Wysoka kultura, szlachetna prostota interpretacji oraz znakomite poczucie formy, precyzyjna perlista technika i subtelne, miękkie uderzenie, a do tego niepospolita wrażliwość i poetycki styl gry oraz mało komu dana umiejętność uchwycenia niepowtarzalnego idiomu polskości – to zalety, które z Barbary Hesse-Bukowskiej uczyniły jedną z najznakomitszych europejskich pianistek, a do tego jeszcze pozwoliły obdarzyć ją mianem autentycznej chopinistki, na które to zaszczytne miano nie zdołało sobie zasłużyć wielu innych świetnych skądinąd wirtuozów.
Barbara Hesse-Bukowska przyszła na świat w Łodzi, w rodzinie o kilkupokoleniowych muzycznych tradycjach. Gdy miała zaledwie dwa lata, cała rodzina przeniosła się do Warszawy. Tutaj młodziutka dziewczyna podjęła naukę gry na fortepianie pod kierunkiem Czesława Aniołkiewicza, a w 1938 roku wstąpiła na niższy kurs Konserwatorium, do klasy Marii Glińskiej-Wąsowskiej. W czasie wojny została uczennicą prof. Margerity Trombini-Kazuro, otrzymując w roku 1944 dyplom ukończenia średniego kursu tajnie działającej szkoły muzycznej. Po wojnie była przez krótki czas studentką Wyższej Szkoły Muzycznej w Łodzi w klasie prof. Marii Wiłkomirskiej, aby niebawem powrócić pod opiekę prof. Kazurowej w warszawskiej PWSM, otrzymując w czerwcu 1949 roku dyplom tej uczelni z najwyższym odznaczeniem.
Już u progu studiów rozpoczęła estradowe występy. Publicznym debiutem stał się dany 1 lipca 1945 roku koncert w Łódzkiej Filharmonii, gdzie z orkiestrą pod batutą Zdzisława Górzyńskiego, Barbara Hesse (później dopiero miała do nazwiska tego dodać panieńskie nazwisko matki) wykonała chopinowskie Andante spianato i Wielkiego Poloneza Es-dur op. 22. W roku 1947, już w Warszawie, z Orkiestrą Filharmonii Stołecznej pod dyrekcją Stanisława Nawrota zagrała nad podziw pięknie Wariacje symfoniczne Césara Francka, dodając na bis Prząśniczkę Moniuszki w opracowaniu Henryka Melcera i Marzenia miłosne Liszta, a dyplomowy egzamin w PWSM uwieńczyła wykonanym z tą samą orkiestrą Koncertem e-moll Chopina. Występowała również w wielu miastach Polski, a także w czeskiej Pradze (z okazji Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów).
Prawdziwa jednak świetna kariera naszej pianistki rozpoczęła się po roku 1949, kiedy to na IV Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim zdobyła zaszczytną II nagrodę, zaskarbiając sobie podziw i sympatię rzeszy melomanów oraz uznanie krytyków. Przez następne 30 lat koncertowała z sukcesami we wszystkich niemal krajach Europy oraz na wszystkich innych kontynentach. Brała udział w wielu znaczących festiwalach, dokonała też licznych nagrań płytowych i radiowych. Wykonywała bogaty i wszechstronny repertuar – jednakże ukochanym jej kompozytorem pozostawał zawsze Fryderyk Chopin. W początkach 60. lat ubiegłego wieku podjęła również działalność pedagogiczną, prowadząc klasy fortepianu w wyższych uczelniach muzycznych Wrocławia, a następnie Warszawy oraz wykładając na mistrzowskich kursach m. in. w Helsinkach, Hawanie, Tokio, Meksyku i San Paulo. Zasiadała w jury konkursów pianistycznych w Leeds, Sofii, Palm Beach, Hamamatsu i oczywiście w Warszawie. W 1962 roku po koncercie w nowojorskiej Carnegie Hall otrzymała zaszczytny The Harriet Cohen Piano Medal dla najlepszego pianisty.
Fryderyk Chopin: Polonezy (wybór)
Polonezy – te niezwykłe utwory, w których najsilniej odzwierciedlił się specyficzny idiom polskości, tworzył Chopin – podobnie jak Mazurki – przez całe życie. Tworzył je od lat najwcześniejszych, bo przecież pierwsze zanotowane i szczęśliwie dochowane do naszych czasów utwory 7-letniego kompozytora to właśnie dwa Polonezy: g-moll i B-dur. Charakter nadawał im bardzo różny: te pierwsze oraz następujący po nich, a dedykowany pierwszemu nauczycielowi Wojciechowi Żywnemu, noszą jeszcze wyraźne wpływy modnych wtedy polskich tańców Michała Kleofasa Ogińskiego i Marii Szymanowskiej. Dalsze, jak ów dedykowany na pożegnanie przyjacielowi Wilhelmowi Kolbergowi Polonez b-moll z wyraźnie zaznaczonym w środkowej części motywem z granej podówczas z wielkim powodzeniem w Warszawie Sroki złodziejki Gioacchina Rossiniego, ewoluują klimat muzyki salonowej w najszlachetniejszym tego słowa pojęciu. Inne, między innymi Polonez B-dur z opusu 71, a zwłaszcza Wielki Polonez Es-dur op. 22 (obydwa akurat nieobecne w zbiorze utrwalonym na naszej płycie), utrzymane są w efektownym stylu brillant.
Z kolei, powstały pod piórem 15-letniego Chopina Polonez cis-moll z opusu 26, rozpoczynający się potężnymi uderzeniami, przywodzącymi na myśl ciężkie stąpanie zbrojnych rycerzy, zawiera potężny ładunek dramatyzmu, a posępny Polonez es-moll, według jednego z XIX-wiecznych publicystów, niesie w sobie klimat syberyjskich kopalni, gdzie cierpieli polscy zesłańcy skazani za dążenie do wolności swej ojczyzny. I wreszcie – ukończony zaledwie na trzy lata przed śmiercią, ów tajemniczy Polonez-fantazja As-dur, w którym niektórzy pisarze doszukiwali się cech słynnego koncertu Jankiela z Mickiewiczowskiego Pana Tadeusza, to dzieło oryginalną swoją formą wybiegające daleko w przyszłość. A wszystkie te, tak różnorodne w swym charakterze utwory, łączy jedno: owa trudna do uchwycenia dla wielu wykonawców, a przecież wyraziście obecna, nuta polskości. No i oczywiście – nieśmiertelny geniusz Fryderyka Chopina.
Józef Kański