Krzysztof
Grzesiowski: W łódzkim studiu Sygnałów prof. Stefan Niesiołowski, Wicemarszałek
Sejmu Rzeczpospolitej. Dzień dobry, panie marszałku.
Stefan
Niesiołowski: Dzień dobry panom, dzień dobry państwu.
K.G.: Też taki
koszmarny ziąb w Lodzi?
S.N.: Dwadzieścia
stopni.
K.G.: O, to trochę
lepiej jak w Warszawie chyba, trochę cieplej. Panie marszałku, podtrzymuje pan
to, co pan powiedział w piątek o tym, że to pseudosfera hazardowa, której w
ogóle nie ma?
S.N.: To
zależy od definicji „afera”. Generalnie tak, bo ja nie widzę elementu
przestępstwa, bo afera to znaczy przestępstwo. Są te elementy niesympatyczne,
są to na pewno etycznie rzeczy naganne, ale na razie ciągle nie widzę
przestępstwa.
K.G.: A te „etycznie
naganne rzeczy” to które?
S.N.: No to
przecież to było już wielokrotnie mówione, no przecież to już jest od dawna
podkreślane, ja tu nic nie mam nowego do powiedzenia. To są rozmowy, kontakty
polityków Platformy, za które ci politycy zapłacili bardzo wysoką cenę, i to są
działania pana Kamińskiego i są to elementy polityczne, bo tu trudno mówić jakichś
o karnych. Ja nie mówię o tym zarzucie, bo on ma zarzut, to co innego, poza tą
sprawą, no te wypady przeciwko premierowi: „myślałem, że on będzie mężem stanu,
a on się okazał partyjnym (zdaje się) działaczem”, tak powiedział, coś takiego,
no, czy politykiem partyjnym. I wiele innych rzeczy i kłamstwa, no, przyłapanie
na kłamstwie. A jak mówię, tu żadnych nowych rzeczy się nie dowiadujemy. W
miarę kolejnych przesłuchań właściwie utrzymuje się, jeśli chodzi o stan
wiedzy, status quo.
K.G.: Leszek
Miller w dzisiejszym wywiadzie dla dziennika Polska powiada, że jeżeli Platforma jest uczciwa i uważa, że nie ma
afery hazardowej, to musi powiedzieć, że nie było afery Rywina.
S.N.: No, to
nie jest prawda, dlatego że w przypadku afery Rywina jednak była nagrana, tu nie
można tego wykluczyć... znaczy zaprzeczyć temu nie można, pan Miller nie może
zaprzeczyć temu, że była propozycja konkretnej łapówki wręczonej wiadomo, komu,
prawda, przez pana Rywina. Nie chcę już wracać, ten człowiek odsiedział w więzieniu,
nie chcę szarpać go, ale jeżeli już pan o to mnie pyta, konkretnej łapówki
bardzo wysokiej za załatwienie, można powiedzieć, ustawy, prawda, czy zmiany
ustawy. No, tu żadnej takiej propozycji nie było. Więc w tym sensie... Poza tym
w wyniku afery Rywina jednak był wyrok więzienia. Na razie trudno się
zorientować, kto tutaj miałby w ogóle karnie... mówię o procesie karnym, o
przestępstwie, kto tu i za co miałby odpowiadać karnie.
K.G.: O zeznaniach
Zbigniewa Chlebowskiego przed komisją mówił pan, że znakomicie się bronił, odparł
wiele zarzutów...
S.N.: Tak.
K.G.: ...że
wypuścił powietrze z tego dętego balonu.
S.N.: Tak.
K.G.: Ale chyba, panie
marszałku, rzecz nie w tym, jak kto wypada, tylko czy mówi prawdę, czy kłamie.
S.N.: No, to oczywiście,
to jest podstawa, ale on tutaj bardzo przekonywująco odpowiadał pan Chlebowski.
