Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy zwraca uwagę na tragiczną sytuację w ochronie zdrowia. Na konferencji prasowej lekarze ogłaszają prowokacyjny strajk systemu, który wymusza NFZ nakładając limity na leczenie.
Szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel powiedział, że ludzie jak słyszą słowo "strajk" dostają "białej gorączki". Taką właśnie reakcję wywołali informacją o strajku wśród dziennikarzy. Krzysztof Bukiel wyjaśnił jednak, że obecna sytuacja w szpitalach przypomina strajk. Chorzy już od października nie są przyjmowani do specjalistów na planowe zabiegi, bo skończyły się limity przyjęć - mówił Bukiel. Dodał, że lekarze walczą o prawo pacjentów do leczenia, bo chorzy umierają w kolejkach.
Ani rzecznik Praw Pacjenta, ani Rzecznik Praw Obywatelskich nie interesują się tą sytuacją - dodał. Z kolei doktor Maciej Jędrzejowski przyznał, że ogłoszenie strajku w 67 szpitalach - nazwanie wyczerpania limitów strajkiem to akt desperacji, aby zwrócić uwagę na tragiczną sytuację szpitali, które nie przyjmują pacjentów.
Związkowcy domagają się podwyżki składki na ubezpieczenie zdrowotne do 10 procent w 2010 roku, tak jak obiecywał premier. Apelują też do premiera o spotkanie i do prezydenta oraz opozycji o zajęcie się trudną sytuacją w ochronie zdrowia.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)