Logo Polskiego Radia
Jedynka
migrator migrator 13.07.2009

Nie ma pewności, kto kupił stocznie

Jest w obecnych realiach sporo jeszcze takich niedopowiedzeń, jeśli chodzi właśnie o to, kto będzie tym końcowym nabywcą stoczni.

Wiesław Molak: W studiu gościmy kolejnego polityka – Waldemar Pawlak, Polskie Stronnictwo Ludowe, Wicepremier i Minister Gospodarki. Dzień dobry, witamy.

Waldemar Pawlak: Dzień dobry państwu, dzień dobry panu.

Henryk Szrubarz: Panie premierze, wydaje się, że w rządzie nie ma jasności, jak wykorzystać pieniądze z Narodowego Banku Polskiego.

W.P.: A to jest najpierw pytanie, czy te pieniądze będą. Mówimy o zysku, jak rozumiem, i to jeszcze jest zdarzenie przyszłe i niepewne...

H.S.: Prezes Narodowego Banku Polskiego mówi, że zysku nie będzie, natomiast swego czasu Sławomir Nowak powiedział, że można przeksięgować te pieniądze.

W.P.: No i być może tutaj obaj panowie przesadzają, bo co do tego, czy będzie, czy nie będzie zysk, to dopiero będziemy mogli określić pod koniec, a już najlepiej po zakończeniu bieżącego roku. Niewątpliwie takie burzliwe zmiany i procesy ekonomiczne mogą wywoływać różne zaskakujące czasami konsekwencje, także dla Narodowego Banku Polskiego. Jeżeli ten zysk będzie, no to w oczywisty sposób zysk jest przekazywany do budżetu, tak że tutaj mówiąc obrazowo nie ma o co walczyć. Jeżeli już, to o to, żeby Narodowy Bank Polski ten zysk mógł uzyskać w bieżącym roku i tu jest to jeden tylko z ważnych, istotnych, ale nie najważniejszych problemów, bo najważniejszym jest skuteczne funkcjonowanie NBP w zakresie wspierania płynności sektora finansowego, stworzenie warunków, aby banki komercyjne mogły udzielać kredytów. I tutaj można powiedzieć tak, że NBP wykazuje daleko idącą elastyczność, natomiast skutków pozytywnych zbyt wielu nie ma, to znaczy banki komercyjne jednak trzymają pieniądze przy orderach i na razie niezbyt chętnie pożyczają pieniądze dla przedsiębiorców, a to jest kluczowe dla rozwoju gospodarczego. Kredyty, dostępność kredytów dla przedsiębiorców i dla ludzi, którzy chcą na przykład budować dom czy kupić mieszkanie.

H.S.: Gość Sygnałów Dnia sprzed kilkunastu minut – Marek Borowski – mówił o tym, że w ubiegłym roku miały być poręczenia kredytowe i gwarancje kredytowe dla przedsiębiorców. Tymczasem rząd nic nie zrobił w tej sprawie.

W.P.: No, formalnie to te projekty zostały uruchomione, tylko czasami są zbyt skomplikowane procedury uzyskania poręczeń. I jak była dyskusja na Radzie Ministrów ze strony gospodarki właśnie zwracaliśmy uwagę, że w czasach kryzysu potrzebne jest bardziej otwarte na potrzeby przedsiębiorców spojrzenie na zabezpieczenia, na sprawy formalne, bo dzisiaj wygląda to trochę jak lizak oglądany przez szybę, to znaczy można popatrzeć, można zobaczyć, bo rozporządzenia, decyzje formalne są, natomiast trudno jest uzyskać, a czasami jest też takie zjawisko, że koszty są na tyle wysokie, że lepiej posługiwać się innymi metodami. Jeżeli zmienione zostały zapisy dotyczące np. zapisu w hipotece, gdzie dzisiaj opłata jest za czynność, a nie za wielkość hipoteki, to dużo taniej jest uzyskać element zabezpieczenia na przykład kredytu tą drogą.

H.S.: Czyja to jest wina? Złych przepisów czy praktyki banku na przykład?

W.P.: Ale to zwróćmy uwagę na to, że te działania rządu zmierzają w różnych kierunkach i tak jak wspomniałem, chociażby te sprawy dotyczące hipoteki pokazują, że niektóre rozwiązania mogą być szybsze i skuteczniejsze niż inne. Jeżeli chodzi o poręczenia, to niewątpliwie bardzo ważne jest, aby uruchamiać szeroki wachlarz rozwiązań. Nie tylko poręczenia w oparciu o jedną instytucję, taką jak jest BGK, ale także w szerokim zakresie poręczenia i pożyczki w oparciu o fundusze regionalne czy lokalne wręcz.

W.M.: Pan mówi, że ważne jest, żeby uruchamiać. To dlaczego się nie uruchamia?

W.P.: Ano wie pan, jeżeli chodzi o systemy pożyczkowe i poręczeniowe, to właśnie one w tej chwili uzyskują nowe możliwości działania. Przyjęte zostało też parę miesięcy temu rozporządzenie ministra rozwoju regionalnego, które pozwala uruchamiać środki w programach regionalnych i dzięki temu można stworzyć większą paletę dostępu różnych narzędzi. Chcę zwrócić uwagę też na to, że np. poprzez zmiany w prawie bankowym tworzymy warunki do tego, żeby można było dokapitalizować banki spółdzielcze, a banki spółdzielcze mają nadwyżkę depozytów nad kredytami i jeżeli uzyskają większe kapitały własne, będą mogły w szerszym zakresie udzielać kredytów.

W.M.: A kiedy uzyskają?

W.P.: A już teraz ta ustawa została przyjęta. I teraz pozostaje tylko potwierdzenie w Komisji Nadzoru Finansowego, że np. emisja obligacji powyżej 5 lat może być zaliczona do kapitału własnego. I tu potrzebne jest właśnie takie działanie na wielu różnych obszarach, żeby w sytuacji, gdy jedno narzędzie, jeden instrument zawodzi, żeby były dostępne następne inne czy szersza paleta możliwości.

W.M.: Znowu pan mówi w czasie przyszłym.

W.P.: Nie, mówię też w czasie teraźniejszym, mówię w czasie już dokonanym, bo wiele tych rozwiązań zostało przyjętych. Natomiast sytuacja jest dynamiczna i trzeba na bieżąco wprowadzać nowe rozwiązania. Bardzo ważne jest, żeby te rozwiązania były możliwe do zastosowania, bo czasami się zdarza tak – i tu się zgadza – że czasami są te działania... deklaracje są piękne, natomiast nie zawsze potem można skutecznie z tych narzędzi skorzystać.

H.S.: Panie premierze, nadal nie wiadomo, komu sprzedano stocznie w Gdyni i w Szczecinie. I do tego dochodzą jeszcze spekulacje czy informacje prasowe, zwłaszcza Gazety Wyborczej w sobotę, że prawdopodobnie przehandlowaniu stoczni towarzyszył kontrakt za droższy katarski gaz. Jak pan skomentuje tego rodzaju informacje?

W.P.: Wie pan, nie chce mi się wierzyć, że tu mamy do czynienia z taką sytuacją, że tanio sprzedano, a drogo kupiono. Wydaje mi się, że tutaj warto byłoby porozmawiać z ministrem skarbu, bo Rada Ministrów zdecydowała, że sprawę gazu, tego szczególnie terminala LMG, to jest obszar działania ministra skarbu i zachęcam do bezpośredniej rozmowy z ministrem Gradem. On na pewno udzieli bardzo precyzyjnych informacji. Nie jestem upoważniony do tego, żeby zastępować pana ministra Grada.

W.M.: Witold Gadomski mówi w wywiadzie, że „mój informator z Ministerstwa Skarbu Państwa potwierdza związek między tymi kontraktami, że ten związek jest faktem – stocznie kosztowały 380 milionów złotych i są małym pyłkiem w porównaniu z wartością 20–letniego kontraktu na gaz skroplony – 11 miliardów dolarów”.

W.P.: No to właśnie warto, dobrze byłoby porozmawiać i odsłuchać tutaj ministra Grada, bo po co posługiwać się jakimiś plotkami czy przypuszczeniami, jak można zapytać u źródła.

W.M.: A pan zapytał?

W.P.: No...

W.M.: Jeszcze nie? Czy zapyta?

W.P.: Pan minister Grad od czasu do czasu takie relacje na Radzie Ministrów przedstawia. Jeżeli chodzi o kontrakt na gaz skroplony, to jeszcze takiej pełnej informacji dotyczącej parametrów tego kontraktu nie przedstawił.

H.S.: No ale z tych dotychczasowych informacji co wynika, które przedstawiał na Radzie Ministrów?

W.P.: Jest w obecnych realiach sporo jeszcze takich niedopowiedzeń, jeśli chodzi właśnie o to, kto będzie tym końcowym nabywcą stoczni...

H.S.: To pan też nie wie jako wicepremier?

W.P.: No, wie pan, ja na razie słyszę tylko informacje dość sprzeczne, gdzie jest informacja, że Katar Invest, potem Katar Invest dementuje te sprawy, później jest jeszcze jedno potwierdzenie. Myślę, że dopóki nie uruchomione zostaną firmy, które będą produkowały statki, to nie możemy być pewni. Od strony formalnej wiadomo, kto kupił, bo przecież wystarczy wejść do Internetu i przeczytać łącznie z pełnym dossier całego kierownictwa tej grupy finansowej...

H.S.: No tak, tylko niewiele z tego wynika.

W.P.: O, wiele z tego wynika, to jest, jeżeli spojrzymy na doświadczenie tych ludzi, którzy kierują tym trustem, to widać wyraźnie, że to są osoby z dużym doświadczeniem i z dużą wiedzą i niewątpliwie te decyzje dotyczyły sprzedaży dla grupy inwestycyjnej, która ma sporą wiedzę. Natomiast końcowy inwestor i końcowy producent...

H.S.: No właśnie, ten końcowy inwestor jest najważniejszy.

W.P.: A to jeszcze raz zachęcam – zaproście ministra Grada, nie musicie państwo mnie tutaj dopytywać, skoro ja nie mam takich upoważnień, żeby zastępować pana ministra Grada...

H.S.: Być może kolejne zaproszenie zostanie przyjęte, panie premierze.

W.P.: No właśnie, no więc miejmy nadzieję, bądźmy dobrej myśli, że pan minister Grad państwu to dokładnie objaśni, bo ja nie mam upoważnień, żeby występować w roli jego rzecznika prasowego.

H.S.: Panie premierze, czy sprawa rzecznika rządu, ministra Grasia, jest problemem dla Polskiego Stronnictwa Ludowego?

W.P.: Jak rozumiem, pan premier zbadał tę sprawę, zastosował tu wysokie standardy i przedstawił informacje, także w tym politycznym koalicyjnym gremium, natomiast publicznie, jak rozumiem, pan premier oświadczył, że nie ma wątpliwości po rozmowie i po wyjaśnieniach z panem ministrem Grasiem. Więc sądzę, że miał ważne powody, żeby tak twierdzić.

H.S.: Używając sformułowania „wysokie standardy”, to pewnie z ironią pan użył tego sformułowania.

W.P.: A dlaczego pan od razu przypisuje? Ja myślę, że trzeba podchodzić do sprawy...

H.S.: No bo pamiętamy przecież, kiedy premier Donald Tusk mówił o innych standardach obowiązujących w Platformie, a innych standardach obowiązujących w Polskim Stronnictwem Ludowym.

W.P.: Bo myśmy mówili, że w PSL–u opieramy się na zasadach, opieramy się na zasadzie dobra wspólnego, solidarności, subsydiarności, pomocniczości. To są takie mechanizmy, które są trwałe niezależnie od uwarunkowań i czasów politycznych.

H.S.: Panie premierze, czy coś się zmieni, jeśli chodzi o sytuację mediów publicznych? To już zmierza do końca naszej rozmowy.

W.P.: Może się zmienić. I ze strony PSL–u zaproponowaliśmy dla wszystkich uczestników tego procesu decyzyjnego, dla sił politycznych i dla pana prezydenta bardzo proste rozwiązanie – zamiast spierać o szczegóły...

H.S.: Ale Platforma Obywatelska mówi: nie.

W.P.: Ale niech pan da szansę skończyć...

H.S.: Proszę.

W.P.: ...bo jeszcze może usłyszą tym razem poprzez Polskie Radio. Składamy taką propozycję ze strony PSL–u, aby przegłosować sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i doprowadzić do skutecznego rozwiązania i ustabilizowania sytuacji w mediach publicznych. Wydaje się to możliwe do zrobienia, jeżeliby sejm, senat i pan prezydent odrzucili sprawozdanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, to jest możliwe spokojne, stabilne rozwiązanie w oparciu o porozumienie i współpracę. Na razie widać, że z jednej strony jest cały czas grzanie takiego... podgrzewanie konfliktu, konfrontacji, które prowadzi do powolnej destrukcji, bo nie ma stabilności w mediach publicznych, a z drugiej strony w niektórych przypadkach, tak jak ta decyzja o jakby zakończeniu walnego zgromadzenia, która skutkowała utratą możliwości działania przez radę nadzorczą telewizji, tolerowanie przez ministra skarbu tego niejasnego i niepewnego stanu rzeczy w telewizji publicznej.

W.M.: No, przypomnijmy, że sprawozdanie Rady leży sobie w sejmie spokojnie, cicho i...

W.P.: I już czas, żeby zostało rozpatrzone.

W.M.: Waldemar Pawlak, Polskie Stronnictwo Ludowe, Wicepremier i Minister Gospodarki w Sygnałach Dnia.

W.P.: Dziękuję.

(J.M.)