"Gwiezdne wojny" - siódmy epizod w kinach za rok

Ostatnia aktualizacja: 28.11.2013 11:00
Najbardziej rozpoznawalne fikcyjne uniwersum na świecie oraz niezwykle dochodowa marka, której zyski liczone są w miliardach dolarów. Tuż przed rozpoczęciem zdjęć do kolejnej części "Gwiezdnych wojen" sprawdziliśmy jak nowe technologie wpłynęły na losy bohaterów rodzinnej sagi Skywalkerów.
Audio
  • Jak rozwój technologii wpłynął na "Gwiezdne wojny"? (Czwórka/Czwarty wymiar)
kadr z filmu Gwiezdne wojny
kadr z filmu "Gwiezdne wojny"Foto: mat. prasowe/Imperial Cinepix

"Gwiezdne wojny" dla wielu stały się wzorem pod względem kostiumów, scenografii, ale przede wszystkim efektów specjalnych. - To bez wątpienia przełomowa produkcja, która zmieniła oblicze kina science-fiction - opowiada Bartosz Sztybor. - Najciekawsze jednak jest to, że z efektami specjalnymi, dzięki którym "Star Wars" trafiło do historii kinematografii, od samego początku były same problemy.

Wszystko dlatego, że wytwórnia 20th Centry Fox tuż przed rozpoczęciem zdjęć zwolniła wszystkich specjalistów, którzy jak dotąd zajmowali się tymi sprawami. George Lucas nie miał innego wyjścia i musiał zwrócić się o pomoc do swoich znajomych i studentów. Tak oto,w 1975 roku, powstała ekipa Industrial Light & Magic, w skład której wchodzili ludzie do 25. roku życia. Młodszego zespołu fachowców w tym czasie w branży filmowej nie było.

- Tym, co najbardziej kojarzy się z "Gwiezdnymi wojnami" są oczywiście miecze świetlne - kontynuuje rozmówca Michała Matusa. - Rękojeść tejże broni powstała ze... śmieci pomalowanych na srebrny kolor. Natomiast sam efekt świetlny to zasługa przezroczystego ostrza, który potem był kolorowany. W trakcie kręcenia ujęcia aktor najpierw trzymał samą rękojeść, wykonywał ruch i musiał zastygnąć na moment w tej pozycji, żeby spec od efektów specjalnych mógł podmienić rekwizyty. Dzięki temu na ekranie było widać, że miecz się włącza.

Na widzach pierwszej części trylogii Georga Lucasa bardzo duże wrażenie zrobiła przestrzeń kosmosu, wykreowana w filmie. - To zasługa Johna Dykstra, specjalisty od efektów specjalnych, który jako jeden z pierwszych w swojej pracy wykorzystał komputery - wyjaśnia krytyk filmowy. - Co więcej, przyjaciel Georga Lucasa w czasach studenckich sam wymyślił sterujący kamerą komputer. To urządzenie umożliwiło przy realizacji "Gwiezdnych wojen" stworzenie z paru klatek jednego długiego ujęcia, na przykład statków kosmicznych w locie.

Jak dotąd w cyklu "Gwiezdne wojny" powstało sześć epizodów, a przygotowania do realizacji siódmej części trwają. Tym razem obraz powstaje w wytwórni Disneya, która kupiła studio filmowe Lucasfilm za ponad 4 miliardy dolarów. Z doniesień wiadomo, że do swych ról powrócą Ian McDiarmid (Imperator Palpatine), Ewan McGregor (Obi-Wan Kenobi), Harrison Ford (Han Solo), Mark Hamill (Luke Skywalker) i Carrie Fisher (Księżniczka Leia). Na ekranie ponownie zobaczymy także R2-D2. Zdjęcia do filmu mają rozpocząć się wiosną przyszłego roku, a dzieło trafi do kin 18 grudnia 2015.

W oczekiwaniu na premierę, niech Moc będzie z Wami!

(kul)

Czytaj także

Stabilizacja ujęć w filmie. By nie było "trzęsiłapki"

Ostatnia aktualizacja: 14.08.2013 19:25
To największy przyjaciel operatora - tak o urządzeniach do stabilizacji ujęć w filmie mówią twórcy filmowi.
rozwiń zwiń

Czytaj także

King Kong, czyli ósmy cud świata

Ostatnia aktualizacja: 23.10.2013 19:00
- Historia King Konga jest banalna, ale ponadczasowa. To opowieść o pięknej i bestii oraz cenie jaką bestia musiała zapłacić tylko dlatego, że zakochała się w pięknej. Muszę przyznać że obie wersje, ta pierwsza z 1933 roku i ostatnia z 2005 roku, zawsze mnie wzruszają - mówi Jacek Rokosz z PJWSTK.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Odświeżona magia przedwojennego kina

Ostatnia aktualizacja: 27.11.2013 14:10
W kinie Iluzjon już w najbliższy weekend re-premiera filmu "Zew morza", który do polskich kin trafił oryginalnie w 1927 roku. O procesie rekonstrukcji archiwalnych obrazów opowiedział filmograf Michał Pieńkowski.
rozwiń zwiń