W studiu prof. Leszek Balcerowicz, prezes Narodowego Banku Polskiego.
Panie Profesorze, wczoraj odbyło się spotkanie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z Radą Polityki Pieniężnej. Przed tym spotkaniem premier Leszek Miller powiedział: „Prezydent usłyszy od prezesa Balcerowicza, że tak jak jest, jest dobrze, bo inflacja jest niska. A to, że padają zakłady pracy, wzrasta bezrobocie, że bankrutują przedsiębiorstwa, eksporterom nie opłaca się eksportować, to już go nie obchodzi. Ważne, żeby inflacja była niska, żeby kapitał spekulacyjny czuł się dobrze”. Wychodzi na to, rząd mówi swoim językiem, Rada Polityki Pieniężnej swoim. Do porozumienia daleko.
Leszek Balcerowicz – Mogę tylko zauważyć, że premier już wiedział z góry, co będzie w czasie wewnętrznego spotkania z prezydentem. Co do reszty tej wypowiedzi, to ja mogę tylko tyle stwierdzić, a może raczej zapytać: czy to świadczy o woli porozumienia? Czy to jest język porozumienia w ustach osoby, która stale nawołuje do porozumienia? I potraktujmy to jako pytanie chyba retoryczne.
Ja natomiast mogę powiedzieć, że z mojej strony osobiście i ze strony członków Rady Polityki Pieniężnej, wbrew różnym oskarżeniom, jest stała gotowość do rozmów, ale do rozmów o charakterze rzeczowym, spokojnym, w gronie ekspertów, a dotyczących ważnych zagadnień, o których mówiliśmy w czasie bardzo dobrego spotkania u prezydenta, na przykład w jaki sposób zmienić zaopatrywanie się rządu w dewizy dla celów obsługi spłaty długu zagranicznego, żeby zmniejszyć związaną z tym do tej pory presję na wzmocnienie złotówki, bo to jest dosyć sztuczne.
Drugi, niezwykle ważny temat, który wymaga spokojnej współpracy, to jest określenie najlepszej możliwej ścieżki dochodzenia Polski do Unii Europejskiej, a następnie wprowadzenia w Polsce euro. To jest sporo bardzo ważnych, dość skomplikowanych problemów, które wymagają spokojnej rozmowy. I zresztą w czasie spotkania, które odbyło się na propozycję Rady Polityki Pieniężnej ze stroną rządową ostatnio, umówiliśmy się, że takie spokojne, rzeczowe, eksperckie rozmowy będą miały miejsce, i to zostało potwierdzone. Mam nadzieję, że spotkanie u pana prezydenta zwiększa prawdopodobieństwo, że w atmosferze spokoju będzie można dobrze wspólnie w odpowiednich zakresach pracować.
Prezydent mówi: „Musicie się pogodzić”, a Pan na to?
L.B. – Ale tu nie ma problemu braku woli rozmowy. Natomiast nie można, jak rozumiem, traktować wypowiedzi, jakie były cytowane na początku, jako dowodu na gotowość spokojnej rozmowy. Natomiast wolę tego dalej nie komentować, chociażby po to, żeby stworzyć szansę na otwarcie nowego, lepszego rozdziału.
Ale zasadnicze tematy między dialogiem rządu z Radą Polityki Pieniężnej to oczywiście jest polityka kursowa, kurs złotówki, a także stopy procentowe. Premier powiedział, że w dalszym ciągu te stopy procentowe realnie są najwyższe w Europie. Czy Pan się zgadza z taką opinią?
L.B. – No to ja mogę przytoczyć fakty. Nie, dlatego że są kraje, w których są w tej chwili wyższe – to po pierwsze. Po drugie – stopy zostały ogromnie obniżone z 19% (mówię o stopach oficjalnych) w lutym zeszłego roku do 9%. To jest największa łączna skumulowana obniżka w takim czasie w historii III Rzeczypospolitej. Po trzecie – proszę pamiętać, że stopy dotyczą nie tylko kredytów, ale dotyczą również oprocentowania depozytów i jest dużo więcej ludzi, którzy mają oszczędności w bankach, niż ci, którzy biorą kredyty. No i jeżeli się za bardzo obniża stopy procentowe Banku Centralnego, to także obniża się po pewnym czasie oprocentowanie oszczędności. To wpływa na skłonność ludzi do oszczędzania. Od listopada obserwujemy bardzo wyraźny spadek skłonności do oszczędzania. Coraz wolniej przyrastają oszczędności, a w maju one już spadły. Ja nie twierdzę, że to wynika wyłącznie z obniżania stóp procentowych, natomiast każdy ekonomista zgodzi się, że jakiś związek tutaj jest. Więc my musimy patrzeć na całość, a nie tylko na fragmenty. Wiadomo, że oszczędzanie jest bardzo ważne dla finansowania inwestycji.
Ale zgadza się Pan, Panie Profesorze, że złoty jest bardzo silny w stosunku do dolara?
L.B. – Co do tego są różne twierdzenia i w wielu przypadkach skacze się od razu, przechodzi się do ocen, a nie patrząc na fakty. A fakty są następujące, że w ciągu ostatniego roku złoty się osłabił w porównaniu z euro. Tu chciałbym powiedzieć, że wiem, że wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do myślenia o dolarze, jak to ma się złoty do dolara, ale warto pamiętać, że w tej chwili dla nas jest ważniejszy kurs złotego do euro, bo około 60% naszego eksportu rozliczamy właśnie w euro. No i złoty osłabił się w porównaniu z rok temu. Jeżeli popatrzymy w trochę dłuższej perspektywie, cofniemy się, to okazuje się, że nastąpiło rzeczywiście pewne wzmocnienie w perspektywie 2–3 lat, ale ono jest mniejsze niż w przypadku węgierskiego forinta czy czeskiej korony. I wreszcie po trzecie – w całej dyskusji o kursie złotego warto pamiętać (zwłaszcza jeżeli ktoś twierdzi, że on jest za mocny) o przyczynach takiego zjawiska. No i każdy ekonomista w końcu się zgodzi po dyskusji, że jeżeli budżet gwałtownie zwiększa zaciąganie długów, czyli sprzedaje obligacje, to owe obligacje są w części kupowane przez zagranicę. To znaczy, że napływa kapitał portfelowy i to wywiera bardzo istotny wpływ na wzmocnienie złotego i dlatego jest to jeden z ważnych powodów, żeby patrzeć na stan finansów państwa.
No ale przecież politycy ciągle mówią o obniżeniu kursu złotego, chociażby wicepremier i minister finansów Marek Belka, który mówi, że najbliższe spotkanie, które będzie między rządem a Radą Polityki Pieniężnej, powinno być poświęcone osłabieniu kursu złotego.
L.B. – Umówiliśmy się z panem wicepremierem Belką znacznie wcześniej, po tym poprzednim spotkaniu, że powołamy grupę roboczą, która miałaby określić najlepszy sposób dochodzenia do Unii Europejskiej i do unii monetarnej, walutowej, czyli do strefy euro. I tu są istotne kwestie, w jaki sposób powinny wyglądać zasady kształtowania złotego. Więc w tej perspektywie chcemy rozmawiać i mieliśmy wrażenie, i jestem przekonany, że to będzie zasadniczy temat rozmów, do których od dawna jesteśmy gotowi.
W Polsce jest bardzo niska inflacja, już poniżej 2%. Dla kogo to dobrze, a dla kogo to źle?
L.B. – Jeżeli spytać ludzi, a my pytamy i bezpośrednio, i poprzez badania...
No to dla nas to dobrze.