Zniknęło takie wrażenie człowieka, który nie potrafi odpowiedzieć na zarzuty. Na
te zarzuty odpowiedział i właściwie odpowiedział dość przekonywująco,
mianowicie nigdy nie zniknęły dopłaty, czyli cały czas mówienie o tym, że
dopłaty zniknęły, że w wyniku działań jakichś polityków zniknęły dopłaty z
propozycji, to jest nieprawda, to się nie stało.
I druga rzecz – byliśmy cały czas na etapie bardzo
pierwotnym, bardzo wstępnym i nieprzekonywujące były argumenty pana
Kamińskiego, że on ocalił jakieś wielkie sumy w budżecie państwa i musiał
podjąć te działania, bo inaczej stałaby się jakaś katastrofa w budżecie
państwa. I w tym sensie pan Chlebowski wypadł przekonywująco. Natomiast trudno
zaprzeczyć kontaktom, prawda, i trudno zaprzeczyć rozmowom. Tylko też proszę
pamiętać, że te rozmowy są jednak w tym sensie wypreparowane, że z wielomiesięcznych
rozmów pan Kamiński wybrał tylko pewne fragmenty. Więc to wygląda dlatego tak
nieprzyjemnie, no i odparł ten zarzut i to jest bardzo właściwie muszę
powiedzieć kompromitacja trochę dla pana Kamińskiego, na dziewięćdziesiąt
procent załatwiliśmy i cała Polska żyła w przekonaniu, że załatwiliśmy ustawę,
a to załatwiono jakąś koncesję. To też jest oczywiście można powiedzieć...
K.G.: No
właśnie...
S.N.: ...zgoda,
no, nie najlepiej, ale w końcu załatwienie koncesji to jednak nie jest ustawa,
to jest coś, co ranga, skala tego jest zupełnie inna. I w tym sensie pan
Kamiński przecież wiedział, jak to działa społecznie i nic nie zrobił, żeby
wyjaśnić, żeby panowie, to nie chodzi o ustawę. Więc, jak mówię, pan
Chlebowski... A to w końcu, jak polityk wypada przed komisją, to też jest
ważne. I w tym sensie wypadł dobrze. Natomiast ja nie twierdzę, że nie miał
tych kontaktów, że nie było tych rozmów. Ja faktom nie zaprzeczam, panie
redaktorze.
K.G.: Czy w tej
sytuacji nie widzi pan niczego złego, no, w pełni praw członkowskich partyjnych
dla Zbigniewa Chlebowskiego? Dzisiaj musi złożyć podanie o odwieszenie go, że
tak powiem, w prawach, bo jeśli tego nie zrobi, to od jutra członkiem Platformy
już nie będzie. Trzy miesiące można być zamieszanym.
S.N.: Tak, nie
wiem tego, to nie ja będę decydował. Poza tym ja nie mam tej całej wiedzy,
proszę pamiętać, że to jest jednak wiedza... Zostało zdaje się dziewięć czy
jedenaście godzin, a ja słuchałem półtorej godziny mniej więcej dwie, tak że ja
zastrzegam, że moja uwaga jest bardzo wstępna i moja ocena jest bardzo
niedoskonała, fragmentaryczna. Na ten temat się wypowiedzą wszyscy koledzy i ja
bym nie chciał tu przesądzać, natomiast wypadł zdecydowanie pan Chlebowski
lepiej niż na tej słynnej, bardzo zresztą tendencyjnie niestety w niektórych
mediach przedstawianej konferencji prasowej.
K.G.: Panie
marszałku, czy start Donalda Tuska w wyborach prezydenckich jest rzeczą
oczywistą? Oczywiście, że tak, mówiąc w dużym skrócie.
S.N.: Nie wiem
tego, też pytanie nie do mnie. Ja nie będę na ten temat prowadził rozważań
publicznych, dlatego że to jest... w tej chwili właśnie na ten temat toczy się
dyskusja wewnątrz Platformy, ja jej nie mogę ujawnić. Ja muszę powiedzieć, że
są bardzo poważne argumenty na rzecz tego startu, one są znane i one chyba są
ważniejsze, ale to jest też bardzo ocenne i to jest pewien dylemat, który
rzeczywiście przed Platformą stoi, mianowicie przedstawienie kandydata w
wyborach prezydenckich, bo konsekwencje tego są znane.
