, już
pan prezydent nie może pisać wszystkich ustaw za rząd. Jeżeli ktoś tego
oczekiwał, no to to jest nieporozumienie.
W.M.: A później
szef Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński powiedział: byliśmy najlepsi po
89 roku.
W.S.: No, ja
uczestniczyłem w tym rządzie, więc to jest tak, że pewnie każdy...
W.M.: No właśnie.
W.S.: Ale
muszę powiedzieć, że mam powody do satysfakcji. Oczywiście to nie jest tak, że
każdy... że bez żadnych uwag to się odbywa. Oczywiście można by było wskazywać
blaski i cienie, to jest jasne, natomiast to, że udało się przygotować wielki
program modernizacji Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej,
dodatkowych 6 miliardów, program „Razem Bezpieczniej”, zresztą kontynuowany, to
akurat jest dobry przykład, no, jest powodem do satysfakcji.
W.M.: Panie
ministrze, my pytamy po raz kolejny o abonament radiowo–telewizyjny, o metody
finansowania mediów publicznych, bo po prostu chcemy wiedzieć jak najszybciej,
co się w tej sprawie może wydarzyć, bo dla nas może wydarzyć się, no, najgorsze
zło, które może być – przestanie istnieć Polskie Radio.
W.S.: No tak, i
to są ważne pytania rzeczywiście. Natomiast tak jak rozmawialiśmy swojego
czasu, jeżeli pojawi się projekt, o którym mówił pan przewodniczący Napieralski
i będzie spełniał wymogi, o których też mówiliśmy, czyli stabilne podstawy finansowania,
gwarancja realizacji misji mediów publicznych, to będzie to dobry przedmiot do
dyskusji. Więc warto o tym projekcie powiedzieć. Warto też kontynuować
spotkania ze środowiskami twórczymi, ale nade wszystko spojrzeć na projekt
przez nie przygotowywany. Czasu mamy mało, ale na tyle, żeby przeprowadzić
myślę na przełomie listopada i grudnia porządną, sensowną debatę, a później
zwrócić się ku projektom. Czas nagli i warto zrobić wszystko, żeby taki projekt
czy takie projekty powstały jak najszybciej.
H.S.: Debatę w
parlamencie czy poza parlamentem?
W.S.: I poza,
i... Znaczy może tak – my byśmy chcieli, Kancelaria Prezydenta oczywiście w
żaden sposób nie może mówić parlamentowi, co powinien czy co miałby robić, ale
my byśmy chcieli przeprowadzić taką debatę siłą faktów poza parlamentem, czyli organizowaną
przez czy pod patronatem pana prezydenta i Kancelarii Prezydenta, ale warto
niewątpliwie przeprowadzić taką debatę także w parlamencie. Parlament tworzy
prawo, więc jest niewątpliwie najbardziej powołanym też miejscem do tego, żeby
taka debata tam się odbyła.
W.M.: A prezydent
może zaprosić do siebie parlamentarzystów...
W.S.: Może.
W.M.: ...środowiska
twórcze?
W.S.: Może i
pewnie taka debata, jak powiadam, zostanie też przeprowadzona.
W.M.: Jeszcze w
tym roku, jak pan sądzi?
W.S.: Jeszcze
w tym roku.
W.M.: Bardzo
dziękujemy za dzisiejszą wizytę w Sygnałach Dnia.
W.S.: Dziękuję
bardzo.
W.M.: Dziękuję za
rozmowę. Naszym gościem był Władysław Stasiak, szef Kancelarii Prezydenta
Rzeczpospolitej.
W.S.: Kłaniam
się.
(J.M.)