Program 1... pod każdym względem

SYGNAŁY DNIA


My nie jesteśmy skazani na bezrobocie, ono wzięło się ze złej polityki.

29.03.2004 07:35

Leszek Balcerowicz

Rozmawiał: W.Molak, K.Grzesiowski <br>foto: W.Kusiński

W naszym studiu gość prof. Leszek Balcerowicz prezes Narodowego B Banku Polskiego, dzień dobry.

balcerowicz05-6_01_04.jpg#^left
Kto będzie nowym premierem, panie profesorze?


Leszek Balcerowicz: Witam Państwa. Rozumiem, że za parę godzin się dowiemy, a ja nie mam żadnej czarodziejskiej różdżki, żeby to przepowiedzieć.

A kto powinien być według Pana?

L. B: Na ten temat też nie mogę się wypowiadać. Natomiast przy okazji chciałem powiedzieć coś istotnego. Wiadomo, że w demokracji rządy się zmieniają i to jest rzecz naturalna. W Polsce idzie o to, że to, co się dzieje w polityce nie podważyło dobrych tendencji w naszej gospodarce tzn. wzrostu gospodarczego, stabilnej sytuacji w obrotach za granicą. Mamy coraz lepszą sytuacje od kilku miesięcy i to jest skarb, bo to jest ważne dla wszystkich. Wiem, że to jeszcze w skali społecznej nie dało odczuwalnych efektów, albowiem mija sporo czasu między dobrymi wskaźnikami statystycznymi, a poprawą sytuacji ludzi, ale to nastąpi, jeżeli wzrost się umocni. To będzie stopniowo następować, oczywiście potrzebne są reformy. Jeśli natomiast zła polityka miałaby podważyć to, co jest konieczne dla utrwalenia tego wzrostu, głęboką, zdecydowaną naprawę finansów publicznych, to te niewątpliwie pozytywne tendencje stanęłyby pod znakiem zapytania. I taka jest moralna i społeczna odpowiedzialność tych, którzy bezpośrednio uczestniczą polskiej polityce.

Krzysztof Janik mówił przede chwilą, że to może będzie ktoś ze sfer, nie tyle gospodarczych, co mających zaufanie środowisk gospodarczych, ekonomicznych, zagranicznych... Nie wiem może Marek Belka.

L. B: Osoba jest oczywiście istotna, ale osoba w powiązaniu z dobrym programem. Nawet najlepsza osoba, która nie może realizować niezbędnego programu nic nie znaczy. W polskiej sytuacji jest jasne, co trzeba zrobić, aby uniknąć złego scenariusza gospodarczego i społecznego i aby móc realizować dobry. To jest kilka zdecydowanych reform, dzięki którym finanse naszego państwa przestaną być chore, przedsiębiorstwa niektórych grup przestaną przynosić straty, a zdolność gospodarki do rozwoju i tworzenia miejsc pracy zarazem się zdecydowanie zwiększy. My nie jesteśmy skazani na tak duże bezrobocie, ono się wzięło ze złej polityki, z blokowania reform np. liberalizacji kodeksu pracy, uzdrowienia finansów publicznych i możemy wzorem np. Hiszpanii, gdzie kiedyś bezrobocie 24%, a jest 12%, u nas możemy to też zredukować.

Ale ta redukcja i naprawa w Hiszpanii dość długo trwała.

L. B: W parę lat obniżono bezrobocie w bardzo zdecydowany sposób, choć reformy nie były tam całkiem pewne. Wiadomo, co trzeba zrobić, aby najważniejsze problemy zredukować i wiadomo, że one narastają, kiedy blokuje się niezbędne plany.

Jak przystąpienie Polski do UE wpłynie na zmiany cen?

L. B: Wraz z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów i we współpracy z największymi mediami w Polsce, w tym z Polskim Radiem, rozpoczęliśmy akcję, która ma na celu poinformowanie społeczeństwa o tym ceny, jakich produktów po wejściu do Unii mogą wzrosnąć, o tym ceny, jakich produktów powinny potanieć i które produkty nie powinny ani podrożeć, ani potanieć. Idzie nie tylko o prostą informację, idzie oto, żeby ludzie mający więcej wiedzy mogli przeciwstawiać się za naszym pośrednictwem, nieuzasadnionym podwyżkom cen, których powodem może być wejście do Unii. Dlatego w NBP tworzymy grupę specjalistów, która będzie odpowiadać na pytania, skierowane za pośrednictwem mediów, czy za pomocą infolinii, którą uruchamiamy 15 kwietnia.

