Program 1... pod każdym względem

SYGNAŁY DNIA


Prasa kłamie

26.04.2004 08:46

Lech Kaczyński

Rozmawiali: K.Grzesiowski, H.Szrubarz

I kolejny gość w Sygnałach Dnia - Lech Kaczyński - prezydent Warszawy. Dzień dobry.

Lech Kaczyński: Dzień dobry.

Nie miał Pan takiego marzenia, żeby dziś była sobota, Panie prezydencie?

L. K: Mam takie marzenia, ale jeszcze większym moim marzeniem jest to, żeby nie było skandalicznych artykułów, szerzących nieprawdziwe wiadomości w prasie.

Ma Pan na myśli artykuł w Życiu Warszawy?

L. K: Tak. Przedwczorajszy i dzisiejszy, żeby była jasność, dawno była zgoda na przemarsz antyglobalistów i władze miasta nie miały tutaj w tym zakresie żadnej swobody działania, bo ci ostatni spełnili wszystkie warunki przewidziane przez ustawę.

Czyli Ratusz zgodził się na przemarsz antyglobalistów?

L. K: Oczywiście. Już ponad tydzień temu. I tego rodzaju informacje, podobnie jak informacje z Faktu, podobno, że nie są przygotowane parkingi, a jest ich dwadzieścia kilka przygotowanych, dla mieszkańców Warszawy, którzy chcą odstawić swoje samochody daleko od miejsca wydarzeń, czyli to też jest nieprawda.

Kiedy będzie ta manifestacja?

L. K: Ta główna w czwartek, 29 kwietnia.

Jakimi ulicami przejdzie?

L. K: Bardzo długą trasą niestety, od Jana Pawła, przez Al. Solidarności, Plac Bankowy, Świętokrzyską, Nowy Świat, aż do miejsca, gdzie wszystkie manifestacje chodzą, czyli Kancelarię Premiera.

Obawia się pan, że może dojść do jakiś zamieszek?

L. K: Sytuacja jest oczywiście groźna, to trzeba sobie jasno powiedzieć. Ja myślę, że koncentracja sił policji, my tutaj blisko współpracujemy, robimy, co możemy, można powiedzieć więcej niż możemy, nie kryję, że na moje ręce, jeden z bardzo wysokich urzędników państwowych złożył podziękowanie w trakcie spotkania przed dwoma dniami, za wysiłki miasta w przygotowaniu do tych zdarzeń, ale coś się może jednak wydarzyć. Mam nadzieję, że siły policyjne zgromadzone będą tak duże, że...

Ale to Panie prezydencie wygląda, jak przygotowania do wojny?

L. K: To nie jest moja wina, weźmy pod uwagę, chciałem jednak podkreślić, że to nie my, nie Warszawa jest organizatorem, tego forum ekonomicznego, to nie jest zaproszenie prezydenta Warszawy. Ja oczywiście pewne obowiązki formalnie będę musiał spełnić, ale ani o terminie nie decydowało miasto stołeczne Warszawa, ani też o samym fakcie, że tutaj w Warszawie, a nie gdzie indziej, to forum się odbywa. Chciałbym, żeby to było jasne, bo w tym zakresie ciągle są nieporozumienia. Natomiast, jeżeli wziąć pod uwagę doświadczenie Pragi, która została regularnie zdemolowana, to musimy takie przygotowania czynić, przy czym w większym stopniu, w większym zakresie, czynią je władze państwowe, ponieważ policja, miasto, nie podlega, też chciałem to przypomnieć. Policja nie podlega władzom samorządowym.

A czy miasto ponosi koszty tej imprezy?

L. K: Miasto ponosi poważne koszty, tak.

W jakiej wysokości?

L. K: One są około 18 mln złotych.

Miasto nie organizuje, ponosi koszty, to może można liczyć na zwrot tych pieniędzy z kasy
państwowej.


L. K: W pewnym zakresie tak, ale w pewnym zakresie nie, dlatego, że my wspieramy pewnymi kwotami policję, kupujemy sprzęt, wspieramy też Państwową Straż Pożarną i to czynimy z pełnym poczuciem, że jest to praca we właściwym kierunku.

Ale nie jest Pan przeciwko organizacji tego szczytu?

L. K: Wie Pan, ja nie jestem przeciwko organizacji tego szczytu, ale termin na pewno nie jest szczęśliwy. Ostatnie dni przed wejściem do Unii Europejskiej, to jest pierwsza sprawa, a sprawa druga to jest to, że trzeba sobie zdawać sprawę z niebezpieczeństw. Ja mam nadzieję, że my jesteśmy przygotowani, my - jako Polska, tak dobrze, że do niczego nadzwyczajnego nie dojdzie, ale trzeba się liczyć z tym, że wypadki mogą potoczyć się różnie.