L.B. – To każdy się zgadza, że niższa inflacja jest lepsza od wyższej inflacji, bo wyższa inflacja to jest drożyzna. Ludzie wolą niskie ceny. Więc należy to traktować jako generalnie dobre zjawisko. Zresztą nie jest istotne, że spotyka się to także z taką właśnie oceną prezydenta. Majowa inflacja była wyjątkowo niska, bo zadziałały wyjątkowe czynniki – to warto podkreślić. Otóż obniżyły się ceny warzyw, co jest zjawiskiem sezonowym. Gdyby sprawdziły się poprzednie prognozy odnośnie cen warzyw czy generalnie żywności, to inflacja nie wynosiłaby 1,9, ale wynosiłaby 2,4. Też dosyć nisko, ale też trzeba pamiętać, że te wskaźniki roczne inflacji zależą od tego, ile wynosiła inflacja rok temu. Jeżeli rok temu była bardzo wysoka, na przykład w maju była wysoka 1,1, a w maju tego roku była niska, no to roczny wskaźnik kształtuje się na niskim poziomie. Więc nie można opierać sądów o inflacji w dłuższym przedziale czasu na jednym miesiącu, a decyzje w polityce monetarnej muszą brać pod uwagę całość informacji, nie tylko właśnie to, ale na przykład to, jak kształtują się depozyty, jak szybko przyrasta gotówka – to wszystko nam sygnalizuje przyszłe procesy. Ale generalnie trzeba powiedzieć, że w Polsce osiągnęliśmy bardzo ważny sukces, istotny i dla ludzi, i dla gospodarki, którym jest niska inflacja. I tego sukcesu trzeba strzec przez dalszą ostrożną politykę monetarną.
A dla kogo jest zła wiadomość o tym, że inflacja spadła?
L.B. – Może dla tych, którzy lubią robić interesy w warunkach takiego zamieszania, kiedy ceny są niestabilne, kiedy można spekulować. Dla właściwie zdecydowanej większości przedsiębiorców – i to jest potwierdzone w badaniach – niska inflacja stwarza lepsze warunki dla gospodarowania niż wysoka inflacja. Wszystkie badania międzynarodowe pokazują, że kraje, które mają trwale niską inflację, korzystają z tego w porównaniu z krajami, które mają wyższą inflację.
Ale nawet Rada Polityki Pieniężnej zapowiadała, że nie będzie tak niskiej inflacji. Państwo twierdzili, że do 2003 roku będzie około 3% inflacja, teraz już jest poniżej 2.
L.B. – Cel średniookresowy na rok 2003 wynosi poniżej 4% i zostanie sprecyzowany, bo to jest na razie przedział. Co do wskaźników w poszczególnych miesiącach tego nie da się precyzyjnie ustalić. Proszę zauważyć, że wszyscy analitycy zostali zaskoczeni czymś, czego nie da się dokładnie przewidzieć – jak w danym miesiącu będą kształtowały się ceny warzyw. Trzeba tu powiedzieć, że w ogóle ceny żywności u nas podlegają dużym wahaniom, w znacznym stopniu po pierwsze zależnie od pogody, a tu przecież nie da się niezawodnie tego przewidzieć rok temu, a po drugie w zależności od tego, jak wyglądają interwencje rządu na rynku walutowym. Na przykład teraz mówi się powszechnie o klęsce nadprodukcji. No i z czego się to wzięło? Z tego, że rok temu podbito ceny zbóż i w jakimś sensie wprowadzono naszych rolników w błąd. Oni racjonalnie, mądrze zareagowali na niemądre bodźce.
Panie Prezesie, przed godziną siódmą mówiliśmy właśnie o cenach zbóż i z rozmowy wynikało, że wcale takiej klęski nie ma. Ale à propos malejącej inflacji – jest to kolejny argument wielu ekonomistów na rzecz zmniejszenia obniżania stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej.
L.B. – Na to mogę z przekonaniem powiedzieć, że jak zawsze będziemy uwzględniać tylko i wyłącznie argumenty ekonomiczne, żadne inne czynniki nie liczyły się i nie będą się liczyć, że będziemy patrzeć na całość istotnych informacji, a nie tylko na fragmenty. I z obrazu całości, i z wniosków, jakie z całości istoty informacji będzie można wysnuć na przyszłość, wynikają decyzje.
Już ostatnie pytanie: kiedy dojdzie do spotkania Rady Polityki Pieniężnej z rządem?
L.B. – Myślę, że to będzie – czy powinno być – spotkanie ekspertów, żeby spokojnie przygotować propozycje, bo tak się to dzieje w krajach, w których są tradycje dobrej współpracy. I takie też było moje rozumienie rezultatu ostatniego spotkania ze stroną rządową w czasie posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej.
Prof. Leszek Balcerowicz, prezes Narodowego Banku Polskiego, Gościem Sygnałów Dnia.
Reakcje prasy na spotkanie prezydenta z RPP