Wiesław Molak: Kolejny gość w naszym studiu: Minister Sportu Mirosław Drzewiecki. Dzień dobry, witamy.
Mirosław Drzewiecki: Dzień dobry, witam pana i państwa.
W.M.: Pozwoli pan, że zacznę od cytatu z dzisiejszych gazet. Może trochę przydługi, ale opisujący, co się tak mogło naprawdę wydarzyć. To Jacek Sarzało: „Główni bohaterowie całej afery śmiało mogliby zastąpić bohaterów jednej ze scen Poszukiwaczy zaginionej arki. Minister Mirosław Drzewiecki to groźny Arab, który wychodzi na środek placu wśród gawiedzi i wściekle potrząsa szabelką. Jest pewny swej siły i przekonany o wygranej. Naprzeciw niego stoi...”
M.D.: Ja znam ten...
W.M.: „...szef FIFA Sepp Blatter (a nasi słuchacze może nie znają), czyli Harrison Ford, który wyjmuje pistolet i jednym strzałem kładzie Araba trupem na miejscu. Reżyseria: Michał Listkiewicz”. Po co to panu było?
M.D.: Znaczy po co to mi było? Jeżeli minister sportu wszczyna kontrolę w związku sportowym i wyniki kontroli są takie, że dochodzi do szeregu naruszeń prawa, to jego obowiązkiem jest zgłosić taką sprawę do Trybunału Arbitrażowego przy PKOl–u i to Trybunał podejmuje decyzję. Podjął taką, że wobec tych naruszeń jest potrzebny kurator, który ma przywrócić stan... porządek prawny w PZPN–ie. I tak się stało. I w związku z tym dzisiaj mamy sytuację taką, że kurator został powołany przez Trybunał, żeby naprawić stan prawny w PZPN–ie. I tyle tylko mógł zrobić kurator i tyle tylko może zrobić kurator, że w finale ma zwołać w odpowiednim terminie zjazd Związku. I to jest jedno, co może zrobić.
W.M.: Tak, pan jednego dnia zgłasza do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu całą sprawę i tego samego dnia po kilku godzinach zapada decyzja, że jest kurator w Związku.
M.D.: To nie jest tego samego dnia, tylko to jest trzy czy cztery dni później, bo daty są takie, ale problem polega na czym innym, bo ja teraz widzę to dokładnie, że minister sportu działający zgodnie z prawem wnioskuje o kuratora, kurator wchodzi i ma naprawiać prawo. Natomiast oczekiwanie społeczne jest zupełnie co innego. Prawo ludzi nie interesuje, a interesuje ich to, żeby wrzucić tam puszkę gazu musztardowego, żeby wytruć PZPN. Bo ja rozumiem jako kibic też te napięcia i to, że oceniamy od lat, że tam ci ludzie są przyspawani do stołków, że nie mają honoru, to ja to wszystko rozumiem. Tylko że nie rolą ministra jest to, żeby wystrzelać ludzi, tylko reagować na naruszenia prawa i przywracać porządek prawny.
W.M.: Wczoraj rzeczniczka Trybunału Arbitrażowego twierdziła, że kurator został powołany nieprawnie, że to nie ten człowiek, bo na liście go nie było, i zaraz straciła swoją funkcję rzecznika.
M.D.: Nie będę komentował ani decyzji Trybunału, ani tych okoliczności, dlatego że to nie jest moją sprawą. Ja złożyłem wniosek, takie były decyzje i postanowienia Trybunału, ja je szanuję i respektuję. I nic innego w tej sprawie nie mam do powiedzenia.
W.M.: Panie ministrze, a czy jest drugie dno tej decyzji? Wczoraj Jacek Kurski powiedział, że miał pan układ ze Zbigniewem Bońkiem...
M.D.: To jest taka bzdura, że (...)
W.M.: ...żeby ten interweniował we władzach FIFA i UEFA, jakby coś się działo po wprowadzeniu kuratora.
M.D.: To jest kompletna bzdura, niestety, i kilka jest takich teorii, że na pewno chodzi o to, żeby zmienić władze albo prezesa, mieć swojego prezesa, i w związku z tym to jest duża kasa przy prawach do transmisji. Przecież wszyscy doskonale wiedzą i to nie wszyscy tylko odnotowują, że prawa do transmisji telewizyjnych ze wszystkich zawodów Euro, Ligi Mistrzów i tak dalej, i tak dalej należą tylko i wyłącznie do UEFY. Nikt nie ma prawa nawet dotykać takich pieniędzy. W związku z tym ci, którzy taką teorię wysuwają, po prostu nie znają się na tym albo robią to celowo, żeby (...).
W.M.: Czyli o kasę w Polsce nie chodziło.
M.D.: Znaczy tutaj nie może chodzić o kasę, bo po co został powołany, w jakim zakresie kurator miał działać? Tylko w takim zakresie, w jakim wyznaczył mu to Trybunał Arbitrażowy. I do czego miał służyć? Do naprawienia prawa, żeby zjazd, który się odbędzie czy w takich, czy w innym terminie, był ważny i żeby decyzje tego zjazdu były wiążące, a nie żeby można było zakwestionować wyniki tego zjazdu. Natomiast ja podzielam opinię wszystkich, że w PZPN–ie, jak w paru jeszcze innych polskich związkach sportowych, gdzie panuje bałagan prawny i nie szanuje się prawa, jest cała masa ludzi, którzy powinni odejść już do lamusa historii. Ja tę opinię popieram i podzielam. Natomiast...
W.M.: To dlaczego pan się poddał? Według badań 50% Polaków popierało pana decyzję, a tylko 20 mówiło, że robi pan źle.
M.D.: Znaczy ja chcę powiedzieć tak: nie wiem, czy państwo zwróciliście na to uwagę, ale ten szum informacyjny, który wczoraj się dział, nie pozwolił zauważyć jednej rzeczy – że my bardzo wyraźnie powiedzieliśmy, ja powiedziałem, że nie ma żadnego ultimatum...
W.M.: Czyli kurator w dalszym ciągu działa w Związku, tak?
M.D.: W tym liście też napisałem, że w żadnym wypadku nie będziemy rozmawiali pod... w tym takim trybie ultymatywnym i dwunasta godzina wybiła, nie było żadnych decyzji. Mało tego – jak Sepp Blatter mówił o tym, że pewnie jutro trzeba będzie usunąć tego kuratora, to też nie usuwamy dzisiaj kuratora ze Związku...
W.M.: Tylko w piątek, prawda?
M.D.: ...tylko wtedy, kiedy obowiązki kuratora przejmie niezależna komisja wyborcza, która ma wykonać dokładnie to samo co kurator, czyli...
W.M.: Ale po co on do piątku ma zostać? Co będzie robił do tego czasu?
M.D.: Ale czyli niestety...
W.M.: I co zrobił do tej pory?
M.D.: Czyli niestety dokładnie to samo, czyli będą prostowali wszystkie naruszenia prawa i będą nadzorowali wprowadzenie nowego statutu Związku. A w dalszym ciągu ani kurator odpowiadał na pytanie, ani niezależna komisja wyborcza nie jest w stanie wynosić z PZPN–u pojedynczych ludzi.
W.M.: Wie pan przecież, że komisja powstała półtora roku temu po drugiej wojnie futbolowej zdaje się, prawda?
M.D.: Tak, i czemu innemu służyła, bo...
W.M.: Tak, ale ona nigdy się nie zebrała tak naprawdę.
M.D.: Ale czemu... ale teraz właśnie o to chodzi...
W.M.: A teraz ma się zebrać i co ma robić?
M.D.: Kurator szykuje cały zestaw spraw, które podlegają naprawie i konwalidacji, i to, co przygotowuje kurator, musi wyegzekwować i wprowadzić w życie ta komisja. I ta komisja pierwszy raz w takim razie się spotyka w Szwajcarii w piątek, ten skład też jest zmieniony, bo są dwie inne osoby: jest Adam Giersz ze strony Ministerstwa i jest pan Taylor w miejsce pana Surkisa, czyli sekretarz generalny UEFY. Czyli mówimy o tym, że i UEFA, i FIFA jest zaangażowane w system naprawiania naruszeń prawa w PZPN–ie i uznaje to. Przecież państwo też nie zauważyliście tego, co PZPN powiedział, co napisał – że przyjmuje wszystkie uwagi, znaczy ministra, wynikające z wniosku złożonego do Trybunału Arbitrażowego o naruszenia...
W.M.: No bo to ten kompromis, prawda?
M.D.: ...i jest gotowa poddać się naprawie tych wszystkich spraw.
W.M.: Natomiast zauważyliśmy jedno. Jeden z działaczy sportowych z PZPN–u podsumował całą sprawę tak: „Wygraliśmy! Kolejny rząd pokonany”.
M.D.: Wie pan, coś w tym jest, w takiej kategorii, że bezczelność niektórych ludzi polega na tym, że w dalszym ciągu uważają, że potyczkę, bo ja to traktuję jak potyczkę, uważają, że wygrali, natomiast chcę im powiedzieć, że ta wojna się nie skończyła. Tak jak dzisiaj już jest 150 osób, które ma zarzuty, pięćdziesięciu kilku sędziów, pięćdziesięciu siedmiu bodajże ma zarzuty...
W.M.: I żadnego wyroku.
M.D.: Nie, 17 jest wyroków.
W.M.: No tak, ale w porównaniu...
M.D.: Jest 17 wyroków. I teraz pracuje nad tym 9 osób, a za pana ministra Ziobry w prokuraturze pracowało 2 osoby, w związku jeżeli mówimy o tym i o konsekwencji, to konsekwencji nam nie zabraknie i determinacji, żeby to robić. To samo dotyczy bandytów stadionowych. I jest projekt ustawy, który już jest w sejmie, który będzie głosowany, a PZPN może liczyć na pewną bezwzględną (...), kto będzie nim rządził, że będzie wyjątkowo oglądanym związkiem, żeby był transparentny, jeżeli się nie przestrzega prawa. Albo proszę zwrócić uwagę, na czym polega paradoks, co trzeba usunąć, co jest źródłem między innymi korupcji i naruszeń prawa? Jeżeli ma się dwie uchwały, tak? I jak pan chce ukarać klub degradacją, to pan bierze tę uchwałę, która panu na to pozwala. A jak pan inny klub za to samo chce zachować, to pan bierze drugą uchwałę. I to jest absurd.
W.M.: Tak było, tak było.
M.D.: Tak było, w związku z tym albo to naprawimy... To jest droga, która się zaczyna, natomiast ona będzie trwała, natomiast jeżeli będziemy konsekwentni, doprowadzimy spokojnie to do końca.
W.M.: Panie ministrze, a nie ma pan takiego wrażenia, że wszyscy przegrali – Trybunał, pan – a w Polskim Związku Piłki Nożnej zrobiono krok do tyłu, żeby zrobić dwa kroki do przodu?
M.D.: No dobrze, ale to jeszcze mam takie pytanie, bo jeżeli pan mnie namawia na ocenę tego. Jeżeli kurator został ustanowiony i miał naprawić stan prawny w Polskim Związku Piłki Nożnej i gdyby była taka sytuacja, że byśmy byli wykluczeni na przykład, straciłby Lech mecz i... a można to samo...
W.M.: Nie zagralibyśmy z Czechami, ze Słowacją.
M.D.: Tak, ale można to samo zrobić, to samo osiągnąć, jeżeli się tego dopilnuje, za pomocą umowy z FIFĄ, UEFĄ i tej komisji, to niech pan mi odpowie na pytanie: czy jako kibic wolałby pan, żeby to samo co kurator ma do wykonania zrobił pod nadzorem kuratora komisja, tak?
W.M.: A nie mogło być tak od początku.
M.D.: Ale nie mogło być...
W.M.: Po co ten kurator? Żeby powołać komisję, która jest powołana od półtora roku?
M.D.: Ale widział pan kiedyś taką sytuację, że PZPN z własnej woli coś zmienił? Przecież pan miał do czynienia z wyrokami, które zapadły w Trybunale na podstawie dwóch różnych uchwał i były dwa różne, bo składy orzekające musiały się odnosić do prawa, które dostały z PZPN–u. W związku z tym jeżeli pan liczył na to, że PZPN sam z siebie naprawi prawo, bo (...)
W.M.: Nie, ja na to nie liczyłem.
M.D.: ...w związku z tym albo traktujemy to w ten sposób, że jest próba prostowania czegoś i najpierw zacznijmy od prawa i krok po kroku idźmy dalej. I kontrolujmy to na bieżąco.
W.M.: Mogę na zakończenie zadać panu prywatne pytanie?
M.D.: Bardzo proszę.
W.M.: Jest pan przybity?
M.D.: Jestem wymęczony. Prywatnie powiem, że dzisiaj bardzo źle spałem, dlatego że ten cały szum, bo z jednej strony otrzymywałem SMS–y: „Panie ministrze, niech pan wszystko czyści, niech pan robi, tylko żebyśmy meczu nie stracili”, „Panie ministrze, niech pan robi, tylko proszę pamiętać, że mamy Euro”. To wszystko jest sytuacja szczególna i uważam, że to, że nie ulegamy ultimatum, nie pozwalamy sobie dyktować warunków, bo żądamy tego, żeby i PZPN, ale wszystkie inne związki sportowe przestrzegały prawa polskiego i europejskiego i żeby nie były „świętymi krowami”, to jest dobra rzecz. I jeżeli nie można wygrać szybko wojny, to trzeba ją prowadzić tak, żeby pokazać przeciwnikowi, bo to nie jest partner bardzo często, że będziemy konsekwentni i będziemy krok po kroku reagowali, jak będą naruszenia.
W.M.: Dziękuję bardzo za rozmowę. Mirosław Drzewiecki, Minister Sportu, w studiu Sygnałów Dnia.
(J.M.)