W nienajlepszej sytuacji są właściciele restauracji, czy sklepów, które leżą na trasie przemarszu demonstracji.

L. K: Na pewno będziemy im udzielać prawnej, co najmniej pomocy, myślimy o tym cały czas.

Ale producenci styropianu wietrzą interes teraz, dlatego, że między innymi właściciele sklepów,
restauracji, zabezpieczają szyby tym styropianem.


L. K: To jest niestety prawda i w niektórych fragmentach miasta to jest postępowanie rozsądne, natomiast gdzie niegdzie ludzie myślą o zabijaniu okien tam, gdzie jest to daleko od ewentualnego teatru, miejsca tych wydarzeń, no i to jest już oczywiście przesada.

No, ale będzie środa, czwartek, piątek, to minie wszystko Panie prezydencie.

L. K: Minie, ja myślę, że czwartek będzie tu najistotniejszym dniem.

I w sobotę mamy unijne uroczystości.

L. K: No właśnie, chodzi o to, żeby one nie zostały zakłócone. Miejmy nadzieję, że nie będą.

Zdążyć posprzątać po jednym i wejść do UE w takim w miarę czystym stanie.

Czy wie Pan, że jest Pan na III miejscu w rankingu Polskiej Grupy Badawczej, jako kandydat na ewentualnego prezydenta RP?


L. K: Ja nie wiem, o jakie wyniki tu chodzi.

To jest sondaż Polskiej Grupy Badawczej, I - jest Jolanta Kwaśniewska, II - Andrzej Lepper, III - Lech Kaczyński. Potrafi Pan powiedzieć, dlaczego jest Pan osobą popularną i braną pod uwagę w przyszłorocznych wyborach prezydenckich? Z czego to się bierze? Czy to z historii, z czasów ministra sprawiedliwości jeszcze?

L. K: Na pewno z jednej strony tak, a z drugiej strony mnie się wydaje, że myśmy Warszawę znacznie jednak zmienili, znaczy władze Warszawy. Przede wszystkim opanowaliśmy zjawiska patologiczne. Nie znaczy, że nie ma żadnego, nigdzie zjawiska korupcji, ponieważ w aparacie, który liczy parę tysięcy ludzi, nigdzie na świecie nie jest tak, że nic się nie zdarza. Natomiast te podstawowe zjawiska zostały opanowane, to jest sprawa pierwsza, po drugie myśmy wiele spraw uporządkowali, po trzecie nie traktujemy miasta, jako spółki inwestycyjnej, dbamy też o kulturę, o edukację, my chcemy tu pokazać, że Polską można rządzić inaczej. Ja sądzę, że to mi się udało w znacznym stopniu, co nie oznacza, że administracja w Warszawa działa idealnie, daleko jest od tego, mamy kłopoty z inwestycjami, mamy kłopoty z niezwykle skomplikowanymi procedurami, różne grupy, interesy stawiają nam opór, ale na pewno jest to władza zupełnie inna niż była i ja myślę, że jeśli można w Warszawie, to można i w Polsce. Ale to będzie zależało od Polaków. Ja reprezentuję Prawo i Sprawiedliwość.

No tak, ale z punktu widzenia polityki i tego, co się dzieje w kraju mamy same problemy. Już Pan dzisiaj cytował Życie Warszawy, my zresztą też, ta informacje, że Marek Belka już nie jest podobno kandydatem prezydenta na premiera...

L. K: Tak samo prawdziwa, jak poprzednie informacje.

Premier Miller podaje się do dymisji, odchodzi 2 maja, odejdzie 2 maja z urzędu, tak jak zapowiedział?

L. K: Myślę, że jednak tak, tak jak zapowiedział. Natomiast na pewno będą zasadnicze kłopoty ze sformowaniem nowego rządu i rozwiązanie jest jedno, rząd rzeczywiście techniczny, czyli niepolityczny. Profesor Belka jest niewątpliwie człowiekiem kompetentnym, ale też nie kryje nawet tego, że jest z pewnego układu politycznego, że genetycznie od młodości jest z tym układem związany. Tutaj chodziłoby o osobę spoza układów politycznych i o rząd, który jest rzeczywiście rządem przejściowym. Żeby było jasne, nie ma, co tworzyć takiej atmosfery, że tego rodzaju rząd, to w demokracji jest coś szczególnie dziwnego. Pamiętam we Włoszech swego czasu, we Włoszech jeszcze ustabilizowanych przed tym wielkim kryzysem, był taki polityk, który był niejako specjalistą od tego, żeby kierować takimi przejściowymi rządami.

