Michał Mendyk: Młodzi twórcy sięgają ostatnio po klasyków XX-wiecznej poezji. Twój „Pamiętnik" wpisuje się w modę wyznaczoną przez „Powstanie Warszawskie" Lao Che i projekty "Broniewski", "Wyspiański wyzwala" oraz "Gajcy".
Mateusz Pospieszalski: Jestem przede wszystkim instrumentalistą, ale zdarzało mi się pisać muzykę do ważnego słowa: Jana Twar-dowskiego, księdza Tischne-ra. W „Pamiętniku" zafascynowała mnie uniwersalna opowieść o cierpieniu zwykłych ludzi wyrażona najprostszymi, z pozoru suchymi słowami. Poetycka gadanina Białoszewskiego robi ogromne wrażenie, bo w przewrotny sposób dotyka istoty tego, czego nie sposób wprost wyrazić. Przecież powstanie to nie jest zamierzchła historia. Przy niektórych murach wciąż można wyczuć zapach i smak walki o wolność, kurczącego się całkiem dosłownie miasta, ludzi duszących się pod gruzami. W utworze „Katedralności" nagrałem organy w katedr/e św. Jana, której zgliszcza opisywał Białoszewski. To działo się 65 lat temu, wczoraj i pewnie właśnie teraz dzieje się gdzieś na świecie. Co do fascynacji młodych muzyków historią, wydaje mi siecze to znak naszych czasów. Świat lat 80. był w pewnym sensie prosty, bo oparty na fundamentalnej politycznej i moralnej opozycji. Dzisiejszy świat, wykreowany przez media oraz kulturę konsumpcji, to trochę telenowela, o której trudno coś istotnego powiedzieć. W tym kontekście historia i wielka literatura mogą stać się oświeceniem. Wielu z nas traktowało w szkole te sprawy po łebkach. Teraz ze zdziwieniem odkrywamy w nich własne korzenie.
Skoro tak ważny dla ciebie jest przekaz, to jakie są granice sztuki zaangażowanej? Pytam o udział Voo Voo w kampanii wyborczej AWS oraz o kontrowersyjną karierę publicystyczną twojego brata Jana.
Nie chcę umywać rąk. Wtedy podążyłem za zespołem, bo wydawało mi się, że dobrze jest dołożyć swoją cegiełkę także do tej sfery naszego życia. W 1997 roku miałem głęboką wiarę w młodą polską demokrację i umiarkowaną wiedzę na temat realiów naszego życia politycznego. Dziś już wiem, że w tej dziedzinie bardzo wiele musimy się nauczyć. Co do Jana -to każdy sam wybiera swoją drogę. Wysoko oceniam medialny talent brata, choć nie zawsze się z nim zgadzam. Bardzo lubiłem jego formułę "Swojskich klimatów", które przyczyniły się do popularyzacji polskiego folkloru. Od dziecka wiedziałem, że będę muzykiem. Nigdy nie zostanę ani publicystą, ani politykiem. Zwłaszcza po kilku latach dzielenia Polski w imię płytko pojętego interesu politycznego.
Można jednak znaleźć głosy sugerujące, że twój „Pamiętnik" jest tak naprawdę dziełem politycznym.
Nagrałem „Pamiętnik", bo głęboko przeżyłem prozę Białoszewskiego. Najgorsze, że ostatnio wszystko staje się polityczne - nie można wypowiedzieć swojego zdania na temat historii, literatury czy medycyny, by nie zostać przypisanym do jakiejś kliki. Politycy zawłaszczają historyczne daty oraz dzieła naszej kultury, a my godzimy się na to jak dzieci w podstawówce. A ja na przykład uważam Muzeum Powstania Warszawskiego za świetną rzecz, co w żaden sposób nie przekłada się na moje preferencje wyborcze.
„Pamiętnik" ma rockowe brzmienie, powszechnie uznawany jesteś jednak za jazzmana.
Jazzu słuchałem już jako dziecko, bo w naszym domu był on wciąż obecny. Z nóg zwaliło mnie dopiero „Kind of Blue" Davisa, choć w wieku trzynastu lat nie wiedziałem nawet jeszcze, że to Miles. Potem przyszedł okres zachłyśnięcia się dojrzałym, freejazzowym Coltrane'em oraz Davisem elektrycznym w rodzaju „Bitches Brew". Na moje muzyczne korzenie złożyło się jednak wiele rzeczy o dużym rozrzucie stylistycznym... Moim największym prywatnym odkryciem okazał się folklor. Mieszkaliśmy tuż pod kościołem św. Barbary w Częstochowie. Wypływa tam cudowne źródełko, które odwiedzają pielgrzymki podążające na Jasną Górę. Jeszcze w latach 70. towarzyszyły im orkiestry dęte oraz ludowi muzykanci grający pieśni religijne z różnych regionów Polski. Ale pamiętam też wielki, egzotyczny bęben, który przez lata towarzyszył jednej z pielgrzymek. Afryka w Częstochowie!
W czasach gdy muzyka ludowa kojarzona była przez rockmanów z cepeliadą, na płytach Voo Voo pojawiał się Joszko Broda czy Senegalczyk Mamadou Diouf.
Moje zainteresowanie muzyką świata rozbudził jazz. Wcześniej znałem głównie rodzimy folklor, ale traktowałem go jako coś zwyczajnego. Pewnego razu usłyszałem shanai, czyli rodzaj indyjskiego oboju, który fascynował także Colemana i Coltrane'a, a później Garbarka. Nie przypadkiem, bo hinduskie ragi zawierają elementy improwizacji podobnej do uprawianej przez współczesnych jazzmanów. Od tej pory odkrywam w muzyce źródłowej wszystko to, co przez lata fascynowało mnie w progresywnej muzyce zachodniej.
A co tak naprawdę można w niej odnaleźć?
Niebywałą korzenną energię. Polska kultura cierpi na odcięcie od korzeni. Autentyczny folklor udało się ocalić w Rumunii czy dawnej Jugosławii. Za to samo cenię też muzykę hollywoodzką, która mimo swej kiczowatości bazuje na hinduskiej tradycji. Tymczasem my, szukając naszych korzeni, natrafiamy na muzykę biesiadną bądź disco polo, które zrobiły ogromne spustoszenie w polskiej kulturze. Na prowincji pojawiły się dyskoteki -szybko wyparły tradycyjne zabawy, na których występowali domorośli muzykanci. W rezultacie autentyczny folklor uprawiają wymierający artyści ludowi. Na szczęście coraz więcej młodych muzyków stara się uczyć warsztatu bezpośrednio od nich.
* * *
Książka Mirona Białoszewskiego to proza na wskroś muzyczna. Trudno jednak uwierzyć, by dało się ją bezboleśnie przerobić na przebojowe piosenki. Udało się to Mateuszowi Pospieszalskiemu, który wydobył z tekstu autora „Rozkurzu" pełnię paradokumentalnego dramatyzmu i sugestywności w formach o wdzięku słynnego „Łobi Jabi". Płyta „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego" ukazała się właśnie nakładem Polskiego Radia. Liryczne, minorowe melodyjki w połączeniu z „niewinnym" głosem artysty oczarowują subtelnością i autentyzmem, a rockowe brzmienie rozładowuje ładunek typowo Pospieszalskiej ckliwości. Czasem drażnią tylko teatralne nawyki kompozytora: filmowe fajerwerki w partii orkiestry, kilarowskie chóry czy barokowe stylizacje.
Michał Mendyk (Dziennik, 12.08.2009)
Mateusz Pospieszalski - Pamiętnik z Powstania Warszawskiego, PRCD 1168 (2009)