K.G.: Ale pan by
wolał, żeby startował?
S.N.: Nie chcę
mówić na ten temat.
K.G.: W
najbliższym piątek podobno na konferencji prasowej tak premier, jak i minister
finansów mają przedstawić założenia do planu uzdrowienia finansów publicznych.
To już dwa lata rządów, trochę późno.
S.N.: No
dlaczego? Przecież te plany były kilkakrotnie przedstawiane już. One się
zmieniają, ale dzięki tym założeniom, dzięki tym założeniom, dzięki panu
Rostowskiemu, dzięki panu premierowi, dzięki naszym rządom Polska jest chyba
jedynym krajem w Unii, o ile wiem, który szczęśliwie czy przy najmniejszych
stratach, mniejsza z tym, jak to nazwać, ale sens jest taki właśnie, uniknął kryzysu,
który dotknął Unię Europejską, niektórych sąsiadów, niektórych gospodarki
bardzo silne i wydawało się znacznie silniejsze od nas. Jeżeli w Washington Post ukazuje się artykuł,
żeby Barack Obama w Polsce szukał rozwiązania dla rozwiązania kryzysu
gospodarczego w Stanach Zjednoczonych, to w historii polskiej chyba coś takiego
nie miało miejsca. I to jest zasługa premiera i ministra Rostowskiego. I między
innymi finansom publicznym. Tak że plan stabilizacji finansów publicznych jest
cały czas realizowany i teraz po raz kolejny podchodzimy do tego zagadnienia.
No, mamy duży deficyt, on był nieunikniony. Przypomnę, że poprawki PiS-u, gdyby
były zrealizowane, ten deficyt byłby czterokrotnie większy.
K.G.: Czyli to nie
będzie kolejna zapowiedź według pana, że będzie coś na rzeczy, coś będzie
realizowane?
S.N.: Ale
przecież my robimy to, przecież my cały czas to robimy...
K.G.: Przecież
opinia publiczna czasami ma wątpliwości, czy aby na pewno coś się dzieje.
S.N.: Co to
znaczy opinia publiczna? To są media, które są różne – jedne mają, jedne nie,
jedne są życzliwe Platformie, inne nie są. Natomiast jeśli chodzi o plan
stabilizacji finansów publicznych w Polsce, to ten plan jest realizowany od
początku naszych rządów. I są efekty tego, efektem tego jest stabilna złotówka.
No, zacznie spadać podobno w marcu już bezrobocie i mała inflacja. I deficyt,
no, taki, jaki się dało chyba w tych warunkach utrzymać. Nawet opozycja, proszę
zwrócić uwagę, jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, to właściwie nabrała wody w
usta.
K.G.: Hm...
S.N.: Koncentruje
się na sprawach związanych z „Pędzącym Królikiem”.
K.G.: Skoro pan
marszałek wspomniał o mediach – czy Platforma porzuciła jakąkolwiek myśl o
pomocy mediom publicznym, mając w pełni wiedzę na temat koszmarnego stanu
finansowego tak Polskiego Radia, jak i Telewizji Polskiej?
S.N.: Pytanie
nie do mnie, pytanie do ministra finansóww...
K.G.: Do polityka.
S.N.: No tak,
ale to jest... no właściwie to pytanie... ja przepraszam, ale to pytanie za
każdym razem wraca. Chodzi o abonament, tak? O co konkretnie? (...)
K.G.: Jako
podstawa finansowania mediów publicznych niewątpliwie jest abonament, który
obowiązuje, mimo...
S.N.: Ale w
tej sprawie nic się nie zmieniło...
K.G.: No właśnie.
S.N.: ...przecież
abonament obowiązuje, jest ustawa. Myśmy przegrali, nasze projekty zostały
zawetowane przez prezydenta i głosami PiS-u i SLD to weto zostało przyjęte, tak
że ja nie bardzo wiem, jakie tu są oczekiwania od Platformy. Myśmy z tego
obszaru mediów publicznych zostaliśmy publicznie wypchnięci, wypchnięcie przez
koalicję PiS-u i SLD i za nic nie odpowiadamy. Ale już nic nie możemy zrobić.
K.G.: Czyli do tej
samej wody panowie już nie mają ochoty wejść, tak?
S.N.: Do
czego?
K.G.: Do tej samej
wody...
S.N.: Przepraszam?
K.G.: ...do zmiany
ustawy medialnej, o tym nie myślą panowie, żeby jakoś poprawić stan finansów?
S.N.: No, to
jest nierealne, to nierealne, nie mamy większości w tej chwili do tego celu.
Każda próba nasza spotka się z odrzuceniem przez koalicję, która się znakomicie
ma, można powiedzieć, PiS-u i Lewicy. I są nawet pomysły, muszę powiedzieć, to
są genialne pomysły, gratuluję, chapeau
bas! Przecież żeby taką samą koa... jeden z polityków wybitnych PiS-u zaproponował,
żeby taką koalicję również w polityce zagranicznej. No, muszę powiedzieć, że
gratuluję.
K.G.: Z zagranicy pan
marszałek jadąc, korzysta czasami z naszej floty rządowej?
S.N.: Chyba
tak, ostatnio tak, samolotem LOT–u leciałem. Ale rządowym.
K.G.: Aha, takim
normalnym, nie tym słynnym TU-154?
S.N.: Nie,
nie, ja leciałem samolotem LOT normalnie, prywatnie. Ale rządowym... Nie
zrozumiałem, nie, nie, tym rządowym to już bardzo dawno nie leciałem. Kiedyś
leciałem, ale to już bardzo dawno było.
K.G.: No to taka
sprawa zawsze jest polityczna wtedy, kiedy ten samolot odmawia posłuszeństwa, a
ostatnio odmówił, mając przywieźć naszych ratowników z Haiti, no to wtedy
zaczyna się problem...
S.N.: Zgadza
się, no.
K.G.: ...jak
kupować nowe samoloty wtedy, kiedy brakuje na służbę zdrowia, na emerytów i tak
dalej, i tak dalej. Czy kiedykolwiek Polska doczeka się porządnej floty na tym
poziomie rządowo–prezydenckim?
S.N.: Ja
myślę, że tak, to jest nieuchronne i to się odsuwa, ale to będzie zrealizowane,
natomiast ciągle jest taki argument, że to jest ważne, ale nie najważniejsze,
że są sprawy ważniejsze, że jak pan mówi, wymienił pan te społeczne problemy i
powiedzenie: kupują sobie, bo... Panie redaktorze, proszę zwrócić uwagę, wtedy
byłby znowu taki zarzut, no: kupują sobie samoloty... Proszę bardzo, niech pan
weźmie sobie tabloidy i tam jest bez przerwy: o takim samochodem jeżdżą, taki
budynek wyremontowali, o, tutaj stać ich na jakiś kolejny zakup tam czegoś, a
komputerów, a tu się pokazuje jakiegoś biedaka. Więc ten zarzut jest groźny i
to też proszę pamiętać, że jak kupimy samolot, mówię my, państwo polskie, w tym
sensie, dla rządu, dla delegacji rządowych, no to może być taki zarzut, ale ja
myślę prędzej czy później to jest nieuchronne, no zgadzam się. Ja bym nie robił
z tego problemu politycznego. To jest problem ekonomiczny.
K.G.: Dziękuję
bardzo. Prof. Stefan Niesiołowski, Wicemarszałek Sejmu Rzeczpospolitej...
S.N.: Dziękuję
bardzo.
K.G.: ...gość
Sygnałów Dnia.
(stenogram: J.M.)