Ale z drugiej strony profesor Belka mówi, że zna znakomitych partyjnych fachowców i zna też bezpartyjnych kretynów.

L. K: To wie Pan, ja mogę powiedzieć, że pod tym względem nasze doświadczenia, to znaczy Pana Belki i moje są zupełnie podobne. To prawda, ale jest to jedna prawda, druga prawda to jest to, że w tej chwili rozwiązanie powinno być takie, rząd techniczny i razem z tym uchwała Sejmu o skróceniu swojej kadencji. Nie jest tak, że jeżeli dzisiaj Sejm tego rodzaju uchwałę wydaje, to ona musi mieć ważność od dnia jej wydania. Ona może przewidywać termin zakończenia, działania tego Sejmu na przykład na październik, na wrzesień, różnie się można w tym zakresie umówić, ja sądzę, że to jest jedyna możliwość powołania rządu, który będzie sprawnie działał w oparciu o ten Parlament, który jest.

Jeszcze jedna kwestia, którą żyje teraz nasza klasa polityczna, czyli Wojskowe Służby Informacyjne, rozmawialiśmy z posłem Lewandowskim mniej więcej godzinę temu, z sejmowej komisji służb specjalnych, on powiada, że tę komisję trzeba wyposażyć w takie instrumenty, które by jej pozwoliły na odkrywanie prawdy, natomiast, jaka jest Pana uwaga na ten temat?

L. K: To jest prawda, że należy ją wyposażyć w tego rodzaju instrumenty, ale to jest jedna sprawa, a druga sprawa, to jest to, że rola służb specjalnych, nie tylko wojskowych, choć szczególna była rola wojskowych, to jest sprawa znana nie od dzisiaj. W pierwszych latach 90-tych, ci, którzy te oczywiste prawdy mówili, byli niejako katowani politycznie, eliminowani. To było kierownictwo ówczesnego Porozumienia Centrum, myśmy mówili wtedy oczywistą prawdę. Gdyby wtedy te błędy zostały naprawione, to dzisiaj mielibyśmy inne państwo. A tak, to czy ja mogę dziś potwierdzić, co oznaczają inicjały G. R., nie ja nie mam dzisiaj takiej konkretnej władzy. Natomiast to, że te służby były przedmiotem szczególnego zainteresowania i przywiązania w latach 1990-95, że wielokrotnie Pan minister Wachowski, co mogę przedstawić świadków, powoływał się na swoje układy właśnie z tymi służbami, itd... To są oczywiste prawdy, tylko, że ówczesna klasa polityczna, z wyjątkiem kilku polityków PC, była zbyt tchórzliwa, żeby o tym mówić. I powstał system polegający na tym, że każdy ma na każdego, z nielicznymi wyjątkami, muszę powiedzieć, że PiS do tych wyjątków należy, haka. To powoduje, że niektóre prawdy o polskim życiu, prawdy bardzo groźne, wychodzą na jaw z wieloletnim opóźnieniem. Mam nadzieję, że teraz jest to wstęp do zmiany tej sytuacji, chociaż oczywiście to, co się teraz ukazuje jest wynikiem wewnętrznych rozgrywek w służbach i to jest dla każdego chyba jasne. Gdyby tych wewnętrznych rozgrywek nie było, to o niczym byśmy się nie dowiedzieli.

A może gdyby wcześniej była weryfikacja, to też...

L. K: Gdyby była weryfikacja i to weryfikacja prawdziwa, bo powiedzmy sobie szczerze była weryfikacja służb cywilnych, tylko tyle, że jej rezultaty można było określić, jako wyjątkowo mizerne.

Ale jednak, była.

L. K: No jakieś tam... ale proszę Pana inwigilacja prawicy, czyli po prostu prześladowanie uczciwych polityków i promowanie nieuczciwych, bo do tego to się sprowadzało, to była sprawa polegająca na, tam działały służby cywilne, a nie służby wojskowe.

Lech Kaczyński - prezydent Warszawy, dziękujemy Panie prezydencie, no i miejmy nadzieję, że Warszawa przeżyje te 3 dni.

L. K: Też mam taką nadzieję i tego Warszawiakom i całej Polsce życzę.

Dziękujemy.
polecamy:

Polskie Radio SA: reklama| archiwum| studia muzyczne| Chór PR w Krakowie|

Polska Orkiestra Radiowa| Orkiestra Kameralna PR AMADEUS| Redakcja Katolicka| Radiowe Centrum Kultury Ludowej| Radiowa Agencja Fonograficzna| Studio Reportażu i Dokumentu|

zamówienia publiczne|

Mapa strony RSS Podcast Kontakt Forum

Copyright © Nowe Media, Polskie Radio S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone