Od jakiegoś czasu mówi się o renesansie marksizmu w Polsce - marksizmu jako filozofii, teorii społeczno-polityczno-ekonomicznej, próbującej wyjaśnić rzeczywistość, w której wszyscy żyjemy.
Karol Marks. Źr. Wikipedia.Po przełomie 1989 roku polska humanistyka, analogicznie do humanistyki innych krajów byłego „Bloku Wschodniego”, odrzuciła gwałtownie Marksa, z którego zrobiono myśliciela nieprzystającego do problemów Polski „budującej demokrację”. Opasłe tomy wydanych przez „Książkę i Wiedzę” dzieł autora Ideologii niemieckiej zepchnięto w najrzadziej uczęszczane kąty bibliotek, gdzie pomału zaczęły pokrywać się coraz grubszą warstwą kurzu. A jednak po Marksa sięga się ostatnio coraz częściej – czyni to młodzież akademicka i niektórzy młodzi intelektualiści; debaty na temat znaczenia jego myśli pojawiają się na łamach prasy codziennej, pomału przenika do polskiego obiegu myśli dzieło najważniejszych filozofów odnoszących się do jego dorobku; sukcesy odnoszą wydania prac Żiżka i Badiou, a Filozofia Marksa Etienne’a Balibara, która ukazała się niedawno, rozeszła się w całym nakładzie.
Samowiedza epoki
Dlaczego Marks budzi dzisiaj takie zainteresowanie? Według Piotra Szumlewicza, jednego z filozofów marksistowskich młodego pokolenia, pytanie o aktualność Marksa jest pytaniem o aktualność filozofii w ogóle. Filozofii widzianej za Heglem jako „swoja epoka, ujęta w myślach”, samowiedza swoich czasów, całościowy obraz, w którym społeczeństwo widzi siebie samo, wykraczając poza swoje ideologiczne przedstawienia i złudzenia. U Marksa ten obraz miał nie tylko dostarczać mu świadomości stanu, w jakim się znajduje, ale i wyznaczać możliwe kierunki zmiany.
Marks dostarcza swoim polskim zwolennikom wizji nowoczesności i ukształtowanego przez kapitalistyczny sposób produkcji nowoczesnego społeczeństwa. Im dłużej żyjemy w liberalnej demokracji i systemie kapitalistycznym, tym wyraźniej widać, jak ich ideologiczne przedstawienia samych siebie odbiegają od rzeczywistości, w jaki sposób wymyka się nam ona, jeśli próbujemy ją opisać za pomocą teorii (neoklasyczna ekonomia czy socjologia) i wypracowanych przez nie kategorii. Filozofia Marksa dostarcza nam narzędzi do jej opisu na wszystkich poziomach. Marks rzuca szczególne światło na dwa elementy otaczającej nas rzeczywistości: liberalne, demokratyczne państwo (i związane z nim mechanizmy władzy) oraz rynek.
Marks jest w tradycji europejskiej jednym z najbardziej przenikliwych krytyków politycznego liberalizmu, jego filozofii państwa, prawa, przede wszystkim założeń antropologicznych, na jakich się wspiera. Według ideologii politycznej liberalizmu państwo i władza są wynikiem umowy społecznej, źródłem wszelkiej władzy jest zgoda rządzonych. Wszelkie jego instytucje są politycznie neutralne, działające w oparciu o prawo, które jest wynikiem woli wszystkich wolnych obywateli, dlatego nie służy żadnej z tworzących go partykularnych grup, tylko interesom całości. Marks atakuje ten pogląd z dwóch stron, z jednej strony demaskując fałszywość stojących za nim założeń na temat natury człowieka - kalkująca, kierująca się własnym interesem jednostka nie istnieje w stanie natury; historia pokazuje, pisze Marks w Przyczynku do Krytyki ekonomii politycznej, że im dalej cofamy się w przeszłość ludzkości, tym bardziej jednostka zależna jest bytowo od wspólnoty i tym mniejsze ma możliwości artykułowania wobec niej swoich interesów. Dopiero określony poziom rozwoju środków produkcji pozwala jednostce na względną niezależność wobec wspólnoty, to przemiany społeczno-gospodarcze tworzą człowieka, jakiego polityczna antropologia liberalizmu postrzega jako „naturalnego” i „uniwersalnego”. Tak naprawdę człowiek filozoficznych założycieli liberalizmu (od Locke’a do Rawlesa) jest ahistorycznym, ideologicznym konstruktem, mitem, który, jak to mit (według definicji Rolanda Barthesa), ma za zadanie naturalizować historię. Czyli przedstawiać to, co jest wynikiem przygodnych historycznych rozstrzygnięć (burżuazyjne społeczeństwo obywatelskie i demokratyczne państwo), jako naturalne, spełniające odwieczne dążenia i odpowiadające ludzkiej naturze.
Nadwyżka władzy
Tak samo jest z liberalną demokracją - nie jest to ustrój, który spełniałby odwieczne, przyrodzone człowiekowi właściwości, który byłby końcowym stadium wolnościowych aspiracji rodzaju ludzkiego, ale politycznym wyrazem określonego porządku ekonomicznego, praktyką polityczną, wypływającą z takiej a nie innej (kapitalistycznej) praktyki ekonomicznej. Przy czym, jak pokazują analizy Marksa, stosunki władzy, panujące w liberalnej demokracji, nie dają się sprowadzić do relacji wyznaczanych przez umowę społeczną, zachodzących w ramach instytucji państwa, opisanych w umowie społecznej (której wyrazem jest posiadające demokratyczną sankcję prawo). Marks pokazuje, że nowoczesne społeczeństwo posiada pewną „nadwyżkę władzy”, nie dającą się zawrzeć w umowie społecznej, wymykającą się prawu. Ta „nadwyżka władzy” lokuje się przede wszystkim w stosunkach ekonomicznych - jej instytucjami są fabryki, zakłady pracy, miejsca, gdzie dokonuje się sprzedaż siły roboczej. Klasyczna ekonomia polityczna liberalizmu przedstawia stosunek między pracą a kapitałem jako równorzędny, jako swobodne działanie dwóch wolnych podmiotów, zawierających pozbawioną przymusu umowę. Marks pokazuje, że stosunki ekonomiczne są stosunkami władzy i dominacji oraz konfliktu powstałego ze sprzeczności interesów tych, którzy kupują cudzą i sprzedają swoją pracę. Ta sprzeczność, wbrew liberalnym krytykom Marska, nie zanika wraz z rozwojem kapitalizmu, zmianą form własności czy rewolucją informatyczną. Wręcz przeciwnie, w liczbach bezwzględnych liczba osób pracujących przy produkcji materialnej stale rośnie, a od końca lat siedemdziesiątych sytuacja pracowników najemnych pogorszyła się w większości miejsc globu. Kapitalizm ciągle jest, tak jak opisywał to Marks od Manifestu z 1847 do Kapitału, systemem dokonującym nieznanych wszelkim innym sposobom produkcji cudów kreatywności, ale jest też przy tym najbardziej destruktywnym systemem w historii, wysyłającym na jej śmietnik całe ekosystemy, społeczności, ich style życia i wartości. Także inna analiza Marksa, pokazująca, że kapitalizm prowadzi do nieznanego nigdy w historii akumulacji bogactwa, któremu towarzyszy nieznana nigdy wcześniej akumulacja nędzy, ciągle jest prawdziwa.
Rozpoznanie stosunków ekonomicznych jako stosunków władzy, a więc problemu politycznego, jest dziś najważniejszym wnioskiem, jaki płynie dla nas - tu i teraz - z lektury Marksa. Ofensywa ideologiczna neoliberalizmu, w orbicie której od początku transformacji ustrojowej znajduje się także i Polska, dąży do tego, by społeczeństwo postrzegało ekonomię jako sferę zupełnie nie-polityczną, pozbawioną politycznych konfliktów i decyzji. Według neoliberalizmu ekonomia ma swoje prawa, równie stałe i obiektywne, co fizyka newtonowska, i zarządzanie nią trzeba pozostawić tym, którzy je poznali. Marks próbuje wykazać, że ekonomia jest nauką klasową, że to, co służy interesom jednych grup, szkodzi interesom innych, a to których grup interes zostanie uznany za ważniejszy jest rezultatem politycznej walki. Z lektury dzieł autora Kapitału płynie więc wniosek, że to właśnie sfera stosunków ekonomicznych jest sferą jak najbardziej realnych stosunków władzy, nawet bardziej realnych od tych opisanych i uregulowanych w prawie. Ekonomia jest wewnętrzną granicą polityki, granicą demokracji. Tak długo, jak polityka nie jest w stanie objąć i zmienić ekonomicznych stosunków władzy, tak długo projekt demokratyczny skazany będzie na klęskę.
Ideologia a zdrowy rozsądek
Pisząc o Marksie nie sposób uciec od pojęcia ideologii, pojęcia które do filozofii wprowadził sam Marks. W medialno-intelektualnym obiegu kultury późnego kapitalizmu, a zwłaszcza w Polsce, pojęcie ideologii funkcjonuje jednak w zupełnie innym znaczeniu niż nadał mu autor Kapitału. Jako ideologiczna czy zideologizowana przedstawiana (a przez to delegitymizowana) jest każda całościowa wizja świata, która nie zgodna jest „ze zdrowym rozsądkiem”, która zawiera w sobie krytykę aktualnie istniejących stosunków społecznych i wizję jej przebudowy. Tymczasem, jak pokazuje Marks, ideologiczny jest właśnie ów zdrowy rozsądek, prawdziwie ideologiczne nie są plany przebudowy porządku społecznego, ale sam ten porządek, sposób w jaki postrzegają go działający w nim ludzie. Ideologia jest błędnym wyobrażeniem ludzi o warunkach ich egzystencji, wyalienowaną relacją między ludźmi, fałszywą świadomością. Jej funkcją jest maskowanie relacji władzy, ich naturalizacja. Marks pokazuje, że każdy porządek społeczny, z demokracją liberalną na czele, jest określonym porządkiem władzy, że wszelkie instytucje, które wydają się być neutralne, są tak naprawdę polem walki politycznej.
Zwolennicy Marksa uważają, że ciągle nie traci on na aktualności, a kapitalizm nie jest w stanie wyegzorcyzmować jego widma. Marks nie interesuje nas dziś jako prawodawca nowego społeczeństwa, ale jako przenikliwy krytyk tego, w którym żyjemy. Jego filozofia dostarcza narzędzi, które ujawniają ukryte w nim ideologiczne zafałszowania oraz stosunki dominacji i władzy, ukryte w pozornie neutralnych instytucjach takich, jak nowoczesne demokratyczne państwo, prawo, czy rynek. Ich rozpoznanie prowadzić może do sformułowania taktyk oporu, emancypacji, jest koniecznym warunkiem przywrócenia ich człowiekowi. Bowiem w ostatecznej instancji wszelkie instytucje są stosunkami między ludźmi. Celem marksowskiej krytyki było przywrócenie im ludzkiego wymiaru, a człowiekowi kontroli nad nimi.
Jakub Majmurek