Czyli jak nie będzie mi się podobała jakaś cena na rynku, będę mógł to zgłosić i zapytać dlaczego tak drogo?

L. B: To łatwo sprowadzać do absurdu, ale przecież nie o to chodzi, a o to, żebyśmy wiedzieli więcej i mogli się przeciwstawić nadużyciom. Na cenę wpływają różne siły i może być tak, ze cena danego produktu wzrośnie nie, dlatego, że wchodzimy do Unii, ale z innych powodów, ale już w tej chwili obserwujemy pewne przykłady, że cena rośnie, a tłumaczone to jest naszą akcesją. Wedle naszych badań część tych podwyżek jest nieuzasadniona.

A nie będzie obowiązywała prosta zasada popytu i podaży?

L. B: Prawo popytu i podaży jest jak prawo grawitacji, jego nie można unieważnić, ale czasami wzbudza się sztuczny popyt np. tworząc taką psychozę, ze ceny muszą wzrosnąć i wtedy prawo podaży niejako pobudzone rośnie. Bywają także sytuacje, kiedy dochodzi do zmowy producentów i wtedy oni kształtują takie ceny, aby uzyskać nieuzasadnione korzyści i od tego jest UOKiK, żeby przeciwdziałać temu. Prezes tego urzędu powiedział, że jeśli będzie podejrzenie nieuzasadnionego wzrostu cen, będzie wszczynał postępowanie wyjaśniające, a ja myślę, że być może jeszcze potężniejsza bronią jest wiedza i informacja przekazywana przez media. Producenci powinni brać pod uwagę, że jeśli się ludzie dowiedzą, że ich podwyżki cen są nieuzasadnione, to mogą z tego wyciągnąć wnioski.

A ma Pan pieniądze na to, żeby zareagować na rynku, kiedy jakaś cena wzrośnie?

L. B: NBP nie dokonuje interwencji, ale najpotężniejszą interwencją są reakcje poinformowanych konsumentów. Tego nic nie zastąpi. Poinformowanych tzn. takich, którzy mają wiedzę, iż około 15% całego koszyka dóbr kupowanych przez konsumentów, może w pewnym stopniu podrożeć w związku z wejściem Polski do Unii Europejskiej, czyli to nie jest większość. Około 33% to są produkty, które dzięki wejściu do UE mogą potanieć i wreszcie cała większość to są te wyroby nie powinny ani podrożeć, ani potanieć.

Ale taki instrument jak kurs złotego, albo dolara, euro?

L. B: A to są zupełnie inne siły, które podlegają wielu czynnikom i to jest niezależne od wejścia Polski do Unii Europejskiej.

Żeby to całe tłumaczenie opinii publicznej, dlaczego jest jedno tańsze, a drugie droższe, nie sprowadziło się do tego, z czym mieliśmy do czynienia za Gomółki, że co prawda mąka i cukier drożeją, ale lokomotywy są tańsze.

L. B: Tego się między innymi obawiałem, kiedy myślałem czy warto wejść w sojusz z największymi mediami, żeby nie próbowano tego ośmieszyć. Wszystko można ośmieszyć, ale myślę, że nie warto. Mamy inną sytuację, wolne media i dobre wzorce z krajów UE, które tez wprowadzały takie działania informacyjne, jak się okazywało z niezłym skutkiem. Mając do wyboru albo nie robić przeciwdziałania, albo robić jakieś i starać się żeby było najbardziej skuteczne, wybieramy to drugie i myślę, że słusznie.

Prezes Narodowego Banku Polskiego prof. Leszek Balcerowicz był naszym gościem dziękujemy bardzo.
polecamy:

Polskie Radio SA: reklama| archiwum| studia muzyczne| Chór PR w Krakowie|

Polska Orkiestra Radiowa| Orkiestra Kameralna PR AMADEUS| Redakcja Katolicka| Radiowe Centrum Kultury Ludowej| Radiowa Agencja Fonograficzna| Studio Reportażu i Dokumentu|

zamówienia publiczne|

Mapa strony RSS Podcast Kontakt Forum

Copyright © Nowe Media, Polskie Radio S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone