Mieszkańcy Pragi obchodzili 20. rocznicę wybuchu "aksamitnej rewolucji". Ponad 10 tysięcy mieszkańców Pragi wzięło udział w pochodzie, który przeszedł do centrum miasta tymi samymi ulicami, którymi podążała wówczas studencka manifestacja.
Wieczorem w Alei Narodowej, gdzie 20 lat temu policja brutalnie rozpędziła demonstrację studentów, odbył się koncert z udziałem byłego prezydenta Vaclava Havla. Rok 1989 przypominały wyświetlane zdjęcia, dokumenty, świece i swiatła i fajerwerki. Złożono kwiaty przed tablicą pamiątkową. W krótkim wystąpieniu prezydent Vaclav Klaus ostrzegł przed zagrożeniami nowych systemów totalitarnych. Vaclav Havel zaapelował o zachowanie w pamięci 150 nazwisk zmarłych dysydentów, którzy w 1989 roku walczyli o wolność i demokrację.
Czesi przypominali również rocznicę aksamitnej rewolucji organizując happeningi na ulicach miast. W Pradze i Ostrawie wyrosły drewniane wieże strażnicze, policja legitymowała przechodniów, z megafonów odzywały się głosy partyjnych dostojników. Na praskiej strarówce można bylo kupić banany spod lady i pohandlować z cinkciarzami.
Akcje organizacji obywatelskich miały przypomnieć młodym ludziom życie w komunistycznym kraju. Z ankiet wynika bowiem, że coraz mniej Czechów łączy wydarzenia 89 roku z upadkiem komunizmu.
Przebieg praskich uroczystości zakłóciły manifestacje czeskich neonazistów z Partii Robotniczej. Policja musiała użyć gazów łzawiących i pałek aby rozpędzić nielegalną demonstrację w centrum miasta. 2 osoby zostały ranne. Zatrzymano dalszych 48 osób.
A Joanna Kędzierska rozmawiała z doktorem Pawłem Ukielskim z Instytutu Studiów Politycznych PAN.