Program 1... pod każdym względem

SYGNAŁY DNIA


Dlaczego Polacy chcą wrócić do PRL-u

31.07.2002 07:46

Lech Kaczyński

Rozmawiali: Roman Czejarek i Wiesław Molak

W Sygnałach Dnia kolejny gość - Lech Kaczyński z Prawa i Sprawiedliwość. Dzień dobry.

Panie pośle, według ostatnich badań OBOP - 40% Polaków dobrze ocenia rządy PZPR w Polsce, 42% wybrałoby życie w Polsce obecnej, ale niewiele mniej, bo tylko 39% w PRL-u. Pana zdaniem stało się tak, bo...


Lech Kaczyński: To są dwie główne przyczyny. Pierwsza to obecna sytuacja ekonomiczna, w szczególności bezrobocie, poszerzająca się sfera biedy w naszym kraju. Po drugie jest to sprawa związana z tym, że nigdy w Polsce po 1989 roku nie powiedziano do końca prawdy o PRL-u. Do dzisiaj jest tak, że jeżeli ukazują się ciekawe informacje dotyczące tego, jakie były naprawdę tamte czasy, to ukazują się one w TVP między godziną 24.00, a 2.00, czyli gdy wszyscy śpią.

Jeżeli chodzi o tę pierwszą przyczynę, to jest to zrozumiałe, w okresie PRL-u bezrobocia nie było, ale to nie jest prawdą. Na początku lat 70-tych pamiętam, jak wyglądała sytuacja w Elblągu, tam wtedy o pracę też było bardzo trudno. Ale już kilkanaście lat później bezrobocia już tam nie było. Poza tym istniało pewne poczucie bezpieczeństwa socjalnego, nawet szersze niż bezrobocie i poczucie, że za nic się nie odpowiada. To poczucie, że można żyć w świecie swojego zakładu pracy i w swoim kręgu towarzyskim, dla niejednego to może być atrakcyjne, nawet dla bardzo wielu osób... Natomiast przede wszystkim jest to funkcja porażki tych pierwszych 13 lat. Oczywiście można mówić, że strukturalną cechą gospodarki rynkowej jest bezrobocie, ale nikt mnie nie przekona, że ma ono wynosić 18%. To jest porażka i to jest wyzwanie. Trzeba myśleć nad nowym sposobem prowadzenia polityki gospodarczej.

Czy to nie jest niebezpieczne? Zbliżają się wybory, to ktoś kto obieca, że wrócimy do tego co było, do PRL-u, to może liczyć na 40% poparcie.

L. K: Na takie to nie może liczyć. To między ludzkimi nostalgiami, a wyborami politycznymi nie ma bezpośredniego związku, ale oczywiście dla Samoobrony jest to dobra wiadomość.

A rozbicie obozu Solidarnościowego, kłótnie, podziały, spory?

L. K: Ja sądzę, że tego rodzaju sytuacja, to w mniejszym stopniu wpłynęła na ten czas. Oczywiście z okresu PRL-u wyrosło roszczenie o jedność. Taki typ myślenia o społeczeństwie, o państwie stworzyła też Solidarność jako ruch społeczny z lat 80-tych. Natomiast obóz Solidarnościowy - jeszcze raz chciałem to powtórzyć - nie mógł wyłonić jednego ugrupowania politycznego, ponieważ był obozem całej antykomunistycznej Polski. Ale ludzie mieli różne przekonania. Tych podziałów było zbyt wiele i tutaj były pewne względy polityczne, ja dążyłem do tego, by powstały dwa ugrupowania. I wydawało się, że to nam się udało. Powstały PC i ROAD ówczesny, dwa ugrupowania - to bardziej na lewo i to bardziej na prawo. A później już był duży udział elementu subiektywnego, a mianowicie polityki ośrodka prezydenckiego, która dążyła do jak największego zróżnicowania obozu solidarnościowego, żeby zwiększyć swoją moc.

Panie pośle, zmieńmy trochę temat. Politycy PiS zaproponowali, by polscy negocjatorzy z UE nie mogli podejmować pracy w unijnych instytucjach w ciągu trzech lat od wejścia Polski do UE. O co chodzi?

L. K: W tej chwili mówi się otwarcie, że polskie elity liczą także na 1000 posad w Brukseli i jeszcze większą ilość posad związanych z naszą przynależnością do UE tutaj w Posce. Ja myślę, że chodzi o część elit, bo napewno nie o kierownictwo PiS. Tego rodzaju dążenia, to dążenia autonomiczne. Ja podejrzewam, że rzeczywiście część osób myśli, że załatwi pracę dla siebie albo znajomych bardzo popłatną pracę. A jeżeli tak, to jest oczywiste, że ci, którzy odpowiadają bezpośrednio za to, na jakich warunkach Polska wejdzie do UE powinni być tej pokusy całkowicie pozbawieni. Bo to daje większą gwarancję twardej walki o polskie interesy.

Kolejny projekt PiS: "Odpolitycznić zarządy spółek Skarbu Państwa i ograniczyć możliwość wymiany w nich kadr przez ekipę będąca aktualnie u władzy". Do tej pory chyba tak nie było?

L. K: No nie było. Tylko przypisywanie kierownictwu PiS, bo byli i są pojedynczy ludzie w PiS, którzy w pierwszym okresie rządów AWS odgrywali pewną rolę. I później wycofali się. Natomiast my nie zamierzamy brać na siebie odpowiedzialności za to, za co absolutnie nie odpowiadamy. Myśmy nie tylko nie brali udziału w tej złej części rządów AWS-u, ale żeśmy przed tymi rządami przestrzegali TKM Jarosława Kaczyńskiego jeszcze zanim AWS przejął władzę, bo było widać tutaj pewne zjawiska i teraz mamy święte prawo do tego, żeby szukać pewnych rozwiązań, które pewne złe praktyki w naszym sektorze publicznym ograniczą. Przynajmniej ograniczą, bo...

No, ale jak można zrobić to w praktyce? Jak zakazać, żeby politycy nie imali się niektórych stanowisk?

L. K: Tutaj nie chodzi nawet o polityków, bo proszę pamiętać, że chodzi o jednoosobowe spółki Skarbu Państwa, czy inne spółki z udziałem Skarbu Państwa. Tam raczej nie polityków się kieruje, bo są wyjątkowe przypadki, tam się raczej kieruje swoiste zaplecze gospodarcze - kolegów z partyjnego podwórka. Można wprowadzić takie konstrukcje prawne, teraz nad nimi pracujemy, które przynajmniej ograniczą choćby przez kadencyjność, która nie będzie związana z kadencjami parlamentarnymi możliwości zmiany w tej sferze.

Dziękujemy bardzo za wizytę w Sygnałach Dnia, Lech Kaczyński z Prawa i Sprawiedliwość.
polecamy:

Polskie Radio SA: reklama| archiwum| studia muzyczne| Chór PR w Krakowie|

Polska Orkiestra Radiowa| Orkiestra Kameralna PR AMADEUS| Redakcja Katolicka| Radiowe Centrum Kultury Ludowej| Radiowa Agencja Fonograficzna| Studio Reportażu i Dokumentu|

zamówienia publiczne|

Mapa strony RSS Podcast Kontakt Forum

Copyright © Nowe Media, Polskie Radio S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone