Zdaniem części komentatorów koncepcja muzeum II wojny światowej opracowana przez Majewskiego i Machcewicza może prowadzić do rozmycia odpowiedzialności za wybuch wojny i jej skutki.
Projekt muzeum II wojny światowej, jednego z najważniejszych inicjatyw polskiego muzealnictwa, ma być gotowy 1 września przyszłego roku. Jego powstanie może się jednak opóźnić, bowiem w związku z projektowanym muzeum rozgorzał spór o to, jak powinna wyglądać w Polsce pamięć o wojnie.
„Nie zamierzamy tworzyć muzeum martyrologii narodu polskiego ani muzeum chwały oręża polskiego, lecz placówkę o przekazie uniwersalnym, w której wydarzenia rozgrywające się w Polsce stanowiłyby jedynie część szerszego obrazu” – można przeczytać w zarysie koncepcji programowej muzeum II wojny światowej autorstwa Pawła Machcewicza i Piotra Majewskiego. Wojenne losy Polski i Polaków mają zostać „wyeksponowane”, ale nie na tyle, by doszło do umniejszenia doświadczeń innych narodów „w tym także Niemców i Rosjan”. Rafał Wnuk zaznacza, że polska historia zawiera zarówno elementy wyjątkowe dla Europy Środkowej, jak i te znane Europejczykom z Zachodu. Dlatego – jego zdaniem – polskie doświadczenie, ukazane na tle europejskim, może zostać użyte do stworzenia uniwersalnego przekazu. Również Władysław Bartoszewski zauważa potrzebę budowania muzeum o charakterze międzynarodowym. Jego zdaniem tylko ono, może skutecznie przeciwdziałać braku jednolitej pamięci o wojnie. Dzięki niemu można będzie pokazać zachodnim Europejczykom, że narody wschodnie były o wiele gorzej traktowane przez Niemców – kwituje Bartoszewski.
Zdaniem krytyków projektu, koncepcja Majewskiego i Machcewicza może prowadzić do rozmycia odpowiedzialności za II wojnę światową i jej skutki. „Narratorem nie może być każdy i nikt – czasem Polak, czasem Niemiec, czasem kat, czasem ofiara” – mówi prof. Jan Żaryn. Jego zdaniem projekt muzeum powinien się skupiać nad rozwijaniem polskiej tożsamości narodowej, powinien wychowywać, poprzez świadome kształtowanie pewnego systemu wartości. Profesor zauważa, że przyjęcie „polskiego spojrzenia” na wojnę nie wyklucza dotarcia z przekazem do wielu odbiorców. Podobnego zdania jest Paweł Lisicki. Uniwersalność rozumie on, jako ukazanie doświadczeń narodu polskiego, które stają się uniwersalnymi, gdy są „oryginalne i niepowtarzalne”.
Uniwersalnością przekazu Machcewicz i Majewski argumentowali stworzony przez siebie zarys muzeum. Ich zdaniem umożliwi ona dotarcie z przekazem do zagranicznych odbiorców. Historycy zaznaczają, że muzeum poświęcone wyłącznie martyrologii narodu polskiego lub chwale polskiego oręża nie przekona zagranicznych turystów. Argumentacja ta nie trafiła jednak do publicystów, Cezarego Gmyza i Piotra Semki z „Rzeczpospolitej”. Według nich, zagraniczni goście zwiedzający ekspozycję nie będą mieli ochoty oglądać wyrywkowo opowiedzianej historii swoich krajów, gdyż mogą to robić w swojej ojczyźnie. Powstaje także pytanie, kto ma być głównym odbiorcą przekazu jednego z najważniejszych polskich muzeów: zagraniczni turyści, czy polskie społeczeństwo. Zdaniem ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego placówka powinna być skierowana głównie do Polaków. Podkreśla on, że nie powinno się w nim uciekać od martyrologii. Mimo tego, minister jest zadowolony z obecnego projektu muzeum II wojny światowej.
Tylko bez kontrowersji
W. Mołotow i J. von Ribbentrop w Berlinie, fot. wikipedia.org
Wydaje się, że opracowując scenariusz placówki Majewski i Machcewicz starali się za wszelką cenę nie wywoływać kontrowersji. Kwestia wypędzeń i deportacji, która wywołuje wiele emocji, ma być pokazana, jako rezultat działań podejmowanych przez reżim nazistowski i sowiecki. Historycy dodają jednak, że trzeba również wspomnieć o innych wypędzeniach, by dopiero na tym tle przedstawić dramat ludności niemieckiej. Może to doprowadzić do rozmycia prawdy o odpowiedzialności za skutki II wojny światowej – ostrzegają analitycy. Autorzy nie chcą także porównywać dwóch totalitaryzmów – komunizmu i nazizmu, i nie chcą wchodzić w spór o to, „który z systemów był bardziej zbrodniczy.” Jak zaznaczają komentatorzy jest to błędem, gdyż nasuwa się ono samo, a Polska doświadczona przez oba reżimy ma prawo do takiego porównywania. Część ekspertów zaznacza także, że ani Niemcy, ani Rosjanie nie naginają swojej polityki historycznej do polskich oczekiwań. Nie wiadomo więc, dlaczego mieliby to robić Polacy. Paweł Dukielski, wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, twierdzi, że koncepcja muzeum, które odpowiadałoby innym krajom, jest niemożliwa do zrealizowania.
Muzeum II wojny światowej będzie jedną z najważniejszych polskich placówek muzealnych. W założeniach miało ono być odpowiedzią na niemieckie inicjatywy budowy Centrum Przeciwko Wypędzeniom oraz „Widocznego znaku”, które mają upamiętniać przymusowe wysiedlenia niemieckiej ludności po II wojnie światowej. Zdaniem komentatorów obie placówki wpisują się w politykę relatywizowania odpowiedzialności za wybuch wojny i jej następstwa. Powstanie muzeum upamiętniającego II wojnę światową zapowiedział rok temu Donald Tusk. By nadać mu wymiar międzynarodowy, premier zaprosił do jego realizacji Niemców, Rosjan i Żydów. Zaproszenie to pozostało bez odpowiedzi, więc muzeum będziemy budować sami. Jednak stworzenie go według planu Majewskiego i Machcewicza – jak wynika z opinii ekspertów - sprawi, że nieobecności tej nie zauważą odbiorcy, a placówka może reprezentować głównie niemiecki i rosyjski punkt widzenia. Opracowane przez nich muzeum prawdopodobnie także wpisałoby się w proces relatywizowania obrazu prawdziwych ofiar i katów II wojny światowej.
Petar Petrović